Braterstwo cz. 7

Kiedy wyszliśmy z gąszczu i wróciliśmy do Mbu, jej piersi jeszcze falowały przyspieszonym oddechem. Zaciskała mocno uda po przeżytym orgazmie, trzymając wciąż dłoń na rozpalonej cipce.  
- Nie musicie się chować, już widziałam jak to robicie – wydyszała.
- Byłoby ci przykro – stwierdziłem z uśmiechem.
- To prawda. Mark by tak nie zostawił Ady w potrzebie – odparła.
- Co ty wygadujesz?  – ofuknęła ją Ada.
- Ależ chętnie posłucham – zainteresowałem się. Coś musiało być na rzeczy, bo Ada zarumieniła się, aż po same uszy.
- Nic, nic – wymruczała Mbu, spoglądając porozumiewawczo na Adę.
- No dobrze. I tak się dowiem – burknąłem pod nosem – idźmy, już nie jesteś pastereczką. Awansowałaś na kobietę wojownika – zwróciłem się do Ady.
- Zostawicie mnie tu samą? – Mbu próbowała nas jeszcze zatrzymać.
- Skoro nie masz nic do powiedzenia … - nawiązałem do poprzedniego tematu.
- Przecież wiesz, że nie mogę – powiedziała wskazując wzrokiem Adę. Nic więcej nie musiała mówić.
- Jak chcesz. Baw się dobrze. Z kozami – rzuciłem na odchodne.

     Przez większość drogi do wioski szliśmy w milczeniu. Ada miała wzrok wbity w ziemię, jakby poczucie winy nie pozwalało jej spojrzeć mi w oczy. W końcu nie wytrzymałem.
- No słucham – powiedziałem łagodnie.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? – zapytała cichutko.
- Już wiem. Chcę znać szczegóły – nadal byłem spokojny, ale stanowczy.
- Nie chcę o tym mówić – jeszcze próbowała się wywinąć.
- Posłuchaj! Trafiliśmy do wioski, gdzie panują całkiem inne zwyczaje niż w cywilizowanym świecie. Musimy się do nich dostosować. Teraz już wiem, że zrobiłaś to z Markiem, ale musisz sobie zdać sprawę, że czeka cię w tej wiosce jeszcze wiele dziwnych rzeczy. Aby stać się wojownikiem, zawarłem braterstwo z Ukele i Bale, a to oznacza, że gdy mnie nie będzie w pobliżu, to oni będą się tobą zajmować. W pełnym tego słowa znaczeniu. Ich obowiązkiem będzie cię zaspokoić i zapewnić bezpieczeństwo, mnie wiąże takie samo zobowiązanie w stosunku do ich kobiet, więc to, że przespałaś się z Markiem, w takim kontekście ma niewielkie znaczenie. Będziesz musiała oddawać się wielu mężczyznom. Możesz mi śmiało opowiedzieć jak było.

- No przespałam się z nim, po co ci szczegóły?
- Z nim nie zawierałem braterstwa, więc nie miał prawa. To największe świństwo, jakie można zrobić przyjacielowi – przespać się z jego kobietą. Chcę wiedzieć wszystko. Opowiadaj!
- A co tu jest do opowiadania? Wiesz jak jest chłodno wieczorami. Zostawiłeś mnie na dwie noce i ogrzać się mogłam tylko przytulając do kogoś ciepłego.
- Mbu wygląda na ciepłą. Nie mogłaś przytulić się do niej?
- Chciałam, ale Mark był tak stanowczy, że ułożył nas po obu stronach, a sam zajął miejsce pośrodku. Długo nie trwało, a poczułam jak chwyta moją dłoń i kładzie ją na swoim kutasie. Co miałam zrobić? Mbu wszystko widziała i nie protestowała, a Mark był twardy i napalony. Gdy nie cofnęłam ręki, poczuł się pewnie i łapiąc za włosy, nakierował moje usta na swoją pałę. Byliśmy nadzy, a doskonale wiesz jak na mnie działa lizanie sztywnego penisa – zaraz twardnieją mi sutki i jestem cała wilgotna w środku. Postanowiłam też coś z tego mieć. Przełożyłam nogę nad jego głową i usiadłam na twarzy. Przesunęłam kilka razy mokrą cipką po wystającym nosie, a potem docisnęłam ją do ust. Poczułam czubek nosa na zwieraczu i sprawiło mi to wielką satysfakcję. Specjalnie poruszałam tyłkiem, żeby jego nos pieścił mniejszą dziurkę. To tak bardzo podnieciło Marka, że zaczął lizać z zapałem moją norkę, zapuszczając język tak głęboko, jak tylko mógł sięgnąć. Nie ograniczył się tylko do tej dziurki -  pieścił też anusa, co mi się nawet spodobało. Ja w tym samym czasie robiłam mu loda, wkładając w to cały swój kunszt – chciałam zaimponować Mbu, niech wie, że jestem w tym mistrzynią. Wyobraź sobie, że ta franca sprawiała wrażenie, jakby wcale się nie przejęła tym, że właśnie rżnę jej chłopa. To mnie tak zezłościło, że z furii zaczęłam szczytować. Oczywiście język i nos Marka miały w osiągnięciu tego orgazmu spory udział, ale moja wściekłość go spotęgowała. Szczytując opadłam i niechcący połknęłam twardego członka tak głęboko, że poczułam jego pulsowanie w gardle. Wstrzyknął mi swoje nasienie bezpośrednio do żołądka. Omal się nie udusiłam, ale to jeszcze bardziej wydłużyło moją ekstazę. Prawie straciłam przytomność z rozkoszy.

