To ja już sam zacznę płakać cz. 45

Cz. 45     
Marzena
Widok małego nagrobka przypomina mi chwile, o których nigdy nie chciałabym pamiętać. Jestem tutaj z Alą pierwszy raz, a wydaje mi się, jakbym była tu od zawsze. Zastanawiam się ile jest takich ludzi na świecie, którzy przeszli przez to samo. Ile jest takich maleńkich nagrobków, które odwiedzają ich matki, ojcowie, lub inna rodzina. Ile jest takich maleńkich ciałek, które nigdy nie dostały szansy na to, aby choć wziąć jeden prawdziwy oddech powietrza.
Rozglądam się, dookoła, bo głupio mi tak przyglądać się jak Ala roni łzy. Sama wylałam w życiu nie jedną, więc wiem, przez co teraz przechodzi. Kilka osób przechodzi obok nas, ale nie patrzą w naszą stronę. Nie chcą widzieć bólu, który rozrywa nie jedno serce. Wolą uciekać wzrokiem i nie myśleć o nieszczęściach, bo tak jest zapewne łatwiej.
- Tak bardzo za tobą tęsknię- szepcze Ala, a ja sama udaję, że nie słyszę. Podchodzę jednak do niej i kładę jej rękę na ramieniu. Tylko tyle mogę dla niej zrobić.
Przy grobie nie ma z nami małej Angel. Zostawiłyśmy ją u koleżanki Alicji i mam nadzieję, że sobie z nią poradzi. Żeby nie myśleć bez przerwy o jej smutku zaczęłam się zastanawiać, czy kiedykolwiek uda mi się odnaleźć tą polisę. Dodatkowo, gdy powiedziałam, że kupię ten obraz, Feliks niemal zemdlał, gdy usłyszał, za jaką sumę chcę go mieć. Jego żona nie była taka zadziwiona, bo zaraz podeszła do mnie i uścisnęła moją dłoń. Nie dało się jednak nie zauważyć, że miała szkliste oczy. I właśnie te oczy powiedziały mi, że postąpiłam właściwie.
Obraz zawisł na gwoździu obok regału na książki jak zażyczyła sobie Gerdi. O pieniądze nie musiałam się martwić, bo były doczepione do tyłu obrazu. Nie mam pojęcia jak się tam znalazły, ale oprócz ich wręczeniu właścicielce, znalazłam jeszcze kolejną wiadomość.


Marzenko!
Serce masz czyste jak mało, kto. Wciąż przechodzisz przez moje zagadki, choć pewnie nie jest ci łatwo rozstawać się, z taką sumą pieniędzy. Mnie samej by skusiły złe myśli, aby zaraz je zdobyć i odebrać kwoty, których sama pewnie nie masz, a są ci potrzebne. Dlatego postanowiłam, że dam ci jeszcze jedną szansę. Wciąż nie wiesz ile wynosi moja polisa, ale teraz mam ostatni warunek.
Wybacz mi moja droga, ale taka już jestem. Lubię rozdawać swoje pieniądze, ale muszę mieć słuszność, że trafiają one do właściwych osób. Dlatego teraz ty będziesz mieć kluczową rolę, aby ofiarować komuś coś ode mnie.
Tylko nie bądź na mnie zła. Każdy z nas ma jakieś ukryte tajemnice, czy też zachowania, których nie znają nasi bliscy. Dlatego też ostatnia próba będzie dla ciebie najcięższa.
Pojedź do Domu Spokojnej Starości i zapytaj tam o Teresę Perz. Podaruj kobiecie trzydzieści tysięcy złotych, nawet wtedy, gdy tego nie będzie chciała. Daj pieniądze osobie tej, która ich najbardziej potrzebuje.
Być tam dwudziestego dziewiątego października o godzinie dwunastej. Nie wcześniej i nie później. W recepcji zaprowadzą cię do niej. Bądź twarda, lecz wybaczaj, tak jak ja wybaczyłam moim dzieciom, że mnie opuściły.  
Pamiętaj!
Przekaż pieniądze osobie, która najbardziej ich potrzebuje. Wypłać je z konta, które zapisze ci poniżej.
Twoja przyjaciółka Gerdi.

Nie za wiele zrozumiałam z tego listu, ale postanowiłam, że zrobię to, o co mnie prosi. Nie wiem, co to za kobieta ta Teresa Perz, ale coś tam mi się kojarzy. Prawdopodobnie kiedyś już o kimś takim usłyszałam, ale jakoś nie bardzo mogę sobie o tym przypomnieć.
- Jedźmy już- powiedziała Ala wyrywając mnie z transu.
- Dobrze. Odbierzemy Angel i pojedziemy do domu.
Ala wydmuchała nos w chusteczkę i przetarła sobie oczy.
- Wyglądam jakbym płakała?- Zapytała.
Tak, przyznało mi serce.
- Nie. Może tylko nieco masz zaczerwieniony nos, ale jest ok.
- Kurde, powinnam była się powstrzymać.
- Spokojnie. Trochę się pokręcimy i będzie dobrze. Mnie i tak nigdzie się nie spieszy- wzruszyłam ramionami.
- To dobrze. Zabierzemy córcię i jakoś przeżyjemy tą szczepionkę- powiedziała, a ja wytrzeszczyłam na nią oczy.
- Jaką, szczepionkę? Przecież to był tylko pretekst, aby Adam nie widział gdzie jedziemy- zauważyłam, a ona się uśmiechnęła.
- Tylko mi nie mów, że też boisz się zastrzyków- rozpromieniła się.
- Ja? No coś ty. Tyle w życiu przeszłam, że nic mi nie jest już takie straszne. Tylko zapamiętaj, że mdleję zawsze po ukłuciu, a nie przed.


254 czyt.
100%21
Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 845 słów i 4579 znaków, zaktualizowała 3 maj 2019.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    AnonimS · 2 maj 2019

    Pokręcone te losy..