Ritha na Dzikim zachodzie rozdział 30

Rozdział 30

                         Billi i służąca cz 2

     Zbliżył się do niej i zaczął obmacywać, po całym ciele później wsadził rękę w dekolt i szybkimi ruchami masował służącej cycki.
     - Błagam niech mnie pan puści!
     - Nie!
     Po czym pchnął na ścianę suknię zadarł do góry i próbował zgwałcić, ale dziewczyna stanowczo stawiała opór. Bardzo go to rozwścieczyło złapał Luizę za gardło i zaczął dusić. Służącej resztkami sił udało się  uciec na górę młody panicz pobiegł za nią. Ale nigdzie jej nie znalazł, bo się schowała, więc sobie poszedł na miasto.
     Luiza odczekała chwilę, po czym wyszła z ukrycia i udała się do swojej pani, której wszystko opowiedziała.
     Margerita była wstrząśnięta tym co usłyszała, bo nie tak wychowała syna. Kiedy została sama to udała się do swojej sypialni i spakowała do torby najpotrzebniejsze rzeczy bagaż postawiła przy drzwiach, po czym  weszła do jadalni i usiadła przy długim stole. Po chwili do środka weszła kucharka z obiadem.
     - Smacznego.
     - Dziękuję, jak się czuje Luiza?
     - Bardzo ją ten poranny incydent z paniczem zdenerwował, że aż chce odejść.  
     - Co!
     - To co mówiłam próbowałam jej to wyperswadować, ale mnie nie słucha.
     - Gdzie ona teraz jest?
     - W swoim pokoju i się pakuje.
     - Zawołaj ją, gdyż chcę z nią porozmawiać.
     - Dobrze.
     Kucharka po tych słowach wyszła i w prostej linii udała się do Luizy pokoju, który się mieścił na strychu wparowała tam jak burza.  Kobieta złapała dziewczynę za rękę i siłą zaciągnęła do jadalni, gdzie zostawiła. Margerita na widok dziewczyny przestała jeść i ręką wskazała krzesło Luiza usiadła.  
     - Słyszałam, że chcesz odejść z pracy?
     - Przemyśl to jeszcze.
     - Ja podjęłam, już decyzję nie mogę pracować w domu, w którym się czyha na moje życie.
     - Rozumiem, a jeślibym ci zaproponowała posadę u mojego przyjaciela lekarza, który mieszka w Bodie, gdzie ja mam dom przyjęłabyś?
     - Tak w takim razie jeszcze dziś do niego zadzwonię.
     - Bardzo pani dziękuję.
     Po tych słowach Luiza opuściła jadalnię, kiedy Margerita została sama to dokończyła obiad.  Potem wróciła do gabinetu usiadła przy biurku chwyciła za słuchawkę i wykręciła numer przyjaciela.
     - Gabinet lekarski słucham.
     - Witaj Gilbercie.
     - Kto mówi?
     - To ja Margerita Bell nie pamiętasz, już mnie?
     - Jakbym mógł zapomnieć tak piękną kobietę, jaką jesteś ty.
     - Mam do ciebie prośbę.
     - Jaką?
     - Moja służąca Luiza chce odejść z pracy i zaproponowałam jej inną posadę. A mianowicie u ciebie ty jesteś kawalerem ciągle zapracowanym i nie masz czasu na sprzątanie. Więc pomyślałam, że na pewno ci się przyda pomoc domowa.
     - Przekonałaś mnie.
     - To kiedy może przyjechać?
     - Choćby zaraz.
     - Bardzo się cieszę nie pożałujesz jest z niej pracowita dziewczyna.
     - To dobrze.
     - W takim razie jeszcze dziś ją przyślę.
     Po tych słowach się rozłączyła i poszła przekazać tę dobrą wiadomość Luzie. Dziewczyna dokończyła pakowanie, po czym opuściła dom i pojechała do nowej pracy.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 598 słów i 3089 znaków.

Dodaj komentarz