     Padłam na plecy, łapiąc powietrze pełnymi haustami. Teraz dopiero dopadły mnie wyrzuty sumienia, że cię zdradziłam. Było mi także głupio w stosunku do Mbu, ale wtedy ona zaskoczyła mnie jeszcze bardziej, kładąc mi dłoń na piersi i całując w usta. Długi język penetrował mnie, jakby chciała nim odebrać nasienie, które wtłoczył we mnie jej facet. Zaskoczona tym, nawet nie zauważyłam, że ktoś rozsuwa mi uda na boki. Poczułam penisa wdzierającego się w norkę – to Mark pełen nowych sił i wigoru, postanowił posiąść mnie do końca i bezdyskusyjnie. Nie powiem, moja cipka domagała się ostrego rżnięcia, bo pocałunek Mbu obudził nieznane dotąd pokłady pożądania. Penis Marka jakby wiedząc o tym ruszył z regularnością tłoka maszyny parowej. Wbijał się we mnie raz za razem, docierając głęboko i mocno drażniąc ścianki pochwy. Łechtaczka generowała przyjemne impulsy…

- Daruj sobie. Nie chciałem znać aż takich szczegółów – burknąłem.
- Byłam tak wilgotna! Wręcz ociekałam pożądaniem! Usta Mbu – wiesz jak wydatne – pieściły moje wargi, potem zeszły na szyję i piersi. Zawyłam z rozkoszy, kiedy ścisnęła zębami jeden z sutków. Wtedy wstała i zrobiła dokładnie to, co ja Markowi. Usiadła mi na głowie, przeciągając kilka razy moim nosem po całym swoim rowku – od łechtaczki, aż po sam koniec pośladków. Jej włoski łonowe mile łechtały mnie po policzkach i oczach. Potem zagnieździła się na ustach, poruszając lekko cipką w przód i w tył. Nigdy nie lizałam dziewczyny, ale to przyszło jakoś tak odruchowo. Byłam już strasznie podniecona, rozbita ich pieszczotami, z podbrzusza rozchodziło się rozkoszne ciepło, penis dobijał się do najgłębszych zakamarków mojej kobiecości, więc wiedziona jakby naturalnym odruchem wysunęłam język i posmakowałam czarnej cipki naszej wspólnej przyjaciółki. Była już bardzo wilgotna. Mbu wcześniej nie pokazała tego po sobie, ale widok Marka, ssanego przeze mnie i liżącego mi cipkę, podniecił ją. Teraz to czułam. Jej soki skapywały mi do ust, podniecając mnie jeszcze bardziej. Nie spodziewałam się, że kobieca wydzielina może mieć taką moc. A może to zapach, jakieś feromony, może widok różowiutkich warg otoczonych hebanowoczarną skórą, a może odbyt ocierający się o mój nos. Nie wiem – pewnie to wszystko sprawiło, że oszalałam i doszłam kolejny raz. Wpiłam się przy tym w wystającą łechtaczkę, jakbym chciała ją odgryźć. Mbu zadrżała, a potem jej uda i pośladki wpadły w jakiś rezonans. Wszystko się trzęsło, demolując mi buzię. Czarne pośladki zaciskały się kurczowo, ściskając mi nos i policzki. Znów zaczynałam się dusić, pozbawiona dostępu powietrza. Mbu wreszcie wstała. Kiedy zostałam uwolniona z tego uścisku, zaczęłam łapać powietrze jak topielec, który dopiero co wypluł z siebie wodę. Poderwałam tułów z ziemi, napełniając płuca życiodajnym tlenem.

