Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Biustonosz. Cześć ósma

Biustonosz. Cześć ósmaMój syn przez cały dzień siedział w kuchni i podziwiał moje ciało w pielęgniarskim kitlu. Nie przeszkadzało mi to, a wręcz przeciwnie, czułam się świetnie, mając świadomość tego, że na mnie patrzy. Może nie tyle, że mnie to podniecało, ile przynajmniej ekscytowało. Drugiego dnia Marcin wybrał dla mnie strój koloru niebieskiego. Podobnie jak dzień wcześniej nie mógł się zdecydować jaki biustonosz powinnam pod niego dobrać. Według mnie biały pasował idealnie, ale musiałam mu się jeszcze pokazać w kremowym i niebieskim. Ostatecznie zdecydował się na ten ostatni, uzasadniając to faktem, że najlepiej jak stanik jest w kolorze kitla. Doskonale wiedziałam, że chodzi mu tylko o to, by patrzeć na mnie, jak się przebieram. Taka była nasza gra i cały układ. Liczyłam tylko na to, że nie jestem przez niego wykorzystywana i dotrzyma słowa co do zmiany wyboru szkoły.
Trzeciego dnia przyszedł czas na różowy strój. Marcin stwierdził, że biały stanik powinien pasować, ale to była tylko jego gra, o czym doskonale wiedziałam. Zapinając guziki, miałam świadomość tego, że za chwilę powie, żebym jednak rozpięła, bo on chce sprawdzić, jak będzie wyglądał na bieliźnie w tym samym kolorze. Po chwili przebierałam już śnieżno — biały biustonosz na różowy. Kiedy go założyłam, Marcin wlepiał we mnie wzrok jak opętany. Widziałam, że widok różowej koronki wywarł na nim ogromne wrażenie. Chyba nawet podniecił się nim bardziej niż czarnym. Ja sama osobiście rzadko zakładałam różowy stanik. Uważałam, że w moim wieku, to trochę dziwaczne, ale młode dziewczyny zapewne często z niego korzystają.
W tym dniu Marcin oznajmił mi, że chce nauczyć się podstaw masażu. Było to częścią naszej umowy. Miałam świadomość, że w końcu o to poprosi i chyba nawet na to czekałam. Pamiętałam o odczuciach, jakie wywołał na mnie jego dotyk kiedy dwa dni wcześniej zapinał mój biustonosz. To było cudowne, ale z drugiej strony jeśli podnieciłam się tak przy zwykłej pomocy przy zakładaniu stanika, to co będzie podczas masażu?
Na lekko drżących nogach przygotowałam stół w salonie. Marcin stał już i patrzył na każdy mój ruch, pocierając swoje ręce delikatnie balsamem.
- Od razu uprzedzam, że nie zdejmę nic poniżej pasa — oświadczyłam, ale przyjaznym tonem.
Marcin nie protestował, co trochę mnie zdziwiło. Bałam się, że mój organizm zareaguje w sposób, jakiego mogłabym się wstydzić, gdybym miała na sobie tylko majtki. Fakt posiadania na sobie jeszcze spódniczki dawał mi pewien komfort. Przede wszystkim miałam nadzieje, że jednak zdołam się opanować.
Zdjęłam kitel i nieśpiesznie powiesiłam go na wieszak, po czym odwiesiłam na drzwi szafy.
- Panie pielęgniarzu, czy mógłby mi pan pomóc z biustonoszem — powiedziałam, podchodząc do Marcina.
Widziałam błysk w jego oczach, ale widok ten zaraz straciłam, bo poprosił, abym odwróciła się tyłem.
Dosyć sprawnie rozpiął moje haftki i stanik praktycznie sam spadł z mojego ciała. Zanim położyłam się na stole, odwróciłam się do niego, by mógł zobaczyć widok, jaki tak bardzo kochał. Chłopak dosłownie pożerał mnie wzrokiem. Zanim położyłam swoje ciało, trochę teatralnie poprawiłam swoje piersi, by ich zbytnio nie przygnieść. Widziałam, jakie to robi na nim wrażenie.  
