Najemnik cz. 13

Muszę przyznać, że chyba pokochałem te wszystkie kobiety wypełniające dom swoją obecnością. Każdą na swój indywidualny sposób, każdą, za coś innego. Może jednak powinienem powiedzieć, że wbrew czemuś, bo przecież nie kocha się za coś. Miało to jednak pewną wadę, którą powoli dostrzegałem. Systematycznie traciłem wolność, zdolność samostanowienia. Ja, Latający Holender, zostałem uziemiony w porcie, gdy inni pływali pod pełnymi żaglami. Łapali wiatr, próbowali dotknąć horyzont. Przygasłem. Zdałem sobie sprawę z nieuchronności losu, że moje życie, już nie należy do mnie. Jakby tego było mało, same baby! Gdzie się człowiek nie obróci, tam baba. Wizja kolejnej, w postaci opiekunki maleństwa, rysowała się jak koszmar. Z kumplami spotykałem się sporadycznie, charakter ich pracy i rodziny nie pozwalały na więcej. Chyba jedynym facetem, z którym złapałem nić porozumienia był lekarz Tośki. Opiekował się też panią Dominiką, więc miał całkiem dobrą orientację w naszym pokręconym układzie. Z początku wrogi, później zazdrosny, następnie obojętny, aż do momentu jednej z wizyt kontrolnych.
- Chcecie państwo poznać płeć, bo maleństwo pięknie się ułożyło?
Tośka spojrzała na mnie z nadzieją w oczach. Nie potrafiłem odmówić jej niczego. Topiła moje serce jak wosk nad płomieniem świecy.
- Tak, prosimy – odparłem w naszym imieniu.
- Będziecie państwo mieli – zawiesił głos, niczym prezenter jakiegoś podłego show – córkę.
Nie powiem bym był zbyt mocno zaskoczony. W tym babińcu to było do przewidzenia. Za to w oczach lekarza zobaczyłem coś, co mógłbym określić jak współczucie. Muszę chyba nieco prześwietlić przy okazji jego postać.
- Nie cieszysz się? - Tośka spytała zmartwiona moją miną.
- Cieszę się kochanie – odparłem, chyba bez dostatecznego zaangażowania, bo spytała powtórnie.
- Na pewno?
- Tak – pocałowałem ją mocno.
Oczywiście przekazała nowinę matce, jeszcze zanim zdążyliśmy wrócić do auta. Tym samym w domu czekał już komitet powitalny. Rzuciły się na nią, jakby zdobyła mistrzostwo świata w pięcioboju. Mi dały po buziaku, po czym porwały ją w swój krąg ploteczek, opowieści, marzeń. Zostałem sam jak kołek. Chyba kupię sobie psa, wielkiego rasowego samca, i za chińskiego boga nie pozwolę go wykastrować. Niech choć jeszcze jeden facet będzie w tym domu. Choć znając je, pewnie i jego owiną sobie wokół palca …
Próbując się przebić przez ich jazgot zapytałem – macie coś przeciw, że sprawdzę, czy nie ma mnie w barze?
- Niech pan idzie. My tu mamy tyle do omówienia, że nie będzie pan potrzebny – jak zwykle do pani Dominiki musi należeć decydujący głos. Z pewną niecierpliwością czekam na moment, w którym zacznę do niej mówić "mamusiu”, lub prosić by "babcia zajęła się maleństwem”. Odczuć tę malutką chwilę triumfu. Z drugiej strony, seks z taką kandydatką na babcię był rewelacyjny. Dziś nie jest co prawda "jej dzień”, ale może Tośka zgodzi się na odstępstwo. Cholera, jak ja mogę myśleć w ten sposób? Zgodzi się? Zapytam? Czy to cichaczem ja zostałem wykastrowany? O nie! Po prostu wezmę ją jeśli najdzie mnie ochota, choćby na kuchennym stole, albo opartą o wannę. Tak, to jest całkiem przyjemna perspektywa.
Pokrzepiony tą myślą wyszedłem z domu. Bar przywitał mnie lekkim zaduchem, półmrokiem i wrzaskliwą muzyką. Miałem to jednak w głębokim poważaniu. Chciałem się napić. Dać sobie złudne uczucie odzyskania kontroli nad własnym życiem. Barmanka rozpoznała mnie, obwieszczając to szerokim uśmiechem. No proszę, nie spałem z nią, a tak się cieszy na mój widok, no kto by pomyślał? Może to klucz do sukcesu?
- Dzień dobry. Dawno pana nie było u nas.
- Witam. Obowiązki i brak czasu na przyjemności.
- Wszystkie? - zapytała, posyłając mi rubaszne spojrzenie.
- Nie, nie wszystkie na szczęście.
