Kwarantanna. Cześć pierwsza.

Kwarantanna. Cześć pierwsza.Samolot z Rzymu przyleciał punktualnie. O ile lot nie dłużył mi się za bardzo, to miałam wrażenie, że na lotnisku spędziłam całą wieczność. Wszystko przez epidemię korona wirusa i ogólnoświatową panikę z tym związaną. Poza tym, że zmierzono mi temperaturę, musiałam jeszcze wypełnić stos dokumentów z informacjami na swój temat. Wymagali wszystkiego: gdzie byłam, z kim się kontaktowałam, gdzie mieszkam i tak dalej.  

Kolejnym etapem była odprawa celna, ale tutaj było już szybko i bezproblemowo. Udałam się do mieszkania swojej siostry, gdzie miałam przenocować, a rano pojechać pociągiem do Krakowa.  
Beaty i Bartka nie było, pojechali na jakiś wyjazd służbowy. W mieszkaniu był tylko ich osiemnastoletni syn Daniel. Chłopak był moim siostrzeńcem, ale dzieliło nas tylko kilka lat i nigdy nie panowały między nami jakieś oficjalne relacje, tylko zawsze bardzo luźne. Zjedliśmy lekką kolację i położyliśmy się spać.


Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Warszawski nieznany numer. Początkowo myślałam, że to jakiś natrętny telemarketer i nie miałam zamiaru odbierać. Po chwili zadzwonił ponownie i tym razem ze złością przesunęłam zieloną słuchawkę po ekranie mojego smart-fona.

- Dzień dobry. Z tej strony Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Czy Pani Anna Kołodko?  

- Tak. - odpowiedziałam ze zdziwieniem i zainteresowaniem.

- Kontaktuję się, ponieważ jeden z pasażerów samolotu, jakim leciała Pani wczoraj, ma pozytywny wynik testu na korona wirusa. W związku z tym musi Pani zostać objęta kwarantanną. Gdzie się Pani teraz znajduje?  

- Jestem jeszcze w Warszawie, zatrzymałam się u mojej siostry -odpowiedziałam z lekkim drżeniem w głosie.

- Z iloma osobami kontaktowała się Pani od wyjścia z lotniska? - zapytał mężczyzna.

- Właściwie to tylko z jedna, z moim siostrzeńcem — odpowiedziałam, w myślach analizując cały czas czy Daniel na pewno był jedyną osobą, z która miałam kontakt.

- Dobrze. W takim razie zarówno Pani, jak i ten mężczyzna musicie poddać się dwutygodniowej kwarantannie. Nie możecie opuszczać mieszkania, w którym się znajdujecie. Nikt inny nie może wejść do tego mieszkania i nikt też nie może z niego wyjść. Czy rozumie Pani powagę sytuacji?

- Tak oczywiście — odpowiedziałam.

- To dobrze. W takim razie życzę, aby te działania były na wyrost, i dużo zdrowia. Będziemy się codziennie kontaktować z Panią. Do widzenia.

- Do widzenia- odpowiedziałam, a telefon dosłownie zjechał mi po policzku.

Przez chwile nie mogłam zebrać myśli. Zadzwoniłam do siostry, by ją przeprosić za to, że nie mogą wrócić do swojego mieszkania, i za to, że naraziłam jej syna na niebezpieczeństwo. Siostra była na szczęście bardzo wyrozumiała i powiedziała, że poradzą sobie przez najbliższe kilka dni. Kazała mi się nie przejmować i zapewniła, że to na pewno tylko działania prewencyjne. Nie miałam w sobie tyle optymizmu co ona.

Daniel na początku chyba myślał, że żartuje, ale kiedy w końcu udało mi się go przekonać, że jest w błędzie, nawet się ucieszył. Nie chodziło mu o to, że nie musi chodzić do szkoły, ale o to, że jak powiedział, spędzi dwa tygodnie zamknięty w mieszkaniu z bardzo atrakcyjną ciocią. Słowa te były bardzo miłe i dodały trochę uśmiechu i rozluźnienia do całej tej sytuacji. Nie miałam czasu jednak na ich głębszą analizę, bo musiałam zorganizować sobie życie na najbliższe dwa tygodnie.