Ułożyłam się wygodnie i oddałam w ręce mojego masażysty. Jego dłonie były cudowne. Marcin zazwyczaj miał zimne dłonie, ale tym razem w ogóle tego nie poczułam. Zwilżył je balsamem i fantastycznie dotykał moich pleców. Początkowo czułam tylko rozluźnienie i stan błogości. Moje mięśnie, które od dłuższego już czasu były spięte, dostawały chwilę wytchnienia. Marcin miał chyba dar do masowania. Po kilkunastu minutach, kiedy moje ciało już się trochę odprężyło poczułam to co ostatnio przy zapinaniu stanika. Dotyk Marcina zaczął mnie podniecać. Pomimo że robiłam wszystko, by odrzucić od siebie tę myśl, stawała się ona coraz głębsza. W końcu zdałam sobie sprawę, że jestem cała mokra. Nie chodziło mi oczywiście o pot na plecach, tylko o inne miejsce. Od razu pochwaliłam się w myślach za to, że nie zdjęłam spódnicy. Moje majtki można było już wykręcać. Nie rozumiałam jak to możliwe, że mój syn tak na mnie działa. Kiedy patrzył, jak kocham się z Wojtkiem, przeżyłam najlepszy seks w moim życiu. Teraz kiedy mnie masował, podniecił mnie tak, że jego ojciec mógłby się od niego tylko uczyć. Nie wiedziałam, jak długo jeszcze potrwa ten masaż, ale mimo wszystko nie chciałam go kończyć. Czułam się cudownie. Jedyne czego mi teraz brakowało, to mojego męża, który dokończyłby, a właściwie skorzystałby z tego co przygotował Marcin. Przeszło mi przez głowę, że Marcin mógłby to zrobić, ale sama myśl o tym, że doszłoby do stosunku między mną a moim synem, wywołała we mnie karcące myśli. Nie miałam prawa nawet marzyć o czymś takim!
Po chwili przestałam skupiać się na sobie i usłyszałam głęboki oddech Marcina. Przez chwile pomyślałam, że takie masowanie jest dla niego męczące, ale to nie było to. Marcin był bardzo mocno podniecony. Z jednej strony to nic dziwnego, ale z drugiej chyba nie taka moja rola jako matki, by podniecać własnego syna. Rozważałam to, czy nie przerwać tego masażu, ale było mi tak cudownie, że nie chciałam z tego rezygnować.
Przyszło mi też do głowy, czy nastolatek w jego wieku nie posunie się do czegoś, czego sam by potem mógł żałować. Jakby na zawołanie mój syn wszedł na stół i obkroczył moje ciało. Zastanawiałam się, czy zaprotestować, ale nie chciałam wyjść na histeryczkę. Szybka analiza w mojej głowie uświadomiła mi, że jak na razie chłopak nie przekroczył jeszcze granicy, jaką sobie wyznaczyłam. Tak naprawdę, to zrobił to, by móc mnie lepiej masować. Poczułam to zresztą na plecach. Choć nie byłam do końca przekonana co do tej myśli, to chciałam, żeby to była prawda. Oddech mojego syna nie zwalniał, a ja czułam, że wkłada w ten masaż coraz więcej siły i pasji. Na dodatek zmiana jego pozycji wpłynęła także na poziom mojego podniecenia. Moje piersi były coraz bardziej nabrzmiałe i kiedy mój syn masował mnie po plecach, to siłą rzeczy poruszał także nimi. Moje nabrzmiałe sutki spoczywające na zimnym stole były cały czas stymulowane. Nie miałam najmniejszego pomysłu jak to wszystko przerwać, ale to tylko dlatego, że podświadomie nie chciałam go znaleźć. Gdyby teraz ktoś zajrzał przez okno, stwierdziłby, że uprawiamy seks na stole.
Minęło już ponad pół godziny. Marcin masował coraz słabiej. Po chwili zeszedł ze stołu i znów rozpoczął delikatny masaż. Myślałam, że to już koniec i mimo wszystko ogarnął mnie smutek z tego powodu.
Odwróciłam się z brzucha na plecy. Nie miałam zamiaru wstawać. Widok moich nabrzmiałych piersi natychmiast przykuł uwagę Marcina. Zastanawiałam się tylko czy mam mokra plamę na spódnicy, ale na różowym nie powinno jej widać. Zresztą było mi obojętne.  
Miałam ogromną ochotę na coś więcej, byłam do tego przygotowana i wiedziałam, że nie mogę tego dostać.
Marcin sam nie wiedział co robić. Z jednej strony był zaskoczony moją postawą. Jego zawstydzenie, z jakim się zmagał od dzieciństwa, ostatnio jakby zelżało. Tym razem widziałam, że odwraca wzrok. Chciał patrzeć na moje nabrzmiałe i rozpalone piersi, zapewne chciał je także dotknąć, ale bał się mojej reakcji.
- To może teraz pomasujesz mi też brzuch, jest bardzo spięty — zaproponowałam.
