Projekt Asia cz 5

Treść nie dla każdego. Pogranicze BDSM.
Asia sądziła, że zbliża się do raju, ale uświadomi sobie, że stoi przed bramami piekła. Czy jej cierpienie się skończy czy dopiero zacznie?


— Mam się rozebrać.

Spojrzał na nią.

— Naprawdę zachowujesz się jak rasowa kurwa.

— To nie tak. Jesteś miły. Moje życie się zmieniło. Będę robić, co chcesz.

— Co do tego mam pewność, lubię jak jesteś ulgła.

— Zmieniłam do ciebie nastawienie. Chyba cię zaczęłam kochać — uśmiechnęła się.

Stefan oczywiście zrozumiał co córka ma na myśli. Tego z pewnością nie potrzebował od niej, ale skwitował jej wyznanie, jednym krótkim zdaniem.

— To jeszcze lepiej. Rozbierz się, ale tak, żeby mnie podniecało.

— Co mam robić?

Muszę cię przeszkolić albo obejrzysz sobie parę filmów. Rozbieraj się powoli i tańcz. Mężczyzna nie lubi jak się mu kładzie pizdę przed nosem.

— Rozumiem — szepnęła — postaram się.

Włączył muzykę. Asia zaczęła kołysać powoli biodrami na boki i powoli odpinała guziczki sukienki. Zdjęła ją. Tańczyła trochę, obracając się w miejscu. Potem zdjęła staniczek i majtki. Zaczęła dotykać swoją cipkę, bo pamiętała, że mu się ostatnio podobało. Usiadł na fotelu, rozpiął spodnie i sam wyjął członka. Zaczął go dotykać.

— Tato ja się tym zajmę.

— Dzisiaj zrobimy inaczej.

— Nie za bardzo rozumiem, ale dobrze.

— Zgadzasz się? — zapytała z uśmiechem.

— Tak.

Wstał z fotela.

— Siadaj tu.

Zrobiła to posłusznie. Zobaczyła, że wyjął z biurka kajdanki.

— Nie wiem, czy tak będę chciała...

— Lepiej, żeby ci się podobało — powiedział poważnie.

Zawiązał jej oczy dużą granatową chustką.

— Podnieś kolana pod brodę i postaw stopy na oparciu.

Asia pomagała sobie rękami, ale w końcu się jej udało.

—Teraz przełóż ręce do tyłu, za fotel.

Zrobiła to, wówczas skuł jej nadgarstki. Po chwili poczuła, że krepuje jej kostki nóg do oparcia fotela. Zdjął jej chustę z oczu.

— Co będziesz mi robił? — zapytała lekko wystraszona.

— Nic się nie bój. Nie zrobię niczego, czego nie będziesz chciała.

Uspokoiła się. Ale po chwili struchlała ponownie. Stefan wyjął dwie policyjne pałki. Aśka nie była zupełnie głupia, jak niektórzy myśleli. Wiedział, że nie będzie ich używał do bicia. Widział, że na niego patrzy i zapytał.

— Wiesz co chcę zrobić?  

Zobaczyła, że jest nago, a organ jest tylko w częściowo w erekcji.

— Zajmę się tobą, by ci stał — powiedziała niepewnie.

— O to się nie martw. Zadałem ci pytanie.

Popatrzyła mu w oczy.

— Chcesz mnie tym ruchać?

— Zgadza się.

— Jedną chcesz wsadzić w cipkę, a druga w pupkę?

— Też, chociaż nie od razu.

— Nie wiem, czy będę tak lubić. Gdybyś mnie najpierw trochę popieścił...

— Mogę to zrobić.

Znowu się uspokoiła. Najważniejszy był dla niej spokój. Gotowa była zrobić cokolwiek zechce, jeżeli będzie miły. Nie lubiła przemocy i krzyku. Wówczas się zamykała w sobie i cierpiała.

