Serce to diament wystarczy je oszlifować Część 2.

Serce to diament wystarczy je oszlifować Część 2.Hej kolejna część, mile widziane komentarze, chciała bym wiedzieć co szczerze myślicie. Za błędy przepraszam. Miłego czytania



Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była dopiero 7. Zebrałam rzeczy do biegania i powoli zaczęłam się ubierać. Wczorajsza złość na brata minęła mi, ale wiedziałam iż muszę nim pogadać o tym co wczoraj robił u nas ojciec, nie chciałam tego człowieka widzieć na oczy. Zostawił nas. Nie umiałam się dogadać z Tonim, nie radziłam sobie. Dopiero po jakimś czasie i szczerej rozmowie dogadaliśmy się.
Ubrana zeszłam na dół gdzie Toni właśnie szykował kanapki.
-Ej brat weź zrób siostrze jedna, zjem i wychodzę - zwróciłam się do niego z uśmiechem i usiadłam przy stole.
-Jasne.
-Wiesz że musimy pogadać o tym...
-Nie nie musimy - przerwał mi, położył kanapkę na talerzyku przede mną i wyszedł z kuchni. Słyszałam trzask drzwi do jego pokoju, nie wiedziałam do końca o co jest zły, rozumiałam że może o ojca, ale nigdy tak się nie zachowywał. "muszę z nim później pogadać"- pomyślałam. Zjadłam kanapkę, założyłam buty i wyszłam z domu w kierunku parku. Nie biegłam szybko ale i wolno też nie. Lubiłam biegać. Sięgnęłam do kieszeni i dopiero teraz zauważyłam że nie wzięłam ani słuchawek ani telefonu. Nie przejęłam się ty, bo znajomi wiedzieli że gdy nie odbieram to biegam i musiałam zapomnieć. Toni też pewnie się domyśli. Okrążyłam park i biegłam w kierunku fontanny aby chwilkę odpocząć, ale zauważyłam chłopaka, zatrzymałam się od razu jakbym uderzyła w niewidzialną ścianę, Siedział na ławce koło fontanny, miał na sobie szare dresy i białą koszulkę. Słuchał muzyki i miał zamknięte oczy. "Pewnie odpoczywa"- pomyślałam patrząc na chłopaka, był przystojny, nawet bardzo. Stałam i patrzałam na chłopaka, gdy nagle ktoś krzyknął moje imię. Odwróciłam się w tam tą stronę i zauważyłam że to Chris. Podbiegłam w jego stronę, przytuliłam i pocałowałam go w policzek, bardzo dawno go nie widziałam tylko jeśli Alex coś o nim wspomniała. Chris był ojcem Simonka ale i moim najlepszym przyjacielem od dzieciństwa, każdy uważał że coś z tego na pewno będzie ale my się z tego śmialiśmy, traktowaliśmy się prawie jak rodzeństwo a potem Chris był z siostrą Alex a po roku pojawił się Simonek.  
-Cześć
-Hej, co tu robisz ? - zapytałam się i rozejrzawszy się dodałam - sam?  
- No tak, bo szukałem Cie, Alex i Toni powiedzieli że biegasz więc zacząłem szukać tu i znalazłem - uśmiechnął się szeroko  
-A coś się stało ?  
- I tak i nie, chciałem pogadać z Tobą.Chodź usiądziemy na murku fontanny i Ci wszystko opowiem. Bardzo mi zależy żebyś mi pomogła. - skinęłam głową i ruszyliśmy na murek żeby usiąść. Spojrzałam na ławkę na której siedział Ben który właśnie nam się przyglądał. Odwróciłam szybko głowę, usiedliśmy i zapytałam przyjaciela.
-Więc co się stało ?
-Chciałbym zabrać Lucy nad morze, nawet jej się oświadczyć ale nie wiem czy to dobry pomysł. Ciągle się ostatnio kłócimy, a odbija się to na małym. -Gdy usłyszałam o oświadczynach rzuciłam się na niego w uścisku tak mocno że wpadliśmy do fontanny i zaczęliśmy się głośno śmiać. Byliśmy cali mokrzy ale nie przeszkadzało mi to. Bardzo się cieszyłam z tego co chce zrobić mój przyjaciel, czasem się bawił dziewczynami czego nie popierałam i wiedział o tym. Nigdy nie sądziłam iż nadejdzie pora że będzie się chciał tak ustatkować. Chris wstał i wyciągnął do mnie rękę którą przyjęłam i pomógł mi wstać. Wyszliśmy z fontanny i usiedliśmy znów na murku.
-Przepraszam, ale tak się ucieszyłam, gratulacje.- uśmiechnęłam się, przytuliłam przyjaciela i po chwili odsunęłam się..
-No zauważyłem - Chris zaczął się śmiać  
- No to na co czekasz zabieraj ją pogadacie i się oświadczaj.
-No ale zaopiekowała byś się małym? Rodzice Lucy wyjeżdżają z Alex, a z moim wiesz że się nie dogaduje. Pomogła byś ? - zapytał i spojrzał mi w oczy.  
-No oczywiście że tak ale potem chce znać szczegóły. Na ile jedziecie?
-No właśnie, chyba tylko na tydzień  
