Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Przeboje z komputerem

W zeszłym roku był to chyba maj dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku. Facet, który przyszedł do internetu, bo komputer mi się zawiesił. Sprawdził modem, ale było z nim wszystko w porządku.
— Obraz mi się zawiesza i muszę go włączać i wyłączać żeby móc na nim coś robić — powiedziałam.
— Ja mogę wam zainstalować Windows 10, ale musiałbym komputer zabrać do domu.
Po usłyszeniu naszej zgody odpiął kable i skrzynkę wziął pod pachę i wyszedł.
Przez dwa tygodnie byłam bez komputera, żeby wiedzieć jak wygląda sprawa to co jakiś czas pisałam SMS-y pytając o to.
W końcu komputer wrócił na swoje miejsce, ale aplikacje takie jak chomibox czy drzewo genealogiczne musiałam na nowo instalować.
Do grudnia działał perfekcyjnie, a ostatniego się zawiesił. Uruchamiał się normalnie, ale w pewnym momencie się zatrzymywał jakby napotykał opór.
Więc napisałam do niego, że mam problem, a on zadzwonił i oznajmił że ma koronawirusa i nie przyjedzie do nas, bo ma kwarantannę, że sama będę musiała sobie poradzić.
Pierwszego stycznia dwa tysiące dwudziestego drugiego roku był to Nowy Rok zresetowałam go i chulal po tym jak trza.
Jak mi się udało to naprawiać miesiąc później monitor dostał kaszę połączoną z falbanami aż w końcu wcale się nie włączył.
Z piwnicy przyniosłam drugi monitor i popodlaczałam dwa miesiące mi chodził. W maju znów się zaczęła polka z i trwało to do trzydziestego lipca.
W czerwcu programem antywirusowym AVG przeskanowałam dysk i się okazało, że mam złośliwe oprogramowanie szpiegowskie które zostało pomyślnie usunięte.
Miało być lepiej, a było gorzej, bo komputer oprócz zacinania się zaczął włączać stary windows 7. Trzeba było go sto razy wyłączać i włączać, żeby wszedł windows 10.
Męczyłam się z nim do drugiego sierpnia od tego dnia wchodził tylko Windows 7.
Piątego sierpnia był to piątek w internecie znalazłam pogotowie komputerowe i na Messengerze, bo mają fejsa napisałam swój problem.  
Natychmiast mi facet odpisał prosząc o kontakt telefoniczny zrobiłam to i jeszcze raz opowiedziałam o wszystkim.
W poniedziałek o dziesiątej przyjechał i dość długo go badał, aż w końcu orzekł że poszedł dysk wymienny. Przestraszył mnie tym, bo tam miałam wszystko zapisane.
Po zabraniu go do domu i dokładnym sprawdzeniu okazało się że poszła płyta główna. A dysk był cały dziewiątego przywiózł mi pendrive, bo poprosiłam żeby zawartość zgrał i teraz stopniowo przenoszę na laptopa.
Kłopoty z komputerem nie były tyle przerażające, co to, że wystarczyło go oddać w ręce informatyka, a ten odzyskał wszystko co usunęłam czyli jednym słowem z komputera nie da się trwale usunąć.
Jednym słowem strach, co kolwiek na nim trzymać.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 502 słów i 2842 znaków.

Dodaj komentarz