Bezczel w mundurze cz.14

Znów zanosiło się na gorący, słoneczny dzień. Gdy wraz z kapitanem stanęliśmy na skaju polany, na której został rozbity obóz, dziewczyny siedzące na swoich posłaniach rozpoczęły obserwację.
Po twarzach kilku z nich od razu można było poznać, że plotka Karoliny szybko się rozniosła, gdyż spojrzenia ich były pełne pogardy i niedowierzania. Kilka z nich, z którymi zdążyłam się zaprzyjaźnić jedynie posłało mi uśmiechy, a w ich oczach błyszczały iskierki świadczące o rozbawieniu. Maria mrugnęła nawet do mnie, uśmiechając się na całego.
Obawiam się jednak, że zarówno mi jak i Hadrianowi nie było do śmiechu. Podświadomie odsunęłam się od niego kilka kroków udając, że omijam wystający z ziemi konar.  
- Czołem szeregowe. Słyszałem, że macie jakieś problemy? – Rzucił Hadrian, poważnie patrząc na dziewczyny.
Szybko dostrzegliśmy Karolinę, sprawczynię całego zamieszania, leżącą na materacu. Niczym grecka bogini leżała bokiem, opierając głowę na ramieniu. Twarz zwróconą miała w naszą stronę. Obok niej klęczała Marlena, i szczerze powiedziawszy zdziwiłam się, gdy nie dostrzegłam w jej dłoni kiści winogron czy wielkiego palmowego liścia, którym mogłaby wachlować swą panią. Przez to skojarzenie omal nie wybuchłam śmiechem, lecz na szczęście udało mi się jakoś opanować. Spuchnięta warga była obolała i nawet mówienie stawało się dokuczliwe, a co dopiero śmiech. Podchodząc do nich, na tyle głośno by dziewczyny usłyszały, zwróciłam się do Hadriana.
-Kapitanie, jak mówiłam Karolina ma pewien problem z nogą…
-Ja? – Karolina uniosła wysoko brwi – Problem z nogą?  
Zatkało mnie. Autentycznie zajęło mi kilkanaście sekund na odzyskanie rezonu. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Karolina ponownie się odezwała, tym razem jednak zwracając się jedynie do kapitana.
- Kapitanie, nie mam żadnego problemu z nogą. Co prawda nieco boli mnie brzuch, oraz twarz po pewnym incydencie, ale twoja ulubiona adeptka z pewnością już ci o nim wspominała.
-Karolina, co ty odwalasz? Kobieto obudziłaś wszystkich płaczem i jazgotem, bo przecież rzekomo złamałaś nogę. – Maria stanęła obok mnie z założonymi rękami. Uśmiech i rozbawienie całkowicie zniknęło z jej oblicza. Kapitan zaś stojący po mojej drugiej stronie, z założonymi rękami obserwował całą sytuacje. Nie odezwał się ani słowem, co chyba było gorsze niż jego zwyczajowe władcze komendy.
- Nogę? Och, jedynie ją lekko stłukłam. Gorszy ból sprawiają mi siniaki nabyte w walce z tą wariatką – Karolina wskazała na mnie. Nie wytrzymałam i tym razem wybuchłam śmiechem. Szczerym, niepochamowanym śmiechem. Co prawda Karolina jest niezaprzeczalnie idiotką, ale strategię opracowała świetną. Udawała ból kończyny, by zmusić mnie do przyprowadzenia do obozu Hadriana. Sprowokowała mnie do bójki, co również świetnie może wykorzystać przeciwko mnie. Teraz, nie dość, że mam opinie puszczalskiej, to do tego złamałam regulamin oraz nie wywiązałam się z obowiązków pośredniczki – przyprowadziłam kapitana do obozu, bez ważnego powodu. W dalszym ciągu nie mogłam się przestać śmiać, gdyż spryt tej dziewczyny był wprost nieoceniony.  
- Szeregowa Bladoszewska? Widzę, że humor dopisuje? – Hadrian rzucił patrząc na mnie z ukosa. Wzrok miał poważny, mogę się założyć, że właśnie analizował całą sytuację. Szybko opanowałam się i jak najspokojniejszym tonem udzieliłam odpowiedzi.
-Przepraszam Kapitanie. Wydaje mi się, że zaszło pewne nieporozumienie.  
-Nieporozumienie?– Krzyknęła Karolina. – Kapitanie, ona jest niezrównoważona psychicznie, rzuciła się na mnie i.. –Nie zdołała dokończyć gdyż Kapitan uniósł rękę.
- Po kolei, szeregowe. Najpierw chciałbym wysłuchać Emilii, gdyż pułkownik powierzył jej ważną rolę pośredniczki. Następnie Karolino będziesz mogła wypowiedzieć się ty, i reszta dziewczyn.  Szeregowa? – Hadrian spojrzał na mnie zachęcająco. Nie umiałam rozszyfrować jego miny, jednak te piękne niebieskie oczy dodawały mi otuchy.
-Zatem jak wspominałam Kapitanie, rano Karolina miała pewne problemy z nogą. Obudziła mnie, oraz pozostałe dziewczyny, gdyż ból był nie do zniesienia. Jakiś czas temu odbyłam kurs pierwszej pomocy, więc obejrzałam nogę nie zauważając jednak nic niezwykłego. Jednakże Karolina prosiła o pomoc, gdyż żadna tabletka nie była w stanie zmniejszyć bólu.  Pomiędzy nami wywiązała się również bójka, z powodów osobistych. Po tym, zgłosiłam się do ciebie kapitanie, abyś mógł zabrać Karolinę na dokładnie badania.
-Które widocznie nie będą konieczne – mrukną niezadowolony Hadrian. – Szeregowa Kamińska?  
-Oh kapitanie, opowieść Emilii jest ładna, lecz nie prawdziwa. Moja noga owszem bolała, jednak nie aż tak bardzo. Przyznam, że nieco płakałam pod wpływem emocji, ale po kilkunastu minutach ból zniknął. Jednak Emilia była nieco zdenerwowana tą sytuacją, więc rzuciła się na mnie z pięściami. Proszę, zobacz, jakie siniaki pozostawiła na moim brzuchu. – Mówiąc to uniosła koszulkę, niemal ukazując spód sportowego stanika. Faktycznie, na jej brzuchu widoczny był, siniak jednakże bardzo blady i mikroskopijnych rozmiarów. Albo zostawiłam go wduszając moje kolano w celu unieruchomienia tej kłamliwej istoty, albo ma go już od jakiegoś czasu a teraz jedynie wykorzystała okazje do pokazania swojego wyćwiczonego brzucha kapitanowi. Ten jednak ledwie rzucił nań okiem.  
-Dobra szeregowe, tak się bawić nie będziemy. Zbierać manatki, za godzinę przyjedzie po was ktoś by zabrać was z powrotem do ośrodka. Tam wyjaśnimy sobie wszystko, a panna Kamińska wraz z Bladoszewską poniosą wszelką odpowiedzialność. Zbierać się. – Powiedziawszy to, nie słuchał już nikogo tylko oddalił się i wyciągnąwszy z kieszeni telefon zaczął prowadzić rozmowy przez komórkę.  
- Nie mogę uwierzyć – rzuciła Maria, zwracają się do mnie, lecz patrząc na Karolinę – jak kłamliwą suką może się okazać taka niepozorna, głupiutka blondyneczka.  
-  Daj spokój, nie ma, co o tym nawet gadać. Zbierajmy się lepiej.  
Pakując nasze rzeczy, starannie omijałam innych dziewczyn. Niech myślą, co chcą, prawdopodobnie i tak wydalą mnie z obozu. Straciłam ochotę na wszelkie rozmowy, więc w ciszy wykonywałam moje obowiązki. Karolina, co prawda mamrotała coś pod swoim nosem, jednakże ani ja ani nikt inny nie poświęcał jej uwagi. Dziewczyny również przekonały się, jaka potrafi być. Mogły mnie posądzać za nieprofesjonalne kontakty z przełożonym, jednakże kłamstwa, i doskonała gra aktorska, jaką popisała się Karolina jeszcze bardziej zraziła dziewczyny. Miałam jedynie nadzieje, że w razie gdyby dowództwo wypytywało je o szczegóły odpowiedzą wszystko zgodnie z prawdą.  



