Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Biustonosz. Część piąta.

Biustonosz. Część piąta.Mój syn wywołał we mnie takie poczucie winy i krzywdy, że po chwili namysłu zgodziłam się. Jego pomysł bardzo mi się spodobał. Już dawno nie kochaliśmy się z Wojtkiem. Obiecałam Marcinowi, że postaram się zaciągnąć ojca do łóżka, ale miałam swoje warunki.
Po ostatniej wpadce z wideo-rejestratorem i reprymendzie, jaka mi się za to dostała, wiedziałam, że muszę być bardziej ostrożną. Zawarłam umowę z Marcinem, że jego ojciec nie ma prawa się o tym dowiedzieć, co było jasne. W tym wypadku nie chodziło tylko o moją obawę, że mój syn coś mu na ten temat chlapnie, ale także, że zauważy go, kiedy będzie nas podglądał.
Marcin zaproponował umieszczenie w naszej sypialni kamerki i oglądanie u niego w pokoju. Nie zgodziłam się na to. Bałam się, że ten filmik może potem gdzieś wypłynąć, nie tylko wskutek działań Marcina, ale jakiegoś włamania na jego komputer, czy innych działań hakerów. W grę wchodziło wyłącznie oglądanie nas na żywo.
Wojtek wracał około dwudziestej do domu. Ustaliliśmy, że powiem mu, iż Marcin się rozchorował, ma gorączkę i wysoką temperaturę, wskutek czego musiał położyć się spać. To miało uśpić jego podejrzenia co do otwartych drzwi sypialni. Zazwyczaj zamykaliśmy je kiedy się kochaliśmy. Gdyby mój mąż o nie zapytał, miałam mu powiedzieć, że nie ma obawy, bo Marcin śpi jak zabity, a w razie jakby się obudził i chciał pić, to ma wołać i muszę go usłyszeć. Wiedziałam, że mój mąż to kupi. Marcin miał stanąć w ustalonym miejscu w przedpokoju. Dzięki otwartym drzwiom będzie widział wszystko.
Plan był ustalony. Konspiracja pełną parą! Marcin przygotował się do roli i udawał chorego, w razie gdyby Wojtek zajrzał do niego po pracy. Oczywiście poleciłam mu wyłączyć komputer. Nie wyobrażałam sobie, że Wojtek zobaczy moje półnagie zdjęcia na jego monitorze. Zabiłby mnie na miejscu!  
Kiedy z Marcinem wszystko było ustalone, zaczęłam wymyślać plan jak zaciągnąć Wojtka do łóżka. To wcale nie było takie proste. Są kobiety, których mężowie mają ciągły niedosyt, ale nie mój Wojtek. Nie narzekam na nasze życie erotyczne, ale częstotliwość naszych stosunków na przestrzeni ostatniego roku spadła. Czasem nawet zastanawiam się, czy nie ma jakiejś kochanki. Dużo pracuje, a nawet bardzo dużo, i coraz częściej, gdy proponowałam seks, był przemęczony. Dziś jednak miałam nadzieje, że się skusi.  
Założyłam niebieski stanik. Lubi ten kolor. Oczywiście wybrałam jeden z tych, jakie przyniosła dzisiaj Renata. Zdjęłam majtki. Postanowiłam pójść na całość. Na to założyłam mój bardzo seksowny szlafrok i skropiłam się ulubionymi perfumami Wojtka. Wiedziałam, że mają w sobie domieszkę czegoś, po czym faceci zaczynają szaleć na punkcie kobiet.
Rozpuściłam włosy i usiadłam na stole w kuchni. Spokojnie wierzgałam sobie nogami. Czułam, że zrobię na nim piorunujące wrażenie.
Punktualnie, jak w zegarku, kilka minut po dwudziestej usłyszałam dźwięk klucza w zamku. Wojtek otworzył drzwi, rozebrał się i wszedł do kuchni. Kiedy mnie zobaczył, upuścił teczkę i zaniemówił.
Taki właśnie miałam cel. Uśmiechnął się i kątem okaz spojrzał na zamknięte drzwi do pokoju Wojtka. Nie musiał nic mówić, postanowiłam trochę przyspieszyć rozwój sytuacji.
- Jest chory i śpi, bo ma gorączkę. Pomyślałam, że może wykorzystamy to, i nadrobimy nasze małżeńskie zaległości — powiedziałam subtelnym, spokojnym, uwodzicielskim tonem.
