Mistrz i Małgorzata - orgia na wyspie

Lśniący błękit zdawał się trwać, zastygając w jednej pozycji.  
Woda wrzała jedynie u styku z ostrym kadłubem mknącej łodzi. Małgorzata przyglądała się zbliżającym konturom wyspy, oparta plecami o maszt. Czuła na sobie spojrzenie.

Dawno nie czuła takiego podniecenia. Pakowanie, podróż, przelot, a teraz podróż jachtem. Wszystko działo się błyskawicznie.
Moczyła usta w kieliszku schłodzonego, białego wina i mrużyła oczy. Gdy dotarli na wyspę, kilku mężczyzn w białych koszulach i skracanych spodniach, przejęło łódź. Zacumowali ją i zabrali za wypakowanie bagaży.

- Chodź – szepnął Mistrz – przyniosą nam wszystko.

Złapała luźno spuszczoną dłoń i podążyła ścieżką, na której końcu znajdował się ośrodek. "Centrum jęków i rozpusty”, jak określał go, uśmiechając się znacząco. Był to kompleks małych domków o białych ścianach, z dachami wyłożonymi liśćmi palmy. Dom Mistrza i Małgorzaty posiadał wychodzący w kierunku morza taras i znajdował się na podwyższeniu. Wnętrze było przytulne, choć urządzone minimalistycznie. Zaintrygowało ją szerokie lustro, dokładnie przez ogromnym łożem z baldachimem. Usiadła i przejrzała się w nim, przybierając zaczepną pozę. Mistrz przeczesał palcami jej włosy. Gdy westchnęła, pozwolił oprzeć twarz i przez moment trzymał ją w swych dłoniach.  

- Chodź, moja mała – zwrócił się do niej, pociągając za sobą w kierunku łazienki.  

Prysznic nie posiadał obudowy, a mozaika płytek na podłodze, zastępowała brodzik. Mistrz spienił w dłoniach pachnący żel i dokładnie pokrył nim ciało dziewczyny. Pomogła mu, unosząc ręce, które w końcu oparła o ścianę. Rozchyliła szeroko nogi, by dostał się dłonią głęboko pomiędzy. Gdy skończył, sam stanął w rozkroku. Małgorzata pieściła szerokie ramiona. Wodziła dłońmi po torsie i plecach. Koncentrowała się na górze, by przeskoczyć ku stopom. Właśnie od nich, kontynuowała wędrówkę. Łydki, uda, pośladki. Tym ostatnim poświęciła dłuższą chwilę. Ściskając, masując i wsuwając palce pomiędzy. Naciskała na jego tyłek, miejsce pomiędzy ciasnym otworem i członkiem, aż w końcu twardego kutasa, który do tej pory majestatycznie spoczywał między nogami. Bawiła się, jak w letargu.

- Chodźmy już.  

Zaskoczył ją, przerywając. Była pewna, że rzuci się na nią i po zaspokojeniu zaniesie do sypialni. Wnętrze jej cipki szalało, opływając sokami i była pewna, że nogi nie są mokre od wody. Odwrócił się, spłukując pianę i pocałował ją. Przywarła mocno i zadarła nogę. Ocierała się o udo Mistrza i całowała namiętnie. Podał jej ręcznik i wyszedł z łazienki, przewiązując swój wokół pasa. Podążyła za nim.
Na tarasie dołączyła do nich inna para. Mężczyzna podszedł do Małgorzaty i delikatnie zsunął z niej ręcznik. Spojrzała na Mistrza, pozbawionego odzienia przez młodą dziewczynę. Wpatrywał się w ocean. Poczuła dłonie na ramionach. Pachniały czymś delikatnym. Nie słodkim, lecz kojarzącym się niezwykle miło. Po chwili mężczyzna rozprowadził olejek po jej plecach. Zadrżała, gdy dotknął pośladków. Gdy rozcierał po piersiach, dyszała, a pragnienie kumulowało się w niej z każdą chwilą. Po kilku minutach lśniła cała. Masażysta zgrabnie ominął cipkę, lecz gdy nacierał uda, musiał czuć jej zapach. Ta świadomość podnieciła ją jeszcze bardziej. Zamknęła oczy i zacisnęła zęby na wardze.  

