Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wczasy we trójkę cz. IV

Niestety, pech mnie nie opuszczał. Kąpiąc się, w wyobraźni pieściłem żonę. Zaczynałem od jej sterczących zawadiacko cycuszków, schodziłem niżej, wpijałem się ustami i językiem w jej mokrą i gorącą cipkę. Przypominałem sobie jak to ostatnio ona się kąpała pod prysznicem a ja stałem nago w łazience patrzyłem na nią i waliłem sobie w najlepsze. Tak jak mówiła Marta, że czasem sam też się „relaksuje” z laskami z netu. Wtedy „relaksowałem” się patrząc na własną żonę. Połączenie jej nagości i faktu, że robię TO przy niej było mieszanką wybuchową. Pomyślałem, też o szwagierce i jej nagim ciele.....
- ehhh móc tak samo zrobić patrząc na nią pod prysznicem...marzenie ściętej głowy – pomyślałem. Penis stał na baczność.
- Możesz się pospieszyć ? - Gośka wsunęła głowę do łazienki
- Już moment. Taka jesteś napalona? - spytałem patrząc na nią lubieżnie.
- Tak, strasznie – roześmiała się i zadarła na moment koszulkę ukazując trójkącik i biust. - chodź zobaczysz „prawdziwy problem” - dodała już bez uśmiechu.
Wytarłem się i wyszedłem z łazienki. W pokoju Marta siedziała obok rozwalonego łóżka.
- Coś Ty młoda znów nawyrabiała? - spytałem oceniając straty
- Zepsuło się, samo się zepsuło - powiedziała niewinnie – ja tylko szybko usiadłam.
- Samo, samo – Gośka była lekko wnerwiona – było się normalnie kłaść, a nie rzucać.
- Czy to naprawdę przypadek, że po raz kolejny w ciągu jednego dnia coś, a raczej ktoś staje mi na przeszkodzie do rozkoszy ? - pomyślałem czując narastającą złość.
- Dobra nic nie wymyślimy, jest prawie północ – Gośka jak zwykle szybko ucięła sprawę – śpisz dziś z nami a jutro ogarniemy temat u zarządcy tego przybytku. Mamy większe łóżko, jedna noc, damy radę.
- K**** Mać – zakląłem w myślach – Tylko nie to, znów nici z sexu, a w dodatku Marta będzie na wyciągnięcie ręki.  
Cóż było robić. Położyliśmy się w trójkę, oczywiście żona w środku. Długo leżałem, nie mogąc zasnąć. Gośka też nie spała. Leżała tyłem do mnie. Położyłem jej delikatnie dłoń na pupie i zacząłem lekko głaskać. Słyszałem równy i spokojny oddech Marty. Gośka chyba też doszła do wniosku, że siostra śpi bo delikatnie przysunęła się do mnie tyłeczkiem i zaczęła nim powolutku ocierać się o mego twardego członka. Tak bardzo chciałem wejść w nią mocno i szybko. Świadomość, że parę centymetrów dalej śpi obiekt mego pożądania, wzmagała chęć na ostrą jazdę.  
Po całym dniu podniecenia dobre i to – pomyślałem ocierając się o jędrny tyłek żony – byle tylko jak najszybciej dojść, a naprawdę nie potrzebowałem wiele. Przesunąłem dłoń z pleców na pierś by jeszcze wzmocnić doznania....niestety zahaczyłem przy tym o włosy Gośki mocno je pociągając. Chwilowy ból sprawił że jęknęła głośno budząc przy tym Martę.  
Co się dzieje ? – spytała na wpół śpiąca.
Znieruchomieliśmy.  
- Nic, śpij coś mi się przyśniło – skłamała żona. Leżeliśmy przez chwilę bez ruchu.  
Gdy Marta znów zasnęła, Gośka szepnęła mi prawie bezgłośnie:
- Tez mnie to wku****, ale nic z tego. Śpimy jutro będzie lepiej.
Byłem już prawie w raju i kolejny raz zonk.
- Nie, nie nie....ja nie wytrzymam, muszę trysnąć, mam dwie laski w łóżku i nie mogę się po ludzku spuścić. Urwie mi jaja w końcu, albo co gorszego – myśli kłębiły się w mojej głowie - Czy ona zdaje sobie sprawy z tego co znaczy dla faceta takie męczenie małego bez finału. Długo leżałem aż w końcu, zły i niezaspokojony zasnąłem.
Słoneczne promienie wpadające przez uchylone okno obudziły mnie w lepszym nastroju. Leżałem jeszcze przez chwilę wspominając wczorajsze wydarzenia. Pod zamkniętymi powiekami widziałem piersi Marty i Gośki.  