Błysk w jego oku był dobrym znakiem. Wiedziałam, że albo od razu zaprotestuje, albo podejmie tę grę. Miałam plan na jeden i drugi scenariusz. By podkręcić nieco atmosferę, przełożyłam nogę na nogę.
- Bardzo interesująca propozycja — powiedział, podchodząc do mnie. Woń moich perfum przyciągnęła go jak magnes.
- Mam nowy biustonosz, zobacz jaki śliczny. W twoim ulubionym kolorze — powiedziałam, lekko rozchylając poły mojego szlafroka.
Złapał się na to. Chciał go rozchylić, ale położyłam na nim dłonie. Podstawowa zasada uwodzenia faceta. Pokazać troszkę, rozpalić zmysły i zabrać ciasteczko. Niech pragnie jeszcze więcej.
Widziałam, że zaczyna nabierać ochoty na mnie. Chwyciłam go za rękę i zeskoczyłam se stołu. Truchtem pobiegliśmy do sypialni.  
Miałam nadzieje, że Marcin kontroluje sytuacje, i jest gotowy na swój seans porno z rodzicami w roli głównej. Dopiero w tym momencie poczułam ogromne podniecenie. Kiedyś zdarzało mi się fantazjować o tym, że ktoś patrzy, jak uprawiamy seks. Podniecało mnie to. Nie liczyłam jednak nigdy, że to będzie mój własny syn. W tamtych fantazjach często tamta osoba zamieniała się miejscem z moim mężem, a w tym wypadku nie było o tym mowy.
- Nie zamykaj, chce słyszeć w razie gdyby Marcin wołał z pokoju — zaprotestowałam kiedy mój mąż chciał zamknąć drzwi do sypialni. Nie spodobało mu się to, dlatego szybko podciągnęłam, niby przypadkiem, mój szlafrok pokazując mu to, co tak kochał. Zatkało go i szybko zapomniał o kwestii otwartych drzwi.
Położyłam się na łóżku, wcześniej rozwiązując szlafrok. Teraz małżonek mógł podziwiać nowy biustonosz i oczywiście mnie. Ustawiłam się w poprzek łóżka, co na szczęście nie wywołało protestów, ani podejrzeć mojego męża. To było konieczne ze względu na to, że musiałam widzieć drzwi. Chciałam mieć pewność, że moje „poświęcenie” nie idzie na marne.
Z głową skierowaną w stronę drzwi zaczynałam oddawać się swojemu mężowi. Lubiłam taką nazwę na tę czynność. Feministki zapewne by protestowały, ale my zawsze działaliśmy jak partnerzy i czasem było tak, że on zaspokajał mnie mimo zmęczenia, a czasem ja oddawałam mu się mimo braku większej ochoty na seks. Uważam, że to tajemnica sukcesu udanego małżeństwa. Tego dnia jednak miałam ochotę na seks. Sytuacja z Renatą i Marcinem, a także brak seksu od ponad trzech tygodni sprawiły, że mój organizm zaczął się upominać o swoje.
Po chwili pieszczot mojego ślubnego zobaczyłam w przedpokoju sylwetkę Marcina. Schował się za drzwiami i widać było tylko skrawek jego głowy. Ja go prawie nie widziałam, ale on widział nas zapewne doskonale.  
W tym momencie poczułam lekki wstyd i zażenowanie. Nie czułam tego, kiedy pokazywałam mu piersi. To było dziwne. Wiedziałam, że oglądał już pewnie jakieś porno i ma jakieś wyobrażenie o seksie. Teraz mógł się rozczarować. Nie bez kozery mówi się, że największe kłamstwo świata to film pornograficzny. Naszła mnie myśl, że może o mnie sobie pomyśleć tylko źle. Z jednej strony może dojść do wniosku, że jego matka jest słaba w łóżku, a z drugiej, że zachowuje się jak dziwka. Na wycofanie się było już za późno.
Wojtek był już mocno napalony. Postanowiłam nie przejmować się tym, co pomyśli nasz syn i zaangażować się na sto procent w stosunek z moim mężem.