Czułem jak moje wargi wysychają i mimowolnie je oblizuję. Muszę odpędzić szybko tę myśl, która z impetem wgryza się w mózg, wypychając krew w zupełnie inną część ciała. Solidnie się napić, to ma dziś dominować. Spowodować by bodźce przestały oddziaływać tak intensywnie.
- Wódeczka dobrze zmrożona? - spytałem.
- Schłodzona standardowo.
- Czyli z półki?
- Dla pana znajdzie się coś ekstra.
- Dołączyłem do grona VIPów?
- Powiedzmy. Chłopaki z miasta o pana pytają. Chcieli żebym dała znać jak pan przyjdzie.
- Mówili o co chodzi?
- Nie. Tylko tyle, że to coś ważnego.
- Ok, myślę, że zdążę się napić zanim przyjadą.
- Postaram się – uśmiechnęła się do mnie pięknie, po czym odwróciła się. Wykonała perfekcyjny skłon do schowanej zamrażarki. No, nie napiję się tej wódki dzisiaj, bo mi mały nie pozwoli kieliszka utrzymać, jak tak dalej pójdzie. Prezentacja zgodna z marzeniami samca. Odwróciła się dzierżąc w dłoni oszronioną butelkę.
- Może być?
- Dokładnie tak jak lubię – sam już nie wiedziałem, na co cieszę się bardziej. Na jej towarzystwo, czy zawartość flaszki. Ta oleistym strumieniem napełniała kieliszek. Przesunęła go w moją stronę. Przecież właśnie po to tutaj przyszedłem, by lodowata ciecz spłynęła przez gardło. Ten pierwszy kieliszek zawsze był najlepszy, jednak rozkosz przerwały znajome głosy i silne klepnięcie w plecy.
- Gdzie się tak, kurwa, długo chowałeś?
- A co tęskniliście?
- Za tobą? Zajebiście. Od czasu jak nie robisz w firmie, to nudzi nam się.
- A ja myślałem, że pierdzicie w pasiaki, za jakieś gówno.
- My? Przecież wszystko na legalu.
- Oczywiście. A ostatnie sanki to były za miłość do ojczyzny.
- A weź nie wkurwiaj, bo się odmyślę.
- To co pijecie ze mną?
- Młoda dupa tak Ci dała, że już łoisz?
- Potrzebowałem chwili oddechu. Pani Aniu, jeszcze raz to samo proszę, a dla panów, co tam będą chcieli.
- Chłopie my o formę dbamy, żadnego alkoholu. Ania daj nam dwa soczki.
- Tak po imieniu?
- Nie wiedziałeś, że to nasze? Dobra, a teraz słuchaj. Pamiętasz te dwa młode leszcze, które chciały cię dojebać?
- Ciężko zapomnieć.
- To nie gość, którego sklepałeś ich nasłał.
- A kto?
- Ta jego suka. To ona kręci tym interesem.
- Pierdolisz.
- No właśnie nie.
- Co chcesz za tę informację?
- Mały drobiazg. Weź mojego młodego do roboty. Nie chcę, żeby poszedł w miasto, a ty mu krzywdy nie zrobisz. Jolka by się martwiła, ale ty nie wiesz jak to jest.
- Wiesz, że ja robię u kogoś, ale zapytam. Raczej nie odmówi.
- Dobra i jeszcze jedno.
- No?
- Uważaj na młodą, chodzą słuchy, że coś planują dla niej.
- Dzięki i pozdrów Jolkę.
- Ta, i znów będziesz się za nią ślinił, jak przed maturą.
- Bab to ja mam aż nadto.
- Słyszałem. Ania zadbaj o niego.
Wyszli, a mnie pozostał ból w plecach, po kolejnym klepnięciu. Wypiłem jeszcze dwie kolejki, ale wóda przestała smakować. Szlag by to, nawet tyłek barmanki przestał kręcić. Pora wracać, a nawet nie czuję promili. Do dupy z tym wszystkim.
- Synku zrób coś z nimi, bo mi się tu pozabijają – już od progu powitał mnie głos pani Krysi.
- A co się stało?
- Tośka wrzeszczy, że się nie zgadza, a pani, że to konieczne. Nic nie rozumiem, bo ćwierkały radosne, a teraz krzyczą od godziny na siebie.
- Dobra już idę.
Wbiegłem po schodach, prawie taranując zapłakaną Tośkę.
- Proszę cię nie rób tego.
- Ale czego?
- Mama chce, żebyś przeleciał jakąś obcą babę. Od gościa, który cię wtedy pobił. Ja nie chcę – znów zaczęła szlochać. Pani Dominika wyszła z sypialni.
- Kochanie to konieczne. Obiecuję, że to będzie tylko raz.
- Musimy porozmawiać pani Dominiko. Są nowe informacje, a do tego planu zawsze można wrócić. Tośka idź proszę do siebie, ja przyjdę później i przestań płakać. Będzie dobrze.
Pocałowałem ją i przytuliłem mocno. Uspokoiła się trochę i karnie poszła do siebie.
- A panią zapraszam do łazienki – powiedziałem otwierając drzwi. A już myślałem, że przeszła mi ochota na jej tyłek, ciężko będzie się skupić na tej rozmowie...