Chłopak od razu nałożył na rękę trochę balsamu i przystąpił do dzieła. Wbijał wzrok w mój pępek, ale kiedy widział, że nie mam zamiaru zwracać mu uwagi, od razu zaczął zerkać na piersi. Jego ręce pracowały na moim brzuchu, ale gdy tylko któraś dłoń dojechała do splotu słonecznego, od razu odbijał. Wiedziałam, że ma nieziemską ochotę, by pomasować także moje piersi. Chciałam tego, ale nie wiedziałam, jak zareaguje. Marcin zapewne był świadomy, że jako kobieta będę odczuwała ogromne podniecenie z tym związane. Przyłapałam się na myśli, że w pewnym sensie wstydzę się swojej seksualności. Z drugiej strony jednak to był do ciężkiej cholery mój syn, a to, co ja wyprawiałam ostatnio, przekraczało już pewne granice, choć tej najważniejszej jeszcze nie.
Palec Marcina musnął lekko moją lewą pierś. Zapewne zrobił to niechcący, ale wywołało to we mnie cudowne uczucie. Miałam ochotę ruszyć moje ręce, które leżały spokojnie wzdłuż mojego ciała, zedrzeć z siebie różowa pielęgniarską spódniczkę i rozpocząć ostrą jazdę. Kiedy o tym myślałam, mimowolnie wyobraziłam sobie w tej roli Marcina.
Po raz kolejny musnął moją pierś. Nie ważne czy zrobił to celowo, czy nie. Tego było już za wiele.
- Możesz wymasować moje piersi — powiedziałam i od razu zamknęłam oczy. Po raz pierwszy od bardzo dawna bałam się swojego głosu. Bałam się tego co powiedziałam, ale musiałam to zrobić. Zamknęłam oczy, bo nie chciałam patrzyć na reakcje mojego syna. Mógł się tą propozycją przerazić, ale mógł też podniecić. Nie chciałam tego wiedzieć. Chwile potem położył swoje dłonie na moich sterczących jak rakiety przed startem cyckach.
Głaskał je, bo inaczej tego nazwać nie było można. Prawdopodobnie był to jego pierwszy w życiu z kobiecymi piersiami. Najprawdopodobniej marzył o tym od dawna. Dałam mu coś, czego pragnął, ale sama też chciałam dostać coś wspaniałego. To był cholernie inteligentny chłopak i wiedział o tym. Z każdym ruchem czułam, jak poziom mojego podniecenia idzie w górę. Zataczał małe kółeczka palcami. Starał się cały czas udawać, że mnie masuje, ale oboje mieliśmy świadomość, że nie jest w stanie nad tym zapanować. Po raz kolejny zwilżył rękę balsamem. Dotyk zimnego płyny pogłębił mój stan. Jęknęłam cicho, nie byłam w stanie tego powstrzymać. Zapewne nie uszło to jego uwadze. Poczułam, jak wsadza dłoń między moje piersi. Potem położył lewa rękę, na lewej piersi i prawą na prawej. Zaczął je ugniatać. Siła jego ruchów była wprost proporcjonalna do siły mojego podniecenia. Miałam wrażenie, że z mojej cipy leje się już strumień. Nie chciałam myśleć o wstydzie, jaki to spowoduje kiedy skończymy, ale cieszyć się chwilą. Być może już nigdy w życiu nie będzie mi dane zrobić coś takiego. Wtedy do głowy przyszło mi, że skoro posunęłam się już tak daleko, że pozwoliłam własnemu synowi na stymulacje moich piersi, to nic złego się nie stanie, jak oboje dotrzemy do ostatniej granicy, ale jej nie przekroczymy. Rozpięłam swoją spódniczkę i lekko podnosząc biodra, zsunęłam ją.
Cały czas miałam zamknięte oczy. Nie chciałam widzieć jego reakcji. Mógł mieć w oczach wyraz człowieka, który właśnie spełnia swoje marzenie, ale równie dobrze mógł też mieć wyraz pogardy dla matki dziwki.
Nie chciałam tego wiedzieć. Co się wydarzyło, to już się nie cofnie.  
Prawą dłonią zaczęłam dotykać się w tamtym miejscu. Czułam, jak jego ręce pracują wolniej. Najwyraźniej patrzył, a może nawet pożerał wzrokiem miejsce, z którego wyszedł na świat. Długo czekał na ten widok. Zapewne podziwiał w internecie tysiące takich cipek i pewnie był rozczarowany, że jego matka ma inną. Nie ma co się spodziewać cudów po mojej waginie, ale na szczęście kilka dni wcześniej depilowałam ją i wstydu jako tako być nie powinno.  