Podszedł do niej z dwoma pałami w dłoniach. Myślała, że ją pocałuje albo po dotyka palcami, ale chyba miał inny zamiar. Zaczął dotykać, ale końcem pały, najpierw usta, potem piersi i w końcu cipkę. Nie był niedelikatny, dlatego w końcu poczuła podniecenie, chociaż nie takie mocno jak poprzednio.

— Ssij to — zakomenderował.

Otworzyła usta, a on zaczął wsadzać jej pałę do buzi. Nie za bardzo to lubiła, ale kiedy zobaczyła, że się podniecił i jego organ stanął, uznała, że to go podnieca i zaczęła się starać. Lizała koniec pałki i sama zaczęła wyciągać głowę do przodu, by pałka wchodziła głębiej.

— Dobra dziewczynka — sapał.

Po chwili zaczął dotykać jej naprężone brodawki, a potem przesunął pałkę do krocza. Czuła podniecenie, ale dużo mniejsze, niż kiedy pieścił ją dłońmi czy swoim organem, ale nie miała pewności czy będzie zadowolony jak o to poprosi. Zaczął wsuwać jej delikatnie czarną pałkę do pochwy. Najpierw delikatnie, a potem nieco mocniej i głębiej.

— Lubisz tak, kurewko?

— Tak jest miło. Pewnie zaraz wsadzisz mi do pupki, tak?

— A co, chcesz tak?

— Będzie miło, jeżeli będziesz delikatny.

— Jesteś bardzo niegrzeczna — szeroki uśmiech okrył jego twarz.

— Jestem grzeczna — nie zrozumiała porównania.

— Mam inny plan. Realizuję projekt. Projekt Asia. Powinna podobać ci się nazwa.

— Podoba mi się.

— Później ci wsadzę w pupkę, teraz poczujesz jak to jest mieć dwie pały w pochwie.

— Tato, nie wiem, czy tak chce — troszkę podniosła ton.

— To jest w projekcie. Będę delikatny.

Asia poczuła, że coś jej się zaczyna nie podobać ta zabawa. Ruchał ją w buzię i spuszczał się, było miło. Podobnie w cipkę i pupkę. Ale to? Jednak nadal nic nie mówiła. Zaczął powoli kontynuować penetracje jej organu, pałką. Na razie było miło. Poczuła, że zaczyna mieć. Dyszała i jej ciało intymne zaczęło mieć skurcze. Stefan odczekał i kiedy się uspokoiła, zaczął wpychać do jej cipki drugą pałę. Widziała, że jest podniecony i dlatego nie protestowała. Nie rozumiała, dlaczego nie wystarczy mu normalnie. W końcu po kilku próbach poczuła, że wsadził jej drugą pałę. Odczuła ostry ból, ale zacisnęła tylko usta. Nachylił się i zaczął całować jej usta. To trochę pomogło. Chciała go przytulić i dotykać, ale nie mogła, bo miała skute ręce z tyłu. Całował jej piersi. To znacznie pomogło. Zaczął delikatnie poruszać dwoma pałami. Jej młoda cipka była elastyczna i w końcu się przystosowała. Poczuła wzrost przyjemności, aż w końcu znowu dostała orgazmu. Widziała, że mu się podoba. Zostawił pały w środku i podszedł do biurka. Wziął komórkę i coś napisał. Pozostawione pały, wysunęły się z jej pochwy i upadły na posadzkę.

— Trzeba było trzymać — powiedział beznamiętnie.

— Przepraszam.

— Było ci miło, kurewko?

— Tak. To nie będziesz mnie dzisiaj ruchał swoim członkiem?

— Ktoś inny cię wyrucha.

— Nie rozumiem...

— Zaraz zrozumiesz. Realizuje projekt, nie pamiętasz?

Usłyszała, że ktoś otwiera drzwi i po chwili wszedł do salonu, nie kto inny, tylko Roman Truman.

— Ładna ta pana córka — rzekł patrząc na jej krok.

