Braterstwo cz. 8

Spałem twardo i długo. Kiedy się przebudziłem, zobaczyłem jak Sami z Adą krzątają się przy ognisku, piekąc cienkie placki na rozgrzanej blasze. Stojący przy nich Bale przyglądał się tej pracy, prawie nie odrywając wzroku od Ady. Dobrze wiedziałem, co mu lata po głowie, bo czarna bestia zwisająca pomiędzy jego muskularnymi udami, sprawiała wrażenie lekko pobudzonej. Jeszcze nie była w stanie erekcji, ale wyraźnie się wydłużyła i spuchła. Podciągnięte jajka potwierdzały, że się nie mylę. Spod przymrużonych powiek obserwowałem reakcję Ady na takie oznaki zainteresowania jej ciałem. Niby była zajęta swoją pracą, ale rumieńce na twarzy i ukradkowe spojrzenia na ten olbrzymi okaz czarnej męskości, nie pozostawiały złudzeń. Gdy przykucała, nie robiła tego tak jak zwykle, ale zaczęła naśladować sposób swoich afrykańskich koleżanek. Może to był przypadek, ale byłem niemal pewien, że chce w ten sposób zachęcić jurnego młodziana i specjalnie eksponuje połyskującą od śluzu szparkę. Tak, byłem pewien jej podniecenia. Ciekawiło mnie, do czego może to doprowadzić, ale nie zamierzałem czekać. Ciśnienie w pęcherzu zmuszało do szybkiej reakcji.

- Dzień dobry – rzuciłem wstając z legowiska.
- Dzień dobry – odpowiedziała Ada, uśmiechając się do mnie szeroko.
Poszedłem się wysikać, a gdy wróciłem, cała trójka siedziała już przy ognisku, zajadając się gorącymi plackami i jakimiś zielonymi owocami. Przyłączyłem się do nich. Jedliśmy rozmawiając o prostych sprawach, o planach na dzisiejszy dzień, o pogodzie, ale w pewnym momencie Bale zapytał żonę, czy o nią zadbałem podczas jego nieobecności. Potwierdziła, uśmiechając się do mnie szeroko.  

- Cieszę się, bracie. Ja także zadbam o Adę, gdy zajdzie taka potrzeba. Właściwie nie musiał mi nic mówić, doskonale wiedziałem jak się do tego pali. Jego dzida była w ciągłym półwzwodzie. Pomyślałem sobie –właściwie po co to odwlekać? I tak musze się zgodzić na zastępstwo - prędzej czy później, a w sumie po wczorajszym wieczorze, Ada też ma prawo do przeżycia fascynującej afrykańskiej przygody. Do porządnego rżnięcia z dzikim wojownikiem. Postanowiłem pomóc im rozładować to napięcie.  

- Dobrze, ja pójdę budować dom, a ty zadbaj o Adę – powiedziałem wstając. Odszedłem nie oglądając się za siebie, szeroko uśmiechając się na wspomnienie zaskoczonej miny Ady.  
- Aż tak cię cieszy mój widok? – usłyszałem z boku znajomy głos.
Spojrzałem w tamtym kierunku – to uśmiechnięta szeroko Mbu, wyganiała z zagrody stado kóz.  
- Zawsze mnie cieszy twój widok – odpowiedziałem na zaczepkę – a gdzie Mark?
- Poszedł z Zindu na polowanie. To bardziej tęsknisz za nim niż za mną? – dopytywała zalotnie.
- Ciebie widziałem wczoraj, a jego ostatnio wtedy, gdy jeszcze wszyscy razem mieszkaliśmy z kozami.
- Tak, teraz jesteś wojownikiem, a my ciągle z kozami… - nagle posmutniała.
- Nie martw się, to na pewno się wkrótce zmieni – próbowałem ją pocieszyć.
- Na razie nic na to nie wskazuje. Ty już masz dwa znaki, a on jeszcze żadnego.
- Postaram się jakoś pomóc – obiecałem, choć jeszcze nie miałem pomysłu w jaki sposób.  
- Będę ci bardzo wdzięczna. Bardzooo…

     O kurwa! Niczym bardziej mnie nie mogła zachęcić! To jedno słowo było obietnicą takiej nagrody, że aż przełknąłem ślinę. Wyobraźnia natychmiast zadziałała i poczułem jak krew błyskawicznie napływa w ciała jamiste. Musiałem odejść, ale i tak zobaczyłem iskierki w jej oczach – ewidentnie dostrzegła niekontrolowane drgnięcie mojej pałki. Idąc wciąż myślałem o naszym spotkaniu, a dzięki rozmowie z Mbu, między nogami miałem coś porównywalnego wielkością z czarnymi kutasami wojowników. W zwisie.  

