Monika polonistka 5

Po takim aktywnym treningu na dyskotece Monika zaproponowała Bartkowi kolację w sobie tylko właściwy sposób.  
– Bartek idziemy do nas, zjemy jakąś kolację, kanapki już mamy gotowe, przygotowałyśmy  bo po seksie zawsze nam się chce jeść. Zaproszenie bez śniadania, na śniadanko każdy wstaje sam.  
Była godzina 23 weszliśmy całą trójką do naszego pokoju. My swoim zwyczajem zrzuciłyśmy ciuszki. Bartek o dziwo zrobił to samo. Teraz miałyśmy możliwość ocenić sprzęt naszego kolegi. Miałam porównanie jedynie z dildo Moniki, no był znacząco mniejszy mimo, że stał na baczność a w zasadzie zadzierał łeb do góry.
Wzięliśmy ręczniki (też na wypadek spotkania któregoś z kolonistów) i przemknęliśmy do prysznicy (ach ten PRL – 4 prysznice na cały korytarz). Nie wycierając się bo noc byłe ciepła, niezauważeni znaleźliśmy się z powrotem.
Dwa materace na środku pokoju stworzyły wcale wygodne miejsce na wspólne igraszki. Nie miałam jeszcze mężczyzny i wiedziałam, że  Monika nie zostawi nic przypadkowi. Monika i Bartek zaczęli od pocałunków. Ja przyjęłam role widza. Ułożyłam się wygodnie i w miarę rozwoju sytuacji pieściłam się starając się nie uronić niczego z przedstawienia jakie dawała Monika. Podziwiałam ich ciała splecione w uściskach. W pewnym momencie Monika wylądowała na torsie Bartka, myślałam że przesunie sie niżej i dosiadzie na jeźdźca kutasa Bartka ale Monika miała inny pomysł przesunęła się wyżej dając mu do wylizania cipkę i gestem wskazała mi sterczącego kutasa Bartka. Nie musiała mi tego powtarzać wzięłam się za robienie mu loda. Po raz pierwszy miałam męskiego penisa w buzi. Po chwili już wiedziałam, że będzie to jedna z bardziej ulubionych moich zabawek.  
Teraz Monika się odwróciła i zaczęłyśmy we dwie obrabiać pałę Bartka,  a w tym czasie Bartek rewanżował się Monice wylizywaniem cipki. Widziałam jak Monika powoli wychodzi na coraz wyższe obroty. Zmienili pozycję, odsunęłam się do poprzedniej roli onanizującego się jak szalonego widza. Bartek zaczął posuwać Monikę najpierw w cipkę na misjonarza potem zmienili pozycję na pieska i gdy Bartek walił ją jak oszalały Monika chciała zmiany pozycji. Bartek ułożył się na plecach a Monika dosiadła go odwracając się do niego plecami wsadzając sobie jego kutasa w pupę. Nie był to koniec a dopiero początek zabawy. Sięgnęła  po lezące na posłaniu dildo i wepchnęła sobie je w cipkę. Uklękłam obok nich, Monika oparła się rękoma o posłanie cały czas podskakując wyrzucana pchnięciami Bartka a Ja zabrałam się za pieprzenie Moniki przy pomocy sztucznego członka. Do tego Monika jeszcze poruszała biodrami wychodząc moim pchnięciom naprzeciw. Całe dildo zagłębiało się w cipkę Moniki i ociekało wprost od jej soków. Widziałam, że Monika zatraciła się w tym całkowicie działała jak maszyna skacząc na kutasie Bartka widziałam białawy płyn wyciekający z pupy Moniki znak, że Bartek już nie wytrzymał tej jazdy i wystrzelił swój ładunek. Teraz i Monika doszła, zwarła uda opadła na bok zwijając się w targany spazmami kłębek. Kutas wysunął się z jej pupy a z dziurki wypływała strużka spermy Bartka. Wzięłam do ust sztucznego członka, posmakowałam soków Moniki. Byłam tak rozgrzana po tym w czym brałam udział, że niewiele myśląc postawiłam fallusa przyklejając go do podłogi i zaczęłam ujeżdżać go analnie czułam wszechogarniającą mnie dobrze już znaną rozkosz i czułam, że chcę więcej i więcej i nagle podskakując na członku wyszłam wyżej kutas wypadł z dupki i opadłam niespodziewanie wprowadzając go sobie po same jaja pod moim ciężarem do cipki. Jedno ukłucie bólu i poczułam oszałamiające poczucie wypełnienia i ja również doszłam w tym momencie. Skórcze orgazmu rozlały się po całym ciele. Gdy się ocknęłam zobaczyłam obok twarz Moniki z błąkającym się uśmiechem.
