Inne - str 41

  • Na budowie idzie sobie robotnik

    Na budowie idzie sobie robotnik i ciągnie za sobą łańcuch. Spotyka go szef i krzyczy:
    - Na cholerę ciągniesz ten łańcuch???!!!
    - A co mam go pchać?! Ze spokojem odpowiada robotnik.

  • Jąkała pyta się napotkanego faceta

    Jąkała pyta się napotkanego faceta:
    - Prze... prze... przepraszam, któ... któ... która go... go... godzina?
    Facet milczy, więc tamten odszedł. Starsza pani, słysząca tę "rozmowę" interweniuje:
    - Jak pan mógł, przecież ten człowiek jest chory, nieszczęśliwy itd.
    Na to facet:
    - Ja... ja... jakbym mu... mu... mu... odpowiedział t... t... to b... b... by m.... m.... mi chyba przyp...dolił.

  • Dyrektor dużej fabryki wzywa do swego

    Dyrektor dużej fabryki wzywa do swego gabinetu sekretarkę.
    - Pani Jolu! Czy, tak jak prosiłem, dała pani do gazety ogłoszenie, że poszukujemy nocnego stróża?
    - Oczywiście, panie dyrektorze. Zrobiłam, jak pan prosił!
    - I jaki efekt?
    - Natychmiastowy. Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.

  • Telefon do dowódcy jednostki wojskowej

    Telefon do dowódcy jednostki wojskowej:
    - Podczas manewrów czołgi zniszczyły moją uprawę chmielu. Żądam odszkodowania!
    - Proszę pana, manewry zaczynają się dopiero jutro.
    - Nie szkodzi. Pojutrze zatelefonuję jeszcze raz.

  • Kowalskiemu umarła żona Kilka dni

    Kowalskiemu umarła żona. Kilka dni po pogrzebie przyszedł na grób, siadł na ławeczce i wspomina żonę:
    - Duszko ty moja, gdybyś ty nie umarła to bym cię na rękach nosił, gotował bym, sprzątał, futro bym ci kupił... W tym momencie poruszyła się ziemia, bo właśnie kopal kret
    - Leż spokojnie duszko, na żartach się nie znasz?!

  • Dwaj informatycy chwalą się tym

    Dwaj informatycy chwalą się tym, co potrafią ich komputery. Pierwszy mówi:
    - Gdy przychodzę do domu, mój pecet włącza się automatycznie.
    - To jeszcze nic - mówi drugi. Gdy ja wracam z pracy, mój pecet na powitanie mruga monitorem i merda joystickiem!

  • Przewodnik po Rzymie oprowadza

    Przewodnik po Rzymie oprowadza po mieście bogatego amerykańskiego turystę.
    - To jedyny w swoim rodzaju gmach...
    - Też mi coś - przerywa Amerykanin. U nas w Ameryce, mamy takich gmachów tysiąc!
    - Bardzo możliwe, bo to dom wariatów.