Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 1

Rozdział 1  

Podróż  

Nazywam się Ritha i jestem trzydziestoletnią kobietą o kruczoczarnych włosach i turkusowych oczach.  Figury może mi pozazdrościć nie jedna modelka tak samo dużego biustu oraz zgrabnego tyłka.  
     Mam na sobie bluzeczkę w kratkę taką wiązaną pod biustem i dżinsową niebieską minispódniczkę. A moje zgrabne nogi zdobią buty z ostrogami, więc panowie lepiej ze mną nie zadzierajcie, bo oberwiecie.  
Na swoim czarnym jak smoła koniu o imieniu Wiedźmin w towarzystwie przyjaciółki Margerity i jej konia Tornada, który zawdzięcza tę nazwę temu, że jak się rozpędzi to śmiga niczym wiatr, aż się za nim kurzy przemierzam dziką prerię. Naszą jedyną bronią jest strzelba na kapiszony, której kolba jest z sosnowego drewna z rzeźbieniami, a lufa ze złota i lasso przymocowane do siodła.  
Ponieważ zaczęło się ściemniać, a na niebie pojawiły się gwiazdy postanawiamy, że rozpalimy ognisko.  
Zsiadam  ze swojego konia i przywiązuję za lejce do pnia drzewa przyjaciółka robi to samo, co ona.
     Następnie uzbierany chrustu układamy w stos i podpalamy.  Po zjedzeniu skromnej kolacji składającej się z mielonki konserwowej. Jedna z nas idzie spać, a druga staje na warcie. O świcie dziewczyny ruszamy w dalszą drogę.
     — My seksowne kowbojki zaprowadzimy porządek!     
— Dobrze prawisz kowbojko Ritho bandyci strzeżcie się, bo my nadchodzimy! — Odpiera Margerita.  
     — Tak, tak, a przy okazji może przystojnego męża znajdziemy?
     — Ha, ha , ha — śmieje się Margerita.  
     — Co cię tak śmieszy? — pytam.
     — Nic wio Tornado! Ostrogami popędza konia.
     Po słowach swego konia ręką klepie w zad i ten galopuje przed siebie.  Ścigałyśmy się tak sporą część drogi, ale w końcu się zmęczyłyśmy, a konie zgrzały.  
     — Tam w oddali jest jakaś chatka może podjedziemy i zapytamy gospodarzy o nocleg? Proponuje Margerita.  
     — Możemy spróbować zwłaszcza, że powoli zaczyna robić się ciemno  — zauważyłam.
     Podjeżdżamy bliżej Margerita zsiada ze swojego ogiera, po przywiązaniu konia do płotu rusza w stronę domu.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 350 słów i 2104 znaków, zaktualizowała 20 lip 2020.

6 komentarzy

 
  • kaszmir

    No, no konie w galopie i seksowne kowbojki. Mar jesteś urodzona dama.  :przytul: Pozdrówka

  • Margerita

    @kaszmir dziękuję

  • Zap

    Bardzo bym chciał zobaczyć jak laska w jeansowej mini wskakuje na siodło.  :napalony:  :lol2: Poza tym złoto jest zdecydowanie za miękie na lufę broni. Nawet czarnoprochowej.

  • Margerita

    @Zap witam i dzięki za przeczytanie

  • Indragor

    @Zap Oj tam, pewnie chodzi, że broń złocona... A poza tym też chciałbym zobaczyć jak wskakuje ;)

  • Indragor

    Można poczuć się bezpiecznie. Broń kapiszonowa na czarny proch była produkowana, jeśli dobrze pamiętam, do końca XIX wieku. Takim rewolwerem kapiszonowym Colt 1851, posługiwał się Doc Holliday, a gość znał się na rzeczy ;)

  • Margerita

    @Indragor dzięki

  • agnes1709

    Broń na kapiszony, od razu człowiek czuje się bezpiecznie:D Mar, jesteś niezwykła :kiss:

  • Margerita

    @agnes1709 dziękuję

  • kapiszon

    @agnes1709 pewnie była kiedyś z matką na odpuście  :swoon:

  • odpieram

    I za 20 ~ 30 lat nadal będziesz wielokrotnie wklejać te same dziwadła, nawet nie rozumiejąc dlaczego są do dupy :rotfl:  
    Albo odpowiadając: "Aha" lub "co ty nie powiesz" 😱

  • Margerita

    @odpieram o co ci chodzi?

  • enklawa25

    ;) super

  • Margerita

    @enklawa25 dzięki