– Nawet Cię facet nie zdążył zerżnąć a już pozbyłaś się tej pieprzonej cnoty.
Spojrzałam niżej i zobaczyłam wysunięte z mojej cipki dildo ze śladami krwi na trzonie.
- No to rzeczywiście miałaś to z głowy jeśli to tak można powiedzieć.  
- Słuchaj, Monikę traktuję jak starszą siostrę której wiele zawdzięczam i podziwiam. Gdy wiem co wczoraj robiliście, jest to jakby mój prezent dla niej. I to, że prezent jej się podoba sprawia mi przyjemność. Trochę gryzie mnie zazdrość, że mnie wczoraj tam nie było. Ale zdaję sobie sprawę, że to jak teraz podchodzę do seksu, do nagości, to, że w pełni akceptuję swoje ciało, że chyba jestem trochę ekshibicjonistką to jest jej wpływ i jest mi z tym cholernie dobrze. Od tamtych wakacji nie pamiętam, żebym poczuła się zawstydzona swoim wyglądem lub postępowaniem. Uwielbiam być nago, jak jestem w domu to w zasadzie cały czas jestem bez ubrania, przekonałam do tego nawet Mamę teraz i ona wraca z pracy i zdejmuje z siebie ubranie. Nie wiem czy inni też tak mają ale seksualność jest dla mnie cholernie ważna, pozbyłam się dzięki temu wszelkich zahamowań i kompleksów. Nie potarfię być na nią zła czy zazdrosna o Ciebie. Już dawno ustaliłyśmy, że będziemy dzielić się Tobą.  
-Ty mówisz, że jesteś trochę ekshibicjonistką? zbyt surowo się oceniasz. Nie znam większej ekshibicjonistki od Ciebie. Gdy zaprosiłaś mnie do siebie pierwszy raz po wspólnym sylwestrze, bo mieliśmy coś tam przygotować po lekcjach to był to ekshibicjonizm w czystej postaci. Weszłaś do domu, powiedziałaś do mamy  
„– cześć Mamuś, Grzegorza znasz - i zdjęłaś kurtkę,  po czym właściwie w jednej chwili resztę ubrania. Mama zareagowała
– Może chociaż dzisiaj byś się ubrała?
Powiedziałaś, że już nie mogłaś wytrzymać w ubraniu. Mama zaśmiała się
-Żeby chłopakowi pokazać się nago.  
Byłyście obie w tym tak naturalne, że  nie mogłem w to uwierzyć. Krystyna spytała mnie.
- Przeszkadza Ci to?  
- Nic a nic, Dorka jest piękna.  
– No tak, przecież już wcześniej prawie gołą ją widziałeś.  
– Owszem.  
– No to w zasadzie mnie nic do tego.”  
- A wiesz, że to Monika zwróciła mi uwagę na Ciebie. Dwa lata temu po pierwszym dniu gdy zaczęła uczyć naszą klasę byłam u niej, rozmawiałyśmy o jej wrażeniach z lekcji. Pytała czy mam jakiegoś chłopaka, na odmowną odpowiedź spytała to czemu nie zainteresuje się tym chłopakiem co siedzi w trzeciej ławce pod oknem. Mówię, że Tobie tylko samochody i motocykle w głowie, że nie zwracasz uwagi na dziewczyny. Fajny chłopak i można z nim o wszystkim pogadać. Kilka próbowało ale  żadnej nie udało się wejść mu do łóżka. Może jest gejem?  Monika roześmiała się i powiedziała, że to pozory. Jak na nią patrzyłeś to czuła jakbyś obmacywał ją i rozbierał zdejmując ubranie,  a chodząc po klasie czuła Twój wzrok i widziała, że Twój kutas mało Ci spodni nie rozsadzi.  Do tego na tyle byłeś opanowany, że zapytany w takim stanie, logicznie i jasno się wypowiadałeś i jeszcze do tego się uśmiechałeś zaglądając jej w dekolt, specjalnie dla Ciebie nieznacznie rozpięła guziczek a była bez stanika. Powiedziała mi,  że szkoda żebyś się marnował trzepiąc kapucyna. Wygląda, że lubisz takie bardziej otwarte podejście. Jak ty się nim nie zajmiesz to ja poczekam aż skończy szkołę.  
Gdy już byliśmy parą postanowiłam wyciągnąć cię na sylwestra klasowego, umówiłyśmy się z dziewczynami, że każda przygotuje cos extra w ubiorze żeby zaskoczyć chłopaków.  
- Tego to nigdy nie zapomnę, poszliśmy na tego sylwestra razem i to chyba ja Cię na niego wyciągnąłem. Wcześniej często gadaliśmy na przerwach nigdy nie nudziliśmy się w swoim towarzystwie a dodatkowo kokietowałaś mnie cały czas a to nie zapiętą bluzeczką, to spódniczką, która nie wiedzieć czemu nagle się podsunęła wysoko ukazując udo bez śladu majteczek, były wilgotne ostre pocałunki, potem pierwszy seks, ale to nic. Tej nocy zaszalałaś. Odebrałem cię z domu, stałaś już w przedpokoju w kożuchu (taka ówczesna zimowa moda), zapięta pod szyję, już w butach. Spod kożucha wystawał dół sukienki mieniący się i  połyskujący w świetle lampy różnymi kolorami, do tego mała torebka i to wszystko.
- a buty na zmianę?
- nie będą jej potrzebne - zaśmiała się z zagadkową miną Twoja Mama – szampańskiej zabawy.
Taksówka czekała, po paru minutach byliśmy na miejscu. I tu szczęka mi opadła. Pomogłem Ci zdjąć kożuch. Wysunęłaś się z niego ubrana a właściwie rozebrana w sukienkę z siateczki-sieci z mieniących się koralików, co prawda prawie do kostek ale pod spodem miałaś tylko małe koronkowe czarne majteczki, do tego swobodna fryzura i makijaż i jak zdjęłaś buty zostałaś boso. Wyglądałaś jak z innego świata. W świetle od żarówek cała suknia połyskiwała mieniąc się kolorami jeszcze bardziej podkreślając nienaganną figurę,  Weszliśmy w bawiące się towarzystwo, zachowywałaś się tak naturalnie, jakby przebywanie właściwie nago było czymś absolutnie normalnym, ani śladu skrępowania. Widziałem, że rozkwitłaś , że zainteresowanie ogółu sprawia Ci cholerną przyjemność. Byłaś królową balu. Tańczyłaś tylko ze mną. Gdy podjadaliśmy kanapki czy raczyli się winem zaraz  zjawiał się tłumek chcących chociaż popatrzeć na Ciebie.  W trakcie zabawy powiedziałaś, że musisz przypudrować nosek, jak wróciłaś z łazienki majteczek już nie było i bawiłaś się dalej jak gdyby nigdy nic.
- Po tym sylwestrze już byłeś mój. Nie wiesz nawet jak mi kibicowała Monika.  Uwodziła cię przez dwa lata, i teraz jeszcze po wczorajszym nie chce się do tego przyznać, ale jest zakochana po uszy. To jest nas teraz dwie. Monika wyznaje zasadę (chyba to jest jej jedyna zasada), że nic tak nie wzmacnia miłości jak dobry seks.  
- Później była studniówka. Nauczony lekcją z sylwestra i wiedząc, że bal w szkole to nie to co domówka wymogłem na Tobie, że zobaczę Cię w domu najpierw. Żebym nie padł z wrażenia na schodach szkoły. Przyjechałem po Ciebie -postanowiłem nie pić nic prócz kieliszka szampana więc wziąłem samochód. Wiedziałem, że przy Tobie będę pijany Tobą. Wszedłem. Twoja Mama(po sylwestrze kazała mi do siebie mówić po imieniu) poprawiała Ci fryzurę. Patrzę, sukienka bordowa, króciutka co prawda, niewiele dłuższa niż do zakrycia pupy,  ale pod szyję,  zakończona stójką. Oczywiście jesteś bez stanika, ale z miny Krystyny, która ledwo powstrzymuje śmiech wietrzę jakiś podstęp. Ty się odwracasz i widzę dekolt z tyłu. Jest tylko paseczek stójki na karku, całe plecy są gołe a dekolt kończy się ukazując już przerwę między pośladkami, na prawym biodrze rozcięcie i pasek materiału który pozostał nie ma pewnie więcej jak 7 cm. Na udzie tradycyjna czerwona podwiązka. Materiał tak się układa że pomimo, że widać że nie masz bielizny nie odsłania Ci przy poruszaniu cipki. Do tego buty na obcasie. Spoglądając na szpilki powiedziałaś, że to tylko na poloneza. Wyglądałaś niesamowicie elegancko, szyk i sex.
Przypomniało mi się  jak spytałem kiedyś Krystynę skąd Dorotka ma takie szałowe kiecki. Krystyna mnie oświeciła, że ojciec Dorki uciekł przez zielona granicę z kraju gdy była z Dorką w ciąży. Jak mówiła Krystyna dobry człowiek ale straszny wariat. Miała 19 lat jak się Dorka urodziła. Ojciec Dorki nie mógł wrócić  i nadal nie może, ale czuje się odpowiedzialny i wspomaga Krystynę i Dorotkę nawet jak mu było bardzo ciężko w początkowych latach. Jest we Włoszech, ma już obywatelstwo włoskie i jakąś firmę budowlaną dobrze prosperującą. Dorotka utrzymuje z nim kontakt listowny.  
Jak się w tobie zakochała to zaczęła wertować katalogi domów mody,  które Andrzej przysyłał. Szukała czegoś na bal sylwestrowy – a był to wrzesień. Któregoś wieczoru przyniosła katalog z jakiegoś pokazu gdzie była modelka w tej sukni z koralików. Pytała czy uważam, że by się Tobie podobała w takiej sukni . Spytałam czy by się w niej dobrze czuła – o niczym innym nie marzę. Jest bardzo elegancka ale i bardzo odważna czy nie będzie cię to krępować. – co ty, jak bym mogła to bym na sylwestra poszła nago, a że nie mogę to wybrałam taką. Tak nawiasem mówiąc modelka miała tiulową koszulkę do kolan pod spodem, majteczki i koronkowy biustonosz. Zaczęła wiercić dziurę w brzuchu swojemu ojcu. Ta suknia kosztowała majątek. Ale żeby nie było za łatwo znalazła drugą na studniówkę. Oryginalnie była ona długa do kostek. Mordowanie ojca dało efekt i w listopadzie przyszła paczka z dwiema sukniami. Dorka na warsztat wzięła najpierw tę z koralików, założyła koszulkę,  wciągnęła suknię i stwierdziła „nie  o to mi chodzi”. Jak zwykle w domu była goła. Moment , nożyczki i zanim zdążyłam zareagować poodcinała koszulkę od sukni. Założyła ponownie widok był obłędny, ta „tkanina” to jest właściwie sieć składająca się z takich malutkich rombów z koralkami na sznureczkach udającymi cyrkonie. Dorotka wyglądała zjawiskowo. Niby w sukni a właściwie nago. Powiedziałam jej, że nie pójdzie na imprezę jak nie założy bielizny. W końcu utargowała, że założy majtki. Znając ją wiedziałam, że przy pierwszej okazji je zdejmie.  
Przystosowanie tej studniówkowej zajęło Dorce jedno popołudnie. Nożyczki, maszyna do szycia i już jest gotowa. Nie wpuszczała mnie do pokoju jak szyła. Pokazała mi się wieczorem. Przeszła przez pokój stanęła przed lustrem obejrzała się badawczo , okręciła się i stwierdziła – jak zakonnica. Powiedziałam jej, że nie widziałam zakonnicy w takim habicie, ale może rzeczywiście za długa. Znam Dorkę i wiem o co jej chodziło. Sukienka była do połowy uda,  zaczęłyśmy skracać aż doszłyśmy do tego, że pupa była zakryta  ale tak tylko tylko. Stwierdziłam, że jak tak zostawimy to jak się będzie ruszać to jej będzie podjeżdżać do góry. Musi być swobodniej. Moment, wzięłam nożyczki i ciach rozcięcie do pasa. Obrobiłyśmy brzegi rozcięcia tak żeby się nie schodziło zostawiając widok gołego biodra i dopiero to było to o co chodziło, elegancko i seksownie.
-  Jak to jest, że Tobie nie przeszkadza zachowanie Dorotki ta fascynacja nagością i jednak co by nie mówić pewien ekshibicjonizm.  
- Wiesz co podoba mi się to, że nie ma żadnych zahamowań, że ma poczucie własnej wartości, że kocha swoje ciało i nie obchodzi jej co kto myśli o niej. Nie gniecie w sobie niczego, jak o coś jej chodzi to mówi bez owijania. Jak na nią patrzę to widzę siebie przed dwudziestu laty.  
Pojechała kiedyś jako wychowawczyni na kolonię z naszą zwariowaną kuzynką Moniką, po powrocie wróciła odmieniona, pewna siebie, odkryła swoją seksualność i w rozmowie zaraz po powrocie powiedziała,  że mówiąc wprost obnażanie się daje jej dreszcz emocji, podniecenia i sprawia jej fizyczną przyjemność jakiej nie znała i nie ma porównania z żadną inną, szczególnie odczuwa coś na kształt poczucia nieokiełznanej wolności. Zapytała czy nie będzie mi przeszkadzać jak będzie nago w domu. Wiem, że Monika właśnie hołduje takim zasadom. Nie miałam nic przeciwko temu. W końcu nikomu to nie robi krzywdy a jak jej sprawia radość to co mi do tego. Robię wszystko żeby była szczęśliwa. Nie zawiedź jej.
Odbiegłem trochę myślami ale Dorka przywołała mnie do rzeczywistości.    
- Pamiętasz jak była ubrana Monika na studniówce?
- A co to za sprawdzian z pamięci.
- Ale pamiętasz ?  
- Pewnie, byłyście jedyne dwie bose dziewczyny na parkiecie. Miała czerwoną sukienkę na ramiączkach trochę dłuższą niż twoja, dekolt głęboki półokrągły z jakby za dużą ilością materiału tak, że piersi nie były niczym skrępowane mogąc się poruszać i działać na wyobraźnię. No i ta bransoletka na kostce jako jedyna biżuteria-pełna perwersja. Sukieneczka była bardzo zwiewna tak, że podczas harców na parkiecie co jakiś czas męska część uczestników wraz z ze mną zadawała sobie pytanie czy są majteczki czy ich nie ma. Zdania były podzielone. Ja co prawda byłem zajęty głaskaniem Cię po pupie w każdym wolniejszym tańcu. Ten twój dekolt to był niesamowity pomysł. Ale również miałem kontrolę tego co wyczyniała Monika. Widać, że się nie nudziła ale bardzo często wymienialiśmy spojrzenia jakby obserwując się wzajemnie.  
- Czyli Monika miała rację. Mówiła, że na studniówce widząc twój wzrok wpatrujący się w nią miała wrażenie, że widzisz jak twardnieją jej sutki i robi się mokra.  
Ode mnie dostawała relacje, że czasami rozmawialiśmy o niej i o Twojej fascynacji nią. Zawsze się śmiałeś, że Monika to taki zakazany owoc i dzielisz serce na to co niemożliwe i to co wspaniałe masz w objęciach.

greg

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3177 słów i 17127 znaków.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Jedrekmast1973

    Świetne. Pisz chłopie dalej. Naprawdę, super się to czyta.

    1 godz. temu

  • Użytkownik greg

    @Jedrekmast1973 Dzięki za miłe słowa.

    16 minut temu