Inni - część 3

Film okazał się naprawdę dobry, rozmawiali o nim całą drogę. Alicja była zdziwiona, że są tak bardzo zgodni co do tego, że anglojęzyczne kino dawno temu się przejadło i światu potrzebne jest coś zupełnie nowego.  
            Wieczór był ciepły, a Wiktor mieszkał całkiem blisko kina. I całkiem blisko restauracji, w której miała miejsce ta beznadziejna randka, którą potrzebowała przepić paroma drinkami. Bar, w którym się poznali był zaledwie ulicę dalej. Od dawna marzył jej się taki spacer, było romantycznie, choć nie trzymali się za ręce.  
              Mieszkanie Wiktora mieściło się w jednej z warszawskich kamienic w Śródmieściu, tych z obłędnie wysokimi sufitami, ogromnymi oknami i stylowymi parkietami z porządnego drewna. Wnętrze było dość skromne, ale klasy dodawały mu regały wypełnione książkami i masywne pianino w rogu. Właściciel zdecydowanie był miłośnikiem starych rzeczy - płyt winylowych, kaset magnetofonowych, książek z niedoskonałymi okładkami. Ilość pocztówek u zdjęć na lodówce wskazywała na kogoś pełnego sentymentów. Była pozytywnie zaskoczona. Znała kilka osób z jego branży i wszyscy albo wynajmowali mieszkania w standardzie Ikea, albo mieli własne lokum stylizowane na siłę na loft (na który nikogo właściwie nie stać), z jedną ścianą udającą goły beton - współczesny symbol smaku i luksusu. W obliczu naciąganej nowoczesności stara kamienica, jej nierówne schody i kapliczka przy wejściu budziły pewną nostalgię.
- „Do pracy przychodź trzeźwy i wypoczęty”? - skomentowała, patrząc na PRLowski plakat w antyramie na jednej ze ścian. Był jednym z wielu.
- Ej, plakaty propagandowe są kultowe. - odparł, podając jej szklankę rumu z lodem - Moja agencja jeszcze nie jest na to gotowa, ale zobaczysz, że będą.
- Skoro tak twierdzisz - roześmiała się - Właśnie dzisiaj myślałam, że musi być z tobą coś nie tak. I okazałeś się zbieraczem plakatów propagandowych.  
- Tam przecież wisi „Batman”. - odwrócił się od piekarnika, w którym właśnie dopiekała się lasagne ze szpinakiem. W całym mieszkaniu pachniało wprost cudownie.  
- Nawet nie zauważyłam... - rozejrzała się.  
- No teraz chyba próbujesz mnie obrazić. - teatralnie pokręcił głową i postawił na stole naczynie żaroodporne pełne makaronu przekładanego gorącym sosem.  
- Ale gotować umiesz - rzuciła, po tym jak spróbowała kawałek, po czym zaczęła odkrywać sobie znacznie większy  
- Ser jest wegański, chyba tak, jak lubisz.
- Skąd wiedziałeś?  
- Mleko migdałowe do kawy.  
- Cholerny Sherlock Holmes. Jak ja się teraz zrewanżuję za tę kolację?
- Spróbujesz zrobić lepszą - uśmiechnął się jak chłopiec, który założył się o coś z kolegą. Wyglądał niesamowicie słodko. Alicja wstała i pocałowała go przez, na szczęście niewielki, stół. Jej język wkradł się do wnętrza jego ust, a on chętnie go wpuścił.  
- Właściwie już nie musisz się rewanżować. - roześmiał się nerwowo, spojrzał nieśmiało w talerz.
- Mimo wszystko chętnie spróbuję. Może w przyszłym tygodniu?  

                                 ——

               Przed wyjściem Wiktor chodził po mieszkaniu w tę i z powrotem. Raz stawiał na stole świece i świeczniki (dość stare, bo mieszkały tu jeszcze za czasów, kiedy mieszkanie należało do jego babci), a raz je chował. Raz chciał zrobić romantyczny gest, a później uznawał, że to kompletna tandeta pokazywana w filmach, żeby zachować od upadku światowy handel świecami.  
- Zostawić w końcu te świece? - jego jedyny rozmówca, czarno-biały kot Tudor, niespecjalnie był zainteresowany podejmowaniem decyzji. Obserwował poczynania właściciela z dość obojętnym wyrazem pyszczka.  
- To naprawdę wyjątkowa kobieta - powiedział, wymachując świecznikiem - A ty i tak się przed nią schowasz. W najlepszym wypadku obwąchasz jej torebkę.  
               W końcu zdecydował się zostawić świece na stole. Może były kiczowate, ale romantyczne. Nie ważne, co o tym sądził Tudor.