Ciało Mistrza błyszczało w promieniach zachodzącego słońca, nim dziewczyna okryła je cienkim szlafrokiem. Wcześniej Małgorzata zazdrośnie spojrzała na jego członek. Co prawda nie stał, unosząc materiał, lecz dziewczyna natarła go dokładnie. Lśnił ewidentnie, co wprawiało Małgorzatę w złość.

- Chodź, moja piękna – powiedział Mistrz, wyciągając dłoń. Oparła na niej swoje palce.  

To prowadzenie miało jakąś ukrytą symbolikę. Z początku tego nie zauważała. Po prostu było jej przyjemnie, gdy Mistrz pociągał ją za sobą, wskazując drogę. Teraz czuła, jak przejmuje władzę nad jej ciałem. Robił to nie tylko w łóżku i jego okolicy. Choć dawał jej swobodę, powierzała mu całą siebie.

Po chwili usiedli przy stoliku. Restauracja składała się jedynie z drewnianej podłogi, solidnie osadzonej na ciemnych palach, oraz płóciennego dachu. Miał on za zadanie ochronę jedynie przed słońcem. Owoce, stanowiące przystawkę, przyjemnie rozpływały się w ustach. Pochłaniała przekąskę, dotykając Mistrza stopą. Wsunęła ją między nogi i palcami doprowadziła do wzwodu. Potem zsuwała napletek, patrząc mu w oczy. Sceneria dnia wprowadziła ją w prawdziwie suczy nastrój.  

- Stek i frytki? – zapytał po dłuższej chwili, zsuwając jej stopę z krocza.  

- Tak – odpowiedziała z uśmiechem.

Po chwili kelner przyniósł talerze.

- Zamówiłeś wcześniej? – zapytała zaskoczona.

- Oczywiście. Nie lubię czekać.

Domyśliła się, że wszystko było dokładnie zaplanowane. Nie dał jej wcześniej poznać, że każde działanie, ma swój czas i miejsce. Przylot zbiegał się z wynajęciem jachtu, droga trwała wyznaczone dwie godziny, masażyści zostali zamówieni na siedemnastą, a kolacja dokładnie o szóstej.  

- Dlatego tak chłodno potraktował mnie pod prysznicem… - pomyślała, kiwając głową.

Dokładnie taki był plan Mistrza. Rozognienie, które wręcz od niej biło, osiągało apogeum. Gdyby poprosił ją teraz, by weszła pod stolik i doprowadziła ustami do wytrysku, nie zastanawiałaby się ani chwili. Ba, gdyby miała położyć się nago na stole, a Mistrz posiadłby ją mocno, wśród szklanek, talerzy i sałatek, również nie zawahałaby się nawet przez moment.  

Wieczór pomału zakrywał świat swoim ciemnym prześcieradłem. Dopiero teraz, Małgorzata zwróciła uwagę na zapach wyspy. Rozgrzana ziemia pachniała lekko spieczonym chlebem, a w oliwce, odkryła zapach mango. To właśnie on kojarzył jej się rześko i miło. Na wyspie, nawet wiatr miał swój zapach.  

Rozpalane pochodnie błyskały, jakby podrygując w lekkich westchnieniach świata. Mistrz ponownie wystawił dłoń i dopijając koktajl z rumem, pociągnął ją w stronę domków. Minęli je po chwili i dotarli do oświetlonej pochodniami polany. W jej centrum płonęło ognisko, jednak tym, co zaskoczyło ją najbardziej, była liczba przybyłych.
Wcześniej widziała może dziesięć osób. Wliczając załogę portu, trzynaście. Na polanie było ich koło setki. Kobiety i mężczyźni. Wszyscy w zbliżonym wieku i jak się szybko przekonała, podobnej aparycji. Zanim zwróciła uwagę na kobiety, lustrując je jako konkurencję, przejrzała twarze mężczyzn. Wszyscy byli przystojni. Mistrz ukłonił się lekko, uśmiechając do zgromadzonych. Podszedł do ubranego w czerwone spodnie mężczyzny i szepnął coś w jego stronę. Ten skinął głową i zniknął, by powrócić w towarzystwie dwóch mężczyzn i trzech kobiet. Każde z nich niosło dzban w każdej dłoni. Po chwili naczynia spoczęły na dużym stole, nieopodal ogniska.  