Kilkanaście godzin później, długo po zamknięciu stołówki, ja ciągle odbywałam moją dodatkową zmianę w kuchni. Hadrian wraz z pułkownikiem przeprowadzili swoje małe, prywatne śledztwo i podpytali dziewczyny o bieg wydarzeń w obozie. Co prawda, Ernie nie był szczególnie zadowolony, z wcześniejszego powrotu z wyprawy, ale stwierdził, że te dwa dni, na pewno odpracujemy dodatkowymi ćwiczeniami w ośrodku. Moją karą była pomoc w kuchni przez najbliższy tydzień. Rano, przed śniadaniem oraz po wieczornym posiłku. Dowództwo stwierdziło, że skoro dałam z taką łatwością sprowokować się do bójki, zasługuje na dodatkowe ćwiczenia z subordynacji. Jednak to Karolina zapłaciła znacznie wyższą cenę. Po wysłuchaniu opowieści pozostałych dziewczyn, pułkownik zdecydował, że należy ją wydalić. Przez jej udawany ból nogi, wydało się, że drużyna była ciągle pod nadzorem, więc szkolenie straciło na wartości. Ponadto dziewczyny przyznały, że to ja spoliczkowałam Karolinę, lecz to ona rzuciła się z pięściami. Widocznie będzie musiała znaleźć inny sposób by znaleźć sobie męża, gdyż jej intrygi, chociaż sprytne nie były zbyt skuteczne.  