                                 ——

- Pokażesz mi swoją sypialnię, czy przechodzimy do rzeczy tutaj? - spytała, dotykając stopą jego łydki.  
- Jest tam - poderwał się z krzesła i wskazał na drzwi - After you.
Dziewczyna zarzuciła mu ręce na szyję, ich usta znów się spotkały. Dotknęła jego twarzy, czuła ciepło policzków, a pocałunek smakował rumem. Nadal nie rozumiała, dlaczego tak mocno na nią działał, nawet niewinne pieszczoty sprawiały, że topniała. Zaczęła powoli rozpinać koszulę, którą miał na sobie.  
- Nie mogłam się już doczekać. Zdążyłam się stęsknić.  
- Ja też... bardzo.  
- Myślałeś o mnie?  
- Tak, pani Alicjo. Nie da się o pani nie myśleć.  
- Grzeczny chłopiec. - przeczesała palcami jego włosy - Lubię, kiedy się o mnie myśli.  
Droga do sypialni zdawała się ciągnąć niemiłosiernie długo. On najwyraźniej sądził tak samo, bo nagle wziął ją na ręce. Pisnęła cicho z zaskoczenia. Zdziwiła się, że w tak szczupłym i z pozoru delikatnym mężczyźnie jest tyle siły, żeby mógł z łatwością ją podnieść.  
- Jeśli nad łóżkiem masz plakat propagandowy związany z bezpiecznym seksem albo rozmnażaniem się dla państwa, to postaw mnie na ziemi już teraz.  
- Nie, jest tylko „Łowca androidów” z osiemdziesiątego drugiego. I to nie nad łóżkiem.  
- Dobra, to nieś dalej - roześmiała się i mocniej oplotła go nogami.  
Nawet pachniał pociągająco, zauważyła to już wcześniej. Nie chodziło o płyn do płukania czy wodę po goleniu, czy cokolwiek innego, czego mógł używać. Zapach jego miękkiej skóry doprowadzał jej zmysły do szaleństwa.  
              Kiedy drzwi do sypialni się otworzyły, Tudor wyleciał z pomieszczenia jak rakieta balistyczna.  
- Masz kota? - zdziwiła się - Uwielbiam koty. - obejrzała się jeszcze za rozpędzonym zwierzęciem.
- Tak, to jest Tudor. Ma trzy lata. Ja go kocham, on mnie akceptuje. - wyjaśnił krótko - Pobawicie się później.
- Czy mi się wydaje, czy jesteś zazdrosny, że mogłabym chcieć bawić się z innym kotkiem?  
- Nie - uśmiechnął się i pocałował jej wilgotne, pełne usta - Po prostu on i tak by tego nie docenił. Ja wręcz przeciwnie.

                                 ——

          Położył ją delikatnie na łóżku. Przyciągnęła go za poły koszuli i jeszcze przez chwilę pozwoliła mu cieszyć się smakiem i fakturą swoich doskonałych warg.  
- Zrób ze mną to, o czym myślałeś, kiedy byłeś sam. - wyszeptała. Poczuł nagły przypływ zakłopotania, ale jego penis postanowił stwardnieć jeszcze bardziej.  
- Skąd... - wyjąkał - Skąd pa... pani wie?  
- Domyślam się, że nie fantazjowałeś o wspólnym obieraniu ziemniaków. Mam rację?
Gwałtownie skinął głową.  
- To na co czekasz?  
- Czy mogę panią rozebrać?  
- Wyobrażałeś sobie mnie nagą?  
- Tak, pani Alicjo.  
- Dotykałeś się, kiedy o tym myślałeś?  
Milczał, ale kolor jego twarzy mówił wszystko. Jak zwykle.
- Rozbierz się i pokaż mi jak.  
- Ale... a co z...  
- Mną zajmiesz się później.  
- Ale... - znów spojrzał na podłogę, a po chwili milczenia dokończył - Nikt jeszcze mnie nie... oglądał w takiej sytuacji...  
- To dobrze, lubię być pierwsza. - usiadła i zaczęła rozpinać jego spodnie. Był już sztywny, twardy jak kamień i wilgotny. - A jeśli naprawdę bardzo się wstydzisz, to mam pomysł.
- Jaki? - spytał drżącym głosem.  
- Ja będę robić to samo... - oparła się na łokciach, patrząc, jak jej kochanek gorączkowo zdejmuje z siebie ubrania - Kto skończy wcześniej, ten przegrywa.
- Co jest karą?  
- Zmywanie po kolacji. - roześmiała się dźwięcznie. Zastanawiał się, czy jest świadoma, jak pięknie wygląda w takich momentach.  