Mistrz podszedł bliżej.

- Noc rozpusty, uważam za rozpoczętą – powiedział głośno. – Od tej pory, reguły przestają mieć znaczenie, o ile nie sprawiają krzywdy innym.  

Pomyślał przez chwilę, lecz żadna ze słów nie pasowało do poprzednio wypowiedzianych. Ujął w dłoń kielich, napełniony przy stole i poczęstował Małgorzatę. Przełknęła alkohol, zmieszany z egzotycznym smakiem. Pozostawiał na ustach słodycz. Mistrz opróżnił ponownie napełniony kielich i pocałował ją głęboko.
Naczynia ruszyły do ust i każdy obecny skosztował trunku.  

- Muzyka – szepnęła cicho Małgorzata.  

Ciche, rytmiczne dudnienie, zdawało się poruszać wyspą. Spojrzała na Mistrza. Pocałował ją, spoglądając w oczy, po czym zaśmiał się w głos i rozsunął jej szlafrok. Stała nago, przed tłumem ludzi. Obszedł ją dookoła, całując w kark i wsunął dłoń między uda. Nabrał na palce wilgoci i skinął do wpatrzonej w Małgorzatę dziewczyny. Zbliżyła się i ukłoniła przed Mistrzem, który wysunął ramię w kierunku jej ust. Otworzyła je posłusznie i zamknęła wargi na palcach. Ssała je, patrząc w oczy Mistrza i Małgorzaty naprzemiennie.  

Mistrz złapał ją lekko za włosy i przyciągnął do siebie. Szepnął na ucho, a dziewczyna skinąwszy, klęknęła przed Małgorzatą i powoli pocałowała jej cipkę. Oparła dłonie na jej biodrach i ponownie pocałowała, przyciskając mocniej usta. Mistrz stanął za jej plecami i pozwolił się oprzeć. Małgorzata czuła, jak jego kutas pęcznieje i szybko złapała go w dłoń. Zrzucił z siebie szlafrok, by dotykała łopatkami jego nagiej piersi. Głowę odchyliła do tyłu, opierając pod brodą Mistrza i oddawała się pieszczotom jasnowłosej.  

Nie przepadała za kobietami, ale właściwie to Mistrz pieścił ją teraz ustami dziewczyny. W dodatku objął ją i zaciskał palce na sterczących brodawkach piersi. Gryzł po szyi i całował. Gdy otworzyła oczy, zauważyła przed sobą dwóch mężczyzn. Jeden z nich posuwał klęczącą z przodu dziewczynę, gdy drugi onanizował się wpatrzony w połączoną z ustami cipkę Małgorzaty.  

Po chwili wszędzie dookoła stali nadzy ludzie. Ich ciała lśniły, rozjaśnione pełgającym blaskiem pochodni. Małgorzata przyglądała się z zafascynowaniem, jak młody mężczyzna kładzie się na wznak, umieszczając głowę dokładnie pod jej cipką. Czuła na niej jego głodne spojrzenie.  

Dziewczyna oderwała na chwilę usta i usiadła okrakiem, nabijając cipkę na sztywny pal. Chwilę później drugi kochanek, jednym ruchem wszedł w jej wypięty tyłek. Dziewczyna jęknęła głośno, wprawiając wargi mokrej cipki Małgorzaty w wibracje. Grała na niej, jak na ustnej harmonijce i doprowadzała do ekstazy.  
Wtedy Mistrz wysunął biodra do przodu. Nadszedł moment, w którym postanowił dać spełnienie, jak pomyślała Małgorzata.  

Plan uległ jednak zmianie.  

Czarnowłosa dziewczyna podchodzi z boku i całuje Mistrza w ramię. Klęka przed nim i całuje palce. Ten łapie kobietę za włosy i przysuwa bliżej, by wpakować jej kutasa głęboko w gardło. Małgorzata poczuła złość, lecz podniecenie sprawiło, że przyglądała się ustom kobiety, pracującym na jej ulubionym członku. Mistrz nie doszedł jednak, zalewając gardło dziewczyny. Zamiast tego wyszedł z jej buzi, złapał za włosy i przysunął od tyłu do Małgorzaty.  