     Na miejscu robota szła już pełną parą. Kilkunastu wojowników znosiło liście potrzebne do pokrycia dachu, kilku kolejnych układało je i wiązało do łat. Ukele zarządzał pracami, ale też w nich pomagał. Wszyscy oczywiście zwrócili uwagę na moją fujarę. Zaczęły się żarciki i docinki, ale śmiałem się z nich wraz z całym rozbawionym towarzystwem. Robota szła w miłej atmosferze, choć zaczął mnie niepokoić tak długi brak Bale. Pomyślałem sobie, że zajeździ mi Adę, jak już raz dostał pozwolenie i dorwał się do cipki białej kobiety. Ale cóż mogłem zrobić? Czułem nawet w sercu lekkie ukłucie zazdrości i żalu, że moja kobieta jest teraz rżnięta przez największą pałę w wiosce, ale pocieszałem się tym, że ja także przeleciałem jego ciężarną żonę. Tylko to i zajęcie się pracami budowlanymi pozwoliło mi jakoś przełknąć tę gorzką pigułę.

     Po około dwóch godzinach zobaczyłem zbliżającego się Bale. Rogal na jego gębie nie pozostawiał pola do domysłów. Widać było, że porządnie poruchał i rozpiera go duma, że zaliczył białą panienkę. Nie dziwiłem mu się, bo byłem tak samo szczęśliwy po upojnym bzykanku z jego ciężarną kobietą. Kobietą to za dużo powiedziane, przecież właściwie była ledwo dojrzałą nastolatką. Moja Ada mogłaby ją wiele nauczyć. Nie tylko pochodziła z innego kręgu kulturowego, ale przede wszystkim – dorastając miała dostęp do internetu i całej wiedzy o wszelkich sposobach doświadczania i dawania rozkoszy. Podejrzewam, że Sami nigdy nie miała penisa w ustach, ani nawet przez myśl jej nie przeszło, że tak można i że może to być niezwykle przyjemne, a także podniecające. Podczas inicjacji sam mogłem doświadczyć wrażenia, jakie zrobiłem na Ukele i Bale, pierwszy raz w życiu pozwalając im poznać rozkosze francuskiej miłości. Sami także sprawiała wrażenie, jakby język nigdy wcześniej nie gościł w jej okolicach intymnych. Przeżyła to na tyle intensywnie, że nie zapanowała nad sobą i zrosiła mnie złotym deszczem. Nie powiem – dla mnie to też było nowe doznanie, niespodziewanie podniecające. Pomyślałem, że jeszcze kiedyś namówię Adę do takich zabaw.

–     Aż tak dobrze się spało? - zapytał któryś z wojowników nadchodzącego Bale.
–     Nie spałem. Zatrzymały mnie pilne sprawy – odpowiedział.
–     Te pilne sprawy miały dwie nogi, ręce, piersi i to wszystko było białe? - teraz zaczynali z niego robić obiekt swoich docinków.
–     Zazdrościcie, co?

     Cisza jaka zapadła świadczyła o celnym strzale. Wszyscy chcieliby zaliczyć białą kobietę, bo być może była to jedyna okazja na spełnienie takich marzeń. Tempo w jakim się wzięli do roboty, pozwoliło zakończyć montaż pokrycia dachu w okolicy południa. Wtedy też nadbiegł Mark, krzycząc z daleka, że wraz z Zindu, udało im się upolować antylopę Gnu. To wielki kawał mięsa i nie byli w stanie przytargać go do wioski, więc jeden został, by zdobyczy nie odebrały im drapieżniki, a drugi przybiegł po pomoc. Ukele wydał kilka krótkich komend i wnet grupa wojowników prowadzona przez Marka pobiegła na zachód. Wraz z pozostałymi wykonaliśmy podłogę na części chaty przeznaczonej do spania, druga część miała być miejscem, do rozpalania ogniska i przyrządzania posiłków. Późnym popołudniem chata była gotowa.

