Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Przygody Sióstr Bennet #3

Przygody Sióstr Bennet #3Po jakiś 20 minutach dziewczyny wyszły z szatni pełne entuzjazmu. Zastanawiały się jak przebiegnie trening z mistrzami Quidditcha. Rusty była nieco zestresowana tak samo jak jej siostra. Obie miały ważne role w drużynie. Gabrielle była szukającym, a Rusty pałkarzem. Przed wejściem na boisko, musiały się rozciągnąć, aby nie nabawić się kontuzji. Podczas przygotowań nie zwracały uwagi na to co się dzieje obok nich, zachowywały się bardzo naturalnie. Po porządnym rozciągnięciu, sięgnęły po swoje miotły i wzbiły się w powietrze. Czekały dość długo, aby profesorka zaczęła trening, ponieważ nie mogli nadążyć za szukającym Harpii. W tym czasie Gabi zaczęły pocić się dłonie ze stresu, z obawy kompromitacji. Rusty również nie było do śmiechu, w prawej ręce trzymała pałkę, a drugą mocno trzymała się miotły. Obie dziewczyny zerkały na siebie i na swoją drużynę, która była rozproszona po boisku. Na czas treningu, obie dziewczyny wraz z Jamesem byli kapitanami. Tak. We trójkę. Gabi nie była do tego zbyt przekonana, jednak skoro zarządziła tak nauczycielka, to nie mogła się sprzeciwić. Kiedy już wszyscy z Harpii byli zwarci i gotowi, drużyna Gryffindoru zauważyła, że obserwują je Armaty, lekki stres wzrósł, jednak po wyrzuceniu kafla przez Hooch, stres i wszystkie zmartwienia poszły w diabły.  
Początek treningu był dość przyjemny, zawodnicy nie robili nieodpowiednich zagrywek, jak Ślizgoni. Gra była spokojna i nadzwyczaj dobra. Przez pierwsze 10 minut, szukający obu drużyn wisieli w powietrzu i obserwowali cały mecz. Dopiero kiedy Złoty Znicz przeleciał przed oczami Gabrielli, ruszyła za nim natychmiast. Szukający z Harpii zauważył ją i poleciał za dziewczyną. Wyścig trwał bardzo długo, można by rzec że nawet do 30 minut. Po upłynięciu tego czasu, Złoty Znicz został wreszcie złapany przez…

- No Bennet. Spisałaś się. W końcu coś dobrze zrobiłaś. -powiedział James, klepiąc delikatnie po ramieniu Gabrielli, która trzymała Złotego Znicza.

- Dzięki Potter, Ty też nieźle grałeś. -powiedziała spokojnym głosem. Oddała złotą kuleczkę nauczycielce, podziękowała jej i pobiegła do siostry uradowana.

Po skończonym treningu Rusty położyła się na trawie obserwując chmury. Pogoda była wyjątkowo piękna i słoneczna. Zamknęła na chwilę oczy by odpocząć i  zrelaksować się. Po chwili doszła do niej siostra wraz z innymi zawodnikami.  

- Gdzieś Ty zniknęła? Szukaliśmy Cię! -krzyknęła Gabriela pełna optymizmu  

- Przyszłam chwilę odpocząć i zrelaksować się  -odpowiedziała bez emocji w głosie.  

Nie czekając chwili Gryfonka położyła się obok siostry, a wraz z nią inni zawodnicy, za wyjątkiem Jamesa, który od razu po treningu, zniknął.  

- Harpie zaprosiły Nas dziś wieczorem do pubu pod trzema miotłami, idziesz?  

Dziewczyna spojrzała na siostrę z niedowierzaniem. Wiedziała doskonale, że do Hogsmeade mogą iść na trzecim roku, w weekendy i po wypełnieniu odpowiedniego formularza. Pokręciła przecząco głową i chwyciła ją za rękę.

- Jesteśmy za młode na to. Nie chcesz mieć problemów, więc też nie powinnaś iść. Po za tym...musimy być odpowiedzialne, skoro chcesz być kapitanem.  