                                 ——

                Nie wiedział, czy woli zamknąć oczy, żeby czuć chociaż trochę mniejsze zakłopotanie, czy patrzeć na to, jak Alicja pieści swoje doskonałe ciało. Dość szybko zrzuciła biustonosz, miała na sobie tylko pasujące do niego majtki z prześwitującej siateczki. Jedną dłonią dotykała piersi, dwoma palcami drugiej kreśliła niewielkie koła na łechtaczce. Rozchyliła uda, dając mu lepszy widok. Był wręcz zazdrosny, to on powinien ją w tej chwili pieścić w ten sposób i oddałby wszystko, żeby tylko móc pocałować każdy nagi fragment jej skóry.
               W końcu postanowił nie pozostawać jej dłużny, chwilę patrzyła z niezwykle zadowoloną miną, jednak po chwili przerwała mu.  
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, co ze mną robisz.  
- A co z karą? - znów uśmiechał się w ten słodki, chłopięcy sposób.  
- Doszłam do wniosku, że bez problemu mogę pozmywać. - rzuciła pospiesznie i zgrabnie zastąpiła jego ręce swoimi.  
- Skoro tak, to chyba mogę w końcu zrobić z panią to, o czym myślałem?
- Też mi się tak wydaje.  
               Przewrócił ją na plecy. Zszedł niżej, nie robił wielu przystanków, zatrzymał się dopiero wtedy, kiedy jego twarz zrównała się z mokrą cipką.  
- Pasujesz tam - zamruczała, kiedy pocałował ją przez cienki materiał majtek - Powinieneś spędzać tak znacznie więcej czasu.  
Uniosła biodra, żeby pomóc mu zdjąć z siebie niepotrzebną część bielizny. Podobało mu się, że nie goliła się do końca. Jej wzgórek pokryty był przystrzyżonymi włoskami jasnobrązowego koloru. Widział, że jest mokra i czuł ten delikatny, pociągający zapach jej podniecenia.  
                Nagle w polu widzenia pojawiły się jej szczupłe palce. Jeden zanurzył się w tej wilgoci. Zrobiła to nie tylko dlatego, że potrzebowała już poczuć coś w sobie, raczej głównie po to, żeby uprzyjemnić mu oglądanie. Po chwili wysunęła go z siebie i podsunęła mu rękę. Jak zwykle ssał posłusznie z wdzięcznością w oczach.  
- A teraz, na co czekasz? - spytała i wplotła te same palce w jego włosy.  
Właściwie nie wiedział. Pewnie na pozwolenie, jak zwykle. Przeszedł więc szybko do działania. Ustami przesunął po wewnętrznej części jej ud, sam uwielbiał być tam dotykany. Kiedy niecierpliwie poruszyła biodrami, postanowił skupić się na czymś znacznie ważniejszym. Zaczął od jej warg sromowych, które nabrały ciemniejszego koloru. Później jego język wsunął się głębiej. Szeroko rozłożone nogi dziewczyny spoczęły wtedy wygodnie na jego barkach. Lekko ciągnęła go za włosy z każdym kolejnym ruchem i mocniej dociskała go do siebie. A on odkrywał ją po raz kolejny, powoli, delektując się jej smakiem, odnajdując różne faktury w jej wnętrzu.  
               Zaczęła być głośniejsza. Udami mocno nacisnęła na jego skronie, biodra poruszały się gorączkowo. Kochał ten moment. Krótko po tym opadła na łóżko, oddychając głęboko. Szybko znalazł się obok, żeby przytulić ją do siebie. Chętnie z tego skorzystała i objęła go mocno.