     Mniej więcej w tym samym czasie powrócili wojownicy niosący poćwiartowaną zdobycz. Taka ilość świeżego mięsa zdarzała się bardzo rzadko, więc uśmiechy radości gościły na twarzach wszystkich mieszkańców wioski. Obserwowałem jak dzielą zdobycz pomiędzy poszczególne chaty, gdzie kobiety zaraz zabierają się za przyrządzanie potraw. Podobało mi się takie typowo ludzkie podejście – antylopa nie była własnością tego, który ją upolował, tylko stanowiła dobro wspólne. Także ja otrzymałem swój przydział. Poszedłem po Adę, żeby pokazać jej nasz nowy dom. Zastałem ją pomagającą Sami w oddzielaniu mięsa od kości. Ale porzuciła to zajęcie, gdy zaprosiłem ją do własnej chaty. Gdy przyszliśmy na miejsce, zastaliśmy kilka kobiet, które przyszły pomóc w urządzeniu się. Każda przyniosła jakiś podarek – stalowy kociołek, gliniany garnek, blachę do wypiekania placków, drewnianą chochlę, łyżkę – rzeczy o których bym nawet nie pomyślał, a niezbędnych do życia. Podziękowaliśmy im i zaprosiliśmy wieczorem na skromne przyjęcie.

     Jak się później okazało, to raczej my zostaliśmy ugoszczeni. Upolowanie tak dużej antylopy i wybudowanie nowej chaty we wsi, były wystarczającymi powodami do świętowania, więc wieczorem każda z gospodyń przyniosła przyrządzone przez siebie potrawy na plac w środku wioski, po czym rozpoczęła się biesiada i tańce. Mężczyźni podskakiwali w jednym rzędzie do rytmu wybijanego na bębnie, a kobiety naprzeciw nich, tworząc drugi, równoległy rząd. Bardzo mi się podobało to, że mogłem się przyjrzeć wszystkim kobietom we wsi – od najmłodszych, o ledwo paczkujących wzgórkach piersi, jeszcze bezwłosych łonach, poprzez młode, jędrne, podniecające dziewczyny, aż po starowinki o płaskich, opadniętych piersiach i pośladkach. Zauważyłem, że pomimo różnorodności kształtów, wielkości, symetryczności, a nawet odcienia koloru skóry, podobały mi się wszystkie. Nawet stare kobiety, mimo nieatrakcyjnej facjaty, ciała miały jeszcze całkiem do rzeczy. Oczywiście ta atrakcyjność była dużo mniejsza, niż tańczących obok młodszych lasek, ale nie na tyle, żeby wzbudzać we mnie odrazę. Byłem tym trochę zaskoczony, gdyż wcześniej nie interesowały mnie starsze panie, lecz nagość dodawała im bardzo atrakcyjności. Dlaczego tak im się przyglądałem? Dlatego, że miałem świadomość, rychłego zbratania z większością wojowników, napalonych na moją Adunię, konsekwencją czego będzie konieczność zaspokojenia przeze mnie ich kobiet. Prawie wszystkich podrygujących teraz naprzeciw mnie i pozostałych wojowników. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zacznę jeszcze tej nocy.  

     Słońce już zaszło i zapadła ciemność, rozjaśniana jedynie migotliwym światłem płomieni ogniska, gdy do tańczących podbiegł jeden z wojowników strzegących wioski. Po krótkiej rozmowie, Ukele wezwał jeszcze dwóch wojowników i oddalili się wraz ze strażnikiem. Przerwano zabawę, spodziewając się niedobrych wieści i wszyscy zaczęli rozchodzić się do swoich domów. Ja do swojego nie dotarłem. Przechodząc obok chaty Ukele, zostałem złapany za rękę i oderwany od grupy z którą szedłem. Ogromne zdziwienie w oczach Ady, po chwili zastąpił szeroki uśmiech, gdy zrozumiała, że mam obowiązek do spełnienia w zastępstwie nieobecnego szamana. Jeszcze dłuższą chwilę słyszałem jej chichot, gdy ujrzała kto mnie porywa.  