Szefowa nie była zachwycona sytuacją, ale chyba nie miała innego wyjścia jak ja zaakceptować, podobnie zresztą jak ja i tysiące osób w podobnym do mojego położeniu. Dostałam na maila szereg zadań do wykonania w domu i powoli zaczęłam układać sobie w głowie plan na najbliższe dni. Po chwili jednak przypomniałam sobie to, co powiedział Daniel. Kiedy to mówił, wyglądał na bardzo szczerego i nie miałam powodów, by przypuszczać, że kłamie, bo po co miałby to niby robić. Miałam dwadzieścia cztery lata i faktycznie muszę bez przesadnej skromności przyznać, że podobałam się facetom. Wiedziałam, że Daniel jest w wieku, gdzie zaczyna się na poważnie interesować płcią przeciwną, ale nigdy nie odnosiłam tego do samej siebie. Kiedyś czytałam w internecie fantazje jakiegoś małolata o seksie z własną ciocią, ale nigdy nie przypuszczałabym, że Daniel może mieć podobne o mnie. Już sama myśl o tym sprawiła, że poczułam się trochę przyjemnie. Mój siostrzeniec był przystojny, dobrze zbudowany i w zasadzie nie łączyło nas bezpośrednie pokrewieństwo, więc teoretycznie na drodze stała tylko moja moralność.

Wieczorem z nudów włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie. W mieszkaniu siostry było dosyć ciepło, więc rozpięłam sobie trochę moją bluzkę. Lubiłam oglądać telewizje nawet w samej bieliźnie, ale uznałam, że nie jestem u siebie i byłoby to spore przegięcie. Z drugiej strony jednak byłby to wyraźny znak dla Daniela. Moje podejście do spraw związanych z nagością i seksem jest bardziej liberalne niż na przykład moich rodziców. Moja mama uważa, że przy młodych chłopakach kobieta nie powinna absolutnie nic nie pokazywać, a gdyby się dowiedziała, że mieszkam sama z osiemnastoletnim chłopakiem, to uznałaby to za skandal. Ich pokolenie było wychowane tak, a nie inaczej. Seks był czymś złym, co kończyło się ciążą i kobieta za wszelką cenę powinna unikać prowokujących sytuacji.

Podczas oglądania dołączył do mnie mój siostrzeniec. Usiadł blisko mnie i podobnie jak ja całą swoją uwagę skupił na telewizorze, przynajmniej przez kilka chwil. Po jakimś czasie zauważyłam, że ukradkiem zerka na mój biust. Lekko się uśmiechnęłam, ale nie zamierzałam zwracać mu na to uwagi. Byłam ciekawa, jak zareaguje, gdy przełożę nogę za nogę. Efekt był taki, jak podejrzewałam, zwrócił wzrok w kierunku mojej spódniczki, która niebezpiecznie przesunęła się w górę po udzie. Zrobił się ciut czerwony, ale chyba nie dostrzegł, że wiem o tym, bo znów zaczął zerkać w stronę mojego stanika.

Temat korona wirusa był przodującym w tym dniu i w końcu do głosu doszedł jakiś ekspert od chorób zakaźnych, który doradził co robić, by nie zachorować. Mówił, jak kluczowe znaczenie ma odporność, i co robić, by ją zwiększyć. Stwierdził, że o ile starsze osoby mają do dyspozycji tylko farmaceutyki i suplementy diety, to młodzi ludzie mogą, a nawet powinni robić to w naturalny sposób, uprawiając seks. Podobno podczas stosunku wytwarzają się przeciwciała, które znacznie wzmacniają nasz układ odpornościowy, a w przypadku zarażenia zwalczają wirusa. Daniel zachichotał lekko. Spojrzałam na niego i uznałam, że jest to doskonały moment, by wybadać sytuacje.

- A jak tam u Ciebie z tymi sprawami — zapytałam lekko zażenowana, ale miałam wrażenie, że nie słychać tego w moim głosie.

- Czuje się dobrze — odpowiedział, kładąc sobie rękę na czole i sprawdzając, czy nie ma temperatury, która jeśli wierzyć specjalistom jest pierwszym symptomem korona-wirusa.

Nie wiedziałam, czy faktycznie nie złapał aluzji, czy tylko bawi się mną.

- Pytałam o coś innego Danielku. Uprawiałeś już seks?

Daniel o mało nie zakrztusił się paluszkiem, którego chwile wcześniej włożył sobie do ust. Spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy, czym od razu zarobił plusa. Gdyby teraz udawał zbitego z tropu, grzecznego chłopczyka sytuacja byłaby niezręczna, ale patrząc na niego, odniosłam wrażenie, że podchodzi do całej tej rozmowy z dużym dystansem.  