Ta zamknęła oczy. Ponownie odpłynęła w ramiona Mistrza, czując języki w dziurkach. Zęby na szyi i dłonie na piersiach. Po chwili pieszczoty rozeszły się po całym ciele i zdawało jej się, że dotyka ją wiele par rąk. Gdy otworzyła oczy, ujrzała dookoła siebie prawdziwy tłum. Ciała kotłowały się między sobą w dzikiej orgii, a jej uda, brzuch, pośladki, ramiona, piersi, dotykało tak wiele dłoni, że Małgorzata nie była w stanie ich zliczyć. Zresztą, nawet będąc przy całkiem zdrowych zmysłach, nie próbowałaby ich liczyć. Odpływała, gdy Mistrz dopadł ją z tyłu. Bez trudu wcisnął się w jej ciasną dziurkę, wylizaną miękką łopatką języka dziewczyny.  

Kątem oka Małgorzata dostrzegła wspomnianą, pieprzoną przez dwóch brunetów. Z pewnej odległości wydali jej się być bliźniakami. Jeden pakował jej cipkę swoją gorącą parówką, trzymając w powietrzu za rozchylone uda. Dziewczyna całowała go, mocno trzymając zaplecionymi na karku ramionami. Drugi bez ceregieli pieprzył ją w tyłek, nie próbując zgrać tempa. Po chwili spuszczał się na plecy kobiety, która tuż obok z zapamiętaniem obciągała swojemu partnerowi. Gorąco musiało podniecić ją jeszcze bardziej, gdyż odwróciła się i złapała ociekającego spermą kutasa w usta. Wyssała go do końca i wróciła, pakując członek swojego obecnego lubego w buzię. Nie wiadomo skąd, zjawiła się też ruda, wyglądająca na straszną zołzę dziewczyna. Klęknęła i zlizała pozostawioną na koleżance spermę. Wodziła językiem, nim nie dopadł jej od tyłu spragniony młodzieniec.  

Małgorzata doszła, widząc szczytowanie rudej.

Orgazm wstrząsnął nią bardzo mocno, a wilgoć ciurkiem spłynęła na usta leżącego pod nią mężczyzny. To podnieciło ją jeszcze bardziej i nim Mistrz zdążył wyjść z jej pulsującej dupki, skończyła ponownie.  

Zapach seksu zapanował na wyspie. W magicznym letargu ludzie dopadali się nawzajem, dając upust dzikiemu pożądaniu. Sperma tryskała w otwarte usta, gorące dziurki, a czasami na ciała i ziemię, użyźniając ją szlachetnym nektarem. Spragnieni i zdyszani częstowali się kolejnymi porcjami napoju z dużych dzbanów, by ponownie wpaść w wir orgii.

Gdy Małgorzata odwróciła się przodem do Mistrza, dostrzegła za nim kilka dziewczyn. Jedna usiłowała wbić język jak najgłębiej między jego pośladki. Pozostałe, głaskały go namiętnie, jakby próbując zdjąć esencję seksu. Pocałowała go ze złością. Mocno. Chwilę potem opadła na kolana i wcisnęła jego męskość w usta. Połknęła go całego, do końca, aż dotknęła nosem ciała. Obciągała go przez chwilę szybko, nim nie złapał jej głowy.

- Poczekaj – wyszeptał podniecony. – Jeszcze nie…

Położył się na plecach, przeganiając stojące z tyłu kobiety. Małgorzata wskoczyła na niego bez pytania i zanurzyła w cipce. Zanim zdążyła przywyknąć do wypełnienia, poczuła napór na drugą dziurkę. Chciała się odwrócić, lecz Mistrz przytrzymał jej twarz.

- Jesteś moją suką. Pamiętaj – warknął, popychając ją mocno w dół. Jego członek całkiem zniknął wewnątrz ciała, w drugi kutas powoli wsuwał się w tyłek. Opadła na Mistrza, wtulając się w jego szyję i głośno jęknęła. Orgazm spadł na nią, jak zabłąkany piorun i nie potrafiła go powstrzymać. Po chwili poczuła skurcze i tryśnięcie wewnątrz ciała. Mężczyzna, którego twarzy nie widziała, właśnie zalał ją spermą.  