— Rozbieraj sie Romek i możesz ją ruchać, tylko najpierw pałami. Wiesz, że przed chwilą ruchałem ja dwoma w pizdę i lubiła?

— A w tyłek?

— W tyłek to ty ją poruchasz. Chcę widzieć dwie pały w piździe i dwie w tyłku, przyniosłeś sprzęt?

— Jasne panie kapitanie.

Asia nie wierzyła co słyszy. Czuła się okropnie, że młody i wielki policjant patrzy na jej intymność, ale już zupełnie nie podobało się jej, co miał jej zrobić.

— Nie chcę tak! — rzekła stanowczo.

— Co powiedziałaś, kurewko? — zapytał lekko zły Stefan.

— Powiedziałeś, że nie zrobisz mi nic, czego nie będę chciała.

— Tak, to prawda, tylko to nie ja będę cię pieprzył policyjnymi pałami, tylko pan aspirant, Romek.

— Ale ja tak nie chcę! — podniosła głos.

Romek już się rozebrał. Jego organ był wielki i gruby. Asia wystraszyła się nie na żarty. Romek trzymał w dłoniach dwie nowe pały.

— To zacząć od cipy?

— Jak chcesz.

— Nie chcę! — krzyknęła Asia.

— Drzesz się, mała szmato! Na ojca? Swojego dobroczyńcę? — syknął Stefan.

— Ruchałeś mnie w buzię, w cipkę i w pupę i było dobrze. Nawet teraz jak wsadziłeś mi te dwie pały do cipki, też było dobrze. Możesz mi wsadzić w pupkę też dwie, jak chcesz, ale nie chcę by to robił ten facet. Poniżyłeś własną córkę przy obcym. Nie chcę tak!

Roman był blisko i zaczął przybliżył pierwszą pałę do jej cipki. Jego wielki organ stał, ale twarz nie wyrażała żadnego podniecenia.

— Zostaw mnie! — krzyknęła.

— Cicho bądź mała.

— Nie chcę! — krzyknęła głośno.

Romek wsadził pierwszą pałę. Asia była tak wystraszona, jak jeszcze nigdy. Wcale nie czuła przyjemności, jej ciało ścisnął bolesny skurcz.

— Zostaw ją — rzekł sucho Stefan.

— Poważnie?

— Jak się, kurwa, do przełożonego odzywasz, kutasie — krzyknął Stefan.

— Rozkaz, panie kapitanie. Myślałem...

— Od myślenia to ja jestem. Pytam ostatni raz. Chcesz tego co powiedziałem, mała kurewko?

— Nie — powiedziała ostro i stanowczo.

— Dobrze. Rozkuj ją.

Asia poczuła ulgę, nie znaczyło, że była zadowolona. Zobaczyła, że Stefan się ubiera. Roman ją rozkuł i sam zaczął się ubierać. Asia z drżącymi rękami zaczęła rozwiązywać sznurek z kostek nóg. Kiedy się uwolniła, zebrała sukienkę i bieliznę z podłogi i uciekła do łazienki. Tam dopiero zaczęła płakać, a nie zdarzało sie jej to często.

— Dlaczego, dlaczego, dlaczego — biła głową w kafelki.

Po chwili uspokoiła się i zaczęła ubierać. Wyszła z łazienki. Obaj mężczyźni byli ubrani.

— Posłuchaj mała szmato — zaczął Stefan — zawaliłaś projekt. Oto co cię czeka. Masz czas do niedzieli, dziesiątej wieczorem, żeby wszystko przemyśleć. Jak zmienisz zdanie, Romek cię będzie ruchał pałami w pizdę i tyłek i potem kutasem. Widziałaś, że osobistą pałę, ma niezłą. Będzie miło i o wszystkim zapomnimy. Będziemy nadal realizować Projekt Asia. Dostaniesz nową komórkę i jeszcze dorzucę pieniądze na torebkę. Natomiast jeżeli dalej nie zechcesz tego, to zamienię twoje życie w piekło.

