Inne

  • Pogawędka

    Menadżer dużej korporacji leci samolotem, w którym posadzono go obok małej dziewczynki. Nudził się, więc postanowił porozmawiać z dzieckiem. Zaproponował jej więc tę rozmowę.

    Dziewczynka spojrzała przez moment na niego, po czym zamknęła czytaną przez siebie książkę i powiedziała:

    - Bardzo chętnie. Więc o czym będziemy rozmawiać?
    - Może o logistyce?
    - Dobrze... To bardzo interesujący temat. Zanim jednak porozmawiamy o nim, mam jednak pytanie... Jak to się dzieje, że koń, krowa i jeleń jedzą to samo, czyli trawę, jeleń wydala jednak małe suche kuleczki, krowa duże płaskie, rzadkie placki, a koń wysuszone kulki? Może potrafi mi pan wytłumaczyć, co jest tego przyczyną?
    - Nie mam pojęcia – powiedział menadżer po chwili zastanowienia.

    Na to zaś dziewczynka odpowiedziała:

    - Jeśli tak, to czy naprawdę czuje się pan kompetentny, żeby rozmawiać o logistyce, skoro temat zwykłego gówna przekracza pańskie możliwości?

  • Dwóch chłopców ukradło sąsiadowi torbę pomarańczy.

    Stwierdzili, że muszą pójść w jakieś ustronne miejsce i tam podzielić się łupem. Poszli więc na pobliski cmentarz.  

    Kiedy przechodzili przez bramę cmentarza, z torby wypadły dwie pomarańcze, ale chłopcy stwierdzili, że wciąż mają ich dość dużo.  

    Kilka minut później pijany mężczyzna, przechodząc obok cmentarza, usłyszał:
    – Jeden dla mnie, jeden dla ciebie. Jeden dla mnie, dla ciebie...

    Od razu wytrzeźwiał i, ile miał sił w nogach, pobiegł do kościoła.
    – Proszę księdza, szybko proszę iść ze mną. Będziemy świadkami tego, jak Bóg i szatan dzielą ciała i dusze na cmentarzu!

    Pobiegli obaj do bramy cmentarza i pod nią zaczęli nasłuchiwać:
    – Jeden dla mnie, jeden dla ciebie..., jeden dla mnie i jeden dla ciebie.
    Nagle głos przestał liczyć i odezwał się drugi:
    – A co z tymi przy bramie?

  • Kelner pyta nowo przybyłego do knajpy klienta:

    – Co pan pije?
    – Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturkę na łupanie w krzyżu, a w sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.
    – Chyba nie zrozumieliśmy się do końca – mówi uprzejmie kelner. – Pytałem, co by pan chciał?
    – Mój Boże... Chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem, podróżować po świecie...
    – Może jeszcze raz zadam pytanie: Czy chce się pan napić?
    – Czemu nie... a co pan ma?
    – Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna, której kibicuję przegrała, kiepsko mi tu płacą, doskwiera mi samotność...

  • Głos z radia:

    – Czas na poranną gimnastykę. Jesteście gotowi? No, to zaczynamy! Góra–dół, góra–dół... A teraz druga powieka!!!

  • Podróżuje pewien Arab po pustyni na wielbłądzie.

    Nagle na drodze spotyka drugiego Araba, który jeździ na rowerze w tę i z powrotem. Zaciekawiony zatrzymuje rowerzystę i pyta, po co on to robi. Na to rowerzysta odpowiada:

    - Widzisz, jak jeżdżę, to jest podmuch powietrza i wtedy jest mi chłodniej.

    Właściciel wielbłąda przemyślał sprawę, wsiadł na swojego wielbłąda i naśladując rowerzystę zaczął poganiać zwierzę w tę i z powrotem. Po paru godzinach takiej jazdy, wielbłąd padł z pianą na pysku. Arab zlazł z niego, obszedł go kilka razy dookoła, a potem kopnął wielbłąda zad, mówiąc:

    - Kurwa, zamarzłeś!

  • Kowboj i Indianin jadą pociągiem.

    Kowboj rozsiadł się wygodnie na siedzeniu naprzeciwko Indianina i zapalił fajkę, z której zaczął puszczać różnej wielkości obłoczki dymu. Indianin obserwował go przez chwilę uważnie, po czym w końcu nie wytrzymał i odezwał się do niego:
    – Powiedz jeszcze jedno takie słowo, a dostaniesz w pysk!

  • Plan kont.