                                 ——

               Wiktor przyszedł do pracy jak zwykle lekko spóźniony i trochę niewyspany, za to zrelaksowany jak nigdy dotąd. Zostawił swoje rzeczy przy biurku i poszedł do niedużego pomieszczenia socjalnego zrobić sobie herbatę. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz uśmiechał się sam do siebie.
- Szybko się pocieszyłeś. - usłyszał złośliwy komentarz dobiegający zza jego pleców.  
- O, Monika. - nawet nie udawał zdziwienia, poznałby wściekły ton swojej byłej nawet na końcu świata - Szkoda, że nie pracujesz w księgowości, wtedy nie musiałabyś ciągle mnie widzieć.  
- Bardzo zabawne - prychnęła Monika pracująca w księgowości - Co to za jedna, z którą byłeś w kinie?  
- Twój byczek zabrał cię na ambitny film. W życiu bym nie zgadł.  
- Kaśka była.
- Tak myślałem. - obojętnie zajrzał do podejrzanie pustawej puszki. Najwyraźniej jego koleżanki i koledzy z działu wyjątkowo chętnie pili zieloną herbatę o imieniu Wiktor - I co w związku z tym?
- Nic, jestem po prostu ciekawa.  
- Ta jedna to Alicja.  
Monika ledwo go poznawała. Wydawał się tak swobodny i pewny siebie. Oczekiwała raczej jąkania się i przepraszającej postawy.  
- Dziewczyna z internetu na jedną noc?
- Ani z internetu, ani na jedną noc.
- Spotykaliście się, kiedy jeszcze byliśmy razem?  
- Serio pytasz?  
- A wyglądam, jakbym żartowała?  
Spojrzał na nią w końcu i westchnął ciężko.  
- Monika, to nie ja cię zdradzałem. Mogłabyś przestać odwracać kota ogonem, nie robić scen zazdrości post factum i wrócić do pracy?  
- Nie jestem zazdrosna. Bo nie mam o co - odwróciła się i trzasnęła drzwiami do socjalnego.  
Wiktor wzruszył ramionami. Ze zdziwieniem odkrył, że nie poczuł zupełnie nic.

mariaantonina

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 2304 słów i 12506 znaków, zaktualizowała 28 mar 2020. Tagi: #femdom #gentlefemdom #gfd

6 komentarzy

 
  • NagłySympatyk

    Krew mi się zagotowała od tego opowiadania, wszystkie części pochłonąłem na raz! Strasznie brakuje w polskiej erotyce tematyki delikatnej, ale stanowczej kobiecej dominacji w stylu Wiktora i pani Alicji. Brawo dla autorki, planujesz kolejne części lub opowiadania w tym stylu? <3

  • mariaantonina

    @NagłySympatyk niezmiernie mi miło! Kolejne części są w drodze ;)

  • NagłySympatyk

    @mariaantonina Będę wyczekiwał z napięciem, to jest naprawdę taka erotyka która idealnie trafia w moje gusta i burzy moją krew. :D Ciao!

  • Somebody

    Nieco spóźniona, ale dotarłam. Jesteś mistrzynią, królowo  <3

  • mariaantonina

    @Somebody niezmiernie mi miło! ❤️

  • agnes1709

    Jak zawsze :bravo: <3

  • mariaantonina

    @agnes1709 dziękuję  :kiss:

  • Gaba

    Wiem, jestem upierdliwy, ale o co tu chodzi??? £apów jak mrówków, odsłon od cholery cut ciut---i jeszcze w poczekalni??? No więcej niż dziwne...!

  • mariaantonina

    @Gaba bardzo dziękuję za poparcie ;) miło wiedzieć, że komuś się podoba

  • Gaba

    @mariaantonina też jest mi miło, wolałbym jednak żebyś odpowiedziała BlCr, kiedy ciąg dalszy, albowiem popieram go w całej rozciągłości...  :kiss:

  • Jagna

    Jak zawsze pięknie. Brawo!

  • mariaantonina

    @Jagna Bardzo dziękuję!  <3

  • Black Crowe

    I co, już koniec??? To ja się tak nie bawię.
    AD rem - bdb. Ładnie, bardzo ładnie napisane. Inaczej, świeżo.  
    Pozdrawiam  :bravo:

  • mariaantonina

    @Black Crowe koniec, ale nie definitywny ;)

  • Black Crowe

    @mariaantonina to poproszę definitywnie o ciąg dalszy. I to za niedługo. Dzięki i pozdrawiam 👍👏👏👏👏👍