Wymyślony cz. 7

Wymyślony cz. 7Cz 7

Wszystko dzisiaj było cudownie piękne. I pogoda nam sprzyjała, bo ładnie przyświecało słoneczko i ja miałam odlotowe towarzystwo. Po tym, jak siedzieliśmy przed fontanną, która nas chłodziła, a niewielkie kropelki muskały nasze twarze, udaliśmy się do Akropolu.  
- Frytki i cola?- Spytał mnie obdarzając czarującym uśmiechem.
- Tak jest panie kapitanie- odparłam salutując, co wywołało jego uśmiech.- Tylko na moment zajrzę do toalety, ok.?
- Dobrze. Ale nie znikniesz?
- W żadnym razie.
Towarzystwo Rafała było przecudowne. Co jakiś czas opowiadał mi kawały, które były bardzo śmieszne, a mnie jeszcze bardziej śmieszyły, bo robił przy tym zabawne minki. Nieraz nie trafiał z puentą, ale to nie było ważne. Przez to śmieszyły mnie jeszcze bardziej.
- Jesteś cudowna, wiesz?
- Przestań. Jesteś kłamcą. Ale miłym.
- W ogóle jestem miły- odparł i podparł się pod brodą rękami, kładąc łokcie na stole.
Po jedzeniu, a było już około osiemnastej, nasze wargi znów się zetknęły. Staliśmy tu przed moim domem i Rafał mnie obejmował. Oczywiście uważałam na pilny wzrok Patki, która prawie czyhała na nas z lornetką. Już nawet słyszałam, jak gani mnie w duchu za szczeniackie zachowanie.
- Chciałbym zostać z tobą dłużej- mówi.
- Ja też, ale chyba muszę już wracać. Od tych emocji rozbolała mnie głowa.
- Chcesz mnie spławić?
- Nie, co ty. W żadnym wypadku. Jesteś najpiękniejszym momentem w moim życiu.
- Ach, więc jednak mnie odprawisz?- Westchnął.
- Nie. Ale podobno chcesz mi ofiarować tydzień szczęścia.
- Jeśli będziesz chciała, to więcej i dłużej.
Zbyłam go milczeniem.
- Nie wiem, co będzie później. Boję się przyszłości i chyba wolałabym, aby nie nadeszła.
Słońce raziło mnie w oczy. Było wciąż tak cieplutko, a mnie rozbolała głupia głowa. Odruchowo podniosłam dłoń do czoła i Rafał to zauważył.
- Chyba naprawdę boli cię głowa.
- Niestety. Będę musiała się położyć. Przepraszam, to pewnie moja alergia.
- A na co jesteś uczulona?
Zaśmiałam się.
- Chyba tylko nie na ciebie.
Również się uśmiechnął.
- To dobrze.
Kichnęłam niespodziewanie.
- Mam nadzieję, że zbyt mocno cię nie zmęczyłem.
Przytuliłam się do niego. Chciałam wchłonąć jego zapach, aby pozostał ze mną na dłużej. Tak naprawdę nie chciałam się jeszcze z nim rozstawać, bo jego towarzystwo bardzo dobrze na mnie działało. Mogłam się uśmiechać do woli, wiedząc, że nie będę z tego rozliczona.
- W samochodzie mam coś na ból głowy, jeśli chcesz. Nie pamiętam nazwy, ale moja siostra zawsze je brała, kiedy męczyły ją bóle migrenowe.
- Nie rób sobie kłopotu.
- Nie, no coś ty. Nie chcę, żebyś się męczyła.
Odsunął się ode mnie i poszedł do samochodu. Coś tam pogrzebał w środku i za moment przyszedł z małą białą tabletką.
- To nie Apap?
Roześmiał się niepewnie.
- No coś ty. Aż takich abstrakcji, to moja siostra nie praktykuje. Zresztą wciąż się z nich naśmiewa, że nadają się tylko do kobiet w ciąży.
- To samo mówi moje siostra.
Wzięłam od niego tę tabletkę, bo ból zaczął rozsadzać mi mózg. Do tego w środku zrobiło mi się niedobrze. Niezbyt dobrany komplet w towarzystwie mężczyzny, ale co poradzić. Rafał podał mi butelkę wody niegazowanej, którą popiłam tabletkę.
- Mam nadzieję, że ci przejdzie.
Uśmiechnęłam się niemrawo.
- Chyba za dużo wrażeń.
Pocałował mnie w rękę i objął.
- A mogę do ciebie zadzwonić?
- Pewnie. Masz komórkę?
- Yhy.
Wyjął z kieszeni Samsunga S4. Poznałam, bo miałam taki sam, tylko, że mini.