- A jaką mam gwarancje, że ta rozmowa zostanie między nami? - zapytał z już bardziej poważną miną.

- Daniel, proszę cię, ile my się znamy? - odparłam z jak najbardziej szczerym wyrzutem. Przecież wiesz, że zawsze byłam po Twojej stronie i możesz mi powiedzieć o wszystkim.  

Chłopak spojrzał na mnie z zastanowieniem, a potem lekko speszony tym, że okazał mi brak zaufania, powiedział, że faktycznie chyba przesadził. Na tym jednak skończył swój wywód i ku mojemu niezadowoleniu zapanowała cisza. Skupiliśmy się na oglądaniu programu, ale po chwili nie chcąc tracić atmosfery, jaką zbudowałam, na nowo podjęłam wątek.

- No to jak? Opowiesz mi coś o swoim życiu erotycznym? - zapytałam.

- W sumie to nie ma o czym opowiadać, nie mam żadnej dziewczyny i nie zanosi się na to bym miał w najbliższej przyszłości.

- Skąd takie podejście, chłopaku — zdziwiłam się tym, był przecież inteligentny i przystojny. Tacy zawsze się podobają dziewczętom w jego wieku.

- Trochę się wstydzę, że nie poradzę sobie, że się ośmieszę....no wiesz, o co mi chodzi — powiedział, lekko zniżając głos.

Zaskoczył mnie. Zawsze sprawiał wrażenie wygadanego i obeznanego we wszelkich tematach. Najwyraźniej jednak temat seksu nie był dla niego wygodny. Nie chodziło zapewne o brak wiedzy, bo przecież internet był pełen informacji, ale raczej o odwagę, by to, co teoretyczne zamienić na praktyczne.  

Pomyślałam nad tym chwilę i postanowiłam zmienić jego podejście do tych spraw.

- Wydaje mi się, że przesadzasz. To jest jak z jazdą na rowerze, na początku nie każdemu wychodzi, ale z czasem stajesz się mistrzem.

Oboje parsknęliśmy śmiechem. To był dobry sygnał, bo taka rozmowa mogła się toczyć tylko w luźnej atmosferze.  

- Jako kobieta powiem Ci, że na początek powinieneś nauczyć się dobrze całować i dotykać dziewczynę. Jeśli to opanujesz i rozbudzisz w niej pożądanie i chęć na seks, to reszta pójdzie już jak z płatka.

- Dzięki za dobre rady Aniu, ale raczej ciężko nauczyć się takich rzeczy z książek, filmików na YouTube, czy nawet forów internetowych — wycedził niczym pociski z karabinu. W jego głosie była lekka frustracja, co trochę mnie zaniepokoiło. Jeśli teraz się nie pozbędzie tego cholerstwa, to zostanie mu na całe życie i może zaważyć potem na jego dalszym życiu.

- Dlatego powinieneś sobie znaleźć kogoś, na kim możesz ćwiczyć.

- Mam znaleźć sobie dziewczynę tylko po to, by trenować na niej całowanie i macanie? No przyznam, że jak na kobietę to dosyć ciekawe zaprezentowałaś podejście.

Faktycznie miał racje. Złapał mnie. Uczenie młodego chłopaka wykorzystywania kobiet to chyba nie był najlepszy pomysł.

-Ok. Masz racje. Z jednej strony powinieneś poczekać aż ciebie i ją połączy jakieś uczucie, ale z drugiej życie jest takie krótkie...- westchnęłam, nabierając, i wypuszczając sporą ilość powietrza. Mój biust wykonał spory ruch, który nie uszedł uwadze chłopaka.  

Spojrzał ponownie w telewizor.  

- Sam widzisz, że nawet w telewizji zalecają, by ludzie się całowali i uprawiali seks — powiedziałam na poparcie swoich słów.

- Będąc na domowej kwarantannie, raczej trudno będzie mi poderwać jakąś dziewczynę — powiedział z pewną dozą racjonalności w głosie.

Rozmowa zmierzała w jednym kierunku. To był optymalny moment. Jeśli teraz nie wykonałabym żadnego ruchu, szansa na uwiedzenie Daniela przepadłaby bezpowrotnie. Postanowiłam działać. Pocałowałam go w policzek. Chciałam, by poczuł moją bliskość, moje perfumy.  

