Poza kontrolą I

Poza kontrolą IWarszawskie niebo tego wieczoru było poszarzałe i ciężkie, jakby samo powietrze wypełniała elektryczność, gotowa eksplodować w każdej chwili.  
W oddali słychać było głuche pomruki burzy, ale w kawalerce przy ulicy Wilczej panowało napięcie zupełnie innego rodzaju – intensywne, pulsujące, niemal namacalne.
Magda rozłożyła się na miękkiej kanapie w salonie, jej długie, lśniące włosy opadały na oparcie, a nogi, oparte na niskim, dębowym stoliku, zdawały się ciągnąć w nieskończoność. Jej intensywnie czerwone usta, lekko rozchylone, zdradzały nutę prowokacji, a obcisłe jeansy i luźna koszula, ledwo zasłaniająca ramiona, podkreślały jej pewność siebie. W dłoni trzymała kieliszek czerwonego wina, a jej palce leniwie przesuwały się po ekranie telefonu, jakby szukały czegoś, co mogłoby rozproszyć nudę.
Na jej nadgarstku pobłyskiwała złota bransoletka, miarowo uderzając o kryształ kieliszka – dźwięk ten, metaliczny i rytmiczny, działał na Julię jak drażniące tykanie zegara. Magda nie czytała treści na ekranie; raczej konsumowała obrazy, jej oczy przeskakiwały z jednego zdjęcia na drugie z wyrazem kogoś, kto widział już wszystko i nic nie zdołało go zachwycić.
Julia siedziała przy biurku, z kubkiem zimnej już kawy, który trzymała w dłoniach, jakby szukała w nim ukojenia. Jej jasne blond włosy były związane w niedbały kok, ale kilka kosmyków wymknęło się spod kontroli, opadając na smukłą twarz. Jej zielone oczy, pełne nieuchwytnej tajemnicy, wpatrywały się w pusty dokument na ekranie laptopa.  
Źrenice Julii zwężały się przy każdym mignięciu kursora, który drwił z niej swoją regularnością. Miała nawyk przygryzania dolnej wargi, dopóki nie stała się bolesna i nabrzmiała, co było jedynym śladem emocji na jej niemal porcelanowej, nieruchomej twarzy. Dla niej cisza nie była brakiem dźwięku, ale ciężarem, który z każdym uderzeniem serca stawał się trudniejszy do udźwignięcia.
Jej szary, oversizowy sweter i legginsy sprawiały, że wyglądała na jeszcze bardziej krucha, ale w tej delikatności kryła się siła, której Magda nigdy nie potrafiła zrozumieć.
Przyjaciółki, choć od lat mieszkały razem, zawsze zdawały się pochodzić z dwóch różnych światów – jeden pełen blasku i ostentacji, drugi skryty, pełen niedopowiedzeń.
– Julia, serio? – Magda uniosła wzrok znad telefonu, jej głos był jak kuszący szept. W jej głosie nie było złośliwości, raczej ta specyficzna, siostrzana troska, którą wyczuwa się tylko po latach wspólnego parzenia herbaty i pożyczania sobie ubrań. Magda przeciągnęła się jak kot, a jej jedwabna koszula zaszeleściła cicho w gęstym powietrzu salonu.
– Znowu siedzisz w kącie jak mnich w klasztorze. Chodź, usiądź ze mną. Nie możesz całe życie spędzać w cieniu.
– Pracuję – odpowiedziała Julia, choć dokument, nad którym siedziała, był pusty, a jej myśli krążyły gdzieś daleko.
Magda westchnęła demonstracyjnie i odstawiła kieliszek, a jej oczy błysnęły tym charakterystycznym światłem, które zawsze zwiastowało coś szalonego.
