Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

W niewoli u Dothraków. Tęsknota Żelaznego Wodza

W niewoli u Dothraków. Tęsknota Żelaznego WodzaStałem na dziobie „Ciszy”, wpatrując się w horyzont, gdzie morze stykało się z bezkresną trawą Dothraków. Wiatr otulał moją twarz, a sól mieszała się z goryczą w ustach.  

Moja flota ledwo nadążała - połowa statków wciąż nosiła ślady smoczego ognia, żagle były połatane, a ludzie mruczeli pod nosem, że khaleesi zabrała nie tylko smoki, ale też moją najlepszą zabawkę - Margaery.  

Ta lisia suka, która rozkładała nogi na moim pokładzie, teraz była gdzieś tam, wśród tych śmierdzących koniem dzikusów. I nie była tam jako zakładniczka. Była tam jako kurwa. Moja własna kurwa, którą Daenerys zabrała mi prosto z kutasa.  
W nocy, gdy morze było spokojne, zamykałem oczy i widziałem to wszystko tak wyraźnie, jakby jakiś bóg zesłał mi wizję. Widziałem wielki krąg ognisk na równinie. Tysiące Dothraków siedzących na ziemi, pijących kumis i rechoczących. W środku kręgu - ona. Margaery Tyrell, Róża z Wysogrodu, naga. Nagusieńka jak w dniu narodzin. Jej ciało lśniło od oleju i potu. Piersi ciężkie, sutki ciemne i sterczące, biodra kołyszące się w rytm bębnów.  
Tańczyła. Tańczyła jak kobieta, która wie, że wszyscy mężczyźni w promieniu mili chcą ją zerżnąć. I to jak zerżnąć!

Daenerys siedziała na podwyższeniu obok młodego khala, naga, z koroną na głowie. Patrzyła na Margaery z tym swoim półuśmiechem - mieszanką nienawiści i pożądania. Jedną rękę miała między swoimi udami i powoli się pieściła, nie spuszczając z oczu z mojej Róży.  

Gdy bębny przyspieszyły, Margaery ulegle opadła na kolana pośrodku kręgu. Pierwszy Dothrak podszedł do niej - wielki, brodaty, z kutasem grubym jak mój. Chwycił ją za włosy i wepchnął jej się do gardła bez żadnego ostrzeżenia. Margaery zakrztusiła się, ale nie była się w stanie odsunąć, bo ten dzierżył ją mocarnie za głowę. Jakby demonstrując w ten sposób, że ją niewoli.  

Ssala go głośno. Zapewne straciłaby równowagę, dlatego musiała oprzeć się rękami na jego udach. Prezentowało się to tak, jakby uznawała swą uległość.
Ślina i łzy spływały jej po podbródku, kapały miarowo na obfite piersi.  
Potem było ich więcej. Dwóch jednocześnie. Jeden rżnął ją w jej słabiznę od tyłu, mocno, krótko, aż jej cycki kołysały się jak szalone. Drugi stał przed nią i pieprzył usta.  
Trzeci klęczał obok i szczypał jej sutki, ciągnąc je mocno, aż Margaery jęczała.  

Słyszałem w głowie jej głos - ten sam słodki, melodyjny głos, którym szeptała mi do ucha na pokładzie: „Ach Euronie… tak mocno jesteś we mnie, jutro będę czuła cię przy każdym kroku.”  
Teraz krzyczała to samo do nich.Widziałem, jak dochodzi. Jej ciało sztywniało, biodra drgały, cipka zaciskała się tak mocno, że Dothrak za nią ryknął i strzelił w nią głęboko.  
Zaraz potem drugi wypełnił jej usta. Margaery przełknęła, ile mogła, reszta spłynęła po brodzie i piersiach.  

Daenerys wtedy wstała. Podeszła do niej powoli, uklękła przed Margaery i zaczęła lizać - jej  cipkę, pełną spermy innych mężczyzn. Lizała zachłannie, głośno, ssąc ich nasienie razem z sokami Margaery.  

Potem Daenerys położyła się na plecach, zmuszając Margaery by ta usiadła na jej twarzy. Jednocześnie dwóch Dothraków wzięło Margaery - jeden w cipkę, drugi w tyłek. Rżnęli ją razem, mocno, rytmicznie, aż cała się trzęsła. Daenerys lizała jej łechtaczkę i mosznę tego, który był w pochwie.  

Margaery jęczała, dochodząc raz za razem, aż w końcu opadła bez sił, ociekająca, drżąca, z ustami otwartymi w niemym krzyku.  
A ja stałem na pokładzie i zaciskałem pięść na relingu tak mocno, że drewno trzeszczało. Nie czułem złości. Czułem coś znacznie gorszego - dziki, chory głód. Chciałem tam być. Chciałem patrzeć z bliska, jak moja dostojna królowa jest rżnięta przez całą hordę.  
Chciałem słyszeć każdy jej jęk, każde plaśnięcie kutasa w jej cipce i tyłku. Chciałem potem wejść w nią, gdy będzie już pełna ich nasienia, i rżnąć ją jeszcze mocniej, przypominając jej, kto jest prawdziwym panem.


Uśmiechnąłem się do siebie w ciemności. - Płyńcie szybciej, skurwysyny - warknąłem do załogi. - Kierunek wschód. Do morza traw. Bo niedługo przybędę po moje dwie dziwki. I wtedy urządzę im taką orgię, że Dothrakowie będą opowiadać o niej przy ogniskach przez następne sto lat.
A Margaery? Ona pierwsza klęknie przede mną i powie: „Witaj mój królu. Twoja róża jest gotowa na wszystko.”

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 908 słów i 4608 znaków.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Fantazyjny999

    Idealnie pasuje do autorki ...

    2 godz. temu

  • Użytkownik ArtisteDuDesir

    @Fantazyjny999 Czemu tak uważasz?

    2 godz. temu

  • Użytkownik Fantazyjny999

    @ArtisteDuDesir ma swój styl opowiadania podobnie pisze odpowiadając na komentarze jeśli to co w nich przekazuje jest prawda to takie historie to jej kink.. tak jak to powiadamia wpisuje się w to o czym mówi w opisie do swojego konta...no chyba że wszysto jest mirażem i nie pisze o swoich fascynacjach a o czymś czego nie lubi

    2 godz. temu

  • Użytkownik ArtisteDuDesir

    @Fantazyjny999 kink na 100%. Jeszcze ten język.

    2 godz. temu