- Wyłączył ci się – zauważyłam.
- Czasami tak robi. Może powinienem wymienić go na inny, ale mam do niego sentyment. To był mój pierwszy poważny zakup od… , no, od dość dawna. Ale zanim się włączy, to może napiszesz mi numer na dłoni? Będzie trochę romantycznie…
- Jak chcesz. Ale nie odpowiadam za to, jeśli ci się zetrze.
- W razie, czego wiem, gdzie mieszkasz.
Rafał był słodki. Serce mi się ściskało, kiedy myślałam, że mam się z nim pożegnać. Nie chciałam tego robić, bo to mogło oznaczać, że jutro, gdy się obudzę, mogę go już nie zobaczyć. Niby zapewnił mnie na koniec, że jutro też przyjedzie, bo przecież nasz tydzień dopiero, co się zaczął, co bardzo mi się spodobało, jednak gdzieś tam coś było nie tak. Na odchodne szepnęłam mu kilka słów:
- Nawet, jeśli byłeś tylko snem, to chcę, żebyś wiedział, że najpiękniejszym, jaki kiedykolwiek wcześniej miałam.
Uśmiechnął się i odjechał.
Za jego autem rozniósł się kurz i moja tęsknota.
A potem zniknął, tak jak nad ranem znika sen.
Wchodząc do domu sama nie wiem, czego się po Patce spodziewałam. Być może tego, że przywita mnie od progu bluzganiem na temat dziecinnego zachowania, albo przypomni mi, że naginam wszelkie reguły. W końcu jakby na to nie patrzeć wciąż byłam żoną Michała, który nie bardzo się kleił, aby do mnie zadzwonić. Być może sam nawet w tej chwili poddawał się pieszczotom jakiejś przesłodkiej i młodej blondynki z cud cyckami i sznurkiem między nogami zamiast majtek. Być może nawet ona nie wie, co to stanik, tylko sterczy z nabrzmiałymi od botoksu brodawkami, które niemal przebijają jej przeźroczystą koszulkę, której ja sama nigdy bym nie założyła. Dekolt w bluzce owszem, ale paradować bez stanika, to nie był mój klimat. A tym bardziej, że mogłoby się okazać, iż sięgają pępka. ..
Dobra, bez przesady. Nie było jeszcze ze mną tak źle. Ale wchodząc do domu, Patki nie było przy drzwiach. Zdziwiona, ale poniekąd zadowolona zdjęłam buty i pognałam na palcach do łazienki.
- Patka!- Krzyknęłam, kiedy zauważyłam ją siedzącą na wannie i pilnie rozmawiającą przed telefon. Lecz gdy tylko mnie ujrzała skwitowała swojemu rozmówcy, że musi kończyć.
- Ale żeś mnie wystraszyła!- Sapnęła chowając telefon do kieszeni.
- Nie żartuj. To ty wystraszyłaś mnie. Co tu robisz? Czemu rozmawiasz po cichu w łazience?
Wydała się speszona, ale za moment znalazła satysfakcjonująca mnie odpowiedź.
- Nic. Po prostu przyszłam sobie zrobić kąpiel, gdy nagle zadzwonił mi telefon.
- I kto to był?
- A kto mógł być? Pewnie, że Grzesiu. No wybacz, ale nasze sprawy intymne są naszymi sprawami intymnymi, a ty w każdej chwili mogłaś wejść z Rafałem.
Wywróciłam oczami do góry.
- Przecież nie zamierzam z nim spać.
- A kto cie tam wie? To twoje życie. Nie wiem na jaką skalę ma się odbijać to wasze ,,szczęście”- zrobiła cudzysłów w powietrzu palcami.
- Zwyczajnie. Szczęście, to nie tylko sex.
- Łał- odparła, po czym podniosła się z krawędzi wanny.- Nie znałam cię od tej strony.
- Bo ty w ogóle mnie nie znasz.
Cofnęłam się i ruszyłam do kuchni. Patka poszła zaraz za mną. W międzyczasie dostała jednego esemesy, którego zignorowała.
- Może to coś ważnego?- Spytałam.
- Ee. Gdyby takie było, to by zadzwonił. Jego nagie fotki pooglądam przed spaniem- odparła dumnie.
- Dobrze, nie musisz wdrążać mnie w szczegóły- odparłam podnosząc obie dłonie do góry.- Ja chcę jeszcze pożyć.
- Pożyjesz, zobaczysz. I nie mówmy o śmierci, bo to nie jest wesoły temat.