    Cnota – kapitał.
    Pierwszy mężczyzna w życiu kobiety – bilans otwarcia.
    Pierwsza kobieta w życiu mężczyzny – miejsce powstania kosztów.
    Zaręczyny – zobowiązanie krótkoterminowe.
    Małżeństwo – zobowiązanie długoterminowe.
    Mąż – środki trwałe.
    Posag – dochody planowe.
    Noc poślubna – przelew kapitału na inwestycję.
    Dzieci – wyroby własnej produkcji.
    Kochanka – udział w innym przedsiębiorstwie.
    Kochanka w ciąży– inwestycja rozpoczęta w innym terminie.
    Dzieci pozamałżeńskie– dostawy niefakturowane.
    Alimenty –nakłady bezplanowe.
    Prezent dla kochanki – wydatki na obiekty dzierżawne.
    Utrzymanie kochanki – czynsz dzierżawny.
    Kochanek żony–świadczenia dobrowolne.
    Żona na wczasach– materiał w przerobie.
    Rozwód – czysty zysk.

  • Napis na nagrobku.

    "Tu leży Ed Smith, któremu cierpliwość nie dopisała.  
    Chciał sprawdzić, czy jedzie winda, zajrzał do szybu...  
    Jechała."

  • Odchudzanie

    Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i, po krótkiej rozmowie, zamawia pakiet o nazwie: "5 kilo w 5 dni".

    Następnego dnia pukanie do drzwi. Przed drzwiami stoi piękna blondynka, około 20 lat, która oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:

    "Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!".

    Facet rzuca się bez namysłu w pościg za blondynką. Po paru kilometrach i pewnych początkowych trudnościach w końcu łapie swoją nagrodę. Sytuacja powtarza się przez kolejne cztery dni.

    Po tych pięciu dniach gość staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, że rzeczywiście schudł 5 kilo! W takim razie znów dzwoni do firmy i zamawia znów program odchudzania. Tym razem jest to: "10 kilo w 5 dni".

    Następnego dnia pukanie do drzwi. W drzwiach staje zapierająca dech w piersiach kobieta, najpiękniejsza, najbardziej seksowna, jaką widział w życiu. Na sobie nie ma nic oprócz butów sportowych i tabliczki na szyi z napisem:

    "Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!"

    Ta kobieta ma jednak taką super kondycję, że facetowi niełatwo jest ją złapać i gonitwa trwa znacznie dłużej. W końcu jednak okazuje się, że nagroda warta jest nadludzkiego wysiłku.

    Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet znów staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo.

    W takim razie postanawia pójść na całość i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:

    - Jest pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program.

    Facet jest jednak głęboko przekonany, że tego właśnie chce.

    - Całe lata nie czułem się tak wspaniale!

    Następnego dnia pukanie do drzwi. Przed drzwiami stoi potężny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony, dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko różowe buty sportowe i tabliczkę:

    "Jestem Franek. I jak Cię złapię, będziesz mój!".

  • Jak rozpoznać wiedźmę...

    1485 rok:  nie tonie w wodzie.
    2020 rok:  nie tyje podczas kwarantanny.

  • Czy dasz mi ugryźć za stówę?

    Facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. Podbiegł do niej i spytał się:
    - Czy dasz mi jedną ugryźć za stówę?
    - Wal się pan!
    - To może za tysiąc?
    - Nie jestem dziwką!
    - A za 10.000 zł?
    Kobieta pomyślała sobie, że to spora sumka i warto ją zdobyć.
    - Dobrze, ale nie tu.
    Poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę pokazując najpiękniejsze piersi na świecie. Facet zaczął je lizać, pieścić, ssać i całować, ale nie gryzł. W końcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała:
    - To ugryzie pan czy nie?!
    - Nie, trochę drogo...

  • Amerykanie ogłosili,

    że szykują się do pierwszego lotu załogowego na Marsa. Po tej informacji, do siedziby NASA przyszedł stary Indianin i poprosił o możliwość zostawienia karteczki z wiadomością dla potencjalnych Marsjan, którą w jego imieniu NASA mogłaby przekazać po wylądowaniu na Marsie. Na karteczce było zapisane kilka słów w nieznanym nikomu w NASA indiańskim języku. Zaś na pytanie, co tam jest napisane, stary Indianin nie chciał odpowiedzieć.

    Zaintrygowani pracownicy agencji zaczęli rozpytywać po indiańskich osiedlach, czy ktoś wie, co na kartce jest napisane, jednak ci którzy zdawali się wiedzieć, tylko się uśmiechali i także odmawiali przetłumaczenia tekstu.

    W końcu pracownicy NASA spotkali jakiegoś naukowca, który znał ten język i zgodził się przetłumaczyć tekst. Gdy tylko przeczytał wiadomość, zaczął się śmiać.

    - Co tu jest napisane? - zapytali coraz bardziej zaintrygowani pracownicy NASA.

    A na to naukowiec:

    - Tu jest napisane: "Uważajcie! Te skurwysyny przyszły po waszą ziemię!".