     W słabym świetle księżyca zobaczyłem staruszkę o mocno pomarszczonej twarzy, całkiem siwych włosach, chudą, zasuszoną i lekko przygarbioną. Jej piersi jak dwa płaskie placki przyklejone do odstającego brzucha, sięgały niemal do pępka. Byłem zdumiony i zszokowany, że szaman ma tak starą kobietę, ale w wiosce było tak wiele dziwnych obyczajów, że musiałem przyjąć to na klatę. Może tradycja nakazywała zaopiekować się wdową po starszym bracie, może stała za tym potrzeba skoligacenia się z kimś ważnym – nie wiadomo. Faktem jest, że stanąłem w trudnej sytuacji. Ja stanąłem, ale czy mój sprzęt stanie?! Byłe pełen obaw. Niezaspokojenie potrzeb kobiety Ukele, z pewnością nie będzie dobrze odebrane. Musiałem się sprężyć, by podołać wyzwaniu.

     Babcia podjęła próbę pomocy, pieszcząc dłonią moje klejnoty. Zamknąłem oczy, wyobrażając sobie, że dłoń Ady obejmuje moje jajka, ale nie przyniosło to spodziewanego efektu. Próbowałem w wyobraźni zastąpić ją dłonią Mbu, albo Sami, lecz efekt był równie mizerny. Ciągle gdzieś w podświadomości wiedziałem czyje palce mnie pieszczą. Próbowałem pobawić się płaskimi piersiami, licząc na drgnięcie fajfusa - nadal nic. Wreszcie widząc rosnące zniecierpliwienie staruszki, sprowadziłem ją na klęczki i spróbowałem włożyć go do zaskoczonych ust. Mimo pierwszego oporu, w końcu je otworzyła. Złapałem ją za głowę i zacząłem nią poruszać, nadając odpowiednie tempo. Naprowadziłem także czarne dłonie, jedną na trzon, drugą na jajka, ucząc kobietę na starość zupełnie nowych sztuczek. Bardzo szybko załapała o co chodzi. Ja zaś z niedowierzaniem patrzyłem jak szybko twardnieję, pieszczony bezzębnymi dziąsłami. Wow! Nie spodziewałem się aż tak miłych doznań! Po chwili byłem już w pełni gotów.  

     Postanowiłem wziąć ją „na pieska”, co oszczędziło mi widoku pomarszczonej twarzy. Obśliniony kutas z lekkim oporem, ale w końcu spenetrował suchawą cipkę staruszki. W miarę ruchania, śluz zaczął pojawiać się w większej ilości. Już po chwili porośnięta siwym włosiem cipka chlupała całkiem miło. Zmieniłem pozycję, wstając z kolan i otaczając nimi biodra partnerki. Widziałem takie sceny w pornosach i lubiłem podobnie urozmaicać nasz seks z Adą. Teraz ujeżdżałem w taki sam sposób kobietę Ukele. Była coraz bardziej rozkokoszona, jęczała z rozkoszy, oddychając szybciej i płycej, by wreszcie jęknąć i stężeć w ekstazie. Jej uda drżały wstrząsane spazmami rozkoszy, a ja nie przestawałem ruchać. Waliłem z całych sił! Byłem podniecony, ale nie na tyle żeby szybko skończyć. Zbyt duże zmęczenie po całodziennej pracy, tańcach i ostrym rżnięciu starej dupy. Wiedziałem, że popełnię duży nietakt, jeśli się nie spuszczę. Niestety, na razie nic nie zwiastowało szybkiego finału. Wtedy przypomniałem sobie o jej niesamowitym atucie.  