-Czemu "chyba, tylko na tydzień" - zapytałam i dodałam wiedząc, że to nie koniec jego prośby trochę go znałam. - wal śmiało co jeszcze.
-No nie chce żeby mały był problemem dla Ciebie i Toniego.
-Przecież wiesz że Kochamy z Tonim dzieci !- krzyknełam i dodałam - jedźcie i się nie martwcie małym damy sobie rade, wiesz że go kocham choć nie jest mój.
-Naprawdę ?  
- Naprawdę go kocham czy możecie dłużej się bawić ?- drażniłam się z nim  
-Dobrze wiesz o co mi chodzi.
-Wiem, wiem. Tak naprawdę.- uśmiechnęłam się do przyjaciela. Wstał, wziął mnie na ręce i zaczął wirować do okoła śmiejąc się, dziękując mi. Zaczęłam się śmiać jednocześnie prosząc aby mnie odstawił, bo kręciło mi się w głowie. Zrobił to o co go poprosiłam.
-Dziękuje jesteś kochana, dobra lecę odezwę się jutro- powiedział i pocałował mnie w policzek na pożegnanie.
-Nie ma sprawy. Pa. -pomachałam mu gdy odchodził. Patrzałam za nim gdy usłyszałam głos koło siebie.
-Hej.- odwróciłam się wystraszona za dźwiękiem głosy i zobaczyłam Bena który siedział koło mnie. Uśmiechnęłam się i spojrzałam chłopakowi w oczy.
Hej. co tam ?- zapytałam modląc się abym nie zrobiła się czerwona. Ten chłopak naprawdę potrafił wywołać u mnie rumieńce co nie zdarzało się często w przypadkach innych.
-A nic patrzyłem na piękną dziewczynę, ale okazało się że ma chłopaka trochę smutne, bo mi się spodobała i chciałem zaprosić ją do kina.- Nie spuszczał ze mnie wzroku mówiąc to, a ja dopiero po chwili załapałam jego słowa i zrobiłam się czerwona i szybko odpowiedziałam odwracając wzrok
-To nie mój chłopak a przyjaciel, a my się nie znamy na tyle dobrze żeby iść do kina.  
-Naprawdę nie jesteś z nim?- Wyglądał na serio zaskoczonego chociaż ja jeszcze bardziej. No bo skąd ten pomysł że mogła bym być z Chrisem.
-Naprawdę to przyjaciel. - odpowiedziałam. Ciągle czułam jego wzrok na sobie, był przeszywający jakby próbował wejść do mojej głowy i sprawdzić fakty. Podobał mi się,  
a to że siedział tak blisko tylko sprzyjało temu że mimo iż znałam go tak krótko chciałam go pocałować. "co? "- pomyślałam i zwalczyłam szybko tą myśl.  
-oo a wyglądaliście na parę i to naprawdę zakochaną w sobie.  
-Nie mam nikogo i nie planuje - odpowiedziałam  
-A to dlaczego? tak ładna dziewczyna i sama ?- zapytał  
-Tak i niech tak zostanie. - wstałam i on też. Chciałam ruszyć do domu, byłam mokra, a ten chłopak wywoływał we mnie dziwne myśli. Odwróciłam się plecami do niego i już chciałam iść gdy nagle złapał mnie za rękę, odwrócił do siebie, dał całusa i puścił. Byłam tak zaskoczona że nie potrafiłam się ruszyć, stałam otępiała i patrzyłam na chłopaka który szeroko się do mnie uśmiechnął. Gdy zobaczyłam jego uśmiech od razu zmieniłam o nim całkowicie zdanie." Poznał a raczej zobaczył wczoraj i już mnie pocałował co od do choliwci wyprawiał ? " - zapytałam się w myślach a na głos powiedziałam  
-Co ty do cholery wyprawiasz?  
-Pocałowałem Cię delikatnie
-To zauważyłam ale czemu do cholery jasnej?! - krzyknęłam ale chłopak dalej się uśmiechał.  
-Bo chciałem. Zapamiętaj ten pocałunek. W końcu będziesz moja- powiedział i ruszył w stronę wyjścia z parku.
-Możesz pomarzyć! Nie chce nikogo ! -krzyknełam i ruszyłam biegiem w stronę innego wyjścia z parku. "co za dupek !"- krzyczałam w myślach.  
-A miałam o nim takie dobre zdanie na początku, co za palant. - powiedziałam szeptem i już prawie byłam w domu.Była już godzina 14. Tyle czasu spędziłam w parku miałam nadzieje że Toni coś ugotuje. Wracając ciągle myślałam o Benie, był taki pewny siebie, . "nie chce być z nikim !' znów krzyczałam w myślach. W domu ruszyłam od razu na górę do pokoju. Przebrałam się i położyłam na łóżku. "Z Tonim pogadam wieczorem przy kolacji " - pomyślałam, ale moje myśli od razu zwróciły się na chłopaka. Nie wiedziałam że wieczorem będę miała z nim jeszcze większe problemy a to że "nie chce nikogo " to był mylny fakt. Byłam zmęczona, powoli usypiałam. W końcu usnęłam.

misia97

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1670 słów i 8547 znaków.

2 komentarze

 
  • Paulaa

    Pisz dalej ;) Jestem bardzo ciekawa jak to się dalej potoczy :D

  • Lula

    Dobra część ;) czekam na kolejną ;)