     Wtedy Mark ryknął jak bawół, wyjmując w ostatniej chwili penisa z przenicowanej na wskroś cipki, tryskając na piersi wypięte w jego kierunku i buzię z rozdziawionymi ustami, chwytającymi powietrze jak ryba wyjęta z wody. Strugom spermy nie było końca. Leciały na mnie raz za razem. Ale dotarło to do mnie dopiero po dłuższej chwili, bo priorytetem było oddychanie. Potem Mbu zlizała ze mnie jego spermę i przez dłuższy czas całowałyśmy się. Spodobało mi się to. Chętnie ją jeszcze kiedyś bzyknę.
- Ja też! Pomszczę twoją krzywdę – powiedziałem z uśmiechem.
- Ty szubrawcze! Już od dawna masz na nią ochotę. Myślisz, że nie wiedziałam, dlaczego tak ci twardnieje, jak słyszysz jej pojękiwania, albo jak widzisz ją nago? – teraz ona także się śmiała.
- A ty jesteś mi coś winna …
- Co takiego?
- Jak już lizałaś dwa rowki, to ja też chcę poznać, jakie to uczucie.
- Proszę bardzo – powiedziała zanosząc się od śmiechu, wypinając goły tyłek w moją stronę i palcami rozszerzając pośladki.
- Ty małpiszonie! Dobrze wiesz, o co mi chodzi!
- Tutaj? Teraz mam ci wylizać tyłek? Ochujałeś Kiler? – nadal się dobrze bawiła.
- Nie! Ale przy najbliższej okazji! I jak mi się spodoba, to będziesz to robić, kiedy tylko zechcę!
- A ty mi! – odparła zadziornie.
- Ok – odpowiedziałem, już dysząc jak buchaj na samo wyobrażenie tej pieszczoty. Lizałem jej cipkę wielokrotnie, ale jakoś nie zapędzałem się w okolice mniejszej dziurki. Ukele i Bale pokazali mi jednak, że jest to źródło potężnej przyjemności, a opowieść Ady jeszcze bardziej podkręciła moje pozytywne nastawienie na anal. Teraz się dowiedziałem, że ona także lubi pieszczoty tamtej okolicy.

     Wchodząc do wioski, spotkaliśmy Zindu wracającego polowania z jakimś starszym wojownikiem. Nie znałem jego imienia, ale sprawiał wrażenie bardzo doświadczonego łowcy. Jego twarz była już mocno pomarszczona, mięśnie zwiotczałe, a włosy siwe. Pewnie przekroczył już sześćdziesiątkę.
- Witajcie – odezwał się starszy.
- Witajcie – odpowiedzieliśmy.
- Jutro zaczynamy budowę – odezwał się Zindu – wybierzcie sobie miejsce.
-Jakie miejsce? Jaką budowę? –zapytałem zdezorientowany.
- Wasz dom. Ukele kazał nam pomóc w budowie, jeśli chcemy zostać twoimi braćmi.
- Obaj chcecie zostać moimi braćmi? – nie dowierzałem swojemu powodzeniu.
- Tak. Nie tylko my – odezwał się starszy. Spojrzałem na jego kuśkę – była mała, ale to się zaczynało zmieniać. Skojarzyłem, że obok mnie stoi przecież Ada i jeśli się szybko nie oddalimy, to za chwilę nie tyko ona będzie stała. Zdziwiło mnie tylko, że Zindu, choć młodszy nie zareagował erekcją na widok mojej ślicznotki. Choć rzut oka na jego twarz wyjaśnił mi wszystko. O ile ten starszy wojownik niemal nie odrywał wzroku od piersi i cipki Ady, to odniosłem wrażenie, że Zindu wykazywał większe zainteresowanie moim sprzętem.  
- Dobrze. Rozejrzymy się – rzuciłem i pociągnąłem Adę za sobą w kierunku chaty Bale.