     Wyszedłem z rozklepanej cipy i położyłem się na macie. Chwytając babinkę za siwe włosy, naprowadziłem jej usta na sterczącego kutasa. Teraz już wiedziała, czego oczekuję, więc z animuszem niezwykłym dla ludzi w tym wieku, zabrała się za obrabianie mi pały. Było bosko poczuć znowu twarde, a jednocześnie delikatne dziąsła na końcówce mocy. Babcia pracowała nimi z coraz większą wprawą, dostarczając niesamowitych wrażeń. Trzymając w dłoni jej włosy, nadawałem odpowiednie tempo, czasem wbijając się głęboko – aż do samego gardła. Dusiła się i krztusiła, ale nie poddawała, wytrwale pracując na moją rozkosz. Czując, że już blisko, chciała wyjąć z ust moją laskę, ale stanowczo ją powstrzymałem. Podniecony oporem, doszedłem. Kilkunastoma seriami, wtrysnąłem w czarne usta całą zawartość jąder, zalewając język i gardło. Przyjęła z pokorą całą porcję, jedynie kącikiem ust roniąc kilka kropli. Nagrodziłem ją głaskając po policzku. Uśmiechnęła się do mnie, a potem zwinęła do pozycji embrionalnej, ręką przyciągając mnie do siebie. Zawinąłem się wokół jej wątłego ciałka i utrudzony zasnąłem.

     Śniła mi się Mbu, stojąca pod drzewem i powabnym ruchem dłoni przywołująca mnie do siebie. Biegłem przez wysokie trawy, zachęcony jej wezwaniem, spragniony widoku jej przecudnych oczu, rozbrajającego uśmiechu, dotyku delikatnej, czarnej skóry. Chciałem paść do jej stóp, całować je centymetr po centymetrze, podążać ustami wzdłuż długich, szczupłych, zgrabnych i prostych nóżek, wyżej i wyżej, by wreszcie dotrzeć do tej cudownej bułeczki, rozciętej jak nożem, porośniętej gąszczem kruczoczarnych włosów, po rozwarciu językiem, ukazującej prześlicznie różową, błyszczącą z podniecenia obietnicę nieziemskiej rozkoszy. Całowanie jej i pieszczenie było moim największym pragnieniem, ale ciut wyżej znajdował się fantastycznie kuszący pępuszek, zapraszający język do zagłębienia się w nim, kręcenia wywijasów, wwiercania się i przyszczypywania wargami.  

     I tu zatrzymałbym się dłużej, ale przed oczami wyrosły dwie przecudnej urody czarne jak heban piersi, ze sterczącymi sutkami, czarniejszymi niż bezksiężycowa noc. Jak oprzeć się ich kuszącemu powabowi? Nie zrobiłby tego żaden prawdziwy facet, a podejrzewam, że także większość kobiet. To było również ponad moje siły! Przyssałem się do nich jak glonojad do szyby. Całowałem i pieściłem dłońmi, czując że twardnieją i sztywnieją. Podobnie jak moja pała. Jednak parłem wciąż wyżej, do tych ust tworzonych przez czarne, wydatne, wywinięte wargi. Były tak delikatne w pocałunku, że niemal niewyczuwalne. Szarpałem je swoimi wargami, czując przy tym bolesne twardnienie własnego kutasa. Dla niego to już był nadmiar wrażeń!  

     Zostałem pchnięty na ziemię i zobaczyłem okraczającą mnie Mbu. Jej biodra powoli opadały, zbliżając kudłatą cipkę do stojącego na baczność penisa. Jego główka naprowadzona delikatną dłonią o długich palcach, znalazła wejście do krainy czarów. Wśliznęła się do samego końca, kontrastując swoją jasną skórą z czernią pochłaniających ją warg. Fantastycznie rytmiczne ruchy bioder sprawiły, ze zacząłem odlatywać. Moje dłonie podążyły do piersi bujających się nade mną, w rytm ruchu bioder Mbu. Byłem w niebie! Ujeżdżany przez kobietę, o której marzyłem odkąd ją tylko ujrzałem.  

     Po dłuższej chwili postanowiła zmienić kierunek jazdy. Już nie miałem przed oczami jej piersi, ale widok seksownego kuperka rekompensował mi tę stratę z nawiązką. Złapałem za biodra podskakujące na moim drążku, ciesząc wzrok widokiem pośladków i małej dziurki nad miejscem, w którym zagłębiał się biały tłoczek. Wyglądała tak kusząco, że zacząłem pieścić ją kciukiem, wykonując koliste ruchy wokół rozetki i próbując dostać się do środka. Podnieciło mnie dotykanie miejsca tak niezwykle intymnego, że poczułem nadchodzącą nieuchronnie falę spełnienia. Zbliżający się orgazm był niezwykle realistyczny, jakby nie był senną fantazją, a finałem prawdziwego, fizycznego aktu.

