Na co czekasz? Wróć! cz.4

Na co czekasz? Wróć! cz.4Spojrzałam na lewy nadgarstek. Po ranach została już mała, ledwo widoczna blizna.
-Chociaż tyle dobrze- pomyślałam, po czym spojrzałam na ekran telefonu. Przyciemniony wyświetlacz świadczył o tym, że bateria jest już na wykończeniu.
-Pięknie! - Krzyknęłam w złości, przejęta całą sytuacją.
Podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę. Ku mojemu zdziwieniu drzwi były otwarte.
Wyszłam powoli na korytarz, rozglądając się dookoła. Było tam równie ciemno, jak w pokoju. Przeszłam kawałek dalej po zimnej podłodze, a raczej betonie, który ją pokrywał. Ostroznie przesuwałam stopy, by nic się w nie nie wbiło. Doszłam do kolejnych drzwi na tej samej ścianei, co drzwi do "mojego" pokoju, czyli po mojej prawej stronie. Były one lekko uchylone, co umożliwiło mi dokładniejsze przysłuchanie się rozmowie Marka z resztą chłopaków.  
-Ona nie może się o tym dowiedzieć. Z tego co wiem, to był jej chłopak. Znienawidziłaby mnie! I nie mówcie jej, że to ja was na nią nasłałem..- usłyszałam już dobrze znany mi głos - głos Marka
Nie rozumiałam co miał na myśli mowiąc : "z tego co wiem to był jej chłopak"
Co on chciał przez to powiedzieć? Że to on go wtedy zastrzelił? To on zabił człowieka, którego tak bardzo kochałam? Dlaczego osoba, którą poznałam niedawno, i którą zdążyłam polubić, musiała okazać się draniem bez uczuć?? Zawsze przysięgałam sobie, że gdy poznam osobę odpowiedzialną za śmierć Rafała, napewno go pomszczę. I co teraz? Miałabym zabić kogoś, kogo powoli zaczęłam darzyć sympatią?
Odleciałam. Mój mózg całkowicie się wtedy wyłączył. Padłam na ziemię, zsuwając się po ścianie. Nie docierały do mnie żadne dźwięki. W dalszym ciągu nie wiedziałam gdzie jestem. Leżałam bez ruchu na podłodze, oparta o ścianę tylko głową.  
Nagle poczułam na ciele czyjeś dłonie. Niestey nie miałam siły się przeciwstawić. Chciałam krzyczeć, wzswobodzić się jakoś, lecz moje ciało, chcąc - nie chcąc odmawiało mi posłuszeństwa. Silne dłonie podniosły mnie z ziemi i już po chwili, ponownie poczułam pod sobą coś twardego. Nie była to podłoga lecz coś w rodzaju twardego materaca. Poczatkowo myślałam, że jestem z powrotem w tym " ślepym" pokoju, ale myliłam się. Pod głową miałam coś, co do złudzenia przypominało poduszkę, lecz z drugiej strony nie było to zbyt miękkie.  
Gdy moje ciało powoli wracało do siebie, delikatnie dotknęłam dłonią owego, dziwnego przedmiotu.  
- Kolana?!- krzyknęłam zdziwiona, otwierając oczy. Tuż przede mną stały dwie wysokie, umięśnione sylwetki. Uniosłam wzrok, by sprawdzić na czyich kolanach spoczywa moja głowa. Moim oczom ukazał się Marek. Marek, którego lubiłam i nienawidziłam jednocześnie. Człoweik bez serca i uczuć, nizdolny do miłości i dobroci wobec innych. Miałam dość. Chciałam zamknąć oczy, zasnąć i obudzić się jak już będzie po wszystkim. Znów chciałam ujrzeć rodziców i mojego ukochanego psa Mopsa. Tak bardzo za nimi tęskniłam.
Cdn


_______________________________________________________________________
Kochani! Oto kolejna część. Przepraszam że krótka lae jak już wcżeśniej pisałam, to opowiadanie jest już gotowe, muszę tylko kolejno pododawać części na stronke.  
Nareszcie naprawiłam komputer także będę teraz częściej je dodawać.  
Komentarze mile widziane! :)  
Dziękuję za cierpliwość ;)

Ello

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 632 słów i 3499 znaków.

1 komentarz

 
  • daredevil

    świetne! oby tak dalej! :)