Tak bardzo... Rozdział 2

W trakcie oglądania filmu zadzwonił dzwonek do mieszkania. Z trudnością ruszyłam się z kanapy. Wyjrzałam przez wizjer w drzwiach. Po drugiej stronie drzwi stał.....  


Stał w nich mój obrońca. Jestem bardzo zdziwiona, że ten chłopak zna mój adres, może i akademik nie jest nie wiadomo jak duży, ale to nie oznacza, że ten facet wie, gdzie mieszkam. Internat składa się z trzech pięter. Na każdym piętrze jest piętnaście pokoi. W każdym pokoju jest łazienka, kuchnia, która jest połączona z salonem, nie ma sypialni, więc śpi się w bawialni. Na parterze z wyjątkiem pokoi studentów znajdują się też dwa inne pomieszczenia, a mianowicie pokój gier z konsolą, bilardem, tenisem stołowym, oraz biblioteka. Tak naprawdę w bibliotece jest bardzo mało książek, więc większość studencin chodzi do miejskiej biblioteki. Mnie biblioteka jest niepotrzebna bo nie lubię książek, wiadomo, lektury przeczytam ale jeśli chodzi o książki typu „chcę to przeczytam”, stanowczo odmawiam, po prostu nie lubię.
-O co chodzi? - zapytałam się chłopaka. Granie głupiej zawsze mi wychodziło, a niech myśli, że go nie pamiętam.
-Ty jesteś Sky? - zapytał aksamitnym głosem, pod którym nie jedna dziewczyna by się rozpłynęła.
Teraz mogłam mu się dokładniej przyjrzeć. Chłopak na oko ma może 180 centymetrów wzrostu, włosy ma ułożone w artystyczny nieład, czyli tak jak połowa studentów. Pod spojrzeniem jego niebieskich tęczówek można się rozpłynąć. Niebieska koszulka na krótki rękaw opina jego dobrze wyrzeźbione ciało, najprawdopodobniej ma kaloryfer, jego nogi opinają czarne dżinsy, a na nogach ma białe air force.
-A nawet jeśli to co? - rzekłam.
-Jestem Aron chłopak, który ci pomógł, porozmawiamy?
-Dobra wchodź – powiedziałam niechętnie i zrobiłam mu miejsce w drzwiach.
***
-A więc powiesz mi w końcu cokolwiek? - zapytałam, stawiając na stole kubek z parującą herbatą oraz talerz z ciastkami.
-Ładny pokój – rzekł.
-Dziękuję – odrzekłam – ale chyba nie przyszedłeś tu, żeby komplementować mój pokój?
-Tak to prawda przyszedłem w zupełnie innej sprawie, chodzi o to wszystko, co się wydarzyło.
-Możesz jaśniej? - zapytałam, nic z tego nie rozumiejąc.
-Chciałem się dowiedzieć, jak się czujesz? Dobrze wiem, że to, co się wydarzyło, mogło wpłynąć na twój układ nerwowy.
Nie powiem, zrobiło mi się miło na sercu, że ktokolwiek od zerwania z Trevorem zainteresował się mną. Większość ludzi mnie unika lub udaje, że nie istnieje, więc jest to miła odskocznia.
-Jest w porządku i dziękuję za pomoc, nie każdego byłoby na to stać – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Większość ludzi najprawdopodobniej by nawet nie zareagowała. Żyjemy w wieku, w którym ludzi interesują się tylko sobą i stanem swojego konta bankowego, a obcy ludzie są jak ziarenko piasku na pustyni – mam nadzieję, że policja nie ukarała cię za pobicie tego człowieka?
-Nic mi nie zrobili, bo działałem w obronie, nie wiesz, kto to był prawda? - zapytał.
-Nie, skąd mam wiedzieć, policja się ze mną nie kontaktowała.
-To był niejaki Nathan, przyjaciel twojego byłego.
-Czekaj coś mi teraz świata, jesteś Aron, a na którym jesteś roku?
-Na ostatnim.
-To ty siedzisz w ostatniej ławce i cały czas coś rysujesz? - zapytałam dość niepewnie.
-Tak to ja – gdy skończył mówić, wstał z miejsca – przepraszam, zasiedziałem się, muszę już iść do zobaczenia jutro na zajęciach.
***
Po zamknięciu drzwi za moim gościem postanowiłam zmyć kubek a resztę ciastek z talerza włożyć do woreczka foliowego, podobno dzięki temu ciasteczka tak szybko nie wysychają.  Cały czas się zastanawiam jakim cudem go nie poznałam, widujemy się prawie codziennie, bardzo często przechodzę koło jego ławki w tym również koło niego, i go nie poznałam. Z drugiej strony on też się do tego nie palił, wydaje mi się, że on się nawet cieszył, że go nie poznałam za pierwszym razem, ale dlaczego? On coś ukrywa, a ja odkryję co to jest.

/////
Przepraszam za tak długą przerwę ale mam problemy rodzinne i nie miałam za bardzo czasu na pisanie. Przepraszam również za ten rozdział bo wiem, że jest dość krótki ale naprawdę na tyle mnie na razie stać, mam nadzieję, że mi to wybaczycie. :)

1 komentarz

 
  • kitek

    :D