Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Bajka o królowej Betti

Na skraju wsi, która się nazywała Grom stał pałac, mieszkała w nim królowa Betti. Mieszkańcy panicznie się jej bali, bo gdy wpadała w złość to wszystko rozesłała. Ludzie we wsi utrzymywali się z rolnictwa, handlu i tym podobnymi rzeczami. Od rana do nocy ciężko pracowali w pocie czoła.
Niespodziewanie w pałacu służba jak i w otaczającej go wsi wszyscy zapadli w głęboki sen, jakby ktoś ich zaczarował.
Betti siedziała w swoim gabinecie przy biurku z drzewa sosnowego i pisała list do męża.
Beż pikania do środka jak burzą wpadła jej córka Thelma.
- Mamo! Mamo! - zawołała Thelma.
- Córeczko ile razy ci mówiłam, żebyś nie wchodziła beż pukania? - zapytała matka.
- Przepraszam więcej tego nie zrobię - obiecała córka.
- Mam nadzieję.
- Musisz to zobaczyć.
- Co takiego? - zapytała Betti.
- Byłam na spacerze i wszędzie leżą śpiący ludzie, a ci co nie spali to na moich oczach zasnęli.
- Córeczko, co ty odpowiadasz za bzdury? - zapytała córkę matka.
- Jak mi nie wierzysz to podejdź do okna i sama zobacz! - wykrzyknęła Thelma.
Królowa wstała z krzesła i podeszła do okna, przez które wyjrzała, a tam jej ogrodnik zamiast pracować to spał.
- Miałaś rację - odparła.
- A ty mi nie wierzyłaś! - wykrzyknęła dziewczyna.
Thelma po tych słowach chciała wyjść, ale nie zdążyła, bo nagle zapadła w sen. Królowa podbiegła do córki i przy niej kucnęla i w policzek klepała.
- Thelma obudź się - prosiła.
Betti poderwała się i wybiegła z gabinetu i pobiegła do kuchni, a tam kucharka smacznie śpi.
- Co tu się dzieje! - krzyknęła.
Potem udała się do swojej komnaty, bo poczuła się senna. Gdy już tam była to  wyrósł przed nią czarnoksiężnik, któremu było na imię Swansong.
- Skąd się tu wziąłeś? - zapytała Betti.  
- Myślałaś, że się mnie pozbyłaś? A ja cierpliwe czekałem w ukryciu.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytała Betti.
- Wyrównać rachunki- odparł.  
- Jakie rachunki? - zapytała.
- Nie udawaj, że nie wiesz.  
- Bo nie wiem! - krzyknęła.
- A kto mnie przed laty wygnał ze wsi? - zapytał wzburzonym głosem.
- Bo sobie na to zasłużyłeś czy to ty stoisz za tą senaścią wśród moich poddanych? - zapytała.
- Tak ja.
Po tych słowach zdjął z głowy czapkę w myślach wypowiedział zaklęcie, po czym wyjął z niej różę i wręczył królowej.
Betti przyjęła od niego różę, ale nie wiedziała, że to nie jest zwykły kwiat tylko magiczny.
- Dziękuję.
Kobieta nieświadoma zagrażającego jej niebezpieczeństwa powąchała różę i z miejsca zapadła w sen.
Mijał dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, potem mijały lata, a królowa z córką i podanymi dalej spała, czekając aż znajdzie się śmiałek, który zdjąłby  z nich tę senną klątwę.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 575 słów i 2813 znaków, zaktualizowała 11 lip o 18:40.

1 komentarz

 
  • Zap

    Jeśli to miał być taki żart, to mnie nie śmieszy. A jeśli to na poważnie, to poddaj proszę ten tekst jakiejś korekcie bo oczy bolą to czytać.

  • Margerita

    @Zap dzięki za przeczytanie