What doesn't kill you make it stronger #3

-Coś się stało?-Zapytał zmieszany chłopak, na którego dzisiaj się gapiłam.
-Yyy... Nie, nic mi nie jest. Do widzenia.-Odpowiedziałam szybko i odeszłam od dwóch chłopaków. To się nazywa wpadka...  
-Ale czekaj!-Usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się i uniosłam jedną brew do góry.
-Skoro trafiła nam się taka ładna dziewczyna to czemu z nią nie pobiegać?-Uśmiechnął się.
-No właśnie.-Potwierdził jego kolega. Nie mam dzisiaj humoru, więc udałam, że ich nie słyszę i kontynuowałamto co zaczęłam, czyli odeszłam od nich.

      3.06 nad ranem

Zmęczona otwieram oczy. Już po raz czwarty budzę się w nocy. Nie wiem czy teraz zasnę.
Nic mi nie pozostaje, niż patrzenie się w sufit.  
Przetarłam rękoma głowę i wstałam. Nie mam zamiaru leżeć jak głupia w łóżku i gapić się na białą plamę, którą jest mój sufit.  
Założyłam na nogi kapcie i po cichu zeszłam po schodach, by nikogo nie obudzić. Po chwili znalazłam się w salonie, z którego przeszłam do kuchni. Otwierałam wszystkie pułki w kuchni w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Jedyne co w tej chwili było atrakcyjne, to chrupki o smaku zielonej cebulki. Mają kształt koła i wydrążony środek. Dziwne, w Polsce też takie są, ale obydwa różnią się tylko wyglądem opakowania. Wzięłam paczkę do ręki i oparłam się o biały blat. Zaczęłam wcinać chrupki, smakowały o wiele inaczej, niż inaczej te co dotąd jadłam, ale w ogóle nie różniły się wyglądem, są identyczne.
Dzisiaj miałam pójść do szkoły, a siedzę sobie o trzeciej nad ranem w kuchni, kiedy powinnam spać. Może to przez stres? Dzisiaj mam także iść do fryzjera. Tak, pofarbuję sobie włosy, a ich kolorem będzie granatowy. Trochę je jeszcze obetnę.

Po zjedzeniu chrupków postanowiłam, że udam się do mojego pokoju. Kiedy się w nim znalazłam, wyjęłam z jednej z moich półek ogromny zeszyt z twardą oprawą. Usiadłam na obrotowym krzesełku, które znajdował się przed biurkiem i zapaliłam malutką lampkę. Otworzyłam mój zeszyt i wyjęłam ołówek. Zaczęłam rysować jakiegoś człowieka. Nie wiem co mnie do tego skusiło, ale potrzebowałam wylać moje uczucia na kartkę. Zmazywałam, poprawiałam, cieniowałam i wyszło mi jakieś dziwadło. Płacząca dziewczyna zasłaniająca swoją twarz ręką. Chyba narysowałam taką postać nieświadomie. Przyglądałam się rysunkowi, który wywołał po chwili u mnie płacz. Starłam ręką łzy i spojrzałam ma telefon. Okazało się, że jest pół godziny po szóstej. Zaraz Lisa i Madilyn będą się budzić, więc wstałam z krzesła i szybko się przebrałam.
Kiedy wykonałam tą czynność zeszłam na dół do kuchni, gdzie czekała na mnie cała rodzina Matta. Usiadłam przy stole i przypatrywałam się nim. Jedli jakieś kanapki. Myślałam, że w Ameryce jedzą bardziej rozmaite posiłki.
-Amy, chcesz?-Zapytał Matt na co tylko kiwnęłam głową w bok na znak, że nie chcę.
Nagke ktoś zadzwonił do drzwi. Jako jedyna tutaj nic nie jadłam, więc poszłam otworzyć drzwi. Kiedy je otworzyłam ujrzałam Adama, chłopaka Madilyn.
-Hej, idziecie?-Zapytał chłopak.
-Gdzie?-Zmrużyłam oczy zaskoczona.
-Do szkoły?
-Aha, no tak. Zaraz będziemy się zbierać.-Powiedziałam szczerząc zęby.
-To może poczekam w samochodzie?
-Jedziemy samochodem?! Ale super!
-Tak, mój kolega nas zabierze, bo mój samochód jest w serwisie.-Powiedział chłopak.- Dobra, ja czekam. Pośpieszcie się!-Dodał i odszedł, a ja zamknęłam drzwi i poinformowałam dziewczyny. Dziwne, w pierwszy dzień, kiedy muszę iść do szkoły, to nie muszę jechać jakimś głupim autobusem tylko wygodnym samochodem. Nie chcę mi się iść do szkoły, ale mój brat tak nalega.

