Najemnik cz. 6

Cały wczorajszy romantyzm prysł wraz z dźwiękiem budzika. Jak każdego ranka, przyjaciel wstał wcześniej, chciałem pomóc mu więc w podjętym trudzie. Przytuliłem się mocniej do pani Dominiki. Szukając główką wejścia do słodkiej norki. Majtki oczywiście przeszkadzały, liczyłem, że odpowiednio poinformowana, sama zapragnie wpuścić mnie do środka. Okazało się, że jednak, nic a nic, nie podziela mojego porannego entuzjazmu.
- Czuję, że już się pan przebudził. W sumie niepotrzebnie, bo może pan sobie jeszcze spokojnie spać. Proszę aby dziś pan jeszcze został tutaj.
- Oczywiście, rozumiem, że nie będę pani potrzebny – bardziej stwierdziłem niż zapytałem.
Cały poranny animusz oklapł, a tak miło się zapowiadało, kurna. Czułem się wyraźnie, porannie, niezaspokojony. No nic, będę to musiał jakoś przeżyć, choć ciśnienie w podbrzuszu wyraźnie przeszkadzało. W sumie to dawno nie miałem okazji tak często dawać mu upust. Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia. Do tego ten widok, koronki, pończoszki, zgrabne ciało, burza włosów, ech, żyć nie umierać. Nawet przez chwilę wczoraj wieczorem roiło mi się, że mógłbym porzucić swoje samotnicze życie dla takiego układu. Właśnie układu, nie związku. Przecież mnie zatrudniała, niech to wreszcie dotrze do tego zakutego łba. A ten seks to premia. Za dużo w tym przyjemności, żeby nazwać obowiązkiem, ale jednak poniekąd tak było.
- Czy ma pani jakieś zadania dla mnie na dziś?
- W zasadzie to chciałam, żeby pan jeszcze wypoczął, bo może mi się pan przydać wieczorem. A do tego czasu może pan się skupić na swoich poszukiwaniach.
- Jest mi trochę niezręcznie, ale mam delikatną prośbę … - spojrzałem na nią, wyczekując reakcji.
- Delikatną? A czego dotyczy?
- Pani córki.
- A dokładniej?
- Czuję się przy niej trochę niezręcznie. Jej negliż … wiem, że jest u siebie w domu, ale … - zacząłem się plątać. Nie chciałem wprost powiedzieć, że smarkula mnie kręci, przynajmniej tak samo jak jej matka, choć osiąga to w zupełnie odmienny sposób.
- Jest dorosła i jak pan wspomniał jest u siebie. Nie zamierzam jej ograniczać w żaden sposób, podkreślam, w żaden. Zapomniałabym, nowe rzeczy dla pana powinny wkrótce dotrzeć – po tych słowach po prostu wyszła do łazienki. Nie zadała sobie nawet trudu pozbierania swoich rzeczy, czy choćby okrycia się czymś.  Przedefilowała przede mną, bez żadnego skrępowania. Znów biła z niej ta duma i elegancja, którą uwielbiałem, choć była prawie naga. Ułożyłem się powtórnie na łóżku. Ta krótka konwersacja sprowadziła mnie skutecznie na ziemię. Jestem tu by chronić, zaspokajać, dawać się ubierać i towarzyszyć. Siła najemna specjalnego przeznaczenia, ot co. Ale czy to ma też dotyczyć córeczki? Nie dała mi jednoznacznej odpowiedzi. Chyba poczekam lepiej na te rzeczy tutaj, żeby nie pałętać się półnagi po domu, bo zapewne, znów bym na którąś z nich trafił. A potrzebowałem niewątpliwie chwili dla siebie. Trzeba się zdecydować czy brnę w to dalej, czy próbuję się wypisać z honorem. Tylko czy jest jak? Ulubieniec zapewne chciałby to wykorzystać, i kupić moją przychylność i wiedzę, albo wręcz odwrotnie, widząc, że straciłem jej protekcję, wyrwać z korzeniami. I tak źle, i tak niedobrze. Muszę zacisnąć pośladki, i służyć jak potrafię najlepiej. Pamiętając, że trzeba szykować plan awaryjny.
Rozległo się delikatne pukanie do drzwi.
- Proszę.
- Zostawiam ubrania pod drzwiami – usłyszałem głos Tośki w odpowiedzi.
- Dziękuję – moja odpowiedź chyba już trafiła w próżnię, bo usłyszałem tylko charakterystyczne odgłosy na schodach.
- Co te kobiety mają w sobie, że od rana potrafią katować się szpilkami? Nigdy tego nie zrozumiem – przebiegło mi przez myśl. Nie zamierzałem się nad tym rozwodzić, bo to nie mój problem. Pora się wziąć za siebie. Łazienka była pusta gdy tam zajrzałem. Pani Dominika musiała zrobić swoją toaletę wyjątkowo sprawnie, albo ja straciłem zupełnie poczucie czasu. Prysznic, golenie, ubieranie. Tym razem pozwoliła mi na powrót do ulubionego stylu. Zwykła koszulka, szorty, wreszcie pełen luz. Mogłem się spokojnie bujać, przyjaciel też to lubił. Zszedłem do kuchni. Młoda oczywiście też tu była i powitała mnie z szerokim uśmiechem.
- Dzień dobry. Mama dopiero co wyszła, a pan już wstał. Uszykowałam śniadanie, tak jak wczoraj, ale już tylko z herbatą. Gotować nie umiem, ale chyba kanapki wystarczą? - spojrzała błagalnie.
- Dzień dobry. Oczywiście, że tak. Dziękuję.
Faktycznie talerz z kanapkami wyglądał imponująco. Musiała włożyć w niego sporo pracy, więc nie zamierzałem tego zmarnować. Smakowały wybornie, a ona krzątała się porządkując kuchnię. Miałem sporo czasu, żeby jej się przyjrzeć. Jasna, satynowa koszulka okrywała jej ciało, a właściwie mały jego kawałek. Kończyła się tuż za pośladkami. Przełknąłem ciężko kęs. Właśnie o tym mówiłem jej matce. Może powinienem porozmawiać z nią bezpośrednio?
- Antosia, chciałem Cię o coś poprosić.
- Tak? - rzuciła nie odwracając się. Za to jakiś podły okruszek musiał jej upaść na podłogę. Dlaczego wszystkim znanym mi kobietom jak coś upadnie, to nie kucną by to podnieść, tylko schylają się, prezentując wszystko w pełnej krasie? Młoda wykonała dokładnie taki manewr, prezentując mi swój pokryty delikatnymi kłaczkami skarb. Nie, to już za wiele. Wstałem bez słowa. Odstawiłem krzesło i systematycznie zacząłem przestawiać wszystko ze stołu, na kuchenny blat.
