Zmiany 9

Zmiany 9Czytasz na własną odpowiedzialność!
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*
Przez kilka kolejnych dni, unikałam zarówno brata jak i Krystiana. Stał się on częstym bywalcem w naszym domu. Przeszkadzało mi to jak... nie wiem co, ale przeszkadzało. Obaj chłopcy chcieli zemną rozmawiać lecz ich skutecznie zbywałam. Gest "mów do ręki" naprawdę działa. Wiem jednak, że długo to nie potrwa i muszę się w końcu odezwać.  
Dziś pani Monika przywiezie do mnie Kubę, ponieważ nowa niania zwolniła się. Lepiej czuje się u siebie w domu, więc tak będzie lepiej, aniżeli ja bym miała jechać do niego. O siódmej rano zadzwonił dzwonek, pewna, że to kobieta z chłopcem otworzyłam. Był tam chłopiec, tak, tylko że w obecności swojego brata, bęcwała. Mały przylepił mi się do nogi i mówił coś tam, dlaczego go zostawiłam. Ja jednak, jak w popieprzonym trasie nie mogłam przystać gapić się na Krystiana. Przecież go nienawidzisz- powiedziała moja podświadomość. Spuściłam głowę i powiedziałam
-Mat jeszcze śpi, jak chcesz to go obudź, a najlepiej to sobie idź stąd. Co tam rozrabiako? Jadłeś już śniadanko?-Zwróciłam się do Kuby, przykucając żeby się z nim zrównać.
-Weź przestań się zgrywać, dobrze- Powiedział oburzony Kris? A co mnie to obchodzi, niech się wkurza. Pamiętam jak dziś, jego słowa: "Fajnie całujesz, ale lepiej zapomnij. Nie wiem co mi odbiło, żeby cię całować." A on mówi, że się zgrywam, niech pomyśli nad sobą. Matko, ten pocałunek wtedy to było coś tak wielkiego... NIE! To było nic idiotko. Zganiałam się w myślach i wróciłam do świata żywych, a właściwie to do Kubusia z którym spędziłam cały dzień na zabawie. Wieczorem chłopiec, błagał brata o to żeby mógł spać u mnie w domu. Wykonał rozmowę z ojcem i w ostateczności mógł zostać.  

Następnego dnia, około godziny szesnastej wracałam do domu. Wystraszyło tylko skręcić za róg i już bym była w domu. Postawiłam stopę, a czyjeś silne ręce przywarły mnie do muru. Klatka piersiowa osobnika, stykała się z moją. Zaczęłam się szarpać, przez moje włosy na twarzy nic nie widziałam. Kiedy chciałam krzyczeć, usta mężczyzn wpiły się w moje. Byłam bez siły, ręce były mocno przygwożdżone. Czułam smak tytoniu, nie wiedziałam co się dzieje. Usłyszałam pisk opon, a później ktoś krzykną "Szybko" i zostałam wepchnięta do samochodu. Jedyne co jeszcze pamiętam to krzyk mojego brata. Krzyczał moje imię. Co się stało? Co to za ludzie? Otarłam twarz, mężczyźni coś krzyczeli do siebie, machali rękoma. Nic do mnie nie docierało, żadne słowo. Czułam się jakbym oglądała film bez głosu. Paraliż ciała to jedyne co się ze mną działo- czyli nic. Mężczyzna obok mnie ma około 27 lat. Na karku oraz rękach jest pokryty tatuażami. Czarna koszulka na ramiączkach uwydatniała jego mięśnie. Gdyby nie okoliczności w jakich się poznajemy, mogłabym się nawet zainteresować jego osobą.
-Co z nią zrobimy?!- Dotarły do mnie pierwsze głosy. Facet szarpną mnie.
-Na razie nic! Boże! Niech siedzi, potem się pomyśli! Muszą nam zapłacić!- Wrzeszczał kierowca, nie rozumiem. Co tu jest grane? Co zapłacić? Ja zostałam porwana? To brat ma coś płacić?  
-O co tu kurwa chodzi!- Zapanowała cisza, zdałam sobie sprawę, że powiedziałam to na głos. Obaj patrzyli na mnie.  
-Taka księżniczka i zna takie brzydkie słowa?- Dotknął mojego policzka, ten co ośmielił się mnie pocałować. Szybko jednak strąciłam jego dłoń.  
-Patrz jaka ostra- Zaśmiał się  
-Będzie nie zła zabawa  
-Zostawcie mnie! Wypuść mnie!- Krzyczałam, kiedy obleśna ręką faceta, dotykała mojego uda.  
-Maleńka, nie gorączkuj się nie będzie bolało!- Obydwoje zaśmieli się. W jednej chwili moja twarz znalazła się na wysokości jego krocza. Chyba sobie kpi! Zaczęłam się rzucać, biłam go wszędzie gdzie się dało. Samochód jechał bardzo szybko, mijaliśmy każdy samochód oraz złamane były wszystkie możliwe przepisy drogowe. Wiem już ma sto procent, że broń jest mojego brata. On jest w coś zamieszany, z tym piepszonym Krystianem. Nim się zorientowałam członek mężczyzny był na wierzchu. Czułam obrzydzenie, szarpną mnie mocno za włosy.  
-Otwórz buźkę księżniczko!- Powiedział, próbując wcisnąć mi go do zaciśniętych ust. W oczach miałam łzy. Chciałam umrzeć, kiedy kutas zanurzał się w moich ustach. Dławiłam się, mężczyzna oddychał głośno prawie jęczał. Ciągle powtarzał "oo taak suko". Kierowca samochodu śmiał się, a mi już brakowało tchu. Podniósł moją twarz, następnie spluną na nią i znów przystawił do twardego członka. Kiedy nie chciałam znów otworzyć ust uderzał mnie nim po twarzy. To upokorzenie nie miało końca.. ręce mężczyzn zaczęły zdejmować ze mnie ubrania. Wydawało mi się, że jedziemy jeszcze szybciej, tyle że po jakiejś bocznej drodze. Jeśli ten chłopak dotknie mnie tam, nie dam rady tak żyć. W przypływie adrenaliny udało mi się otworzyć drzwi.
Krzyk, hałas, ból, ulga.  
----------
Powiało grozą

3 672 czyt.
100%2311
ayio5

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 971 słów i 5188 znaków, zaktualizowała 3 cze 2016.

11 komentarze

 
  • Olifffka<3

    Olifffka<3 · 16 lis 2016 · 302308698

    Meeeega

  • Lovcia

    Lovcia · 7 cze 2016

    Kiedy następna część? Love

  • Lovcia

    Lovcia · 5 cze 2016

    Zajebiste. Pisz następne części. Love

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem · 4 cze 2016

    Świetny rozdział Gratulacje

  • Vinyl3

    Vinyl3 · 4 cze 2016

  • Justys20

    Justys20 · 3 cze 2016

    Co za akcja  

  • :):)

    :):) · 3 cze 2016 · 194056536

    Błagam dodaj dzisiaj kolejną część

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 3 cze 2016

    Zajebiste! !!

  • marTYNKA

    marTYNKA · 3 cze 2016

    Hałas  podniósł;> super część  tyle się  dzieję.

  • Czarna21

    Czarna21 · 3 cze 2016 · 287366625

    Nom dodaj jeszcze dziś jak możesz!

  • niezgodna

    niezgodna · 3 cze 2016

    O MÓJ BOŻE. TEGO SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM. BŁAGAM NA KOLANACH O JESZCZE JEDNĄ CZĘŚĆ DZISIAJ! Taka uwaga powinno być rękach a nie ręcach ale to nic. Boskie.