Kiedy dziewczyny były gotowe, to wyszłyśmy. Moim oczom ukazał się czarny Chevy. Od razu do niego wsiadłam. Bez względu czy ten kolega Adama jest dziwny czy nie, wsiadam. Z Adamem nie miałam problemu nawiązać jakiegoś kontaktu, tak jak i z dziewczynami.
Usiadłam na ostatnim siedzeniu przy oknie i się przywitałam. Maddy usiadła obok mnie, a Lisa obok niej. Jechaliśmy zaledwie 5 mint. Po chwili znaleźliśmy się na parkingu przed szkołą. Wysiadłyśmy i następnie czekałyśmy aż chłopcy wyjdą. Adam już wyszedł wyszedł i nadeszła chwila na jego przyjaciela, który właśnie wysiadał. Zauważyłam, że Lisa i Maddy zaczęły cicho chichotać. Spojrzałam się na tego chłopaka i poznałam go. Dlaczego ja muszę mieć takie nieszczęście?
-O, hej!-Powiedział chłopak po tym jak wysiadł z samochodu.
-Wy się znacie?-Zdziwił się Adam. Dziewczyny zaczęło się jeszcze bardziej śmiać, a czułam się jak jedna wielka idiotka.
-Tak, znają się i to bardzo!-Zaśmiała się Maddy. W tej chwili miałam ochotę ją udusić. Starsza z sióstr podeszła do swojego chłopaka i zaczęła coś mu szeptać, Lisa dalej się śmiała, chłopak naprzeciwko mnie nie wiedział o co chodzi, a ja stałam zorientowana.
-Aaa, to już wiem dlaczego Amy je...-Wykrzyknął Adam, ale w połowie zdania Maddy przyłożyła mu rękę do twarzy.  
-Dobra, chodźmy.-Powiedziała już spokojna Lisa. Wszyscy ruszyliśmy, aja patrzyłam się ukradkiem oka na znajomego Adama. Nagle zauważyłam czyjąś nogę przede mną dzięki, której upadłam na chodnik przed szkołą. Ciekawe co sobie o mnie pomyślą inni w pierwszy dzień mojego znawienia się w szkole. Idiotka, debilka, a może głupia wymądrzająca się dziewczyna z krzywymi nogami?


----------------------------------------------------------



Tak jak prosiliście, ludzie którzy mówią po angielsku(inaczej, jak mówią tu poniektórzy, amerykańsku) mają dialogi po polsku. Tutaj zaczyna się typowe love story. Moim zdaniem ta część jest słaba.

"True" pojawi się, mam nadzieję, w ciągu tego tygodnia.  

Jestem pod wrażeniem, że dotąd wszystkie części trafiły na główną! Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi to osiągnąć.
Całusy!

Christina

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1101 słów i 6012 znaków. Tag: #miłość

2 komentarze

 
  • nastolaka

    To opowiadanie jest mega :*:* dodaj szybko next :*

  • Heartlove

    Dlaczego ci sie nie udało??? :*:*:*:*Moim zdanien jest MEEEEEGA!!!!<3-<3<4