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1540 słów i 8258 znaków, zaktualizował 2 gru 2015.

6 komentarzy

 
  • KAROLAS

    też czekam... :)

  • Szarik

    @KAROLAS widzę,  że chyba muszę wreszcie zabrać się do roboty ;)

  • KAROLAS

    @Szarik było by miło  ;)

  • eliza1898

    Kiedy kolejna część? już nie moge się doczekać

  • Szarik

    @eliza1898 ciężko się zebrać po gonitwie końca roku, ale światełko w tunelu jest ;)

  • chaaandelier

    Jestem ciekawa co szykujesz dla bohatera. ;) Oby jakieś ciekawe niespodzianki.

  • Szarik

    @chaaandelier dam mu witaminę V i spuszczę ze smyczy :D Na razie myśli zbieram, ale opornie mi idzie :D

  • chaaandelier

    @Szarik O nie! Gdzie się podział ten facet z początkowych części?

  • Szarik

    @chaaandelier oj marudo Ty :D

  • chaaandelier

    @Szarik Ktoś w końcu musiał to napisać! :D

  • Szarik

    @chaaandelier ech, przyjdzie rękawy zakasać ...

  • chaaandelier

    @Szarik Tak! Do pisania już!

  • Szarik

    @chaaandelier ktoś tu lanie dostanie ...

  • chaaandelier

    @Szarik Hihihi.. Właśnie na to liczę. :D

  • Szarik

    @chaaandelier  :spanki:

  • chaaandelier

    @Szarik   :yahoo:

  • Szarik

    @chaaandelier ta dzisiejsza młodzież  :rotfl:

  • chaaandelier

    @Szarik Ja już nie jestem młodzieżą. :D

  • Szarik

    @chaaandelier jesteś, jesteś :D

  • chaaandelier

    @Szarik Sprawdziłam, zostało mi jeszcze rok bycia młodzieżą...

  • Szarik

    @chaaandelier a nie mówiłem? Później będziesz młodzieżą starszą, tak gdzieś do emerytury :D

  • chaaandelier

    @Szarik Aż tak długo? Oo matko..

  • Szarik

    @chaaandelier wiecznie młoda, to źle? :D

  • chaaandelier

    @Szarik W sumie to nie. :D

  • nefer

    Czekam na szczegóły tego planu, bo chyba jednak wola Szefowej zwycięży i będziemy mieli okazję ujrzec bohatera w kolejnej akcji.  ;)

  • Szarik

    @nefer to jeszcze chwilę potrwa, nim uda mi się coś napisać ;)

  • nefer

    @Szarik Święta idą to coś się należy czytelnikom (i bohaterowi).

  • Szarik

    @nefer tak, to dobry pomysł, i mam nadzieję, że uda się go zrealizować.

  • Okolonocny

    No, wreszcie do idylli wraca nieco brutalnego świata. Nie ma to jak podniesienie testosteronu na polu chwały i powrót do takiego zachęcającego babińca. Coś krótkie te fragmenty. Człowiek się nie zdąży rozkręcić, a tu już koniec. :devil:

  • Szarik

    @Okolonocny zauważyłem, że każdy odbiera ten odcinek inaczej. A że krótki, cóż mam rzec, powstawał głownie na parkingu w aucie, więc ... dobrze, że choć tyle :P

  • Okolonocny

    @Szarik Lepiej krótki niż wcale. Ale czasem się czuję jak w sytuacji, gdy dziewczyna w pół gry wstępnej nagle zbiera ciuchy i mówi, że ona tak nie może :D. Z drugiej strony, lepiej mało niż wcale ;)

  • Szarik

    @Okolonocny w połowie gry wstępnej to pół biedy, gorzej jak już w trakcie ;) No zobacz, a ja skończyłem pisać, bo stwierdziłem, że już dość :D

  • Okolonocny

    @Szarik A to aż tak to jeszcze nie miałem.
    A co do dobierania... Wątków jest kilka, tak samo jak kontrowersji, więc sam rozumiesz... ;)

  • Szarik

    @Okolonocny oczywiście, więc  :cheers: za to :D

  • Okolonocny

    @Szarik  ano :cheers: :)

  • nienasycona

    Bardzo ładne, Szary Wilku:) Przypomniały mi się słowa mojego byłego, gdy mój i jego siostry okres się zsynchronizował- " kur....same baby i pies też suka" :D I mam wiadomość od Goku. Przeczytał Najemnika i prosił, bym przekazała, że cios w potylicę w najlepszym razie kończy się utrata przytomności:) Ja się nie znam:D

  • Szarik

    @nienasycona i znów karmisz moją próżność, dziękuję  :kiss: Podziękuj proszę Goku,  bo ma rację,  pozostaje liczyć, że ktoś się nie postara ;)