Dowcipy - str 116

Viralowe kawały i suchary
  • Potwór Frankensteina poszedł

    Potwór Frankensteina poszedł na spacer do lasu i tam zatruł się grzybami. Doktor Frankenstein po wyjęciu mu starego żołądka i wszczepieniu nowego, przestrzega go:  
    - Następnym razem jak pójdziesz do lasu, masz jeść tylko te grzyby, które znasz!  
    - Ale ja znam tylko muchomory!

  • Tewje poczuł pragnienieWstapił

    Tewje poczuł pragnienie.Wstapił do piwiarni, wypił kufel piwa i mówi do sprzedawczyni:
    - Czy chce pani sprzedawać dwa razy więcej piwa niż dotychczas?
    - A jak? - sprzedawczyni jest wyraznie zainteresowana.
    - Jak? Niech pani nalewa piwo do pełna!!!

  • Przed domem kłócą się dwie

    Przed domem kłócą się dwie sąsiadki. W pewnym momencie jedna z nich nie wytrzymuje i krzyczy do drugiej:
    - Ty stara małpo!
    - Tylko nie stara! - odkrzykuje druga.Tylko nie stara!

  • Staremu Żydowi Saulowi przyszło

    Staremu Żydowi Saulowi przyszło umierać. Żal mu było wielce zostawiać na świecie małego jeszcze syna,
    który dopiero co nauczył się chodzić. Saul posłał więc po rabina, a kiedy ten przyszedł, pożalił mu się na swój los:
    - Rabbi, umrę i nawet nie będę wiedział na kogo wyrośnie mój syn.
    Rabin na to:
    - Jest na to rada, panie Saul. Połóż pan na stoliku w pustym pokoju butelkę wódki, pieniądze i Torę.
    Wpuść syna do pokoju i bacz uważnie, czego się dotknie. Jeśli wódki, znaczy wyrośnie na hulakę i pijaka.
    Jeżeli pieniędzy - wyrośnie na człowieka z głową do interesu i majątku się dorobi.
    Jeżeli zaś weźmie Torę - na męża bogobojnego i świętego się zapowiada.
    Saul uczynił wszystko według słów rabina. Chłopczyk wszedł do pokoju i zgarnął wszystkie trzy rzeczy na raz w swoje objęcia.
    Zafrasowany Saul posłał znowu po rabina. Kiedy ten nadszedł Saul opowiedział mu wszysto i zapytał:
    - Co ty na to, rebe? Na kogo wyrośnie mój syn, skoro dotknął się i wódki i pieniędzy i Tory?
    Rabin na to:
    - Aj waj, to z niego na pewno będzie katolicki ksiądz!!

  • Przyszła połowa baby do lekarza

    Przyszła połowa baby do lekarza. Lekarz pyta:
    - Co się stało?
    - Mąż mnie przerżnął.
    - A gdzie druga połowa?
    - Wypiliśmy...

  • Przychodzi baba do lekarza No i co czy

    Przychodzi baba do lekarza.  
    - No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przypisałem na hemoroidy?  
    - Tak, pół na pół.  
    - Jak to?  
    - Te długie śliskie tabletki to jakoś połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam.

  • Pies

    Szef pewnej firmy szukał pracownika do biura. Wystawił w oknie ogłoszenie następującej treści:
    "POSZUKIWANY PRACOWNIK
    Musi szybko pisać na komputerze, umieć obsługiwać różne programy i musi znać przynajmniej jeden obcy język.
    Spróbuj. Nie dyskryminujemy nikogo! Jesteśmy firmą bez żadnych uprzedzeń. Każdy ma szansę!"
    Jakiś czas później koło okna przechodził pies. Zobaczył ogłoszenie i wszedł do środka. Podszedł do biurka recepcjonistki, delikatnie złapał ją za nogawkę, pociągnął do wystawionego ogłoszenia i zaczął stukać w nie łapą. Recepcjonistka zdumiona zrozumiała, że pies chce się starać o posadę i wpuściła go do szefa. Kierownik w końcu otrząsnął się z szoku i mówi do psa:
    - wiesz, nie mogę Cię zatrudnić. Masz wyraźnie napisane, że potrzebujemy kogoś, kto szybko pisze na komputerze.
    Pies podbiegł szybko do komputera, wklepał w parę sekund dwustronicowy list, wydrukował i wręczył w zębach kierownikowi. Kierownik zdziwiony stwierdza:
    - pięknie, ale wiesz... musisz też umieć obsługiwać różne programy.
    Pies podbiega do komputera i w parę minut stworzył bazę danych, raport rozchodów firmy i jakieś trójwymiarowe wykresy. Kierownik już w totalnym szoku:
    - No wiesz, nie wątpię, że jesteś genialnym psem i masz sporo ciekawych zdolności, ale i tak nie mogę Cię przyjąć. Pies wybiegł na chwilę z gabinetu, przyniósł ze sobą ogłoszenie, które było wystawione w oknie, po czym łapą wskazał kawałek: "Nie dyskryminujemy nikogo!".
    Kierownik na to:
    - No tak, ale tam jest też napisane, że trzeba znać jakiś obcy język.
    Pies spojrzał kierownikowi w oczy:
    - Miau.