Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wczasy we trójkę

Od zawsze kręciła mnie siostra mej żonki. Miała większe piersi, które mnie mocno rajcowały.
Rok po ślubie wybraliśmy się w dwie pary na wakacje nad morze. Ja z żoną i właśnie jej siostra -Marta z chłopakiem. Na dwa dni przed wyjazdem okazało się, że Bartek (chlopak szwagierki) nie może jechać w tym terminie. Ponieważ nie było możliwości zmiany rezerwacji noclegów, ustaliliśmy że pojedziemy w trójkę a on dołączy do nas 3 dni później.
Po przyjeździe na miejsce okazało się że będziemy mieć domek z dwoma sypialniami i wspólną łazienką. Już pierwszego dnia spotkała mnie miła przygoda. Wieczorem, po podróży położyliśmy się spać z żonką wcześniej, a szwagierka poszła się kąpać. Ale że to wakacje, luz itp. to zaczęliśmy się z żonką pieścić Nagle usłyszeliśmy krzyk z łazienki. Okazało się że powodem wrzasku był wielki pająk, który wędrował po ścianie. Ponieważ obie siostry mają arachnofobie, toteż ja musiałem zmierzyć się z „bestią". Niewiele myśląc wyskoczyłem z łóżka. W łazience Marta stała owinięta w sam ręcznik na piersiach, który ledwo zakrywał jej pupe. Ubiłem zwierza i odwróciłem się do niej, a ona usmiechneła się, spojrzała na moje napięte bokserki i powiedziała:
- widzę że wakacje już rozpoczęliście - i lekko, niby przypadkiem rozchyliła na sekundę ręcznik, tak że zobaczyłem jej piersi i czarny trójkącik.Następnie odsuneła się tak, bym mógł wyjść i rzekła:
- dziękuję, odwdzięczę się – i mrugnęła okiem.
Wyszedłem lekko oszołomiony, wróciłem do żony i zaczęliśmy pieszczoty od nowa. Jednak po tej przygodzie cały czas widziałem przed oczami Martę w rozchylonym ręczniku. Wchodziłem w żonę, ale wyobrażałem sobie że to jej siostra.
Ranem jak gdyby nic zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na plażę. Ukradkiem zerkałem na szwagierkę w bikini a wyobraźnia podpowiadała mi ostre zabawy. Wieczorem usiedliśmy w trójkę racząc się drinkami. Fajnie się gadało alkohol nas całkiem rozluźnił i w pewnej chwili Marta powiedziała:
- a wiecie że tam dalej jest plaża nudystów?
- A co chcesz się wybrać? - spytała Gośka (moja żona) ze śmiechem
- Bardzo chętnie – odparła Marta
Nie wiedziałem czy żartuje, czy chce naprawdę. Ale jak to się mówi, że alkohol to taki eliksir prawdy, pomyślałem że może faktycznie.
- Pogadamy jutro jak alkohol zejdzie, czy dalej będziesz tak chojrakować – włączyłem się do rozmowy.
- Spoko, chętnie pójdę ale jak pójdziemy wszyscy – odbiła piłeczkę.

W końcu to siostry, pewnie widziały się nago nieraz, więc dla Marty pokazać się Gośce i na odwrót to żadne wielkie halo – pomyślałem. Ale może to jest właśnie ten „rewanż” o którym wspomniała Marta w łazience?
Przed snem spytałem, żony co ona na to?
- Ja mam najmniej do pokazania Wam. I ty i Marta widzieliście mnie bez ubrania – odparła
- Ale nie masz nic przeciwko temu, że ja i twoja siostra ...no wiesz....nago wszyscy?
- Trochę to faktycznie dziwne, ale skoro wszyscy będziemy nago.....może być ciekawie – zakończyła rozmowę.
Rano jak gdyby nigdy nic poszliśmy na plażę. Kusiło mnie by wspomnieć o wczorajszej propozycji Marty. To samo chyba myślała Gośka, bo w końcu gdy mieliśmy się rozkładać rzuciła:

- To nie idziemy tam dalej na plażę?
Spojrzałem na Martę. Nagle wstąpiła we mnie jakaś dziwna odwaga...