– Dobra, mam pomysł – powiedziała, a jej usta ułożyły się w kuszący uśmiech. – Zakładam ci Tindera.
Julia spojrzała na nią z niedowierzaniem, ale Magda już sięgała po jej telefon.
– Co robisz?
– Zakładam ci konto – powtórzyła Magda, nie czekając na pozwolenie. – Wiesz, ile facetów by się na ciebie rzuciło? Jesteś piękna, ale musisz wreszcie zacząć to wykorzystywać. Nie możesz całe życie chować się w tych swetrach.
– Nie potrzebuję... – zaczęła Julia, ale Magda machnęła ręką, przerywając jej.
– Daj spokój, to tylko dla zabawy. Pośmiejemy się trochę, popatrzymy na zdjęcia. Jak ktoś ci się spodoba, umówisz się, a jak nie, to nikt się nie dowie.
Julia przygryzła wargę, czując, jak ciepło rozlewa się po jej policzkach. Całe jej ciało krzyczało, by się sprzeciwić, ale Magda już była w swoim żywiole, przeglądając zdjęcia na jej telefonie z takim zapałem, jakby to był jej własny.
– Pokaż mi jakieś swoje zdjęcia. Te w swetrze odpadają – powiedziała Magda, przewijając galerię dalej, ignorując portrety z legitymacji i zdjęcia z kotem.  
Nagle jej oczy rozbłysły.
– O, to jest to! – krzyknęła, niemal upuszczając telefon na dębowy stolik.
To nie była zwykła fotografia z wakacji. Zdjęcie zostało zrobione w ubiegłe lato, w sypialni Julii, gdy ta nieświadoma obecności przyjaciółki, siedziała na łóżku tyłem do obiektywu, zapięta jedynie w koronkowy stanik, który ledwo trzymał się na jej drobnych ramionach. Julia miała odwróconą głowę, patrząc przez ramię z wyrazem twarzy, w którym mieszało się zawstydzenie z dziką, naturalną zmysłowością. Światło zachodzącego słońca podkreślało linię jej kręgosłupa i delikatne krzywizny bioder, które ginęły pod krawędzią jedwabnej pościeli.
– Magda, to jest prywatne! Nie możesz tego wstawić! – Julia rzuciła się w stronę telefonu, ale przyjaciółka zablokowała ją biodrem, śmiejąc się wniebogłosy.
– To nie jest prywatne, to jest dzieło sztuki! – odparła Magda, ustawiając zdjęcie jako główne. – Wyglądasz tu jak bogini, która właśnie zdecydowała, że dzisiaj kogoś zniszczy. Faceci oszaleją na punkcie tego kontrastu: ta twoja niewinna twarz i plecy, które proszą się o grzech.
Julia próbowała odebrać telefon, ale Magda była szybsza, jej palce szybko wpisywały opis: „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne mają ciekawsze historie do opowiedzenia. Pod swetrem oversize skrywam więcej, niż jesteś w stanie udźwignąć. Szukam kogoś, kto potrafi czytać między wierszami... i nie boi się, że go tam uwiężę. Jeśli szukasz tylko kawy, idź do Starbucksa. Ja szukam kogoś, kto sprawi, że kawa rano będzie ostatnią rzeczą, o jakiej pomyślę.”
Julia wybuchnęła cichym śmiechem, ale w jej oczach pojawił się błysk niepewności.
– Serio, Magda? Niegrzeczne dziewczynki?
