Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 13

Rozdział 13

                         Napad  

Margerita budzi się następnego dnia o ósmej przeciąga się na łóżku przez okno do środka wdzierają się pierwsze promienie słoneczne.  
Po czym wstaje z drewnianego łoża i podchodzi do łóżeczka, w którym śpi mały Billi pochyla się nad nim i całuje w czoło.  
- Dzień dobry synku obiecuję, że cię wychowam na porządnego człowieka – szepcze.
Potem zakłada brązową spódniczkę, do której przypina skórzany pas z rewolwerem  i wychodzi z pokoju.
Korytarzem idzie do końca na sekundę zatrzymuje się przy drzwiach pokoju młodego Bella, bo przez uchylone drzwi widzi swoją przyjaciółkę Rithę, która stoi pod oknem.  
Luigi siedzi obok niej na parapecie nogi ma skrzyżowane i nimi bimba.  
- Co takiego się wydarzyło w tej wiosce, że tak bardzo nienawidzisz swojego dziecka?  
- Nie chcę o tym rozmawiać.
- Rozumiem i przepraszam.
- Nic się nie stało.
- Czy zgodzisz się mi pozować dziś po południu?  
- Z największą przyjemnością.
Tak byli pochłonięci rozmową, że nawet jej nie zauważyli kowbojka cichaczem schodzi na dół przy drzwiach wejściowych spotyka Karla.  Mężczyzna jest elegancko ubrany, jak na biznesmena musi przecież chodzić dobrze ubranym.  
Po czym razem wychodzą na dwór stajenny przyprowadza im już osiodłane konie i galopem ruszają w stronę miasteczka kobieta zatrzymuje się przed biurem szeryfa.  
Zsiadła z Tornada i przywiązawszy lejce do poręczy wchodzi do środka. Za biurkiem siedzi około czterdziestoletni mężczyzna ma on na sobie koszulę w czerwoną kratę i czarną kamizelkę, do której jest przypięta gwiazda szeryfa.
. — Dzień dobry.
— Dzień dobry pani chyba nietutejsza?  
— Zgadza się przyjechałam tu z daleka.
— To pani nie jest sama?
— Nie towarzyszy mi przyjaciółka oraz Laura, którą uratowałyśmy.
— A gdzie się zatrzymałyście?  
— W pensjonacie Bellów.
—Znam tę rodzinę mieszkają tu od pokoleń.  
— Naprawdę?
— Tak.  
— A jakim człowiekiem jest Karl?  
— Bardzo dobrym i pracowitym oraz w przyszłości będzie oddanym mężem.
— A jego brat Luigi?  
— O tym to szkoda gadać jest zakałą tej rodziny.
— Nie wiedziałam.  
Szeryf przez chwilę się przyglądał kowbojce w milczeniu. Nagle do biura szeryfa wdziera się dwóch zamaskowanych bandytów. Dave chce sięgnąć, po rewolwer, ale kowbojka mu ruchem głowy  tego odradza.
— Niech nikt się nie rusza to nikomu nic się nie stanie.
Margerita próbuje powoli sięgnąć, po swój rewolwer. Ale  szeryf okazuje się od niej szybszy i niczym zawodowiec strzelił. Jednego bandytę postrzela w brzuch ten upadając na ziemię postrzela szeryfa w ramię, a krew leje się strumieniem u obu rannych.  
Szeryf mimo rany do niego podchodzi i pochylając się i pyta, kto go przysłał, ale ten milczy.
- Nie rozumiesz, że tylko się pogrążasz?  
Drugi bandyta nie rozumiejąc, co się dzieje zaczyna panikować i bronią macha raz w tę raz w tę.  
- Zamknij się wreszcie! Bo cię rozwalę.  
Kowbojka doskakuje do zamaskowanego napastnika chwytając za nadgarstek próbuje mu wytrącić broń z ręki, ale się nie udaje  czuje, jak bandyty ręce się zaciskają na jej szyi i zaczyna się dusić.  
- Puść ją! – rozkazuje tajemniczy głos.  
- Nie wtrącaj się, albo cię załatwię.  
- Myślisz, że się ciebie boję.  
Bandyta wściekły, że ktoś śmie jemu wielkiemu Shogunowi przeszkadzać w robocie rzuca się na Karla z pięściami. Mężczyźni z biura szeryfa wypadają na dwór, gdzie dalej się szarpią i biją.  
Margerita podrywa się z ziemi szeryfowi pomaga rannego zamknąć w areszcie potem wybiega na zewnątrz odwiązuje lejce i wsiada na Tornada.  
Lasso bierze w garść i nad głową kręcąc kółka, po czy ciska przed siebie prosto na bandytę. Następnie zaczyna jeździć dookoła, aż jest obwiązany cały.  Później zbira oddaje w szeryfa ręce, a sama z wraca do rezydencji, bo Karl musi załatwić transport dla rannego szeryfa.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 681 słów i 3962 znaków, zaktualizowała 3 sie 2020.

1 komentarz

 
  • MadziusiA

    Super 🥰🥰

  • Margerita

    @MadziusiA dzięki