     Otworzyłem oczy. Dokładnie w chwili, kiedy trzymane w dłoniach biodra opadły, a penis zaczął napełniać cipkę spermą. Tylko że to nie była cipka Mbu! Trzymałem tyłek ujeżdżającej mnie starowinki, która niecnie wykorzystała ciało młodego byczka, chcąc wycisnąć z niego maksimum przyjemności. W sumie ją rozumiałem i nawet nie miałem powodu do narzekania. Bądź co bądź, sprawiła mi przyjemność już drugi raz tej nocy. Przewróciłem nas na bok, objąłem ją biorąc w dłoń jedną z płaskich jak naleśnik piersi i przytuleni na łyżeczkę zasnęliśmy ponownie.

- Widzę, że poznałeś już moją matkę – obudził mnie rano rozweselony głos Ukele.
Matkę! Kurwa! Myślałem, że to jego żona! Ja pierdolę! Ale wiocha będzie miała ze mnie polewkę – pomyślałem. Spojrzałem w bok – rzeczywiście – ze dwa metry od miejsca, gdzie zabawiała się ze mną babcia, spała kobieta o wiele młodsza, może trzydziestoletnia, wraz z dwiema nastoletnimi córkami – ślicznymi, jędrnymi o aksamitnie gładkiej skórze.
- Mówiłeś, że muszę dbać o twoją kobietę, a ona mnie zawołała … - próbowałem się jakoś bronić.
- O kobietę, a nie matkę – śmiał się dalej.
- Skąd miałem wiedzieć?
- Wykorzystała to, że jeszcze nie znasz wszystkich mieszkańców wioski. Ale spaliście tak smacznie, że chyba nie było aż tak źle? – dalej się podśmiechiwał.
- Powiem ci, że to było bardzo pouczające. Oboje spróbowaliśmy czegoś nowego…
Uśmiech zniknął z jego gęby.  
- Ona tak. Rozumiem. Nie dość, że wykorzystała młodego, to jeszcze białego, ale ty? Chyba wcześniej spałeś już z czarną kobietą?
- Nie chodzi o kolor skóry – teraz mnie bawiło jego zaciekawienie.
- A o co? Podobają ci się staruszki?
- He, He! Pomyśl!
Spojrzał na podnoszącą się z legowiska matkę, uśmiechniętą, zadowoloną z siebie. Otaksował spojrzeniem jej figurę, lecz po jego minie widziałem, że nadal nie wie. I dobrze mu tak!

Pozdrawiam i przypominam o łapkach i komentarzach. Są bardzo mile widziane.
                    0bi1

0bi1

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3629 słów i 20134 znaków.

12 komentarze

 
  • misiekprzytulas

    Szkoda że już nie piszesz .

  • Xd

    Kiedy kontynuacja

  • Smutna1

    Chyba nie dane nam będzie przeczytanie reszty ;(

  • Białas

    Nie mogę doczekać się następnej części.

  • Helen57

    Bardzo ładnie opisane przygody na czarnym lądzie......

  • Jota

    Czy to już koniec?

  • 0bi1

    @Jota Raczej nie, ale szkoda lata :) Myślę, że dopiero jesienią coś skrobnę.

  • Xe

    Kiedy kontynuacja?

  • 0bi1

    @Xe Trudno powiedzieć, jest tak gorąco i tyle ciekawych zajęć, że na pisanie nie ma energii.

  • eksperymentujacy

    Czekamy na relacje Ady !

  • Helen57

    Wspaniale ! Coraz więcej doświadczeń zaznania kolejnych przyjemności ! Jakie doznania ma ADA.... :bravo:

  • Dyzio55

    Czekam na coś w temacie kontynuacji. Może Ada opowie o obcowaniu z długą pałą. W każdym razie dawaj dalej. Pozdrawiam. :ciuch:

  • Xe

    Coś czuję że w następnej części marek zostanie pełnoprawnym wojownikiem

  • Xe

    Jak zwykle plus

  • 0bi1

    @Xe Dzięki