Nastała niezręczna cisza. Rusty wiedziała, że Gabriella właśnie przewraca oczami na słowa siostry, jednak wiedziała, że ma rację. Dziewczyna więcej już nic nie mówiła, leżały jeszcze przez chwilę korzystając z ostatnich pięknych i ciepłych dni jesieni.  
Kiedy otulił ich zimny powiew wiatru, zebrały swoje rzeczy i skierowały się w stronę Hogwartu. Zanim jednak rozpoczną się lekcje, dziewczyny udały się do łazienki znajdującej się na pierwszym piętrze, aby nieco się odświeżyć. Łazienka ta, nieczęsto była odwiedzana przez inne uczennice, przez byt a raczej duszę zmarłej tragicznie przed laty uczennicy, która swoim wiecznym narzekaniem i jęczeniem przegoniła inne dziewczęta. Jednakże siostry Bennet za bardzo nie przejmowały się jęczącą Martą, zawsze jak do niej wchodziły, to duch do nich przylatywał i rozmawiały jak trzy najlepszeo przyjaciółki. Dlatego siostry zawsze były na bieżąco z plotkami. Czasami się zdarzało, że je denerwowała.  
Tym razem, Marty nie było w toalecie, dziewczyny lekko się zaniepokoiły, ale skoro to był duch, to nie mogło jej się nic stać, prawda? Szybko załatwiły swoje potrzeby i opuściły pomieszczenie.  

- Co teraz mamy? -spytała Gabrielle, Rusty. - Gdzieś zapodziałam plan lekcyjny, a Ty zawsze go gdzieś masz.

- No chwila. -zaczęła szperać w swoich kieszeniach, aż w końcu wyjęła malutką wymiętą karteczkę. - Mam! -wyprostowała ją i zmrużyła oczy. - wtorek...18...e...mamy w..

- Jaki wtorek? Przecież wczoraj było rozpoczęcie, była niedziela gamoniu. -Gabrielle wyrwała siostrze karteczkę i spojrzała na nią. - Ja piernicze, nie dziwota że pomyliłaś poniedziałek z wtorkiem. Kto Cię uczył pisać? Tu nic nie da się odszyfrować.  

- Trzeba było samej napisać jak Minerwa podawała...Wiesz jak ona szybko dyktuje! Miałam tylko tą mała karteczke przy sobie…-wyrwóciła oczami i oparła się o ścianę. - No to mądralo, dowiedz się co teraz mamy , bo zaraz zaczynamy  lekcje…

Gabrielle rozejrzała się wokół korytarza, na którym przebywały. W tłumie ujrzała jednego chłopaka z Slytherinu, jak na złość żadnego Gryfona nie było w pobliżu.  

- Trzymaj ten swój świstek. -podała karteczkę Rusty i podeszła do Ślizgona. - Hej! Wiesz jaką lekcje teraz mamy? -powiedziała to spokojnie, jednak bez żadnych emocji. Ślizgon zmarszczył czoło i skrzywił się. Spojrzał na dziewczynę od dołu do góry i się roześmiał, odchodząc. - No kultura jak na Ślizgona przystało. -prychnęła pod nosem i poszła do Rusty. - Też ich nienawidzę. Chodź. -pociągnęła Rusty za rękę w kierunku w którym szedł Ślizgon. - Idiota jakich mało -zaśmiała się.

Dziewczyny po śledzeniu Ślizgona doszły do wieży Północnej, trochę się obawiały, ponieważ nie oddały pustej butelki po Cherry profesor Trelawney jak ustalały. Gabrielle całą drogę wypominała ten fakt Rusty, jednak ona była bardzo wyluzowana. Dziewczyny weszły do sali, która była udekorowana różnymi materiałami , kolorowymi pufami a na stołach znajdowały się kryształowe kule. Od razu można było wyczuć aurę Wróżbiarstwa. Dziewczyny usiadły przy jednym stoliku naprzeciwko siebie. Wyglądały za nauczycielką, która schowana była za stosem książek na biurku. Kiedy wybiła godzina lekcji, kobieta energicznie wstała i zaczęła wymachiwać rękoma. Zaczęła coś tłumaczyć, jednak nikt nie rozumiał o co jej chodzi. Po 5 minutach, spojrzała na siostry Bennet i zaniemówiła.  

- Wy…-uniosła do nich rękę i bacznie obserwowała. - Widziałam Was. -wyprostowała się i szybko podeszła do Rusty. Chwyciła jej dłoń i przejechała palcem wskazującym po jednej z jej liń. Stęknęła porządnie i puściła jej rękę. - Mam nadzieję, że oddacie mi to co zabrałyście. -powiedziała i odeszła od ich stołu. Cała reszta lekcji była prowadzona jak nie dla nich. Nauczycielka omijała je wzrokiem, a jak jedna z nich zgłosiła się, aby zadać pytanie, zignorowała ją. - To na dziś tyle. Żegnam! -powiedziała na odchodne i usiadła za biurkiem.