- Nie smakuje panu? - zapytała zatroskana.
- Smakuje, bardzo, za bardzo.
Skończywszy porządki, złapałem ją za biodra i posadziłem na krawędzi stołu. Rozsunąłem jej uda, zajmując między nimi miejsce. Opuściłem szorty na kolana, uwalniając sztywnego przyjaciela. Patrzyła na mnie z mieszaniną strachu i podniecenia, ale milczała. Zagłębiłem dłoń w wesołe kędziorki, szukając drogi do jej cipki. Prowadziła mnie wilgoć. Palce z łatwością wniknęły w głąb. Nie czekając rozwarłem ją, robiąc miejsce swojemu kutasowi i wszedłem płynnym ruchem po same jądra. Nie sprawiłem jej bólu. Imponowała poranną wilgotnością, i przyjęła mnie z głośnym westchnięciem. Popchnięta delikatnie ułożyła się na stole. Jej dłonie, chwyciły krawędź stołu, powodując, że nie ślizgała się na nim przyjmując kolejne pchnięcia. Nogi, na których ciągle miała klapeczki na wysokiej szpilce wylądowały na moich ramionach, a piersi bezwiednie uwolniły się z koszulki. Nie interesowała mnie jej satysfakcja. Po tych chwilach drażnienia i szczucia przez małolatę, miałem po prostu ochotę ją zerżnąć. Dać upust ciśnieniu, tłoczącemu się w podbrzuszu. Posiąść ją zdecydowanie. Teraz robiłem to. Penetrując głęboko, biorąc jak swoje. Ciągle milczała. Oddawała się mojej chuci, próbując robić wrażenie, że jej to nie dotyczy. Przyśpieszyłem, by znów zwolnić, gdy byłem głęboko, aby zatoczyć kółko w jej wnętrzu. Odniosłem wrażenie, że jej usta wyszeptały bezgłośnie – Nie w środku – jednak nie interesowało mnie to. Chciałem jej ciała. Jej skarbu, który choć tak podobny do jej matki otulał zupełnie inaczej. Nieco ciaśniej, jakby żarliwiej. Kopulowałem z nią zwierzęco, gdy drzwi otworzyły się, a w nich pojawiła się pani Dominika
- Zapomniałam doku … - słowa uwięzły jej w gardle.
Byłem pewny tyrady, ataku, a ona spłoniła się i wycofała. Odebrałem to jako nieme przyzwolenie. Docisnąłem Tośkę jeszcze mocniej. Jeszcze szybciej zacząłem pracować w jej wnętrzu. Spełnienie nadchodziło wielkimi krokami, by wybuchnąć z olbrzymią siłą. Pompowałem w nią nasienie. Wyduszając ostanie krople, poczułem jak zaciska się na mnie. Zagryzając wargi próbuje stłumić jęk. Jej ciało ją jednak zdradziło, prężąc się i dysząc. Wyszedłem z niej. Lekko oklapły kutas, kapał resztkami spermy. Mimo, jej stanu zmusiłem ją by klęknęła i oczyściła go ustami. Z początku niechętnie, uczyniła to, a gdy skończyła pomogłem jej stanąć na drżących nogach. Podłogę znaczyła mała kałuża, a po jej udzie płynęła struga jej i moich soków. Podciągnąłem spodnie i pocałowawszy ją w czoło, bez słowa wyszedłem.
Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać, że chyba przejebałem sobie życie w tym mieście. Pierdolić to – myśl, która zaprowadziła mnie do zaprzyjaźnionego baru, dawała impuls do kolejnych kolejek.
Nie liczyłem ich. Znikały w gardle, ale nie dawały ukojenia myślom. Przesiedziałem tak cały dzień, rozważając znów co dalej. Rano było to trudne, teraz wydawało się już nie do rozwiązania. Nie ucieknę od tego, trzeba się z tym zmierzyć … jakoś. Odrywając tyłek od stołka, dopiero odczułem ile wypiłem. Nieco chwiejnym krokiem dotarłem do domu „moich” kobiet. Był pusty. Na kuchennym blacie, stały jeszcze poranne kanapki. Wyschnięte, nie były już tak atrakcyjne. Nie miało to znaczenia. Wziąłem je i gapiąc się tempo w telewizor, zacząłem przeżuwać. Nie usłyszałem jej kiedy wróciła. Musiałem przysnąć. Pani Dominika stała nade mną, wpatrując się ostro. W końcu wydusiła z siebie.
- Nie powiem żebym była zachwycona tym co rano widziałam. Ale pokazał pan, że ma jaja i w stosunku do kobiet nie jest maślakiem, o co pana podejrzewałam.
Mówiąc to podciągnęła spódnicę, po czym ściągnęła majtki prezentując świeżo wydepilowany skarb.
- Chcę by mnie pan zerżnął jak Tośkę.
Zdębiałem. Oczekiwałem ostrej reprymendy, wywalenia z roboty, wilczego biletu, ale na pewno nie czegoś takiego. Musiałem działać szybko, by nie zaprzepaścić tej chwili.
- Obróć się i wypnij – rozkazałem
Wykonała to bez zbędnej zwłoki. Dałem jej solidnego klapsa, aż mocny czerwony odcisk pozostał na pośladku. Wyprostowała się zaskoczona błyskawicznie.
- A teraz na stół. Otwórz szeroko nogi i zacznij się pieścić. Gdy ujrzę pierwszą kroplę wilgoci, która z ciebie płynie to dostaniesz to co młoda.
Jej twarz wyrażała pełne zaskoczenie, ordynarnością i bezczelnością mych słów, ale posłusznie wykonała polecenie. Musiało na nią działać. Przyzwyczajona do dowodzenia, zmuszona do posłuszeństwa. Z nieba do piekła. Wszedłem w nią prawie natychmiast. Jej cipka błyszczała wilgocią ledwie rozłożyła nogi. Po wódce mogłem ją pieprzyć całą noc, wiedziałem, że nie dojdę. Ona jednak nie miała powodu do narzekania. Musiała na to czekać, bo orgazm przyszedł równie nagle, jak klaps spadł na pośladek. Zawyła dziko. Przyglądałem się jej z głupim wyrazem tryumfu. Chwilowej władzy nad cipkami w tym domu.
- Czy takiej właśnie ochrony pani sobie życzy?
- Tak, dzisiaj właśnie takiej. Proszę mnie zanieść do łazienki.
Ja jednak nie rozumiem kobiet, a to chyba będzie długa noc, a mi przyjdzie ciężko pracować na swoją pensję.

