Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Biustonosz. Cześć trzecia.

Biustonosz. Cześć trzecia.Po drugiej części tego opowiadania otrzymałem ogromną ilość próśb o kontynuacje. Nie chciałem pisać tego dalej, ale pewna czytelniczka o pięknym imieniu Joanna napisała do mnie i natchnęła mnie. Dziękuję!



Mój mąż na szczęście okazał wyrozumiałość po tym, jak obejrzał nagranie. Marcinowi jednak dostało się za to, że w ogóle śmiał złożyć mi taką propozycję. W pewnym sensie mój mąż miał racje, ale sama nie miałam o to żalu do niego. To było bardzo ekscytujące, i jak się na końcu okazało pouczające wydarzenie.
Kilka miesięcy później odwiedziła mnie moja przyjaciółka Renata. To miała być zwykła wizyta towarzyska, ale okazało się, że koleżanka ma do mnie sprawę. Dziewczyna niedawno straciła prace i postanowiła pójść na swoje. Chciała otworzyć sklep internetowy z bielizną.
Renata załatwiła już wszystkie formalności. Otworzyła witrynę internetową i podpisała umowę z hurtownią, która dała jej po jednej sztuce każdego stanika, by mogła go zaprezentować na swojej stronie. Zachwycałyśmy się każdym z nich, kiedy wyjmowałyśmy je z wielkiej torby, jaką ze sobą przytargała.
- Masz jeszcze ten super aparat, który robił takie dobre zdjęcia, jak byłyśmy w Grecji? - zapytała znienacka pomiędzy przerzucaniem z rąk do rąk kolejnego biustonosza.
- Mamy, a dlaczego pytasz? - zapytałam lekko zdezorientowana. Nie wiedziałam co ma nasz aparat, do jej staników.
Renata wyjaśniła mi, że potrzebuje wstawić te wszystkie biustonosze na swoją witrynę i w tym celu musi wykonać zdjęcia na żywych modelkach.
- Słuchaj, ty masz większy biust niż ja. I właśnie dlatego do ciebie przyszłam. Założysz każdy stanik po kolei, a potem ja ci zrobię zdjęcia, takie jak potrzeba. Potem ja założę każdy stanik w moim rozmiarze i ty zrobisz zdjęcia mnie.
- A potem moje półnagie fotki będą w internecie? - zapytałam lekko oburzona tą propozycją.
- No coś ty, przecież tylko biust. Twarz będzie wycięta. Ap ropo. Nie znasz kogoś, kto się zajmuje obróbką zdjęć i w miarę niedrogo by policzył. Wiesz, jak jest. Na początku słabo z kasą.
Widziałam, że Renata ma wszystko przemyślane i nie chciałam jej przerywać. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z tego, że aparat, jaki mieliśmy w Grecji, w rzeczywistości był własnością mojego syna, który dostał go zaraz po tym jak wygrał konkurs fotograficzny. Marcin od przedszkola pasjonuje się fotografią i jest specjalistą od obróbki zdjęć.
- Słuchaj Renata, aparat jest Marcina, a najlepszym specem od obrabiania takich fotek jest on.
- No przecież nie będę prosić twojego syna o obrabianie zdjęć jego półnagiej matki i przyszywanej cioci - powiedziała lekko zażenowana, ale z uśmiechem na ustach.
W tym momencie postanowiłam zrobić druga kawę i, jako że Renata jest moją serdeczną powiernicą, opowiedziałam jej o mojej przygodzie na pogrzebie, jaki miał miejsce kilka miesięcy wcześniej. Na początku myślała, że ją wkręcam, ale potem uwierzyła w naszą przygodę.
- No a po tej sytuacji powtarzaliście to, albo podglądał cię? - zapytała wyraźnie podniecona moją opowieścią.
- Nic mi o tym nie wiadomo, ale nie wykluczam - powiedziałam z satysfakcją. Miałam ponad czterdzieści lat i w sumie to cieszyłam się, że młody chłopak fascynuje się moim ciałem. To, że był moim synem, tylko dodawało dreszczyku podniecenia.
- Słuchaj, a może on by nam zrobił i obrobił te zdjęcia - zapytała nieśmiało.
- Jak to?
- No normalnie, przecież Wojtka nie ma, nikt poza nami się nie dowie. Będziemy przymierzać po kolei każdy kolor, on będzie cykał fotki, a jak będziemy zmieniać biustonosze, to niech patrzy, ile chce.
- I nie będziesz się przed nim peszyć? - zapytałam zaskoczona. Zawsze myślałam, że Renata raczej unika takich sytuacji.
- Marcina? Daj spokój. Tylko ja mu tego nie zaproponuje. Ty to zrób, skoro masz już doświadczenie.
Zawołałam syna do kuchni i nakreśliłam mu sytuacje. Na początku myślał, że razem z Renatą go wkręcamy, ale potem widziałam w jego oczach, że nie marzy o niczym innym, jak tylko o pomocy w rozkręceniu biznesu Renatki.
Marcin poszedł przygotować aparat, a my uprzątnęłyśmy kilka mebli w salonie i przerobiłyśmy go na profesjonalne studio fotograficzne. Najważniejsze było tło.  
Okazało się, że w torbie jest osiemdziesiąt staników. Każdy z dziesięciu kolorów był w ośmiu rozmiarach.
- Ja mam 90C - powiedziałam do Renaty, szukając swojego rozmiaru w kolorze czarnym. Jakoś dobrze mi się kojarzył, zawsze jak go zakładałam, przypominałam sobie o mojej przygodzie z Marcinem.
- No co ty? Jesteś pewna?
- No chyba wiem jaki rozmiar nosze - powiedziałam.
- A wiesz, ile kobiet ma źle dobrany stanik? Sprawdzimy to.
Renata zawołała Marcina i poprosiła, by przyniósł mój własny metr krawiecki. Po chwili na oczach koleżanki i bardzo zadowolonego syna zdejmowałam bluzkę i mój biustonosz.
- Zmierzymy twój obwód pod biustem, a potem u szczytu piersi i będziemy wszystko wiedzieć.
Renata mierzyła mnie metrem a Marcin wzrokiem. Trzymał w rękach aparat i wyglądał, jakby koniecznie chciał cyknąć fotkę swojej mamusi nago. Wiedział, że zabiłabym go za to i widziałam to w jego oczach.
Z obliczeń Renaty wyszło, że powinnam zamienić moje 90C na 70E. Renata, która w ostatnim czasie stała się specjalistką w tej dziedzinie, powiedziała mi, że tylko polscy faceci uważają rozmiar C za idealny dla kobiety, a prawda jest taka, że większość Polek nosi, lub powinna nosić E, lub F.
Faktycznie po założeniu czarnego 70E poczułam się lepiej, a moje piersi były jakby mniej ściśnięte.
- No i jak tak Marcinku sprzęt gotowy? - zapytała Renata.
Marcin przytaknął tylko. Nie był rozmowny. Wiedziałam, że, pomimo iż tego dnia wygrał los na loterii, jest zażenowany i nieśmiały. Na pewno domyślił się, że Renata poznała „naszą tajemnicę”. Wiedział, że nikomu nic nie powie, ale i tak dla takiego młodego chłopaka, mogło to być powodem do uczucia wstydu.
Renata miała mniejszy biust i to ona była modelką dla 90C. Znalazłyśmy wszystkie staniki, jakie potrzebowałyśmy w naszych rozmiarach: czarny, czerwony, granatowy, żółty, cielisty, zielony, czerwony, biały, różowy i brązowy.
- Zacznijmy od czarnego - powiedziała Renata, a ja nie miałam zamiaru protestować, ponieważ miałam go już na sobie po zakończonej chwile wcześniej przymiarce.
Renata uśmiechnęła się do Marcina i powoli zdjęła bluzkę. Potem z niezwykłą gracją rozpięła swój stary, kremowy biustonosz i pokazała mojemu synowi swoje piersi. Marcin był strasznie spięty. Wiedziałam dlaczego. Renata na pewno mu się podobała, a tu własna matka siedzi obok. To musiało być dla niego niewiarygodnie krępujące. Widziałam, jak patrzy na jej cycki i stara się powstrzymywać uśmiech zadowolenia. Po chwili moja koleżanka włożyła czarny fason i obie stanęłyśmy pod ścianą na białym tle naszej ściany.
Zgodnie z instrukcją Renaty trzeba było zrobić kilka zdjęć. Najpierw oczywiście tego jak piersi wyglądają w staniku, potem z podniesionymi rękoma tego jak układają się pod pachami. Następnie obracałyśmy się tyłem i Marcin fotografował ramiączka, zapięcie i ogólny widok pleców. Na koniec podchodził blisko i robił zbliżenie na guziczek łączący miseczki.
Zaczynał od niej, a potem fotografował mnie.  
Widziałam, jak na jego twarzy pojawia się rumieniec, i Renata też na pewno to widziała. Lekko się tylko do mnie uśmiechała. Przy kolejnej zmianie stanika zauważyłam, że moja koleżanka robi to tak, jakby Marcin był jej facetem, a ona specjalnie chciała go podniecić. Uwodziła go po prostu. Trochę mnie to wkurzyło, bo chłopak i bez tego był zakłopotany, ale podobało mi się to. Jemu rzecz jasna także, w końcu to facet. Nie protestowałam, zwłaszcza że Marcin także na moje piersi patrzył z wielkim uwielbieniem. Ja jednak nie celebrowałam kolejnych przebieranek i robiłam to tak jak zawsze. Ile mój syn zdążył zobaczyć, tyle jego.  
Po około godzinie wszystkie staniki były już przymierzone i sfotografowane na nas. Ostatni był czerwony. Nie zważając na to, że mamy tylko je na sobie rozpoczęłyśmy picie trzeciej kawy, a Marcin zaczął sprzątać nasze domowe studio fotograficzne.
- To jak Marcinku, obrobisz te zdjęcia dla cioci - zapytała Renata.
- Oczywiście - powiedział mój syn i to było pierwsze słowo, jakie wydobył z siebie od godziny.
- Ile to będzie kosztować?
- Nie no, co ciocia.
- Nie gadaj bzdur, tylko mów!
- Nie chce pieniędzy - powiedział Marcin.
- W takim razie może chcesz jakiś prezent, albo inną formę zapłaty.
Renata spojrzała na mnie i uśmiechem złagodziła od razu gniew, jaki po tej propozycji powinien zacząć się budzić we mnie. To było dwuznaczne, ale wiedziałam, co ma na myśli. To była aluzja, do tego, w jaki sposób ja zapłaciłam przed pogrzebem za zakup mojego biustonosza.
- Marcin już dostał swoją zapłatę - prawda synku - powiedziałam uśmiechając się do niego.  
Chłopak spojrzał na mnie z lekkim wyrzutem.
- No co - kontynuowałam. Napatrzyłeś się tyle ile jeszcze nigdy. Przecież wiem, że to dla ciebie najlepsza zapłata.
- Obawiam się, że w jego wieku mogłabym mu lepiej się odwdzięczyć, ale na to jestem za stara - powiedziała Renata i oblała się rumieńcem
- Renata! - krzyknęłam z udawanym oburzeniem  
- No spójrz na jego spodnie - szepnęła mi do ucha.
Dopiero teraz zauważyłam, że mój Marcin miał ogromną erekcję. Nic dziwnego. To był zdrowy, młody chłopak tuż po okresie dojrzewania. Od godziny patrzył na dwie cycate kobiety.  
- A on już miał jakąś dziewczynę? - zapytała szeptem.
Marcin dalej krzątał się po salonie, ale nie spieszyło mu się. Zapewne gdybyśmy nie siedziały w czerwonych wyzywających stanikach, to sprzątałby szybciej, a tak to celebrował każdą czynność i ukradkiem zerkał.
- Nie, ale chyba nie myślisz, że pozwolę, żebyś ty.... - odpowiedziałam jej do ucha.
- A wolałabyś, żeby go rozprawiczyła jakąś gówniara ukradkiem w garażu jej tatusia, i bez antykoncepcji?
- Renata!
- Uspokój się. Tylko mały lodzik od cioci w ramach wdzięczności. Jak chcesz to możesz patrzeć - powiedziała i nabrała łyk kawy.
Myślałam na początku, że to żart, ale wiedziałam, że Renata nie miała w zwyczaju żartować z takich rzeczy. Naprawdę chciała to z nim zrobić. Czułam się bardzo dziwnie. Z jednej strony byłam oburzona, z drugiej zmartwiona, a z trzeciej....zazdrosna.
Szybko przeanalizowałam sytuacje i stwierdziłam, że jak ma to zrobić z byle kim, to niech już to zrobi z nią.
- Ale tylko mały lodzik - nic więcej! Będę siedziała w kuchni i was pilnowała - zastrzegłam patrząc na Renatę wzrokiem matki, która będzie bronić za wszelką cenę swojego dziecka
- Oczywiście - powiedziała Renata i poszła ustalić z Marcinem szczegóły zapłaty za obróbkę zdjęć.

5 komentarzy

 
  • Ppp432

    Rafaello mają lagi na serwerach

  • Rafaello

    Co z tym opowiadaniem jest nie tak, że nie chcą go wypchać z poczekalni?

  • Fhwjqnan

    Koks pisz dalej

  • Rafaello

    Jak zawsze zapraszam na mojego facebook link w opisie.

  • andkor

    Fajna fantazja, ale młody miał dobrze.