– Daj spokój, to działa na mężczyzn. A teraz popatrzmy na kandydatów! – Magda rzuciła się z powrotem na kanapę, wciągając Julię obok siebie. Przez chwilę siedziały ramię w ramię, otulone zapachem wina i drogiego kremu do ciała, jak dwie nastolatki planujące psotę. Ekran telefonu rozświetlał ich twarze, gdy wspólnie weszły w ten cyfrowy targ próżności.
Magda zaczęła przesuwać palcem w prawo i w lewo, komentując zdjęcia mężczyzn z takim entuzjazmem, jakby wybierała sukienkę na przyjęcie.  
– O, ten jest ciekawy – powiedziała, zatrzymując się na zdjęciu mężczyzny w eleganckim garniturze.  
Magda przewinęła jednak niżej, by zobaczyć opis, i nagle zamarła. Jej palec zawisł nad ekranem, a na policzkach pojawił się ledwie widoczny rumieniec. Ostatnie zdjęcie w galerii nie było portretem. Był to czarno-biały, artystyczny, ale skandalicznie dosłowny kadr przedstawiający męskie przyrodzenie na tle rozpiętej koszuli. Pod spodem widniał krótki, bezczelny opis:  
„Dwadzieścia centymetrów czystej przyjemności i intelektu. Sprawdź, co skończy się pierwsze: noc czy twoja wytrzymałość”.
Jego ciemne oczy zdawały się patrzeć prosto na nie, a lekki uśmiech dodawał mu tajemniczości.  
– Co myślisz?
Julia wzięła telefon i przyjrzała się zdjęciu. Przez chwilę w pokoju panowała cisza, przerywana jedynie odległym grzmotem burzy. Jej serce zabiło szybciej, a w gardle pojawił się dziwny ucisk. Wpatrywała się w czarno-biały kadr, który był tak bezwstydny, że niemal parzył w dłonie.
– Nie wiem – powiedziała cicho, ale Magda już uśmiechała się przebiegle.
– Ooo, widzę to, Julcia. Widzę ten błysk – zakpiła Magda, przysuwając telefon jeszcze bliżej twarzy przyjaciółki. – Twoja „wrażliwa dusza” właśnie dostała wypieków na widok czegoś zdecydowanie mniej uduchowionego, prawda? Przyznaj się, ten jego „intelekt” zrobił na tobie większe wrażenie niż wszystkie wiersze, które masz na półce.
– To jest obrzydliwe. I takie... wulgarne – wyszeptała Julia, choć nie odrywała wzroku od zdjęcia. W jej głowie, zazwyczaj pełnej chłodnej kalkulacji, pojawiła się niespodziewana fala gorąca. Próbowała poczuć niesmak, ale zamiast tego poczuła ukłucie dzikiej, zakazanej ciekawości. Zaczęła się zastanawiać, czy ten mężczyzna jest równie pewny siebie w rzeczywistości, co w tym krótkim, prowokacyjnym opisie. – Przesuwamy go w lewo, to jakiś psychol.
Magda, czując swoją przewagę, zaśmiała się perliście.
– Nie bój się, nie powiem nikomu w bibliotece – szepnęła Magda, a jej palec zawisł nad ekranem. – Skoro tak cię zamurowało, to sprawdźmy, co ten pan ma do zaoferowania poza bezczelnością. Dla beki, oczywiście. Tylko nie płacz później, że rozmowa nie była wystarczająco „długa”. Wiesz, że sama umieram z ciekawości, czy on naprawdę ma tak wysokie mniemanie o sobie... we wszystkich aspektach.
Julia nie zdawała sobie sprawy, że ten jeden gest będzie początkiem czegoś, co zmieni ich życie na zawsze. Coś, co zaczęło się jako niewinna, lekko perwersyjna zabawa, miało wkrótce przerodzić się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego i znacznie bardziej pociągającego.

