What doesn't kil you make it stronger #8 OCZAMI CAMERONA I AMY

Cameron
-I po co wam to było?! Macie za swoje!-Amy nie dawała nam spokoju. Stała oparta o framugę drzwi od łazienki. Gdyby nie ten idiota do niczego by nie doszło. Zaczął mnie wyzywać, więc mu oddałem. Jakby Amy nie zainterweniowała, to wylądowaliśmy by w szpitalu. Skończyło się jedynie na paru ranach i siniakach.
-Poczekajcie, pójdę po plastry.-powiedziała dziwczyna i poszła.  
-Co ci odbiło, co?-zapytałem Adama, kiedy Amy już nie było w łazience. Wcześniej byliśmy przyjaciółmi, a teraz jesteśmy jedynie wrogami.
-Jeszcze się pytasz?!-warknął w moją stronę.
-Nie rozumiem cię.-wyszedłem z łazienki w kierunku kuchni, gdzie powinna być Amy.
-...but you make it away...-śpiewała jakąś nieznaną mi piosenkę grzebając w szafce. Postanowiłem się nieodzywać by się jej przyjrzeć.
-O! Są!-powiedziała sama do siebie trzymając w ręce plastry.
-Chłopaki!-zawołała. Amy odwróciła się i jakby wiedziała, że tu jestem zawołała.-Chodź tu.


-O Jezu, kochanie! Co ci się stało?!-krzyczała zdnerwowana Madilyn do Adama.  
-A daj spokój. Już idę.
-Ale zaczekaj! Może pojedziemy do szpitala?-Maddy za wszelką cenę chciała by Adam został. Wyglądało to komicznie, gdyż to ja bardziej ucierpiałem, a Maddy panikuje o jakąś małą rankę na głowie Adama.
-Cześć!-krzyknął chłopak wychodząc z domu dziewczyn. Amy podeszła do zasmuconej Madilyn i coś jej mówiła. Obydwie weszły na górę. Po chwili wróciła tylko Amy.
-Coś widzę, że nasza kochana parka ma ciężki okres!-zaśmiałem się.
-Wiesz co? Ty może też sobie pójdź!-zbulwersowała się.
-Okej, jak sobie życzysz. Pa, pa!-wyszedłem z domu. Miałem do siebie wielkie sumienie, że nie przeprosiłem jej za wczoraj, co miałem zrobić.

            Amy
Kiedy Camron wyszedł poczułam jedną wielką pustkę. Choć go nienawidziłam chciałam by był przy mmie. Jest chyba jedyną osobą, która może poświęcić trochę czasu by ze mną porozmawiać. Co ja powiedziałam? Z nim da się rozmawiać? Nie sądzę. Może się zakochałam? Nie, Amy! Wybij to sobie z głowy! Czas pokaże.


Dzień za dniem uświadamiałam sobie co czuję. Nie tylko do Camerona, ale do wszystkich. Lisa i Maddy zachowują się jakbym była ich siostrą, a jestem siostrą ich ojca, więc powinny mówić do mnie "ciociu". Ale co się dziwć. Mam 19 lat, a Maddy 18 i Lisa 15 czy tam 16. A co do Camerona... Muszę z nim porozmawiać.


-Amy!!!-usłyszałam wkurzona głos Chloe dobiegający z tyłu.
-Co?-powiedziałam zaskoczona. Była lekcja, więc nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Mówiłam coś do ciebie, a ty udajesz, że nie słyszysz czy co!-starała się mówić jak najciszej by nauczycielka nie wpisała jej uwagi za to, że rozmawia.
-Przepraszam, zamyśliłam się.-wytłumaczyłam się.
-Amy i Chloe! Wstawiam wam po uwadze! Myślę, że to wam przypomni, że jesteście na lekcji!-ryknęła nauczycielka. Jedna uwaga mi nic nie zrobi.  
Chloe już po uwadze nauczycielki milczała.
Po paru minutach zadzownił dzwonek. Spakowałam się i szybko wyszłam. Nie miałam ochoty tłumaczyć się Chloe. Przecież nie muszę się jej z wszystkiego zwierzać.

