Gwiezdne wojny - podróż międzygwiezdna

Gwiezdne wojny - podróż międzygwiezdnaPodczas podróży wśród gwiazd, pan kapitan w pełni korzystał z warunków umowy… musiałam co rusz unosić suknię do góry… co rusz miewał tę samą zachciankę… Oczywiście, nawet nie myślałam o tym, żeby się sprzeciwić… a co, jeśli uznałby, że trzeba mnie gdzieś wysadzić??? Nie raz słyszałam od niecnych mężczyzn tę samą śpiewkę – „albo cnotka, albo piechotka!!!”,
Pan kapitan nawet nie przestawał prowadzenie swego statku kosmicznego, tylko po prostu zsuwał spodnie i mnie do siebie przyzywał, czasem drocząc się:

- Pamiętasz księżniczko, gdzie jest drążek kierowniczy?

Odpowiadałam zwykle:
- O tak… widzę go nad wyraz wyraźnie… Jest… pionowy…

- Zatem, moja pasażerko – za ster… a raczej na ster!

Muszę przyznać, że wyjątkowo długo ster utrzymywał właściwy kurs…
Wkrótce okazało się, że kapitan nie jest jedynym członkiem załogi…

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 156 słów i 915 znaków, zaktualizowała 15 lip o 11:03.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Okolonocny

    Wtedy wszyscy nosili pełne futro łonowe ;)

  • Zdrowynapalony

    Ster został obficie zalany  :napalony:  :sex: