"Tomorrow, inshallah." - cz.8

-Bardzo ładnie. I bardzo ciekawie. – Amir uśmiechnął się jakby sam do siebie, kładąc na stoliku dwa kubki.
-Dziękuję. – Madeleine odgarnęła kosmyk i spuściła wzrok. Nabrała powietrza, jak przed najważniejszą rozgrywką.
-Jak to będzie wyglądać dalej?  
-Co jak będzie wyglądać?
-Moje życie. Przecież nie będę ciągle rozbijać się taksówkami na koszt Muslim Relief i jeździć do ciebie i na rehabilitację.  
-Kontrakt masz chyba jeszcze na pół roku, prawda? Na razie skup się na sobie, nie przejmuj takimi szczegółami. – Amir usadowił się wygodnie w fotelu.  
-To nie są szczegóły! Mówię o moim życiu! – O’Hara podniosła głos. Desperacja była bardziej niż wyczuwalna. – Co mam dalej robić? Przecież trochę kiepsko bym nadal była kelnerką. – uderzyła kulą o stalowe ramo bionicznej łydki.  
-A czego byś chciała?
-Nie wiem… Nie mam pomysłu… - dziewczyna ukryła twarz w dłoniach. – Przede wszystkim nie chcę się bać…
-Już się nie boisz, Maddie… Jest lepiej, dużo lepiej…
-Boję się, Amir… Boję się jak cholera… - spod dociśniętych rąk dochodził przytłumiony szloch. – Nie boję się metra czy autobusu. Ale nie o to tylko chodzi.  Boje się, że życie pobiegnie dalej. Już biegnie! A ja za nim nie nadążę. Mam 24 lata, niedokończone liceum, okropną bliznę na policzku i nogi amputowane w połowie ud. Gdzie znajdę pracę? W sklepie organizacji charytatywnej? Ludzie będą kupować ode mnie z litości? Co tam praca! Gdzie znajdę chłopaka? Jak założę rodzinę? Ja chcę mieć rodzinę, Amir!  
Szczupłe ramiona zatrzęsły się spazmatycznie. Mężczyzna spokojnie poprawił rogowe okulary.  
-Wszystko leży w Jego rękach. Zaufaj mu, Madeleine, a pomoże ci wszystko ułożyć.  
Dziewczyna odsłoniła zapłakane oczy.  
-A ty? Pomożesz mi to wszystko ułożyć? Nie dam sobie rady… bez ciebie…
Mężczyzna wstał i z paczką chusteczek podszedł do dziewczyny.  
-Cały czas właśnie po to tu jestem…
***

"Nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego Prorokiem"
O’Hara przeczytała szahadę. Już zdążyła się dowiedzieć, że w ciszy sypialni wyznanie wiary, niewypowiedziane publicznie, nie jest jeszcze przyjęciem islamu.  
Odłożyła Koran na nocny stolik. Unosząc się na rękach, powoli odwróciła się na drugi bok. Amir oddychał spokojnie. Śniade, rozluźnione policzki zatrzymały się w zadowolonym półuśmiechu

239 czyt.
100%33
angie

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i obyczajowe, użyła 420 słów i 2457 znaków.

3 komentarze

 
  • Speker

    Speker · 14 kwietnia

    Bardzo profesjonalnie. Wiązać się z podopieczną. Terapeuta pełną gębą

  • AnonimS

    AnonimS · 14 kwietnia

    Pewnie znależć faceta bedzie jej łatwiej niz pracę. "Akrotomofilia (gr. akron kończyna, tomein ciąć, philein kochać) – rodzaj parafilii seksualnej, w której jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z osobami o amputowanych kończynach.". Trzeba czytać moje felietony ..

  • AlexAthame

    AlexAthame · 14 kwietnia

    I Mahomet był jego najlepszym stworzeniem. Wyróżniał się tym że robił co chciał a jak się komuś nie podobało to albo go oskarżał o bluźnierstwo albo mówił, że Anioł Gabriel mu tak powiedział. Tak powiedział, kiedy wziął siedmiolatkę za żone, a jej tata, kalif zresztą, miał obiekcje. Ale opowiadanko spoko. Biedna Madeleine, może da radę. Fakt brak nóg to problem. Ale może spotka swojego księcia, a z pracą? Zobaczymy co wymyślisz. Też napisałem jedno opowiadanko o muzułmanach, ale i tak nie czytasz moich.  Ja czytam twoje i tak.  Bo lubię