Kuchenny zegar wybił północ, gdy w końcu uprzątnęłam ostatni stolik. Kuchnia oraz stołówka były perfekcyjnie przygotowane do jutrzejszego ponownego użycia, co oznaczało, że w końcu mogę położyć się spać.  Ośrodek, który w dzień zawsze tętnił życiem, o tej godzinie przeradzał się w miasto duchów. Jedyny odgłos, który słyszałam to dźwięk moich własnych kroków. Wzrok nie przyzwyczaił się natomiast jeszcze do ciemności nocy. Dlatego po raz kolejny w ciągu ostatnich kilku dni, podskoczyłam i omal nie dostałam zawału, gdy nagle, od drzewa, przy którym przechodziłam rozległ się głos Hadriana.
- Dobry wieczór szeregowa.  
- Matko kochana, dlaczego ostatnio cały czas ktoś to robi? – Wyszeptałam, starając się uspokoić oddech.
-Co robi? – Odszeptał przybliżając się do mnie.
- Przyprawia mnie o mini atak serca? – Hadrian był coraz bliżej. W końcu zatrzymał się naprzeciwko mnie, pochylając głowę tak, by nawiązać ze mną kontakt wzrokowy. W powietrzu unosił się zapach jego wody kolońskiej, nie zbyt mocny, lecz wystarczająco wyczuwalny, by jeszcze bardziej zamącić mi w głowie.  
-Może mają nadzieje, że jeśli cię przestraszą to rzucisz się im w ramiona? – Omal szczęka mi nie odpadła, gdyż to było całkiem podobne do flirtu. Nic nie odpowiedziałam, na szczęście Hadrian chyba tego nie oczekiwał, ponieważ po chwili dodał – zrobiłem, co tylko mogłem, Milka. Kara była oczywiście nieunikniona, ale udało mi się nie dopuścić do wydalenia ciebie, oraz zatrzymać cię w moim oddziale. – Po tych słowach obdarował mnie najpiękniejszym uśmiechem, jaki widziałam od dawna. Jego bialutkie zęby zalśniły w mroku nocy.  
-Hadrianie, nawet nie wiesz, jaka jestem wdzięczna.  
-Nie ma sprawy malutka. Jednakże, obawiam się, że teraz będą nas oboje bacznie obserwować. Więc jakiekolwiek nieprofesjonalne zachowania...- Nie dokończył tego zdania. Spojrzał na mnie poważnie, po czym rozejrzał się. Widocznie uspokojony, nagle pokonał dzielącą nas odległość, objął mnie jedną ręką w talii a drugą przytrzymał delikatnie moją głowę. Ciągle głęboko w podświadomości słyszałam cichutki głosik mówiący, że to głupie, niewłaściwe i że nie powinnam, lecz jakby na przekór temu głosowi wspięłam się na palce i objęłam jego umięśnione ramiona. Nasze usta jakby spotkały się w połowie drogi, i oboje na kilkadziesiąt sekund utonęliśmy w głębokim pocałunku. Ten był inny, pełen namiętności, lecz jednocześnie niezwykle delikatny. Nasze języki ocierały się o siebie i delikatnie wirowały, a ja mogłabym przysiąc, że nigdy, w moim całym dwudziestotrzyletnim życiu nie doświadczyłam tak niesamowitego i tak bardzo intymnego pocałunku. Po chwili jednak Hadrian odsunął się, i z uśmiechem na twarzy szepnął.
- To, na tymczasowe pożegnanie. Żebyś pamiętała, że po szkoleniu z chęcią się z tobą… zaprzyjaźnię. – Roześmiał się, po czym, z szarmanckim ukłonem życzył mi dobrej nocy i oddalił się w stronę mieszkań dowództwa.  



