Jak pech to pech cz.14

Nasze maleństwo nie jest już takie małe. Jestem już żoną i szczęśliwą matką. Zuza i Maciej jak się okazało po czasie mają bliźniaki, dwie dziewczynki. Jedna ma na imię Ania a druga Monika. Są zupełnie różne. Piotr już nie ma wątpliwości, wie że to właśnie na mnie czekał. Na komodzie w salonie ustawił nasze zdjęcie kiedy on miał 22 lata, a ja 11. Nie wypomina swojego wieku, za co jestem mu wdzięczna.
Zrezygnowałam na pewien czas z pracy. Jest dzisiaj piątek mama Piotra, bierze nasze maleństwo dzisiaj na noc, bo chce nam dać dzień wolny. Bardzo się cieszę, bo od porodu nie przespaliśmy ani jednej całej nocy i to nie tylko dlatego, że mały płacze. Właśnie cała nasz trójka jedzie na zakupy.
-Aniołku, co dziś będziemy robić?
-Jeszcze nie wiem, ale wiem co musimy kupić
-Wiesz ty to zawsze wyskoczysz z czymś starzejesz się
-I kto to mówi? Przypomnij mi ile miesiąc temu skończyłeś lat??
-32, będziesz mi to wypominać?
-Absolutnie nie, za bardzo cię kocham żeby przeszkadzał mi twój wiek dziadku
-Małpa
-A podobno aniołek
-Wszystko po trochu, też cię kocham
Po zrobieniu zakupów, Piotr postanowił położyć spać naszego synka. Tak już to widzę jak zasypia. Po 20 minutach Piotr wychodzi z pokoju z bananem na twarzy i wytyka mi język
-I co mój ty niedowiarku?
-Zwracam honor mój ty bohaterze- całuję go
Po jakiś 40 minutach nasz synek był już wyspany, była 17, spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy na jedną noc czyli pampersy, coś do spania, jego ulubioną Przytulankę, smoczek, butelki do mleka. Tak wyszykowani o 18 pojechaliśmy do mieszkania jego babci. Sprzedała dom i kupiłam mieszkanie w bloku.
-Witajcie kochani, dajcie mi mojego ukochanego i jak na razie jedynego wnuczka
-Mamo na razie nam się nie spieszy z kolejnym
-Tylko tak mówię.
Po długim pożegnaniu wróciliśmy do domu. Zachowujemy się czasami jak stare małżeństwo, ale kochamy to. Zrobiliśmy sobie coś do jedzenia. Piotr i ja w końcu mieliśmy czas dla siebie, byliśmy spragnieni swoich ciał i w końcu mogliśmy skorzystać z wyspy kuchennej, tak samo jak z każdego innego miejsca w domu, nie byliśmy tylko na balkonie. Gdybyśmy mieszkali w bloku ludzie pomyśleli by że mamy remont. Szczerze nie wiedziałam że ściana lub drzwi świetnie się do tego nadają, nawet podłoga była dla nas idealna. Długo nie mogliśmy dotrzeć do sypialni, krople naszego potu mieszały się ze sobą, byliśmy sobie równi, nie było różnicy wieku. W końcu po długiej przeprawie dotarliśmy do sypialni, ale jeszcze nie do łóżka, był jeszcze dywan. Do łóżka dotarliśmy nad ranem, kiedy już wycieńczeni, ale nie nasyceni sobą opadliśmy na nie i można by rzec zapadliśmy w kamienny sen.

PIOTR
Ania, jest kochanką idealną, doskonale wie co lubię, jest 8:30 obudziłem się przy moim aniołku. Jestem szczęśliwy, widzę jak się uśmiecha przez sen. Powoli otwiera oczy.
-Witaj, Kocham cię
-Witaj, Ja ciebie też kocham
- mój aniołku, wiesz że za kilka dni minie rok odkąd się poznaliśmy?
-Wita, mój bohaterze. To już tak szybko zleciało?
-No tak, a wiesz co jest najgorsze?
-Że jestem chory i musisz się mną zająć.


  I jak? Łapki w górę i komentarze.
To była ostatnia część co myślicie? Mam kolejne opowiadanie, ale nie wiem czy mam wstawiać.

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 617 słów i 3362 znaków, zaktualizowała 25 wrz 2016.

5 komentarzy

 
  • mysza

    Jak to chory?? :(

  • blogerka

    @mysza nawiązanie do pierwszej części jak się wszysto zaczęło

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością. :* :)

  • blogerka

    @cukiereczek1  to była ostatnia część

  • kaaay

    Super!!

  • Blu

    Wstaw jeszcze kilka części. Opowiadanie cudowne  :kiss:

  • blogerka

    @Blu zapomniałam dopisać jeden wyraz, chodziło że mam kolejne opowiadania

  • Julka000666

    Cudowna!