Bractwo-Rozdział 10

– Widzisz Dawidzie, tak się składa, że są to moje dwie żony – Ryszard próbował się uśmiechnąć, ale zupełnie mu nie wyszło. Jego przyjaciel spojrzał na niego stalowym wzrokiem i cichym głosem spytał:
– Możesz powtórzyć?
– To są... Moje żony – odparł, bladnąc.
– Chcesz mi powiedzieć, że zrezygnowałeś z prawdziwej wiary? – powiedział Dawid, nadal tym samym głosem, kładąc rękę na mieczu.
– Nie, nie – Jasmin już nie mogła wytrzymać i się wtrąciła:
– Możesz już się przestać znęcać nad biednym Ryszardem? Przecież widzę, jak z dłońmi maskujesz uśmiech.
– Masz mnie, przecież nie zabiłbym własnego przyjaciela za taką rzecz, mógłbym go przekląć, czy coś, ale nie pozbawić życia. Zresztą nie uprowadził ich ani nie zgwałcił, więc dlaczego miałbym mieć coś przeciwko? – Dawid rozciągnął się na krześle.
– Ty sobie ze mnie żartujesz, a ja mi mało co, serce nie wyleciało z piersi – Odetchnął z ulgą.
– Dawno ciebie nie widziałem, więc nie mogłem się powstrzymać. Pożartowaliśmy, więc pora na poważniejsze sprawy, wprawdzie nie mam nic do tych dobrze wychowanych panienek, ale drogi Ryszardzie jesteś przybocznym, jest to najwyższe stanowisko, jakie można dostać w Bractwie, a wiesz, że wraz z przywilejami, idą też obowiązki. Mogę załatwić ci ślub kościelny z tymi siostrami Jasmin, ale są pełne warunki... – rzekł, wpatrując się w przyjaciela.
– Mam wiele do stracenia, więc zaakceptuje wszystkie – odpowiedział stanowczo.
– Przystopowanie z piciem, żadnych podrywów, czy innych kobiet, zachowanie godne rycerza i męża oraz przede wszystkim uczestniczenie, w co rannej mszy w pierwszej ławce, jako przykład – Ryszard zakrztusił się, gdy wziął łyka wina, by napoić spragnione gardło.
– Żartujesz prawda? Nie, po twoich oczach widzę, że mówisz prawdę. To może dziewczyny pożegnamy się? – Zwrócił się do Basry i Siwy. Pierwsza uderzyła go w splot słoneczny, a druga powiedziała:
– My się nim mentorze zajmiemy, pod naszą opieką będzie godnym przybocznym – Zaskoczyły tym Dawida, który roześmiał się w głos i powiedział:
– I co Ryszardzie? Wreszcie trafiła kosa na kamień. Wyśmienicie, lecz czy jesteście gotowe przejść na chrześcijaństwo? – Bliźniaczki chwile coś poszeptały miedzy sobą i rzekły:
– Nigdy nie czułyśmy się jakoś religijne, jednak rozumiemy też, że trzeba dorosnąć. Ślub to nie byle co, dlatego zgadzamy się na przyjęcie twojej religii, pod warunkiem, że załatwisz nam zgodę od jednego z wyższych biskupów, by nasze małżeństwo nie było potępione przez innych – Gdyby szczęka mogła wylecieć, zrobiłaby to z ust Jasmin, miała swoje siostry za głupiutkie istotki, które chcą się przez całe życie bawić, a tu proszę niespodzianka.
– Dlaczego nalegacie na to?
– Nasz obóz wielokrotnie podróżował po północy, przeczytaliśmy z nudów prawie każdą znalezioną książkę, umiemy łacinę, grekę, arabski, hiszpański, francuski i angielski. W chrześcijaństwie w porównaniu do Islamu ma się tylko jedną żonę, jednakże jesteśmy świadome, jaki mają wpływ kapłani, szczególnie ci, na wysokich stanowiskach na swoje owieczki, mogą im cokolwiek wmówić, dlatego odpowiedni dokument załatwi sprawę – kontynuowała Basra.
– Będziecie mieli nawet lepiej, ale o tym opowie wam Barnaba – Wyjrzał za okno i zawołał coś niezrozumiałego, po czym powrócił na swoje miejsce.
– Kto to jest Barnaba? – spytał Ryszard, który jeszcze nigdy nie spotkał się z takim imieniem.
– To nasz nowy pasterz, będzie dbał o nasze potrzeby duchowne, widzę twoją kwaśną minę, mój przyjacielu. Jednak zapewniam, że ten Polak nie jest tacy jak inni.
– Powiedziałeś Polak? – wtrącił się, dotąd milczący Rudolf.
– Zgadza się.
– To będzie ciekawe – odparł lekko zdenerwowany młodzieniec.
– A czemu? – spytał zdumiony Dawid.
– Cóż, nasz narody lekko się nie lubią. Już parę razy ich zaatakowaliśmy, ale od bitwy pod Cedynią, gdy doznaliśmy porażki, jak na razie jest spokój... Przynajmniej takie wiadomości dochodziło do mojej wioski, jak naprawdę jest, tego nie wiem.
– Może i nie lubimy Niemców, ale współpracować z nimi możemy. Szczęść Boże wszystkim – Wpuszczony przez Dawida, wszedł wysoki mężczyzna o dużej tuszy i grubej rumianej twarzy, ubrany w długi brązowy habit przewiązany grubym sznurem.
– A co tu tak, jak na scypie? Ktoś umarł? Po zapachu wnoszę, że chyba tak. Co się tak patrzycie, jak ciele na malowane wrota, wiem, że mam trochę sadełka, ale wierzcie mi, jestem okropny w smaku – Uśmiechnął się, łapiąc się za brzuch. Pozostali poczuli, że raczej polubią tego śmiesznego jegomościa. Barnaba usiadł przy stole i nalał sobie pełny kielich wina, wychylając go do dna.