— Miałam je przez siedemnaście lat — burknęła.

— Pyskujesz mi? Mylisz się, szmato. Twoje dwie koleżanki dostaną pozwolenie na wszystko. Co do tej pory od nich otrzymałaś, to pikuś. Matka się dowie, że chciałaś mnie zbałamucić. Wiesz co cię czeka, prawda? Nie za bardzo jej się to spodoba. Wiemy gdzie miałaś pieniądze, Romuś odwiedził dom i znalazł. A ja? Dopiero się przekonasz jak potrafię być niemiły, dziwko!

Asia zdrętwiała. Patrzył jej w oczy.

— To jak, rozbierasz się i zaczynamy od nowa.

— Nie. A już zaczęłam cię kochać, a zrozumiałam przed chwilą, że jesteś potworem.

Karaś podszedł do niej i uderzył ją w twarz.

— Zgnoję cię, kurwo. Będziesz na kolanach błagać, by ci prześwidrować dupę i pizdę pałami, ale wiesz co? Cena rośnie. Będą po trzy. Wytrzymasz, bo masz silne ciało.

— Powiem wszystkim?

— Ty mała kurwo, straszysz mnie?! Najpierw trochę doświadczysz niewyobrażalnych cierpień, a potem się sama zabijesz. W twojej skrytce Romek znalazł paczkę kokainy. Są tam twoje odciski palców i niczyje więcej. Spróbuj pisnąć słowo, to zobaczysz. Zabiłem już trzy takie kurwy jak ty. I dostałem za to medal i awans. Romuś odwieź panienkę Karaś, po matce, Zielińską, do domu, a ja zadzwonię do żony.

— Powiedziałeś, że mam czas do niedzieli.

Karaś zaczął się śmiać.

— Moja krew. Widzisz Romuś, już zmiękła. Skombinuj sześć nowych pałek. W poniedziałek się zabawimy. Dobra kurewko, używaj życia do niedzieli. I dobrze się zastanów, a teraz zejdź mi z oczu, niewdzięczna dziwko.

Asia wyszła z domku cała dygocząc. Po chwili już jechała BMW z Romanem Trumanem.

— Byłbym delikatny, trzeba było się zgodzić. Masz fajną pizdę i cycki.

— Zamknij się.

— Ty mi nie pyskuj, szmato. Do niedzieli ci nic nie zrobię, ale jak się nie zgodzisz, to ojciec cię zajebie. On jest pojebany. Mam z nim dobrze, ale to kawał chuja. Ty nie wiesz do czego jest zdolny.

Asia coraz bardziej kuliła się w sobie. Dojechali do domu.

— Pomyśl jeszcze. — rzucił na odchodne.

Wyszła z wozu i trzasnęła drzwiami. Weszła do domu.

— Co się stało, córko? — zapytała matka.

Asia nawet nie zwróciła uwagi, że matka nazwała ją córką. Nie idiotką, niechlujem, szmatą, wywłoką i dziwką tylko córką. A to zabolało więcej.

Nic. Ojciec nie był zadowolony.

— Miał dobry humor, coś znowu zmalowała?

Ale Aśka nie słuchała. Weszła do pokoju i zamknęła drzwi na klucz.

Aśka! Słyszała, że się zamknęłaś. Był w twoim pokoju ten przystojniak, bo ojciec mu ponoć kazał.

Dziewczyna pobiegła do łóżka, wyjęła deskę. Skrytka była pusta.

— Panie Boże! Skarałeś mnie za to, że dałam ojcu dupy. Ale byłam głodna i u kresu sił. Odpuść mi i pomóż, bo jak spełni to wszystko co powiedział, niechybnie się zabiję, a za to trafię do piekła, które pewnie jest tylko nieco lepsze od mojego życia.

Rzuciła się na łóżko i zaczęła głośno płakać.