Telefon Magdy wibrował cicho na stoliku, a jego ekran rozbłysnął w półmroku pokoju. Powiadomienie: „Masz nową wiadomość od: Cień.” Magda, która właśnie nalewała sobie kolejny kieliszek wina, zatrzymała się w pół ruchu, a jej usta wygięły się w kuszącym uśmiechu.
– Oho, mamy odzew – rzuciła, chwytając telefon z błyskiem w oku. Julia, która do tej pory starała się ignorować całą sytuację, oderwała wzrok od laptopa. Jej zielone oczy, zwykle spokojne, teraz wyrażały niepokój.
– Zobacz, jak ten drań na nas patrzy z ekranu. Jakby wiedział, że przed chwilą licytowałyśmy się na centymetry jego męskości – mruknęła Magda, oblizując dolną wargę, na której pozostał krwisty ślad wina.
– Może to nie był dobry pomysł – zaczęła Julia, ale Magda już pisała odpowiedź, jej palce szybko uderzały w ekran, jakby ta rozmowa była jedyną rzeczą, która miała znaczenie.
– „Cześć, Cieniu. Kim jesteś, że przyciągasz wzrok od pierwszego zdjęcia?” – przeczytała na głos, po czym wysłała wiadomość, nie czekając na aprobatę Julii. – Teraz czekamy.
– Magda, on może być kimkolwiek – upierała się Julia, opierając brodę na dłoni. – To nie jest normalne, żeby tak od razu...
Telefon zawibrował ponownie, przerywając jej zdanie. Magda uniosła brwi, zaskoczona szybkim odpisaniem. Kliknęła w wiadomość, a ich oczy wpatrzyły się w tekst:
„Widać, że was obie przyciągnąłem. W końcu piszą do mnie dwie kobiety, prawda?”
– Co on, do cholery, ma? Szklaną kulę? – Magda wyrzuciła z siebie krótki, nerwowy śmiech, ale jej dłoń, w której trzymała telefon, lekko zadrżała. – „Dwie kobiety”. Brzmi to tak, jakby już nas widział razem w łóżku, czekające na jego instrukcje.
Julia zamarła, a potem przechyliła się nad stolikiem, by zobaczyć wiadomość. Jej serce zabiło szybciej, a w gardle pojawił się suchy, nieprzyjemny ucisk.
– Może zgaduje? – rzuciła, ale w jej głosie było słychać zdenerwowanie, które zdradzało, że sama w to nie wierzy.
Magda szybko odpisała: „Skąd to przypuszczenie?”
Odpowiedź nadeszła niemal natychmiast.
„To nie przypuszczenie. To dedukcja. Styl pisania. Jedna z was jest bardziej bezpośrednia, druga skryta. Zgaduję, że ta bardziej śmiała to prawniczka? A druga… artystyczna dusza? Może kelnerka, ale na pewno coś bardziej kreatywnego.”
„Ale nie martwcie się, moje śliczne kotki” – kolejna wiadomość spłynęła na ekran, a telefon zawibrował tak mocno, że Julia aż podskoczyła. „Nieważne, co robicie za dnia. Ważne, że obie macie teraz mokre dłonie od samego patrzenia na mój profil. Czuję wasz głód stąd. Czuję, jak ta skromniejsza z was właśnie zagryza wargę, wyobrażając sobie, czy naprawdę jestem tak bezczelnie wielki, jak obiecałem w opisie”.
Julia i Magda spojrzały na siebie z niedowierzaniem. W powietrzu zawisło napięcie, które zdawało się pulsować w rytm ich szybciej bijących serc.
– To jakiś żart? – zapytała Julia, odruchowo zerkając na okno, jakby zaraz miała zobaczyć mężczyznę wpatrującego się w ich mieszkanie. Jej dłonie zacisnęły się na krawędzi kanapy, a palce zanurzyły w miękkim materiale.
– To musi być przypadek – odpowiedziała Magda, chociaż nawet ona brzmiała mniej pewnie niż zwykle. Jej oczy jednak błyszczały, a usta lekko się rozchyliły, jakby ta sytuacja ją podniecała.
Magda poprawiła się na kanapie, nieświadomie rozchylając nogi jeszcze szerzej. Jej oddech stał się cięższy. – On nas rozpracowuje, Julia. Robi z nas swoje małe, napalone uczennice. To jest... chore. I niesamowicie pociągające.
– Co teraz? – Julia przysunęła się bliżej, jej głos był cichy, ale pełen napięcia.
Magda wzruszyła ramionami i zaczęła pisać: „Nieźle kombinujesz, Cieniu. Ale zgadywanie zawodów to nic trudnego. Udowodnij, że rzeczywiście coś wiesz.”
Dodała po chwili, uśmiechając się drapieżnie: „Pokaż, że twój język jest równie sprawny w rozmowie, co, jak twierdzisz, w innych sytuacjach. Albo po prostu jesteś kolejnym facetem, który nadrabia centymetrami brak prawdziwego charakteru, słonko”.
Przez dłuższą chwilę nie było odpowiedzi. Magda napiła się wina, ale Julia niemal czuła, jak atmosfera w pokoju gęstnieje. W końcu telefon zawibrował.