– Ach, tego było mi trzeba... No to gadajcie, czemuż cię moje kochane dziatki mnie wołali? Od razu mówie nie spowiadam, nie mi słyszeć wasze grzechy, naszego Pana proście o wybaczenie, ja jestem słabym przewodnikiem, odpustów nie sprzedaję, bo jedyna waluta w rozmowie z Bogiem to modlitwa i dobre uczynki, kazanie mogę wam dać, choć nie będzie jakieś odkrywcze, Więc czego pragniecie od starego Barnaby?
– Widzisz wielmożny mojego przyjaciela? – Wskazał na Ryszarda – Tak mu los sprzyja, że dwie dzierlatki są mu przeznaczone.
– Mówisz? Rzeczywiście, patrząc na tę trójkę, wyczuwam odór miłosnej komedii. Blee – Wychylił kolejny kielich.
– Czyżbyś wielebny nie lubił miłości? – Zdziwiła się Jasmin.
– Jezus nauczał o niej, więc i ja to robię, po prostu ze mnie taki romantyk, jak z Niemców niewinne baranki, bez obrazy młody – I następna porcja wina wylądowała w jego żołądku.
– To da się załatwić? – spytały bliźniaczki.
– Po urodzie wnoszę, że raczej chrześcijankami nie jesteście... Ja tam do muzułmanów nic nie mam, póki nie zachcę im się polować na głowy niewiernych.
– Przyjmiemy chrzest, jeśli będzie trzeba – odparła Siwa.
– Ze względów jeno praktycznych? – spytał, obalając cały dzban na raz.
– W waszych księgach piszę, że Boga zawsze można odnaleźć, co szkodzi, by się ochrzcić i odpowiednią drogę znaleźć później?
– W twoich oczach widzę mądrość panienko, co potrzebujecie?
– Akceptacje biskupa wobec tego małżeństwa oraz zorganizowanie wesela – odparł krótko Ryszard.
– Biskupa mówicie... Kardynał będzie lepszy, kościółek już macie, na polowanie swoich ludzi wyślecie, tylko trzeba dużo alkoholu, bo jaśnie ekscelencja lubi sobie popić i pojeść – Potarł swoją brodę w zamyśleniu.
– Nie dziwicie się wielebny, że chce pojąć za żonę obydwie?
– Przecież obie tworzą razem jedną osobę, dogadują się bez słów. Machnie się jakąś przemowę, że jesteście wyjątkami bla bla bla. Ale o to się już nie martwcie – Odłożył pusty dzban na stół.
– Mamy rozumieć, że nie będzie ze ślubem problemu?
– Problem jest wtedy, gdy panna młoda brzydka, a pan młody biedny... Ha ha, taki mały żart. Zostawcie mi te ceregiele, w końcu jestem pasterzem i muszę dbać o moje owieczki. Dzięki za przedni napitek, za równo w niedziele w najważniejszy dzień boży staniecie na ślubnym kobiercu. Idę dogadać szczegóły z poczciwym Diego, szkoda tylko, że pomimo tak podobnego wieku miedzy nami, ma tak słabą głowę. Będę musiał siedzieć i rozmawiać o suchym pysku – Wyszedł normalnie, tak jakby nie opróżnił dwóch dzbanów wina, oprócz czerwonego nosa, nic o tym nie świadczyło.
– Dawidzie skądżeś wytrzasnął tego wesołego cudaka? On może wypić więcej ode mnie, ja po takim spożyciu miałbym problem z trzeźwym myśleniem – Zwrócił się do przyjaciela Ryszard.
– Spotkałem go w czasie jednej z misji, napadli go zbójcy. Najlepsze jest to, że jeszcze chwila, a tych rzezimieszków zamieniłby w kaznodziei... Ma wielebny dar mowy... Rudolfie, przydzieliłem ci jednostkę bystrych i zaufanych ludzi, musisz stworzyć wiele ukrytych ostrzy oraz eliksiru, który będzie elementem inicjacji. Dla Jasmin i jej sióstr mam jeszcze w zapasie, więc możecie go zażyć w waszym pokoju. Dam wam teraz do czasu wesela wytchnąć, jednak po nim bierzemy się do pracy, Zakon musi się rozwijać – rzekł Dawid, spoglądając na przyjaciół.
– A o to nasze zawołanie: Niech prowadzi nas wszechmocny ojciec. A odpowiedź brzmi: Obyśmy nigdy nie zeszli z jego drogi – Podał trzy fiolki oraz sześć ukrytych ostrzy.
– Niech prowadzi nas wszechmocny ojciec.
– Obyśmy nigdy nie zeszli z jego drogi – odpowiedzieli, a każdy rozszedł się w swoją stronę.

1 komentarz

 
  • Almach99

    I juz polubilem ojca Barnabe🍷 jednak zycie w sredniowieczu mialo swoje zalety - Bedac bogatym szlachcicem mozna bylo sie dogadac z kardynalem w sprawie poslubienia blizniaczek 😃
    A siostrzyczki to niezle ziolka, wcale nie glupie, oczytane.

  • krajew34

    @Almach99  Z nudów różne rzeczy się robi, nawet staję się bardziej inteligenty :)  No mając pieniądze i wpływy można było wszystko, w gruncie rzeczy podobnie jak dzisiaj, choć już  aż takich cyrków nie zrobisz. Ciesze się, że spodobał się Barnaba, tak myślałem, by w czasach, gdzie miecz i biczowanie króluje, pojawiła się taka pozytywna postać