To ja już sam zacznę płakać cz. 39

Cz. 39
Moje serce przepełnia taka radość, że aż chce mi się podskakiwać do góry! Oto ja Alicja, dziewczyna Antoniego jadę z nim do jego własnego mieszkania, jako jego dziewczyna! Nie, jako usługiwaczka, ale jako dziewczyna! Będziemy się mogli przytulać, całować i być ze sobą w każdej chwili, której tylko zapragniemy, bo odtąd nie będą już z matką i nie będę krzywdzona.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę Antony, że jedziemy do prawdziwego domu- powiedziałam gładząc go po szyi.
- Ja też się cieszę Alicjo. Od teraz nie będę musiał płacić za to, żeby z tobą być. Uleczę twoje dłonie i sama zobaczysz, że niedługo będziesz jak nowo narodzona!
- Och Antony!
Podróż jego samochodem wydawała mi się podróżą życia. Przedtem wciąż zamknięta w domu nie widziałam tylu pięknych rzeczy. Drzewa wyglądały jak malowane, choć zlatywały z nich liście tylu kolorów, co dawno nie widziałam, żeby było ich aż tyle w jednym miejscu. Domy innych ludzi bywały też bardzo różne. Jedne były niskie, a szerokie z dużą ilością okien, przez które wpadały ciepłe promienie słońca, a inne bardziej wyższe przypominające mój dawny dom.
Na polu pasły się krowy i czasami widziałam jak przebiegały psy. Cieszyłam się każdą najmniejszą rzeczą, którą widziałam. I powietrze nie było takie jak w domu. Tutaj chciało mi się oddychać, choć tak rześkie powietrze wywoływało we mnie małe mdłości, ale zaraz przechodziły, gdy dostrzegałam kolejne piękne widoki.
- Oj Antony, powiedz mi, gdzie jedziemy? Czy tam też będą kozy i krowy? Albo kotki, czy psy? Tak dawno nie dotykałam zwierząt, a one są takie słodkie!- Pytałam z zachwytem.
- Będzie wszystko to, co sobie zażyczysz moja droga. Najpierw jednak chciałbym z tobą spędzić nieco czasu, zanim zaczniesz bardziej zachwycać się zwierzętami- zażartował.
- Och będzie cudownie! Nigdy nie będzie niczego, ani nikogo ponad ciebie.
Droga, choć zdawała się nie mieć końca, była prawdziwym szczęściem. Już wyobrażałam sobie, że siedzimy razem przy stole i ja podaję mu śniadanie. On całuje mnie w podzięce, a potem razem przechodzimy do sypialni. On bierze mnie na ręce i zaczyna całować.
Kto wie? Może nawet kiedyś będziemy mieli razem dzieci?

485 czyt.
100%2
Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 435 słów i 2313 znaków, zaktualizowała 12 kwi 2019.

Dodaj komentarz