- Czemu są takie różne skoro to siostry? - zastanawiałem się. Marta miała jasne duże brodawki wpadające w lekki róż z mało zarysowanymi sutkami, Gośka natomiast ciemniejsze brodawki i wyraźne sutki zwłaszcza jak sterczały. Rozmyślając sobie lubieżnie nie zauważyłem nawet, że obok mnie jest jakoś więcej miejsca. Obróciłem się powoli i zdębiałem.......Gośki nie było a obok mnie leżała tyłem Marta. Nie wiem czy spała, czy też nad czymś rozmyślała. Momentalnie otrzeźwiałem. Sytuacja była co najmniej dziwna - przynajmniej dla mnie. Po chwili Marta też się przebudziła, obróciła w moją stronę i odruchowo okryła mocniej kołdrą.
- Dobrze, że każdy ma swoją – pomyślałem  
- O matko, co Ty tu robisz? - spytała nerwowo Marta.
- No ja śpię, znaczy już nie, znaczy spałem – zacząłem dukać  
- Rany, gdzie Gośka? Co to ma być? Czemu tutaj ja jestem? - wyrzuciła serie pytań nie do końca przytomna jeszcze szwagierka.
- Spokojnie, my nic...tego razem – próbowałem uspokoić Martę a przede wszystkim siebie - czego bardzo żałuję - dodałem już w myślach.
- Po prostu spałaś z nami boś rozwaliła wyro – tłumaczyłem drżącym głosem.
Marta trochę się uspokoiła. Usiadła na łóżku owinięta kołdrą i powiedziała już trzeźwo:
- Fakt, no tak, racja, ale się wystraszyłam...no wiesz budzę się i widzę Ciebie obok.
- No ja też byłem zaskoczony – dorzuciłem, choć słowo „wniebowzięty” lepiej oddawałoby mój nastrój  
– ale w sumie całkiem niezły widok – dodałem patrząc znacząco w miejsce gdzie pod cienką kołdrą i koszulką ukryte były piersi, o których przed chwilą myślałem. Tylko cienki materiał dzielił mnie od tych wspaniałości.....”tak niewiele i tak wiele dzieli nas, tak nam blisko a daleko jak do gwiazd” - słowa przeboju Budki Suflera cisnęły mi się na usta.
Marta już całkiem obudzona odłożyła kołdrę. Jej piersi luźno zafalowały pod koszulką
- Ale gdzie siorkę wcięło ? - zastanawiała się przeciągając dwuznacznie, a ja pomyślałem czy ona mnie prowokuje, czy czegoś chce, czy robi to naturalnie ot tak sobie?
- Popatrz może na stoliku, jest jakaś kartka – rzuciłem  
Marta nachyliła się w kierunku stolika, tak że koszulka odchyliła się i ukazała krągłą dupcie pod skąpymi majteczkami, wzięła kawałek papieru i powoli przeczytała:  „poszłam na spacer do sklepu, miłego przebudzenia ;)”  
- no to się spełniło – pomyślałem.
- Dziękujemy za miłe życzenia, chyba się spełniły, co nie szwagier? - Marta patrzyła na mnie wesołymi oczami.
- Tak, zawsze jest miło obudzić się w tak miłym towarzystwie.....zawiesiłem głos.....Marta popatrzyła na mnie – promieni słonecznych – dokończyłem spokojnie  
- Miałam nadzieję, że masz mnie na myśli – zaczęła się głośno śmiać – żart taki – dodała mrugając okiem  
– lecę pod prysznic – zakończyła i wyszła.
Zostałem sam na sam z burzą myśli w głowie....w co ona gra? Też jej się podobam? Też ma chęć na chwilę szaleństwa? A może to tylko zwykła podpucha? Czy mogę sobie pozwolić na coś więcej? Jaka będzie jej reakcja jeśli się na coś więcej odważę? Z łazienki dobiegał szum prysznica......
- Kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije – pomyślałem i ruszyłem w kierunku łazienki....cdn

3 komentarze

 
  • izabela

    Bardzo ciekawe przemyślenia napalonego faceta.

  • zzzzzzz

    Nie mogę się doczekać kolejnej części

  • TomoiMery

    Coraz ciekawiej 😁 czekamy na dalsze części 👍👍

  • marexik

    @TomoiMery dziękuję.....sam na nie czekam i jestem ciekaw co będzie dalej ;) :D

  • Qwerty qwrrty

    @marexik to pisz szybciej

  • TomoiMery

    @marexik 🤔 czekamy na dalszy rozwój sytuacji