Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

historia jednej fotografii… (trzecie spojrzenie)

kiedy spoglądam na czarnobiałe zdjęcie zastanawiam się  
czy tamten dzień był szczególnym wydarzeniem czy ustawiony przez bieg czasu
radość taty i ten błysk w oku jakby był fotografem od urodzenia  
odkąd miał aparat brylował na rodzinnych spotkaniach

ustawiał poprawiał przymykał lewe oko
Marysiu wyprostuj plisy co z tą kokardą popraw  
przysłoń zasłony bo słońce
pięknie te rajtki takie białe jak śnieg
córeczko nie drygaj proszę bo nigdy nie zrobimy zdjęcia  

błysk jeden po drugim i okrzyk jest jest jest
zrobione

zajęty kliszą nie zauważyłem ciszy  
chroniłem przed światłem niemy film zamykałem oczy  
i tam i tu pewnie nic nie uciekało poza ramkę chwili
chwili tak ważnej dla mojej córki
małe pudełeczko w którym zamknąłem cząstkę mojej księżniczki
w tamtym czasie nie wiedziałem że córka już jako kobieta  
wyjdzie z narożników nadszarpniętych czasem i podąży za poszukiwaniem drogi  
niestety już beze mnie

czas pieczętował pamięć i nakreślał szkielet tamtej historii
wspomnienia którego nigdy by nie było gdyby nie tato i jego czajka  
tak jak mnie tak i jego myśli prowadziły do wrześniowego poranka  
ale nie do ławki bo tam go nie było  

nie wszedł też w nowy wiek ani z nami ani z fotografią

kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 237 słów i 1262 znaków.

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    Nie wiem co napisać. Czuję. Pamiętam. Zawsze miałem wrażenie, że tylko odkryłem kilka pierwszych warstw z kilkuset ukrytych. Chodzi mi o to co piszesz. Tu jest tylko jedna fotografia, a tyle wspomnien i przemyśleń. Kiedyś Gustaw Mahler stworzył Zmartwychwstanie, a pewien malarz, uwiecznił to na obrazie. Pewnego razu żona się kąpała, a ja czekałem na brzegu. Siedziałem obok wielkiego głazu. I on zaczął ze mna rozmawiać. Możesz wierzyć lub nie. Mówił co widział. Bylo tego tak wiele, jak lawina...Innym razem, duzo wczesniej wybraliśmy sie by odeiedzic wschod Kanady. Jechalismy rownina Saskatchewan. Ja tylko czułem, ale zona widziała ich. Indian na koniach, tych z przed wieków. A tu tylko jedna fotografia....Kokardka, rajtuzy. Ona jeszcze nie wiedziala tylu rzeczy.A teraz ona to wszystko sobie przypomina. Ja pamiętam pole pszenicy, błękitne niebo z obłokami jak bita śmietana. Chabry i maki. Jeszcze nie znałem Boga. Pamiętam. Pamiętasz Betty z opowi? Jak się mądrzyła? Pisałem to kiedyś, nie wiem czy czytałaś. O profesorze z technikum, jak bardzo przezywal opowiadajac o Wielkiej improwizacji i o uczniu, znudzonym, czekającym na dzwonek. Sądzisz, że ktoś to zrozumie co piszesz, poczuje? Wiem, że nie piszesz dlatego. Ja myślę, że to ma drugie dno, trzecie i setne.Tylko nie moge udowodnić, ale wiem to na pewno. Jest zbyt dużo sensu w tym, żeby nie miało to sensu. :przytul:  <3