Dziewczyny w ciężkim szoku i lekkim zmartwieniem wyszły z lekcji, popatrzyły na siebie i się roześmiały. Rusty pociągnęła energicznie Gabi w stronę grupy Gryfonów, którzy szli na kolejną lekcję.  

- I co teraz? Myślałaś, że ona się nie zorientuje?  - pytała z pretensją w głosie Gabrielle.

- Teraz moja droga siostrzyczko…-założyła swe ręce na jej szyję i cmoknęła w nos. - Teraz się uspokoisz, a ja wszystko załatwię. -zdjęła z jej szyi ręce i pstryknęła w nos. - Chodź już, bo znowu będziemy musiały iść za Ślizgonem. -pociągnęła siostrę.

Kiedy już gryfonki dochodziły do sali OpCM, ktoś wyciągnął je z tłumu. Ta postać mocno zacisnęła ręce na ich nadgarstkach i ciągnęła do opustoszałego korytarza. Dziewczyny były lekko zdezorientowane, jednak próbowały się wyszarpnąć. Niestety postać była za silna. Kiedy weszły już głęboko w korytarz, postać je puściła i stała do nich tyłem.

- Minerwa chciała z Wami porozmawiać. -powiedział męski głos. Dziewczęta chciały spytać kim jest, jednak czarodziej szybko wyjął różdżkę i zniknął.  

Kiedy chciały cokolwiek powiedzieć, otworzyły się drzwi. Minerwa stanęła w progu z założonymi rękoma i odsunęła się, zapraszając je do środka. Chwiejnym krokiem, weszły obie. Drzwi zamknęły się z hukiem, a dziewczyny podskoczyły. Profesor podeszła do swojego biurka i pokazała ręką na dwa fotele, aby gryfonki usiadły. Posłusznie wykonały jej prośbę.

- Pewnie się zastanawiacie dlaczego Was wezwałam...Mianowicie, ustaliłyśmy że macie dwa tygodnie na wykazanie, która z Was będzie kapitanem. -profesor schyliła się do szufladki i wyjęła list. Otworzyła go i spojrzała na Gabrielle. - Gabriello, Ty chcesz to powiedzieć, czy ja mam?  

- Może Pani. -spojrzała na swoje ręce i zaczęła nimi nerwowo przebierać.

Rusty niepewnie  spojrzała raz na siostrę, raz na Profesorkę nie wiedząc o co chodzi.  

- Dobrze, a więc Rusty. Twoja siostra złożyła rezygnację z funkcji kapitana. Dlatego mam mniejszy wybór, między Tobą a Jamesem. Jednakże również i z nim rozmawiałam, wykazywał ogromną chęć oddania Tobie tej funkcji. Dlatego…-kobieta wstała i wyprostowała się podając dziewczynie rękę. - Gratuluję, zostałaś kapitanem Gryffindoru.

- Chyba sobie żartujesz w tym momencie! - Rusty wrzasnęła na siostrę zapominając, że nie są w gabinecie same.  

- Jednakże to nie koniec... Usiądź proszę i wysłuchaj mnie do końca. -powiedziała spokojnie McGonagall i z powrotem usiadła przed biurkiem. - Twoja siostra na rzecz rezygnacji z kapitana, uzyskała inną propozycję. Mianowicie tym, że zrezygnowała dla Ciebie, Rusty z funkcji, o której tak samo jak Ty, marzyła, wykazała się niesamowitą lojalnością , dlatego dostała ode mnie propozycję zostania…-uśmiechnęła się do Gabrielli. -prefektem Gryffindoru.  


________________________________________________________________________________________

Hejka!
Mam nadzieję, że opowieść zainteresowała Was :)  

Korzystając z Twojej uwagi, zapraszam serdecznie na stronę: http://huncwot.xaa.pl/index.php
Jest to strona internetowa (bezpłatna), która opiera się na Harrym Potterze, a główniej to Huncwotach, czyli James Potter, Remus Lupin, Syriusz Black, Peter Pettigrew.  

Jeśli ktoś z Was ma pytania, to jak najbardziej możecie pisać komentarze, lub do mnie na priv!
Postaram się jak najszybciej odpisywać :)
Pamiętajcie, czemu nie spróbować? Co Was powstrzymuje? :)

1 komentarz

 
  • shakadap

    Fajnie napisane.
    Pozdrawiam i powodzenia.