     Po przedstawieniu sobie obu pań, wyruszyłem do Ukele. Pomyślałem, że nikt lepiej niż on nie doradzi mi, gdzie najlepiej wybudować swoją chatkę. Jako mój brat, z radością mi pomógł i wskazał odpowiednie miejsce.
- Dlaczego akurat tu? – zapytałem.
- Bo wewnątrz wioski jest bezpieczniej niż na obrzeżach i z tego miejsca dobrze widać okolicę. Szybko zauważycie wroga. Poza tym, stąd jest dość blisko do strumienia, a łatwy dostęp do wody jest bardzo ważny. I ułatwia życie. Nie trzeba jej nosić z daleka.

     Zobaczyłem, że kogoś do siebie przywołuje ruchem ręki. Spojrzałem w tamtym kierunku i ujrzałem grupę wojowników wyłaniających się z lasu i niosących drewniane bale. Prowadził ich drugi z moich braci, a do mnie zaczęła docierać bezlitosna prawda. Widząc ich zaangażowanie zrozumiałem, że oni wszyscy chcieli zostać moimi braćmi. I wiedziałem, co ich ku temu skłania. Nie, oczywiście że nie moja atrakcyjność, chociaż pewnie żaden z nich nie bratał się z białym człowiekiem. Oni ostrzyli swoje dzidy na Adę – jedyną białą kobietę, która z pewnością działała na nich jak afrodyzjak, podobnie jak ich czarne kobiety pobudzały moją wyobraźnię i chęć poznania. Teraz dotarło do mnie, dlaczego Mark nadal sypia w zagrodzie dla kóz, podczas gdy ja tak szybko zostałem bratem szamana i Bale. Mbu była czarna tak samo jak ich kobiety, więc nie stanowiła dla rdzennych Afrykańczyków tak dużej pokusy jak Ada – nie dość że biała, to jeszcze niezwykle piękna.  

     Próbowałem na szybko policzyć, ile dzid będę musiał przyjąć w sobie i ocenić ich wielkość. Wyszło mi dwanaście, plus Zindu i jego kompan, to razem czternaście. Na szczęście żadna nie wyglądała na większą niż ta dyndająca teraz swobodnie pomiędzy udami Bale. Jak z nią sobie poradziłem, to z pozostałymi też nie będzie problemu. Jeśli bratałbym się z nimi po dwóch, tak jak z tymi pierwszymi i zajmowałoby to nam po dwie noce, to Adę zobaczę najwcześniej za miesiąc, a w tym czasie będzie rżnięta codziennie przez innego czarnego kutasa. Zaczynały mnie przerażać te kalkulacje. Nie spodziewałem się, że będzie ich tak wielu, a zaczynało wyglądać na to, że czeka nas ruchanie przez wszystkich wojowników w wiosce.
- Powiedz mi Ukele, czy jeśli oni wszyscy zechcą się ze mną bratać, to nie mogę im odmówić?
- Odmówić źle. Ale nie musisz bratać się od razu. To ty zdecydujesz kiedy i z kim. Podpowiem ci, że najlepiej zrobić to wtedy, gdy twoja kobieta krwawi. Wtedy ani ty, ani  żaden z nich nie możecie się do niej zbliżać. I korzystniej dla waszych dzid. Moc ma gdzie znaleźć ujście.
- Cieszę się, że zostałeś moim bratem. Dziękuję za mądre rady.

     Grupa wojowników objuczonych drewnem dotarła we wskazane przez Ukele miejsce. Przyłączyliśmy się do nich, pomagając w kopaniu dołów i osadzaniu w nich pionowych elementów konstrukcji. Do wieczora powiązaliśmy lianami więźbę dachową i na kolejny dzień pozostało już tylko pokrycie jej strzechą z liści. Zmęczeni, rozeszliśmy się do swoich chat. Bale zjadł z nami kolację, a potem oddalił się w kierunku jednej z chat na obrzeżu wsi.
- Dokąd poszedł? – zapytałem Sami.
- To dom jego brata, który udał się na polowanie – odpowiedziała.
- Nie będzie tu spał?  
- Nie.  

