Ritha na Dzikim zachodzie rozdział 34 epilog

Epilog  

     Margerita Bell była kobietą w kwiecie wieku, a to że była siwa to dlatego, że syn przysparzał jej samych zmartwień. Gdy zmarła to miała tylko pięćdziesiąt lat pogrzeb odbył się w kościele, w którym brała ślub z Karlem. Po mszy kondukt żałobny udał się na cmentarz, gdzie trumna zostaje złożona do grobu. Gilbert wygłosił przepiękną mowę pożegnalną, po nim wystąpiła Luiza.  
     - Pani Bell była pani świetną chlebodawczynią i nigdy o pani nie zapomnę – odparła.  
     Po tych słowach wzięła grudkę ziemi  rzuciła na trumnę i odeszła od grobu. Billi z cmentarza wrócił prosto do domu zamknął za sobą drzwi i udał się do matki, a teraz jego gabinetu. Usiadł, za biurkiem przez chwilę patrzył na fotografię rodziców. Następnie zabrał się za przeszukiwanie na  początek otworzył szufladę, która znajdowała się na środku tuż przed nim. Dłonią dokładnie ją zbadał, ale nic nie znalazł. Biurko okazało się być puste, więc wstał i podszedł do obrazu, który ostrożnie zdjął i jego oczom ukazał się sejf z małą klawiaturą na środku za pomocą której wystukuje swoją datę urodzenia i otworzyły się drzwiczki. We wnętrzu sejfu nic nie było leżał tylko rewolwer Colt 4,5 z czarną rękojeścią złotym bębenkiem i srebrną lufą. Obok znajdował się skórzany pas i pudełko z nabojami.
     Wszystko wziął ze sobą i zszedł do kuchni, gdzie położył na stole z szuflady wyjął pastę do butów, po czym usiadł i bardzo dokładnie broń wypolerował. Potem w magazynku umieścił pięć naboi później założył pas rewolwer umieścił w kaburze. Następnie udał się do Luigiego pokoju, a że drzwi były zamknięte to kopnięciem je wywarzył i wszedł do środka.
     W pomieszczeniu nic się nie zmieniło tak jak młody artysta zostawił tak jest. Wszędzie walały się szkice i farby, a na środku znajdowały się sztalugi, z płótnem, na którym był niedokończony obraz kobiety przez chwilę stał i się w niego wpatrywał.
     Z podłogi pozbierał szkice oraz przybory malarskie, którymi kiedyś posługiwał się Luigi. A portret tajemniczej kowbojki wziął ze sobą i wyszedł z pokoju. Po znalezieniu się na dworze wszystko położył na ziemię w to samo miejsce, gdzie wcześniej spalił rzeczy należące do Laury, po czym podpalił.  
     Z jadalni i hollu pozdejmował portrety dawnych właścicieli i rzucił w ogień. Po zniszczeniu wszystkich pamiątek dom zamknął na klucz. Następnie udał się do stajni, gdzie osiodłał matki konia Tornada, po czym go dosiadł i pogalopował do miasteczka. Zatrzymał się przed domem lekarza zsiadł i zapukał, po długiej chwili w drzwiach stanął Gilbert w szlafroku.  
     - Przepraszam, że o tak późnej porze, ale wyjeżdżam z miasteczka i chciałem panu zostawić klucz od willi oraz Saloonu.  
     - Myślałem, że zostaniesz i przejmiesz rodzinny interes?
     - Na początku chciałem, ale jest tu za dużo wspomnień związanych z mamą.
     Po tych słowach z kieszeni wyciągnął pęk kluczy i wręczył Gilbertowi. Następnie wrócił na konia i ruszył przed siebie nikt więcej o Billim nie usłyszał.  
     W taki oto sposób posiadłość Bellów przeszła w ręce ich przyjaciela lekarza, który wraz z żoną Luizą tam zamieszkał, gdzie żyli długo i szczęśliwie.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 602 słów i 3316 znaków, zaktualizowała 26 cze o 20:22.

Dodaj komentarz