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2046 słów i 11177 znaków.

6 komentarzy

 
  • Okolonocny

    Jeeee, wreszcie!!! Wiedziałem, że tak się to skończy! Dokładnie tak! Poziom mojej sympatii do tego faceta wzrósł o 200% ;) To znaczy fajne były te gierki z kobietami, ale wreszcie pokazał jak szarżują dragoni :D

  • Szarik

    @Okolonocny sam już zaczynam zapominać co było w poszczególnych częściach :D

  • Okolonocny

    @Szarik Nie dziwię się ;). Z grubsza, w końcu Młoda przegięła i została solidnie zerżnięta. Też po pozbieraniu się poszedłbym na kielicha tak nawiasem mówiąc. No a potem i u pani Dominiki nabroił.

  • nefer

    Czyli do pracy i przenieś nas do tej łazienki.  ;)

  • Szarik

    @nefer pisze się powoli ;)

  • Sturbuckniezalogowany

    Szarik perwers!!!  Teraz moge sie zwracać do Ciebie w ten sposob:). Doceń, ze zrezygnowałem ze "starego":)

  • Szarik

    @KontoUsunięteniezalogowany tam od razu perwers, metryka trochę tłumaczy :D

  • nienasycona

    No! I to, to ja rozumiem:)

  • Szarik

    @nienasycona chcesz wyplenic ze mnie pokłady romantyzmu? :D

  • nienasycona

    @Szarik, facet ma być romantyczny we dwoje, a nie na forum:P Ojcze, córy swej nie znasz??:P

  • Szarik

    @nienasycona ach te stereotypy... Jak ciągle mamy byc twardzi,  to jak nauczyć się mięknąć w Waszych objęciach? Czyżby córka za mocnymi klapsami tęskniła?

  • nienasycona

    @Szarik, lać i patrzeć, czy równo puchnę:)

  • ver

    Świetne :-)

  • Szarik

    @ver dziękuję

  • chaaandelier

    Moja ulubiona część.   <3

  • Szarik

    @chaaandelier dziękuję :)