Całowaliśmy się długo. Położył się na mnie i dotykał mojego ciała w okolicach ud. Muskał moją muszelkę. Byłam coraz bardziej podniecona. Nie musieliśmy się spieszyć. Zawsze doceniałam to u mojego męża, że nie wbija się we mnie po czterech minutach wymuszonej gry wstępnej. Zazwyczaj byłam bardzo mokra, kiedy we mnie wchodził.
Namiętne całowanie było zawsze jego mocną stroną. Robił to spokojnie. Wiedział, że mam wrażliwą skórę szyi i łatwo robią mi się malinki. Nigdy nie całował mnie w tamtych okolicach. Podobnie było z moimi piersiami. Wojtek zawsze skupiał się na całowaniu moich ust. To w zupełności mi wystarczało. Oczywiście potrafił też językiem sprawić cuda w innej części ciała.
Jakby na zawołanie właśnie tam się skierował. Podwinął mój szlafrok i rozpoczął zaspokajanie oralne. To było cudowne. Zajęło mu chwile. Moje palce tarmosiły jego włosy. Z każdą chwilą robiłam to coraz mocniej, wprost proporcjonalnie do moich odczuć. W końcu po kilku chwilach fala pierwszego orgazmu przeszyła moje ciało. Ręce powędrowały z jego głowy na prześcieradło, które pod wpływem prądu, jaki przechodził przeze mnie, ściskałam zawsze jak opętana. Wojtek wiedział, że sprawił się doskonale. Znał moje reakcje.
Po chwili odpoczynku przeszliśmy do aktu drugiego. Zdjęłam z siebie szlafrok, który stał się niepotrzebny. Wojtek miał wtedy na sobie już tylko slipki.
Nadszedł moment, by je zdjąć. Wtedy przyszła refleksja, że jestem totalną egoistką. To, że decydowałam o własnym ciele i zdecydowałam się na pokaz moich piersi synowi to jedno. To, że teraz dzięki mnie mój syn zobaczy przyrodzenie własnego ojca, bez jego wiedzy i zgody, to drugie. Przeszło mi przez głowę jak ja czułabym się, gdyby mąż zawarł taki układ jak ja z moim synem. Nie byłabym zachwycona. Nawet fakt, że mój syn już na pewno zobaczył miejsce, z którego wyszedł na świat, nie pomógł mi w zatarciu wyrzutów sumienia. Wiedziałam, że w tej sytuacji nie mogę się wycofać, ale mogę jakoś wynagrodzić mężowi to, że potraktowałam go w taki sposób.
Seks oralny lubi przeważająca ilość społeczeństwa. Nie wiem, czy mój mąż jest jego entuzjastą, ale podejrzewam, że woli stosunki waginalne. Wiedziałam, że tej nocy także przyjdzie na to czas, ale na razie to muszę mu zrobić dobrze swoimi ustami.
Ułożyłam się wygodnie. Polizałam jego mosznę. Chwile potem przeszłam do wędzidełka. Główka penisa szybko opuściła napletek i mogłam kilka razu musnąć także ją. Maż zaczął szybciej oddychać, co świadczyło o tym, że jestem na dobrej drodze. Po kilku minutach pieszczot Wojtek wystrzelił. Nie zdołałam połknąć wszystkiego. Tym razem naprawdę było tego sporo. Mój mąż nie miał nigdy do mnie o to żalu. Co więcej, lubił, kiedy ścierałam z niego ślady, jakie pozostawały po tym akcie. Tym razem także tak było. Usiadłam na jego kolanach i spojrzałam mu w oczy. Widziałam zadowolenie. Ukradkiem spojrzałam w stronę przedpokoju. Marcin stał i patrzył na nas. Wyglądał, jakby nie mrugał.
-No to chłopaki, teraz zobaczycie, jaką seksbombę macie w domu — pomyślałam, rozpinając i zdejmując z siebie stanik.

4 komentarze

 
  • Per

    Wrzucisz kolejna cześć ?

  • Fallen

    "Wojtek miał wtedy na sobie już tylko slipki"  - WRESZCIE nie te "nieśmiertelne" bokserki.

  • Es

    Pisz dalej najlepsze opowiadanie mordo 👍

  • Mati40

    Będzie kontynuacja

  • Rafaello

    @Mati40 Zastanawiam się czy jest sens skoro serwis LOL24 nie chce tego wypuścić z poczekalni.

  • Mati40

    @Rafaello Na poczekalni też można  przeczytać i skomentować  także  nie widzę  ku temu żadnych  utrudnień  w kontynuacji