- No właśnie, wczoraj byłaś bardzo na tak.....a dziś ?? - spytałem z udawanym znudzeniem.
- Skoro wczoraj taka byłam chętna to dziś też jestem – odpowiedziała zaczepnie.
Powoli poszliśmy dalej docierając do tabliczki „plaża nudystów – wstęp tekstylnym wzbroniony”
Gdzieniegdzie rozłożone grajdołki ukrywały potencjalnych golasów. Rozkładając parawan myślałem, jak to ma się odbyć? Czy tak po prostu rozebrać się do naga, czy czekać na żonę lub szwagierkę. Chyba żadne z nas nie wiedziało jak się zachować. Z sytuacji najlepiej wybrnęła Gośka zdejmując od razu górę od bikini. Popatrzyłem na jej piersi a mój członek drgnął. Wiedziałem, że już go nic nie powstrzyma przed pełnym wzwodem. Zerknąłem na Martę, która powoli zdejmowała spodenki.
- Oooo siorka, ja nie wiedziałam żeś taka wyzwolona – rzuciła w kierunku Gośki
- Nie dygaj młoda, zrzucaj stanik, zobaczysz, że fajnie jest. - odpowiedziała Gośka.
Marta obróciła się (niby przypadkiem) tyłem do nas i rozpięła stanik. Siedziałem na leżaku i nie wiedziałem co robić. Lekko mnie zamurowało. W najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się, że coś takiego może mnie spotkać. Marta usiadła na leżaku a jej piersi swobodnie zafalowały.
- A Ty? - spojrzała na mnie z wyrzutem żona
- Co ja? - odpowiedziałem – przecież ja jestem topless odkąd weszliśmy na plaże – zaśmiałem się
- To fakt – poparła mnie ze śmiechem Marta
- A co powiesz na to? - powiedziała Gośka i zsuneła na doł majtki stając przede mną
- Oj żonka nie wiedziałem żeś taka wyzwolona – powtórzyłem uwagę Marty, ciesząc się w duchu, że mi wpadła szybko do głowy jakakolwiek odpowiedź. Byłem w lekkim szoku bo nigdy bym się nie spodziewał takiego zachowania po mojej żonie. W kąpielówkach było już całkiem ciasno....mały rwał się na wolność.
- Nie masz teraz wyjścia szwagier - włączyła się w rozmowę wyraźnie ożywiona Marta
Jakoś dziwnie paraliżowała mnie myśl, że będę musiał się za chwilę całkiem pokazać z  wielkim i twardym penisem.
- a Ty? - próbowałem się bronić patrząc bez skrępowania na piersi Marty, które coraz bardziej sterczały
- Starsi mają pierwszeństwo – skontrowała Marta.
Moje argumenty malały
- Ale Ty też zdejmiesz wszystko? - upewniałem się grajac na czas.
- Owszem, jeśli już wszyscy będą nago – odpowiedziała z diabelskim uśmieszkiem Marta.
Ale smęcicie, jak stare baby – ofuknęła nas żona – Nie ma się czego wstydzić, każdy tak samo wygląda i wszyscy tu są nago, nikt na nikogo nie patrzy jak na jakieś dziwadło.
Wstałem i szybkim jednym ruchem zdjąłem kąpielówki. W tej samej chwili Marta zrobiła to samo. Czułem przeogromne podniecenie, mój mały sterczał twardy w pełnej gotowości.
Szybko położyłem się na kocu na brzuchu.
- o widzę że wreszcie się zdecydowaliście na wakacje w zgodzie z naturą? - rzuciła znad książki żona.
- Łatwo nie było – odrzekłem,
- I chyba dalej nie jest – odparła niepewnie Marta patrząc na mnie z wysokości leżaka
- Koniec laby, biegniemy do wody – zarządziła Gośka – kto ostatni ten robi kolację
I pobiegliśmy....nawet nie wiem jaka siła kazała mi wstać i pobiec za żoną. Widząc jej kołyszącą się pupę, czułem przeogromną chęć wejść w nią tu i teraz. Wskoczyliśmy do wody. Poczułem ulgę gdy woda zakryła mnie od pasa w dół. Marta przybiegła ostatnia. Zaczęliśmy pływać. Miałem nadzieję, że chłodna woda ostudzi moje napięcie. Nic z tego... widząc falujące piersi mojej żony (pływała na plecach) i pupę Gośki, która pływała crowlem mały stał dalej na baczność Po chwili wyszliśmy z wody i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nasza nagość stała się dla nas czymś zupełnie normalnym, tak jakbyśmy byli w takiej sytuacji kolejny raz. Nawet mój mały trochę odpuścił i przestał sterczeć na baczność. Poszliśmy za nasz parawan i tam już spokojnie zupełnie nadzy spędziliśmy resztą dnia.

6 komentarzy

 
  • Slavik1975

    Więcej bo dobre. 😁

  • marexik

    @Slavik1975 Dzięki....będzie więcej skoro są czytacze ;)

  • Ulrik

    Koniecznie musi być ciąg dalszy!

  • marexik

    @Ulrik mówisz i masz ;) Może być taki ciąg dalszy? ;)

  • TomoiMery

    No ciekawie się zapowiada 😉

  • marexik

    @TomoiMery dziękuję...myślę nad dalszym ciągiem :P

  • zzzzzzz

    Czekam na kolejną częścią

  • marexik

    @zzzzzzz skoro czekasz, to mam ciąg dalszy, na razie w głowie ;)

  • Rrrrrr

    @marexik laptopów ciąg, słownictwo zamierzone?

  • marexik

    @Rrrrrr nie bardzo rozumiem, o co chodzi.

  • Rebus

    Napisz koniecznie co było dalej.

  • marexik

    @Rebus postaram się pisać dalej skoro są chętni na czytanie ;)

  • Cukierek11

    Fajne,  kiedy kontynuacja?

  • marexik

    @Cukierek11 Jeśli będzie zainteresowanie, to coś pomyślę nad kontynuacją ;)

  • eksperymentujacy

    @marexik jest zainteresowanie !!