     Słońce zaczynało zachodzić, ale byłem tak zmęczony, że ułożyłem się do snu na legowisku z liści, przykrytym grubą tkaniną. Dziewczęta prowadziły jeszcze jakiś czas cichą rozmowę, aby mi nie przeszkadzać, a potem Ada przytuliła się obok, układając głowę na moim ramieniu. Uwielbiam czuć ją koło siebie, gdy zasypiam – jestem wtedy spokojny i bezpieczny. Ada śpi bardzo czujnie i budzi ją byle szelest. Już prawie odpływałem, kiedy poczułem drugie ciepłe ciałko układające się obok mnie. Sami położyła głowę na drugim ramieniu, a moja dłoń automatycznie podążyła w kierunku piersi. W lewej miałem białą, w prawej czarną i powiększoną przez ciążę. Śpiący wąż zaczął się wydłużać. I twardnieć. I wykrzywiać. Odsłaniać bordowy łeb. Poczułem dłoń obejmującą go nieśmiało. Otworzyłem oczy. To była czarna dłoń. Kurwa! Oszalałem! Marzenie o czarnoskórej kochance stawało się faktem! I to na oczach mojej kobiety. Wyswobodziłem ramiona i skoncentrowałem całą uwagę na czarnej, ciężarnej nastolatce. Całowałem jej usta jak szalony, dysząc namiętnością i nie do końca wierząc w swoje szczęście.
- Adrian!? Co robisz? A co ze mną? – obruszyła się Ada.
- Musisz odpokutować Marka – rzuciłem na odczepne, bo teraz byłem zainteresowany tylko jednym.

      Chciałem dogłębnie poznać uroki afroseksu. Zacząłem pieścić, lizać i przygryzać czarne jak smoła, sterczące sutki przyszłej matki, ale najbardziej podniecał mnie jej wielki, pękaty, odstający brzuszek. Całowałem go wszędzie, budząc chyba mieszkańca tego domku, bo w różnych miejscach zaczęły się pojawiać wypukłości, których jeszcze przed chwilą tam nie było. To jeszcze bardziej zagotowało moją krew. Ruszyłem w dół, by z bliska przyjrzeć się ukrytemu w gęstwinie czarnych włosów, miejscu pożądania. Sami oddychała nierówno, jej także udzieliło się podniecenie. Przejechałem językiem po kędzierzawych włosach, w miejscu gdzie spodziewałem się różowej szczelinki. Była w nich dobrze ukryta. Język znalazł drogę do środka. Lizałem przecudną cipkę, chłonąc podniecający zapach i smak kobiety. Jej łechtaczka była bardzo duża, wystająca ponad wargi sromowe, więc chwytałem ją ustami i lizałem okrężnymi ruchami. Sami pojękiwała coraz głośniej.
- Liż mnie! Teraz! –rzuciłem do Ady i wróciłem do gorącej czarnej cipki.

     Mój wypięty tyłek idealnie się nadawał do tego typu pieszczoty. Ada przystąpiła do niej z ochotą, bo krew w jej żyłach także zawrzała na widok minety, jaka robiłem naszej gospodyni. Pierwszy raz czyjś język pieścił te okolice, więc na chwilę skoncentrowałem się na odczuwaniu przyjemności. Lecz czarna cipka wzywała mnie w taki sposób, że nie mogłem się oprzeć. Zintensyfikowałem pieszczoty łechtaczki, ale też postanowiłem sprawdzić ja się liże rowek. Zjechałem językiem niżej, rozchylając palcami pośladki i liżąc go na całej długości, a potem koncentrując się już tylko na małej, czarnej rozetce. To było tak niesamowicie podniecające, że chyba nawet bardziej dla mnie niż dla Sami. Ale w końcu wróciłem do punktu, który wywołał wcześniej głośniejsze pojękiwania, zwieracz pieszcząc już tylko palcem. Ada wciągała do ust moja jądra, chwilowo odpuszczając lizanie rowa. Złapałem jedną dłonią czarną, nabrzmiałą pierś, ciesząc się jej zesztywnieniem i twardością sutka. Lizałem cipkę coraz mocniej, aż wreszcie ciałem Sami wstrząsnął spazm orgazmu, z ust wydobyło się głośne aaaaaaaaaach!, a zwieracz rozluźnił się całkowicie, pochłaniając pieszczącego go palca. W tym samym momencie puściły także zawory i moją twarz zalała ostra struga intensywnie pachnącego moczu. Byłem tak zaskoczony, że nie zareagowałem wcale, przyjmując złoty deszcz na twarz i do rozdziawionych ze zdumienia ust. Już i tak byłem mokry, więc nie czekając na koniec ulewy, jeszcze kilka razy przeciągnąłem językiem wzdłuż różowiutkich warg.

