Gwizezdne wojny - Tschubayebaka

Gwizezdne wojny - TschubayebakaDrugim członkiem załogi nie był człowiek… choć z członkiem też miał coś wspólnego.
Ów stwór zwał się Czubajebaka. Miał nawet medal za jakieś zasługi… Mniejsza z tym. Pan kapitan stwierdził, że umowa umową, a ja muszę mobilizować wszelkich pilotów, nie tylko jego.
Cóż, że broniłam się, oponując i protestując, że nie takie były warunki naszego kontaktu… nie tak mam opłacać bilet… Zanim skończyłam wygłaszać swą kwestię, małpolud już porwał mnie w swe ramiona… Ramiona? Raczej potworne łapska! Mimo, że tym razem nie uniosłam swej sukni do góry, w niczym mu to nie przeszkadzało! Moja piękna, biała szata rychło znalazła się w strzępach… Zaś monstrualna męskość tego potwora znalazła się… Chyba nie muszę tego kończyć…
Dość powiedzieć, że nie spodziewałam się, że ja to w ogóle zniosę! Że wytrzymam tak potworne wtargnięcie. Oczywiście, że nie było mowy o oporze z mojej strony… Nawet najmniejszym.  
Szczerząc groźnie zębiska, przyglądał mi się prosto w oczy, jakby prychał, czy burczał: „Lalunia z ciebie! Z piękną buziuchną!” Jednocześnie, warczał, przy każdym pchnięciu.
- Wrrr… wrr!
A ja odpowiadałam żałośliwym jękiem:
- Aaaaa… aaaaa!
Błagałam go, by przestał:
- Proszę… już wystarczy… rozepchasz mnie… rozedmiesz…
Wkrótce okazało się, że miałam znacznie silniejszy powód do strachu. W pewnym momencie moje łono zalała fala kleistej substancji…
Pomyślałam przerażona: „Boże! Cóż on mógł mi zmajstrować?!”

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 273 słów i 1567 znaków, zaktualizowała 15 lip o 17:11.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • peter86

    gwiezdne dupy gdzie dziadek i wnuk kontynuacja

  • Bobywolf

    Czy będzie dokładniejszy opis tej " kleistej substancji?

  • Zdrowynapalony

    I ta fota mega  :napalony:  :sex2: