Kwarantanna. Część ósma.

Kwarantanna. Część ósma.Tamtej nocy zasnęliśmy w swoich objęciach. Obudziliśmy się rano i jak gdyby nigdy nic robiliśmy to, co zawsze. Nie mogłam skupić się na pracy. Cały czas miałam w głowie, to co ja i Daniel robiliśmy poprzedniej nocy. Nie mogłam się zdecydować czy cieszyć się, że do niczego nie doszło, czy żałować przepuszczenia okazji. Ostatecznie postanowiłam, że będę kontynuowała kurs seksu dla mojego siostrzeńca. Chciałam go dobrze wyszkolić, kto wie, może kiedyś po maturze, kiedy już wyprowadzi się od rodziców,  będę korzystała z tej nauki...
     Po przemyśleniu tego, co do tej pory robiliśmy, postanowiłam, że musi jeszcze nabrać trochę wiedzy teoretycznej. Jeśli chodzi o praktykę, to głównie chodziło mi o to,  by nabrał przekonania i pewności siebie. Swój cel osiągnęłam i powinnam być z siebie dumna.
     Kiedyś wpadła mi w ręce doskonała książka będąca poradnikiem dla mężczyzn jak zaspokoić kobietę za pomocą seksu oralnego. Doskonale wiedziałam, że nie jest to byle broszura, ale doskonały poradnik. Stosowałam go kiedyś na sobie, właściwie to pewien mężczyzna stosował opisane techniki na mnie. Muszę przyznać, że sprawdzają się w tysiącu procent i każdy facet powinien je wyryć na pamięć.
     Daniel był typowym nastolatkiem, przedstawicielem pokolenia komputerów i internetu. Nie wiedziałam, czy uda mi się go przekonać do przeczytania tej pozycji, a już na pewno obawiałam czy nauczy się pewnych technik i scenariuszy na pamięć. Nie było innego wyjścia, przecież nie będzie zaspokajał dziewczyny lewą ręką, w prawej trzymając książkę.
     Po złożeniu zamówienia i opłaceniu bardzo szybkiej przesyłki postanowiłam, że odbędę z Danielem zachęcająca rozmowę, a potem postawie jasny warunek, że jeśli nie przyłoży się do lektury tej książki, to koniec z kursem, bo straci on jakikolwiek sens. To było bardzo ryzykowne, ale już nie takie sztuczki stosowałam w ciągu ostatnich kilku dni.
- Daniel czy wiesz jaka cześć ciała mężczyzny potrafi najlepiej zaspokoić kobietę? - zapytałam ni stąd, ni zowąd, kiedy jak co wieczór oglądaliśmy telewizje.
- To chyba jasne, że penis — powiedział beznamiętnie.
- Tego się obawiałam — powiedziałam z lekką nutą niepokoju w moim głosie.
- Ale przecie....
- Cicho!. Siedź i słuchaj, co twoja mentorka ma ci do powiedzenia.
     Daniel wyłączył telewizor i rozsiadł się wygodnie na kanapie. Ja z kolei wstałam i zastanawiałam się, od czego by zacząć swoją mowę zachęcającą, by nie stała się mową zniechęcającą.
- Każdemu wydaje się, że udany seks polega na podnieceniu partnerów, następnie penetracji kobiecej pochwy przez penisa mężczyzny, co kończy się orgazmem i wytryskiem.
- No, a nie? - zapytał zdziwiony jak mały chłopiec, kiedy dowiaduje się, że Mikołaj nie istnieje.
- No właśnie to jest kolego podejście wręcz prehistoryczne. Nie wiesz, że było coś takiego jak rewolucja seksualna? Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale tylko co trzeci stosunek waginalny kończy się orgazmem dla kobiety, a ty chyba nie chcesz w kontaktach myśleć tylko o sobie?
     Daniel wybałuszył oczy i przez chwile nic nie mówił. Nie wiedziałam, czy zaraz zacznie śmiać się, czy po prostu jest w szoku.
- To może mnie oświecisz do końca, skoro już zaczęłaś temat — powiedział.
- Najlepszym co masz do zaspokojenia kobiety, jest twój język.
- W sensie...
W sensie nie to, co mówisz, tylko to, czym możesz ją całować i lizać — wyjaśniłam wszelkie wątpliwości.
     Chłopak spojrzał na mnie jak na głupią, po czym trochę zwątpił. Nie miałam zamiaru przeciągać tego wykładu w nieskończoność i postanowiłam przejść do rzeczy.
- Wiesz, że najczęściej powtarzającym się zarzutem kobiet, jaki dotyczy ich kontaktów z facetami, jest to, że nie mogą doświadczyć prawdziwego orgazmu podczas zwykłej penetracji. Wszyscy myślą, że rozwiązaniem jest większa ilość gry wstępnej, ale to totalna bzdura!
     Wyjęłam z pudełka książkę i podałam Danielowi. Chłopak, kiedy przeczytał tytuł, zrobił zaciekawioną minę, co już było dobrą oznaką. Gdyby się skrzywił i od razu nastawił na „nie”, nic z tego by nie wyszło.
- Mam ją przeczytać? - zapytał, choć sprawiał wrażenie, że zna odpowiedź.
- Dwa razy, a potem nauczysz się na pamięć tego, co masz tam zaznaczone.
- Mało mam w szkole nauki, jeszcze będę musiał....
- W szkole uczysz się głównie głupot, a w tej książce masz takie umiejętności, które potrzebne ci będą do końca życia, chyba że wybierasz się do zakonu, wtedy powiedz od razu, to kończymy nasze lekcje — powiedziałam z uśmiechem, choć starałam się pokazać swoją stanowczość.
- A nie da się, zamiast tego rycia jakoś obejrzeć...
- Dobra. Kompromis! - ucięłam szybko. Nie chciałam wchodzić w dyskusje z nastolatkiem. To nigdy nie miało prawa dobrze się skończyć.
- Posłuchaj, masz teraz cały weekend na przeczytanie, a potem wyuczenie się tego, co ci zaznaczyłam. Przez te kilka dni nie będziemy się ani całować, ani dotykać. Koniec z praktyką, czas nadrobić teorię! Jeśli w niedziele wieczorem będziesz wszystko umiał, całą noc z niedzieli na poniedziałek spędzę u ciebie w pokoju i będę robić, co zechcesz, ale do granic, których do tej pory nie przekroczyliśmy. Na to jeszcze czas. Deal?
Chłopak zrobił się cały zarumieniony. Spojrzał ponownie, na książkę, potem na mnie. Wiedziałam co dzieje się teraz w jego głowie. Myśli i obrazy musiały przewijać się z prędkością światła.
- Deal! - powiedział, po czym uśmiechnął się szeroko i zabrał książkę. Stanął w drzwiach i zapewnił mnie, że zaliczy śpiewająco. Mówiąc słowo „zaliczy” Użył dziwnego akcentu. Załapałam od razu, że to była dwuznaczność. Wyrabiał się.
     Nie poszło mi wcale źle, choć były chwile, że wątpiłam, czy to się uda. Najważniejsze, że zachęciłam go do tego, by się nauczył podstaw seksu oralnego, resztę nauczy się w praktyce. Nie dość, że w niedziele, będę mogła mu zrobić loda, to jeszcze przez najbliższy tydzień będzie na mnie ćwiczył. Wiedziałam, że czas, kiedy on się uczy, muszę wykorzystać na nadrobienie zaległości i nadrobić trochę pracy. Potem będę zajęcia pływaniem na morzu rozkoszy, z kapitanem Danielem.

2 komentarze

 
  • innyniz91

    Super kontynuuj, czekałem na kolejną część z niecierpliwością

  • andkor

    Gdyby nauczyciele mogli tak zachęcać do czytania lektur szkolnych. Ech trochę się rozmarzyłem. Bardzo fajnie piszesz. Pozdrawiam