            Cameron
Widziałem jak Amy wychodzi z sali. Chciałem pójść za nią, ale Chloe zaczęła coś do niej mówić. Poszedłem na zewnętrzną stronę szkoły i czekałem aż nadejdzie dobry moment by ją przeprosić.
  
             Amy
Jakimś cudem uwolniłam się od Chloe. Postanowiłam przy świeżym powietrzu wszystko sobie poukładać w głowie.  
Kiedy znalazłm się na przed szkołą usiadłam na ławce.  

            Cameron
Widziałem ją. Usiadła na ławce. Patrzyła na twarze wszystkich przechodzących ludzi jakby chciała coś z nich wyczytać. Wyglądała na smutną. Teraz był dobry moment. Nie ważne czy jest smutna czy nie. Ważne, że jest sama, bez nikogo.
Podeszłem do niej i usiadłem obok niej.
-Cześć.-powiedziałem kątem oka zerkając na nią. Nie otrzymałem odpowiedzi od mojego przywitania. Może cierpi prze ze mnie? Ale jak? Przecież wczoraj z nami było nawet dobrze.

           Amy
Zamknęłam oczy i podciągnęłam nogi na ławkę. Cameron milczał i to mi odpowiadało. Wcześniej się przywitał, ale teraz nic nie mówił. Potzrebowałam ciszy i ją otrzymałam.
-Powiesz coś czy ja mam zacząć?-w końcu się odezwał. Przerwał ciszę między nami, która była dla mnie najlepszym wyjściem z tej sytuacji.
-Więc... Przepraszam.-odwrócił głowę w moją stronę.
-A jeśli mogę zapytać, to za co?-zdziwiłam się. Powinien przepraszać za to, że istnieje i go pokochałam. Tak, dobrze słyszycie. Zakochałam się.
-Że cię wyzywałem.-odparł.
-Jak tam głowa?-próbowałam zmienić temat.
-Amy! Nie widzisz tego? Zależy mi na tobie i chcę o tym porozmawiać, a ty pytasz się mnie "jak tam głowa"! Widzę, że nie mam w co się angażować!-wstał i poszedł. Czy ja dobrze usłyszałam? On mnie... kocha?
-Czekaj! Cameron!-pobiegłam za nim. Może uda mi się jakoś, to uratować.
Przebiegłam parę metrów i złapałam Camrona za ramię. On się tylko odwrócił i przybliżył się do mnie. Zetknął nasze wargi. Czułam, że to z nim chcę skończyć resztę życia. Zamknęłam oczy i oddałam pocałunek. Zachłannie się całując na jakiejś uliczce odepchnęłam go od siebie. Nie wiem czemu, ale zawachałam się z nim związywać. Co ja robię? Kocham go, więc dlaczego go odrzucam. Głowa mówi mi, że nie będzie nic z tego dobrego, a serce zupełnie co innego.  




Jeśli czytasz, to opowiadanie pierwszy raz zapraszam do prologa i pierwszej części jeśli Twoim zdaniem jest, to dziwne, że jest imię Adam wraz z Cameron. Wszystko zawarte jest w pierwszych częściach.

Piszcie czy jest wszystko OK! Moim zdaniem początek wyszedł kiepsko, a resztę się jeszcze przeboleje.  
Przepraszam, że co chwilę zmieniałam Cameron-Amy.
Oczywiście na 10 części się nie skończy. Myślę, że na oko 20.

Dziękuję Lalli za wspieranie w komentarzach i wszystkim innym też!
Pozdrawiam!  Ch.

Christina

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1110 słów i 6018 znaków, zaktualizowała 31 mar 2017. Tag: #miłość

2 komentarze

 
  • Jenner

    Lovv  <3

  • nastolaka

    Wspaniała:*:*:*:* masz wielki talent :*:*:* czekam z niecierpliwością na kolejną część :*:*

  • Christina

    @nastolaka Oh, dziękuję.<3 Zaraz powinna się pojawić kolejną część. :*