Kurczyła się w podnieceniu i spróbowała oprzeć ciało na rękach, patrząc w oczy Mistrz. Wtedy poczuła, jak kolejny mężczyzna wciska się w jej mokrą dziurkę. Najwyraźniej podniecała ich, a otwarty i skąpany w nasieniu otwór, aż prosił o wypełnienie. Mistrz pieprzył mocno. Znała tą dzikość i uwielbiała, gdy był zaciekły. Zgrał ruchy z drugim członkiem i po chwili poczuła, jak obaj wybuchają w jej wnętrzu. Krzyknęła głośno, dochodząc do bolesnego orgazmu.  

Jej nogi drżały długo.  

Leżała bezsilnie czując, jak sperma wypływa z jej dziurek. Gdy podniosła się wyżej, zobaczyła czterech mężczyzn, stojących tuż obok. Bawili się swoimi śliskimi kutasami i po twarzach widać było, że wkrótce skończą. Mistrz wstał, podając Małgorzacie swojego członka. Wciągnęła go w usta i zaczęła mocno ssać.  

Zapominała się.  

Była podniecona do granic możliwości. Potraktowana jak prawdziwa dziwka, czuła się wdzięczna i szczęśliwa. Ssała, miętosiła i wsuwała palec w tyłek Mistrza. Ten po chwili jęknął głośno i trysnął nasieniem do gardła. Zanim wypuściła go z ust, poczuła strugi ciepłego deszczu. Ciężkie krople spadały na jej ramiona, piersi, plecy, pośladki, a nawet szyję.  

Pomyślała, że to nie dzieje się naprawdę. Szaleńczy sen za moment się skończy, a ona obudzi się obok Mistrza, mokra podnieceniem. Tak się jednak nie stało. Wciąż czuła pulsowanie w sponiewieranych dziurkach i zastygającą spermę, którą cała pachniała.  

Dookoła wszyscy pieprzyli, lub byli pieprzeni.  

Zabawa rozkręcała się na dobre, gdy Mistrz podał jej dłoń. Położyła na niej rękę i z dumnie uniesioną głową, poszła równo z nim, odprowadzana pokłonem pozostałych.  

Mistrz wziął ze sobą pochodnię i po chwili doszli do piaszczystej plaży.  
Tam wbił źródło światła w ziemię.  

Księżyc bezwstydnie odsłonił lśniące oko i przyglądał się, jak wchodzą do wody, zmywając z siebie ostry zapach seksu.  

Gdy wrócili, większość ludzi odpoczywała.

- Gotowa na drugą rundę, Małgorzato? – zapytał, unosząc bezczelnie brew.




Dojdziesz - napisz. Podziel się trochę ;)

ErmonTwilight

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2994 słów i 16346 znaków.

10 komentarze

 
  • Bina

    świetne..

  • przeziębiona

    I jest tylko jeden:-)

  • ErmonTwilight

    Jedyny i niepowtarzalny. Mistrz może być tylko jeden.

  • likeadream

    Mistrz:)

  • ErmonTwilight

    W końcu żyję z uwodzenia, jakby na to nie patrzeć ;)

  • anulka

    Uwodzisz, wiesz o tym, prawda?
    Nie napisze nic nowego, odkrywczego, lubię Ciebie.......... czytać! :smile:

  • nienasycona

    Lenko kochana, dziękujemy za pozdrowienia i.....podglądaj......może zechcesz odwiedzić naszą "wyspę"....buuuuuuzia:)

  • Lena3003 (niezalogowana)

    Sama nie wiem co jest bardziej grzeszne, czytanie Twoich opowiadań czy dyskretne zerkanie za każdym razem na Wasze komentarze pozostawiane po tekstem... Mam wtedy takie wrażenie, jakbym podglądała Was przez dziurkę od klucza... Wiem, wiem to niewłaściwe, ale cholera no nie umiem się opanować. Pozdrawiam serdecznie "Demona i jego Muzę".

  • ErmonTwilight

    Uwielbiam być Twoim Demonem.

  • nienasycona

    Demonie......Mistrzu...podziwiam Twoje przenikanie duszy Małgorzaty...i czczę talent....