PS dzięki za miłe przyjęcie po powrocie, i drugą szansę :)

Joan

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1963 słów i 11390 znaków.

31 komentarze

 
  • ~Miśka

    Boże chce dalszą część będzie coś jeszcze ?

  • Tylkowariacisacoswarci

    Bedzie tu cos jeszcze?

  • xdarciax

    Kiedy następna?

  • lolis

    cooo? to koniec?!?!?! :'(

  • lokikotu

    kiedy kolejna

  • ~

    Szkoda, że po ostatniej twojej długiej przerwie znowu powtarza się to samo  
    :(

  • mila

    Opowiadanie mi się bardzo spodobało. Na dodatek sama mam na imię Emilia i zamierzam isć do wojska hahahahahaha

  • lunetka96

    Kiedy kolejna? :C stęskniłam się za tym opowiadaniem :(

  • Naciulka❤

    Czekam na koleje  :rotfl:

  • Sensi11

    Przeczytałam cale. Jest naprawdę genialne :) z jednej strony można by to uznać za zakończenie opowiadania bo nie jest wyrwane z kontekstu tylko ładnie do końca wszystko opisane ale jednak wierze w to ze to nie jest koniec i wrócisz z kontynuacja :)

  • Martuśkowa

    @Sensi11 Musi być kontynuacja ! :*  
    Bo to jest piękne :D

  • Dzena

    @Sensi11 jest tak genialne jak Twoje

  • Sensi11

    @Dzena Dziękuję :D

  • Czekoladowytorcik

    Czeeeeekamy ;) pisz szybko ;)  
    PS. Zajebiste

  • Martuśkowa

    Czekam i czekam i nie ? :D

  • Margo

    Czekam na nexta

  • M

    Nadal czekamy... :/

  • WiernaCzytelniczka

    Ile mamy jeszcze czekać :D ??

  • Czarna21

    Fajne  :) Pisz dalej!

  • monia

    Kiedy kolejna część? Czekam i czekam... :( chociaż daj znać kiedy mniej więcej będzie ;)
    Gorąco pozdrawiam

  • Taktoja

    Czyżby znowu dlugie wielkie czekanie ? Nie mowie tego złośliwie ale nie wiem czy odpuścić sobie to opowiadanie czy wchodzic tu i łudzić się że cos znajde po czym się rozczarować....

  • ~Alex~

    Kochana ja wszystko rozumiem, ale chociaż mały znak kiedy następna część???  / Pozdrawiam Ola

  • ~uzależnionaodtwegoopowiadania

    Święta minęły... A kolejnej części nie ma...

  • Czekajacy

    Znowu nie bd nic dodawac ?

  • Joan

    @Czekajacy będę ale obowiązki mają pierwszeństwo. Praca, rodzina, święta i życie towarzyskie pochłaniają trochę energii. Cierpliwości jak tylko zdolam coś napisać to dodam :)

  • Endajs

    Słyszałam ze dzis kolejna :D

  • Joan

    @Endajs a kto takie kłamstwa opowiada? :D

  • Endajs

    @Joan, biała broda, czrwone leginsy i o 40 cyferek za dużo na wadze - może go kojarzysz :D

  • Joan

    @Endajs nope :D nie widziałam chama! :D jutro chyba cos napiszę :3 dzisiaj choinka to priorytet :rolleyes:

  • Endajs

    @Joan, jeny. U mnie choinka najwcześniej zawitała z 3 dni przed wigilią :rolleyes:

  • Arailana

    Oooo. Bosko! Aż brak mi słów! <3

  • kamila12535

    Super :) czekam na więcej ;)

  • claire

    Super ekstra wspaniała część :D. Obyś szybko wstawila kolejną  :kiss:

  • Karolayn

    Wiedziałam, że będzie świetne!!! Super <3 :)

  • Ona18

    Mrau :jupi:

  • ANITA

    Super :) dawaj kolejna :)

  • Joan

    @ANITA  cierpliwości dopiero ta dodałam

  • Malineczka2208

    Jaka super mega końcówka <3  
    Co za suka z tej Karoliny..ale dobrze ze nie wywalili Emilii ;)  
    Czesc jak wiadomo Genialna ;* Czekam na kolejna<3 ;* ;)

  • Joan

    @Malineczka2208 aw :3

  • Celina17

    Kiedy następne?

  • Joan

    @Celina17 jak napiszę

  • Domiii

    Cudoooooo Boskieeee  <3

  • Joan

    @Domiii dzieki! :)