— Aśka, otwórz! — matka waliła w drzwi pięściami.

Dziewczyna nie reagowała na jej interwencję.


— Czekaj, powiem ojcu!

Dziewczyna płakała z piętnaście minut. W końcu uspokojona zaczęła myśleć. Już przejrzała na oczy. Stefan Karaś, jej rodzony ojciec, okazał się potworem. Może mordercą i gwałcicielem. Nie miała zamiaru zgodzić się na jego plan. Teraz juz nie chciałaby nawet, żeby ją całował lub macał, nie mówiąc o innych sprawach.  

Było jej miło, ale to przemieniało się teraz w ból, smutek i żal. Bo naprawdę jeszcze nigdy tak jej ktoś nie poniżył i nie skrzywdził. Usiadła. Pani Anna od historii i pani Lena z biblioteki. No i pan Sobieski. Szukała jeszcze kto by jej mógł pomóc. Maciej? Miło, że podzielił się kanapką, ale nie go więcej narażać. Była siódma trzydzieści. Wyjęła z torebki wizytówkę Leny. Zadzwoniła, za drugim razem uzyskała połączenie.

— Halo — usłyszała.

— Dobry wieczór. Tu Asia.

— Och, Asia! Jak się masz?

— Tak sobie. Czy te oglądania motyli jest nadal aktualne?

— Tak. Umówimy się na któryś dzień...

— Pani Leno, a nie można by dzisiaj?

— Dzisiaj...? Coś się stało, kochanie?

— Powiem jak przyjadę. Tylko nie wiem, jaki tam autobus przyjeżdża.

— O! Myślałam, że weźmiesz taksówkę. O tej porze w piątek autobusy jeżdżą rzadko.

— Proszę poczekać, pani Leno.

Asia nerwowo otworzyła mocno wytartą torebkę i szybko znalazła portfel. Miała sześćdziesiąt złotych.

— Dobrze, wezmę taksówkę. Sześćdziesiąt złotych starcy?

— O na pewno. Podjechałbym po ciebie, ale robi się ciemno, a w nocy dobrze nie widzę. Myślę, że nie zapłacisz więcej niż trzydzieści złotych.

— To będę za pół godziny.

Asia wyjęła plecaczek. Miała taki, trochę juz starawy, ale jeszcze w miarę cały. Zdjęła z siebie niebieską sukienkę. Założyła starą i wrzuciła drugą do plecaka. Wzięła dwa swetry i trzy pary majtek. Po dziesięciu minutach wyszła.

— A tu gdzie idziesz?

— Wychodzę.

— Coś mi ty kombinujesz. Dzwonił ojciec i mówił, że dziwnie się zachowujesz. Przypuszcza, że narkotyki jakieś bierzesz. Oj napytasz sobie biedy.

Asia wyszła. Po dwóch minutach podjechała taksówka. Rzuciła okiem na dom, zanim do niej wsiadła. Zofia stała w oknie i patrzyła na nią...

Asia próbowała zebrać myśli. Zdziwiła się, że jej nie pobił, poza tym jednym razem. Mogli z nią zrobić wszystko, przecież była skuta. Czy mówił poważnie? Zaczęła się czuć tak dobrze, jak jeszcze nigdy.

Dlaczego taka zmiana? Zgodziłaby się na wszystko, ale z nim. Było mu mało czy to od początku prowadził grę? Szczera dusza brunetki nie za bardzo rozumiała co wpłynęło na taką zmianę. Rozważała przez chwilę czy mogłaby przystać na postawione warunki. Skoro to miało mu sprawić radość? Ale nie, wiedziała w jakiś sposób, że na tym by się nie skończyło. Sądziła wcześniej, że doszła do nieba, a teraz uświadomiła sobie, że dotknęła dna. Dalej iść nie mogła, za żadną cenę.

1Aurofantasja

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i obyczajowe, użył 2780 słów i 15712 znaków.

Dodaj komentarz