To ja już sam zacznę płakać cz. 22

Cz. 22
Nie potrafię uwierzyć, że to zrobiła. Zatrudniła mnie, jako swojego pomocnika do robienia tym gnojkom dobrze. Mówię zatrudniała, bo czułem się jak zwierzę, kiedy zawiązała mi na nogach metalowy łańcuch i przywiązała do metalowych nóg swojego nowego łoża.
Traktowała mnie jak psa. Mogłem tylko pójść na cztery metry, bo dalej łańcuch nie sięgał. Jedzenie rzucała mi jak psu do małej metalowej miski, przybitej do podłogi gwoździami. Rzucała mi tam czasami kawałki suchego chleba, albo jakieś resztki z kolacji, które wciąż urządzała, ale już nie codziennie. Zatrudniała nawet służącą, która gdy gotowała i sprzątała nasz dom, miała zakaz zbliżania się do mnie. Zamykała mnie wtedy na klucz, który wciąż nosiła przy sobie i otwierała, gdy tamta kończyła swoją pracę.
Nienawidziłem jej już z całego serca, ale wciąż bałem się jej, bo w każdej chwili mogła mnie pozbawić życia, a przecież miałem marzenia.  
Marzyłem, aby kiedyś stać się kobietą, lecz nie taką jak mama. Chciałem, aby ktoś zrobił coś z moimi piersiami, bo choć miałem dopiero dwanaście lat, już zrozumiałem, że nie jestem chłopcem. Tak, miałem męskie imię, ale gdy tak przyglądałem się swojemu ciału, to dostrzegałem pewną podobiznę do ciała mamy. Nie wiem, czemu wcześniej tego nie dostrzegałem. Być może gdyby nie ten incydent, że nazwali mnie męską babą, nigdy bym nie pojął, że nie mam przyrodzenia męskiego, tylko damskie. I to nie prawda, że od góry byłem facetem, że byłem odmieńcem.
Byłem kobietą.
Odkryłem to wtedy, gdy znacznie urosły mi piersi, a na dole, co miesiąc pojawiało się przez cztery dni krwawienie…



430 czyt.
100%31
Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 327 słów i 1721 znaków.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    AnonimS · 4 mar 2019

    Szokujesz tym tekstem.  Nawet mnie...