     Ada na widok mojej mokrej przygody zaczęła się śmiać do rozpuku, a ja niczym niezrażony wbiłem swoją dzidę w rozgrzaną pieszczotami cipkę. Wszechobecny zapach świeżego, kobiecego moczu jarał mnie jak sztubaka. Chciałbym rżnąć ostro, ale nigdy nie kochałem się z ciężarną, więc byłem pełen obaw, że mogę coś uszkodzić. Dlatego robiłem to delikatnie. Ale tylko do momentu, gdy Sami otoczyła nogami moje biodra i zaczęła przyciągającymi ruchami pięt nadawać tempo i siłę naszej kopulacji. Chciała mocno i szybko, więc ruszyłem z całych sił wbijając się w nią, aż ciężarny brzuszek podskakiwał w górę. Nie przejmowałem się, że moja dziewczyna to widzi, nie przeszkadzało mi także, że może na to patrzeć pół wioski, bo przecież chaty były pozbawione ścian. Dla mnie liczyło się tylko jedno - że zapinam młodą, ciężarną, czarnoskórą ślicznotkę. I mam do tego pełne prawo.  

     Zarzuciłem sobie jej nogi na ramiona, dzięki czemu mogłem zająć się jeszcze raz czarnymi cycuszkami. Wielkimi, pełnymi mleka źródłami męskiej fascynacji. Po chwilowym spowolnieniu, znów zacząłem rżnąć ją na całego. Zauważyłem pierwsze oznaki kolejnego szczytowania, co tylko bardziej mnie nakręciło i jaszcze bardziej przyspieszyłem. Wreszcie zadrżała wykrzykując kolejne aaaaach!, co dla mnie było sygnałem do własnego orgazmu. Spuszczałem się wielokrotnie, bo byłem strasznie napalony i wiedziałem, że mogę. Wreszcie opadłem, bez siły, ciężko dysząc, ale jeszcze wciąż przeżywając euforię związaną z wybzykaniem czarnuli. Byłem dumnym wojownikiem w społeczności pozbawionej seksualnych hamulców. I to mi bardzo pasowało.

Nie zapomnij o łapce. Jest na dole po prawej stronie.
                         Pozdrawiam
                         0bi1

0bi1

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3655 słów i 20090 znaków.

6 komentarzy

 
  • Helen57

    Bardzo fajnie opisane Wasze zabawy w Afrykańskim buszu .Wspaniałe !

  • Xe

    Kiedy kontynuacja?

  • 0bi1

    @Xe Zarobiony jestem. Myślę, że dopiero po świętach znajdę czas na napisanie.

  • Helen57

    Wspaniale opisane doświadczenia seksualne w Afrykańskim buszu ! Cudowne przeżycia pieszczot .....kobiet i mężczyzn !  Czekam na dalsze...pozdrawiam

  • 0bi1

    @Helen57 Taaaaa, lubię busz ;) Także afrykański :)

  • Helen57

    @0bi1 Ładnie napisałaś ! W afrykańskim buszu nie byłam ! Mąż był w Bomie,Matadi statkiem w 1993. .Ja na Karaibach ,Kanarach.,Kanada ,Stany....Pozdrawiam

  • Marco7

    Bardzo fajnie opisana afrykańska przygoda ! Dużo wspaniałego seksu ! nowe doświadczenia !

  • 0bi1

    @Marco7 Może nawet za dużo. Trzeba przystopować.

  • Xe

    Ciekawe się rozwija i wyjaśniło się co z Markiem

  • ziom

    bardzo fajne. Chyba czas, ze by ada zaliczyła gang bang ;)