„Podajcie swoje numery. Chcę rozmawiać, nie pisać. Wtedy wam wszystko wytłumaczę.”
Magda uśmiechnęła się szeroko, a jej oczy rozbłysły tym charakterystycznym światłem, które zawsze zwiastowało coś szalonego.
– Wiesz co, Julka? Podoba mi się ten gość. Ma coś w sobie.
– Ma tupet i pewnie coś ciężkiego w spodniach, co najwyraźniej odebrało ci resztki rozsądku – odparowała Julia, choć jej własny oddech stał się nienaturalnie płytki. – Magda, to brzmi jak wstęp do filmu, którego zakończenia nie chcesz znać.
– Nie, nie, Magda – Julia zaczęła szybko kręcić głową. – To zbyt ryzykowne. Nie wiemy, kim on jest.
– Dlatego musimy się dowiedzieć. Nie ma nic złego w podaniu numeru – powiedziała Magda, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
Julia milczała, wahając się. Jej serce biło szybciej, a w głowie krążyły myśli o wszystkich możliwych konsekwencjach. Czuła, jak dreszcz przebiega jej po plecach, ale jednocześnie coś w niej drgnęło – ciekawość? Podniecenie? Nie była pewna.
– Podajemy? – Magda spojrzała na nią pytająco, ale w jej głosie nie było miejsca na wątpliwości.
Julia w końcu skinęła głową, chociaż każdy jej nerw krzyczał, żeby tego nie robić. Magda szybko wpisała oba numery i wysłała je do Cienia.
Zanim wybrzmiał dźwięk wysyłanej wiadomości, telefon Magdy rozżarzył się kolejnym powiadomieniem.
„Grzeczne dziewczynki. Wiedziałem, że wasze paluszki będą drżeć, wpisując te cyfry. Czuję waszą wilgoć przez ekran, moje małe, ciekawskie kocice. Magda... prawniczka o ustach stworzonych do grzesznych kłamstw. I ty, Julio... cicha myszka, która pod swetrem chowa ciało spragnione dotyku, o którym boisz się nawet śnić. Zastanawiam się tylko, która z moich małych suczek pierwsza pęknie i zacznie błagać o więcej. Jesteście tak przewidywalnie spragnione czegoś brudnego, że niemal czuję wasz zapach stąd”.
Nie minęła minuta, kiedy nadeszła kolejna wiadomość:
„Zanim się ujawnię, musicie zgodzić się na jedną rzecz. Zagracie w moją grę.”
Julia odchyliła się na kanapie, zaciskając dłonie na krawędzi poduszki. Jej palce drżały, a w gardle pojawił się suchy, nieprzyjemny ucisk.
– Gra? Co on ma na myśli?
Magda zignorowała jej pytanie, stukając odpowiedź: „Jaką grę? I uważaj, Cieniu. Moje usta potrafią nie tylko kłamać, ale i boleśnie kąsać. Mam nadzieję, że masz w sobie coś więcej niż tylko tupet i te swoje centymetry, bo na razie brzmisz jak facet, który za dużo czasu spędza przed monitorem, słonko”.
Telefon zawibrował ponownie.
„Zasady są proste. Każda z was będzie musiała zmierzyć się z czymś, czego się boi. Pokażę wam coś o was samych. Jeśli się zgodzicie, powiem wam, kim jestem. Jeśli nie... cóż, wtedy po prostu zniknę. Ale obie wiemy, że wasze życie jest zbyt nudne, byście pozwoliły mi odejść bez pokazania wam, jak smakuje prawdziwa uległość.”
Cień wydawał się coraz bardziej fascynujący, a zarazem niepokojący. Julia czuła, jak dreszcz przebiega jej po plecach, a jej wyobraźnia zaczęła pracować na najwyższych obrotach. Co to za gra? Co on chce od nich? I dlaczego czuła, że ta sytuacja jest jednocześnie niebezpieczna i pociągająca?
– To jakiś wariat – powiedziała, podnosząc głos. – Nie możemy tego robić, Magda.
Ale Magda uśmiechnęła się w ten swój charakterystyczny sposób – jakby właśnie dostała propozycję, której nie mogła odrzucić. Jej oczy błyszczały, a usta lekko się rozchyliły, jakby ta sytuacja ją podniecała.
– Dlaczego nie? To może być zabawne.
Julia spojrzała na nią, próbując dostrzec w jej oczach choćby cień wątpliwości, ale niczego takiego nie znalazła. Wiedziała, że Magda nie odpuści. Zawsze była taka – impulsywna, nieustraszona, gotowa rzucić się w wir niebezpiecznych przygód.
– Więc co? Zgadzamy się? – zapytała Magda, stukając palcem w ekran, gotowa wysłać odpowiedź.
Julia wzięła głęboki oddech, walcząc ze sprzecznymi uczuciami. W końcu skinęła głową, bardziej z rezygnacji niż z przekonania.
Magda napisała krótkie: „Zgoda.”
Nie miały pojęcia, co właśnie zapoczątkowały. Ale jedno było pewne, ta gra miała zmienić ich życie na zawsze, a Cień, kimkolwiek był, miał zamiar poprowadzić je w kierunku, z którego nie było już powrotu.

