Bractwo-Rozdział 11

Skaczące płomienie ściennych pochodni oświetlały nikłym blaskiem rozległe kamienne podziemia. Na końcu pomieszczenia stało dwoje ludzi w białych i czarnych szatach, z kapturami na głowach i maskami weneckimi na twarzach, koło nich płonął w ogromnym zniczu wielki płomień. Naprzeciwko nich zgromadzili się w różnokolorowych ubraniach, okapturzeni i z zasłoniętymi twarzami pozostali zgromadzeni. Pośród nich na pustej ścieżce znajdowała się grupka osób, ubrana całkowicie na biało z odkrytą głową, przewodziły im niespokojna Jasmin i jej dwie siostry bliźniaczki. Nikt im nie powiedział, o co w tym wszystkim chodzi, dali im ubrania i kazali tu przyjść. Człowiek w czerni wyszedł na środek podestu i zawołał:
– Ci, którzy, pragną dołączyć do naszego Bractwa, niech podejdą tutaj – Dziewczyny wraz z resztą zbliżyły się do niego.
– Tak, jak Bóg stworzył ludzi i dobro, tak samo diabeł uczynił ze złem, które rozsiał po sercach każdego z nas. Jest niemożliwe, by całkowicie je wyplenić, jest bowiem istotą równowagi tego świata, tam, gdzie jasność, tam musi być i ciemność. My musimy dbać, by szala wagi wszechświata, zwrócona była delikatnie w stronę dobra. Niestety jesteśmy tylko istotami ludzkimi, określają nas słabość oraz działanie wbrew wszystkiemu. Jednak Bóg nas tak mocno umiłował, że nam dał swego syna, by wskazać nam właściwą drogę. I co z tym zrobiliśmy? Powiesiliśmy go jak zwykłego rabusia na drzewie. Teraz już Pana Miłości tutaj nie ma, jednak my musimy kontynuować jego pracę i dbać, by pogański miecz nie spadł na karki naszych owieczek. Musimy głosić, że miłość boża jest wielka i nieograniczona. Jednak na naszej drodze spadnie wiele przeszkód, dlatego też... – Wezwał adeptów bliżej, a dwóch jego pomocników wylało zwierzęcą krew wprost na nich. Kontynuował:
– Nasze ręce ubrudzą się krwią, tak jak wasze szaty, nasze dusze zabarwią się ciemnym szkarłatem. By uratować wielu, trzeba nie rzadko poświecić życie zbrodniarza. Jednak strzeżmy się! Niech nasze ostrza nie zaznają krwi niewinnych! Inaczej aż do śmierci, ścigać nas będą. Dołączacie teraz do Bractwa, dostaniecie szaty, dzięki którym przenikniecie do wroga, ostrza, którymi obronicie słabych, a zabijecie mocnych, oraz maski, którymi zakryjecie swą tożsamość. Niech właśnie one symbolizują, jacy powinniśmy być. Pamiętajcie, prawą rękę trzymajcie do zgody, a lewą ukryjcie za plecami, by w razie niespodziewanego ataku wróg zakosztował chłodnej stali. Zostaniecie także oznaczeni, by wasi kamraci mogli was poznać – Postać w bieli podeszła do ognia, wrzucając do niego różne rodzaje liści, by płomień zmienił barwę na chłodny niebieski. Chwycił nagrzaną literę Z i czekał na dalsze rozkazy.
– Odsłońcie teraz lewą pierś, by znak Zakonu widniał tam wypalony na sercu. Będzie on widoczny tylko wtedy, gdy kamień z ukrytego ostrza waszego brata lub siostry znajdzie się bardzo blisko – Towarzysz mężczyzny w czerni, wykonał po kolei swoją pracę, a krótkie okrzyki bólu rozeszły się, aż pod sufit. Gdy było już po wszystkim, Mentor znowu zwrócił się do nich:
– Witajcie wśród towarzyszy. Teraz wejdźcie po kolei do tej kamiennej wnęki wypełnioną po brzegi lodowatą wodą, niech będzie symbolem tego, że wasze skrwawione ręce zostaną oczyszczone, jeśli odebrane życie było jedyną ceną, by ocalić innych – Cała grupka przeszłą przez zbiornik wody, zmywając z siebie cuchnącą metalem ciecz, a woda pozostała kryształowo czysta. Przewodniczący inicjacji klasnął w dłonie, a ogromny błękitny płomień rozlał się po całej grocie, jego błysk podświetlał zakrytą twarz. Mentor położył zaciśnięta dłoń na sercu i krzyknął:
– Niech prowadzi nas wszechmocny Ojciec!
– Obyśmy nigdy nie zeszli z Jego drogi! – odkrzyknęli mu zebrani, światło zgasło, spowijając wszystko w ciemnościach.
Jasmin i bliźniaczki siedziały przy kominku w części rezydencji, gdzie tylko najwyżsi rangą mieli dostęp. Wszystkie drżały z zimna, po lodowatej kąpieli, Najstarsza z sióstr szczękając zębami, rzekła do wchodzącego Dawida:
– Czy to wszystko było potrzebne?
– Taka inicjacja jest niezbędna, zaraz poczujecie się lepiej, w wodzie rozpuszczone były specjalne zioła, które wzmacniają odporność. Diego dodatkowo przyniesie grzane wino – odparł, siadając na krześle. Po chwili zjawił się wywołany wcześniej podwładny, przekazując na drewnianej tacy, dwa gorące dzbany z parującą cieczą, po ich odebraniu ich przez Ryszarda, skłonił się i wyszedł. Dziewczyny z ulgą wzięły napełnione przez jednego z rycerzy kielichy, rozgrzewając organizm.
– Skoro panie odpoczywają, to my porozmawiajmy o dalszych krokach – odparł Ryszard, z odrazą patrząc na nagrzane wino.
– Większość naszych została już rozrzucona w teren, Rudolf wraz ze swoim zespołem kończą przygotowania do potężnego zaklęcia, które uniemożliwi bez specjalnego przygotowania wejście na ten teren. Po prostu ten kawałek ziemi przestanie istnieć dla okolicy, zarówno w pamięci tubylców, jak i innych.
– Jak sądzę, przydzieliłeś nas do jednej drużyny? – wtrąciła się Jasmin, czując się lepiej.
– Wątpię, byście się dogadali z kimś innym. Za dwa dni wyruszamy na południowy koniec półwyspu, by dopilnować walk w tamtym terenie – odparł Dawid, ziewając.
– A może tak bardziej szczegółowo? Bo to, co powiedziałeś, mówi mi niewiele.
– Nie wtrącamy się do samego przebiegu, sprawdzamy, czy generałowie nie są zbyt krwawi i czy ludności nie dzieje się krzywda – Dawid zbierał się do pójścia spać.
– A gdy ktoś przesadza? – spytała Basra.
– Dajemy upomnienie, a jeśli trwa nadal w szaleństwie, likwidujemy. Nie ważne, jaką religie wyznaje – odpowiedział, a w jego wzroku czaił się chłodny mrok.

1 komentarz

 
  • Almach99

    Troche mroczna ta inicjacja. Klaruje sie powoli wizja zakonu, jego cele I zadania.  
    Potezne musi byc to zaklecie, by ukryc cala siedzibe zakonu z widoku, jak I pamieci ludzkiej.

  • krajew34

    @Almach99 inicjacja musi być zapamiętana przez adeptów, potężne oj potężne, dlatego wymagało czasu na przygotowanie