Spojrzał na mnie. Byłam na to gotowa. Na mojej twarzy był już miły uśmiech przygotowany specjalnie dla niego.

- Jeśli chcesz, to dla Twojego zdrowia, i mojego także, mogę Cię podszkolić w pewnych sprawach — to było odważne posunięcie, ale kluczowe. Właściwie niczym nie ryzykowałam, bo zawsze mogłam obrócić to w żart. Prowadziłam tę rozmowę w taki sposób, by dać sobie margines na ewentualne wycofanie się w przypadku, gdyby coś poszło nie po mojej myśli.

- Podszkolić z czego? - zapytał z uśmiechem na twarzy, które wydaje mi się, że kryło w sobie trochę przerażenia.

- Z tego, o czym rozmawialiśmy. Całowanie, dotykanie....

- Zrobiłabyś to dla mnie? - zapytał z niepewnością, a ja poczułam, że właśnie osiągnęłam swój cel.  

- Oczywiście, dla ciebie wszystko mój siostrzeńcu — powiedziałam z przesadnie szczerym uśmiechem na twarzy.  

Sytuacja stała się poważna i aby jeszcze bardziej to podkreślić, wyłączyłam telewizor. Obróciłam się w jego kierunku i z głębokim uśmiechem spojrzałam mu prosto w oczy. Widziałam podniecenie w jego oczach. Chyba chciał coś powiedzieć, ale nie mógł wydusić z siebie choćby słowa.

- Czytasz czasopisma dla dorosłych, oglądasz filmy w internecie? - spytałam, by wybadać, czy faktycznie jest, tak jak mówi i jego wiedza na temat kobiecego ciała jest tylko podręcznikowa.

- Czasami — odpowiedział z niepewnością, jakby miał wątpliwości co do moich intencji.  

- Jednak na żywo to co innego. Powiem Ci, że największym kłamstwem ludzkości są filmy porno. Tak naprawdę nic nie wygląda i nie dzieje się tak jak tam jest przedstawione.

Chłopak wytrzeszczył oczy. Ja tymczasem położyłam swoje dłonie na guziku mojej bluzki, już miałam go rozpiąć, kiedy pomyślałam, że chyba mam lepszy pomysł. Chwyciłam jego dłoń i położyłam na zapięciu.

- Ty to zrób — poprosiłam.  

Przez chwile zamarł.

- Śmiało, - powtórzyłam. Rozepnij mi bluzkę, przecież to nic złego — zapewniłam go.

Czułam, jak jego trzęsące się ręce walczą z pierwszym, potem drugim i trzecim guzikiem. Z każdym odsłaniał mu się coraz bardziej widok mojego czarnego stanika. Żałowałam, że to zwykły push up, a nie jedwabna koronka, ale nie planowałam przecież tej sytuacji wcześniej. W końcu doszedł na sam dół, a moja bluzka była całkiem rozpięta.

- Teraz powoli rozepnij te guziki przy rękawach i zdejmij ją ze mnie tylko bardzo subtelnie i powoli.

Zrobił to, o co go poprosiłam. Siedziałam teraz obok niego w samym staniku. Widziałam, jak poprawia się na kanapie, nie mogąc sobie poradzić z erekcją, jakiej doświadczył.

- No to pierwszy krok mamy już za sobą. Zbudowaliśmy potrzebne nam obu napięcie. Teraz możemy przejść do właściwej lekcji....

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2533 słów i 14176 znaków. Tagi: #ciocia #siostrzeniec #seks

4 komentarze

 
  • Xxxx

    Kiedy kolejna cześć?

  • Smutnapani

    Każde lekarstwo dobre do zwalczania wirusa😉 czekam na skuteczna walke😉

  • andkor

    Na taką kwarantannę też bym dał się zamknąć na dwa tygodnie.Pozdrawiam i czekam na ciąg  dalszy.

  • agnes1709

    Czemu tak urwałeś? Dawaj dalej

  • Rafaello

    @agnes1709   Buduje napięcie w czytelniczkach. Podoba się chociaż?

  • agnes1709

    @Rafaello Całkiem fajne. Seks "rodzinny" to raczej nie moja działka, lecz tu jest napisane całkiem miło

  • Gaba

    @agnes1709 ten typ tak ma, ale jak się już rozbuja--
    - no, będzie się działo!