Poczułam, jak ponownie przyspieszył masaż moich piersi. Najwyraźniej opamiętał się, albo napalił jeszcze bardziej. Ja też swoją prawą ręką zaczęłam sobie dogadzać. Nie pamiętałam kiedy ostatnio byłam tak wilgotna.
To nie był koniec. Moja lewa ręka powędrowała na jego krocze. Stał po mojej lewej i było ono na wyciągnięcie dłoni. Miałam wrażenie, że jego penis zaraz rozerwie mu spodnie. Zaczęłam go rozpinać, ale każdy, kto tego próbował jedną ręką, wie jak to trudne. Po chwili jego dłonie przestały mnie masować. Zsunął swoje spodnie i wrócił na moje cycki. Pozostawił mi pole do działania. Miał na sobie slipki, a nie te cholerne bokserki. Jego pyrtuś urósł znacznie od czasu kiedy kąpałam go po raz ostatni. Takie spotkanie po latach można by powiedzieć. Objęłam go lewą dłonią i starałam się zsynchronizować moje ruchy. Prawa dłoń pieściła moją małą cipkę, a lewa jego kutasa. Słyszałam jego przyspieszający oddech. Czułam też na swoich piersiach, jak stara się na nich wyładować swoje podniecenie. Robiąc to, napędzał moje podniecenie, a co za tym idzie moje ruchy. Koło się zamykało. Obroty były coraz większe. Byliśmy jak jakaś maszyna seksualna, która za chwile osiągnie krytyczną wartość i tak się stało. Moją lewą dłoń oblała kleista sperma, a Marcin jęknął. Opadł na mój korpus, a jego dłonie przestały mnie masować. Po chwili fala orgazmu przeszyła także moje ciało.
Leżeliśmy tak chwilę. To była najdziwniejsza chwila w moim życiu. Wiedziałam, że zrobiłam coś złego, ale nie żałowałam. Nie przekroczyłam ostatecznej granicy. Po prostu zaspokoiłam siebie i swojego syna. Tłumaczyłam sobie, że zrobiłam to w trosce o jego prawidłowy rozwój seksualny, ale chyba sama w to nie wierzyłam.
- Dziękuje — wyszeptał.
Oboje wstaliśmy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jego prącie. Jego uda były całe w spermie. Na stole było pełno śladów zarówno moich, jak i jego.
- Teraz posłuchaj — powiedziałam.-Nikt się nigdy o tym nie dowie. Nie wiem, czy kiedyś to powtórzymy, ale jedno jest pewne. Jeśli wychlapiesz komuś o tym co zrobiliśmy to rozwalisz naszą rodzinę. Czy to jasne?
- Nie musisz mi tego mówić. Wiem o tym doskonale.
- Ciesze się. Ja idę się wykąpać, a ty tu sprzątasz.
Po doprowadzeniu do porządku salonu i zatarcia wszystkich śladów poszliśmy do kuchni na obiad jakby nigdy nic.
- Nie musisz już udawać pielęgniarki — powiedział Marcin.
- Znudziło ci się?
- Tak. To, co zrobiłaś, całkowicie rekompensuje mi te trzy lata wśród dziewcząt.
Ulżyło mi. Nie dlatego, że nie musiałam już udawać pielęgniarki, ale dlatego, że najwyraźniej zmienił definitywnie zdanie w sprawie szkoły.
Po kilku dniach wrócił mój mąż. Marcin po wakacjach poszedł do liceum informatycznego, gdzie poznał pewną dziewczynę.  
Często wracam do przygód, jakie razem przeżyliśmy. Choć z biegiem lat niektórych się wstydzę, to wiem, że było warto!
  
Koniec części ósmej OSTATNIEJ!  
  
Zapraszam na mojego faebooka. Link podany jest w opisie profilu.

6 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Pinky

    super, proszę o kontynuację

  • Olf

    Szkoda że koniec

  • Złotko

    Napisz 8 część jeszcze raz na być jak moda na sukces 1250 odcinków

  • Jane

    Ładne zakończenie. Czekam na kolejne Twoje teksty :)

  • Cichy20

    Super opowiadanie 👌
    Szkoda, że to już ostatnia część...

  • Fallen

    No, proszę! Bohaterka też nie lubi tego określenia!  ;)

  • Rafaello

    @Fallen To było wyraźne odwołanie do tego komentarza

  • Fallen

    @Rafaello pomyślałam skrycie, że może to było powodem. Szkoda, że to już ostatnia część ale z drugiej strony..... Na tym etapie należało sprawę zakończyć.