2 komentarze

 
  • Użytkownik Sapphire77

    Witaj. Jak miło czytać tekst napisany z zachowaniem zasad pisowni. Półpauzy, po kropce zdanie zaczęta wielką literą... Co do treści? Trzeba będzie poczekać. Żeby nie było samego cukru. Zbyt często piszesz,, jej". Z treści wynika o kim piszesz. Można uniknąć, ewentualnie zastąpić innym słowem. Imiona bohaterek. Wiem, ciężko z tym, ale również można zastąpić: kolor włosów, oczu. W Twoim wypadku nie ma różnicy wieku, zawodu, innych charakterystycznych cech. Maleńki błąd. Magdo,  nie Magda. Wiem, że tak piszą, ale to niepoprawnie.  Brak akapitów. Żebyś nie myślała, że facet się czepia. 99% tekstów na tym portalu ma tyle błędów, że nie warto o tym wspominać. Ponieważ dostrzegłem, że dbasz o tekst, czyli szanujesz czytelnika, dlatego wspomniałem, aby z bardzo dobrego tekstu powstało dzieło. I na koniec pytanie, na które czas da odpowiedź. Jak często bedziesz wstawiać. Wszyscy mają swoje życia, ale z podaną kwestią na tym portalu, jest różnie. Ktoś wstawi pierwszą część i koniec. U innych trzeba czekać miesiącami na następną. Pozdrawiam :)  Ps. ,,zanim się ujawnię"  - chyba powinno być wielką literą. Moim zdaniem, cały tekst 99.95 na 100.

    11 godz. temu

  • Użytkownik AlexSis

    @Sapphire77 Dzięki za wskazówki, pozdrawiam.  

    4 godz. temu

  • Użytkownik elninio1972

    Dobre... nawet bardzo dobre  
    jesli pociągniesz to pisarsko tak dalej bestseller murowany  
    czekam na ciag dalszy

    13 godz. temu

  • Użytkownik AlexSis

    @elninio1972 Dziękuję :)

    4 godz. temu