Nagle spoważniała. Być może nawet o coś pokłóciła się z Grzesiem, albo zbyt mocno za nim tęskniła, że tematy śmierci wywoływały zmianę nastroju. W końcu Grzesiu był w delegacji i miał wrócić dopiero za tydzień. Ja sama tęskniłam już za Rafałem, a co dopiero ona. W końcu starali się o dziecko, a jego nieobecność to tylko utrudniała.
- Dobra, sorki. Zmiana tematu. Tylko nie bucz się na mnie, co?
Popatrzyła na mnie i potem wzięła się w garść.
- No dobra. Czasem przesadzam, wiem. Ale, to, dlatego, że nie lubię sama spać. Nie po to się żeniłam i przysięgałam mu przed ołtarzem, żeby teraz być sama i spać sama.
- Ja też śpię sama, jeśli cię to pocieszy.
Wywróciła do góry oczami. Widocznie nie miała chęci na rozmowę. Być może nawet chciała być teraz sama, a ja jej marudziłam pod nosem. I nie ważne, że w duchu skakałam z radości przepełniona wrażeniami całego dnia. Nie każdy musiał mieć swój szczęśliwy dzień w tym samym czasie, co ja.
- Chyba idę już spać- powiedziałam nazbyt radośnie, choć siliłam się na udawany smutek. Zawsze starałam się być nastrojem upodobniona do Patki, bo bałam się, że jako starsza siostra powinnam dawać jej dobry przykład. A gdy ona przeżywała rozterki swojej pierwszej i kolejnej miłości robiłam wszystko, aby być blisko niej i pomóc przezwyciężyć zawody miłosne. Jednak do tej pory nie wiem, czy to rozumiała, czy byłam tylko piątym kołem u wozu.  
- Przecież nawet nie ma siódmej- zauważyła spoglądając na zegarek zawieszony na szafce.
- Ale wyglądasz na zmęczoną.
- Bo jestem zmęczona- ziewnęła.- Ale nie jadłam jeszcze kolacji.
- A czemu?
- Bo czekałam na ciebie. Sorki- rozłożyła dłonie na boki - ale martwiłam się o ciebie.
- Niepotrzebnie.
- Więc wszystko ok.?
- No tak. Gdyby było coś nie tak, to od razu bym ci powiedziała, nie? Rafał dał mi jakąś tabletkę na ból głowy. Podobno była jego siostry na migrenę i chyba mi też zaczyna pomagać.
- Mniej cię boli?
- No. Prawie wcale. Ale i tak mi słabo. Aż wstyd mi było, kiedy zakręciło mi się w głowie i było mi niedobrze, kiedy on…
- Cię całował?
- Yhy.
- A często tak masz?
- A nie wiem. Nigdy nie zwracam na nie uwagi. To chyba normalne. Każdego czasami boli głowa, nie?
- No niby tak.
- Ej, nie bądź taka przewrażliwiona. Zastanawiam się, czy czasem już nie jesteś w ciąży.
Uśmiechnęła się. Trochę pomilczała, a potem zmieniła temat.
- A to mocno boli?
- Co?
- Poród. I chodzenie w ciąży.
- Pierwsze, to jak diabli, ale drugie, to po prostu przerzygane.
- Jakie?
- Przerzygane. Do trzeciego miesiąca rzygałam jak kot i nie było rzeczy, która nie wywoływała u mnie wymiotów. Nawet jeśli coś zjadłam, to i tak zwróciłam to z nawiązką.
- Serio?
Popatrzyła na mnie bladymi oczami. Chyba nie do końca rozumiała, co to znaczy być w ciąży. Ja zresztą nigdy nie afiszowałam się z ilością wymiotów w ciągu dnia, więc rodzina nawet nie wiedziała, że w ogóle wymiotowałam. A Patka chyba dwa razy oddawała całą treść żołądka, bo przesadziła z piciem. Następnego dnia i tak nie przejmowała się konsekwencjami żołądkowymi.
Zupełnie jak Michał.
On też mógł pić do bólu i następnego dnia na kaca też popijał i wciąż było mu dobrze. Mnie wystarczyło, że raz wypiłam cztery piwa, to następnego dnia miałam taki ból głowy, że żadna tabletka nie pomagała. I haftowałam gdzie popadnie, a potem schorowana wracałam do łóżka, skąd dobiegał mnie krzyk dzieci.
- Całkiem serio.
- Aha, ale chyba dają tam jakieś środki przeciwbólowe?- Spytała z nikłym uśmiechem, a ja parsknęłam.
- Chyba są, ale nie każdej dają. Nie wiem, na jakiej podstawie je dają, ale uwierz mi, że nie każda kobieta je dostaje. Gdyby tak było, byśmy byli bardziej oblężeni przez chińczyków.
- To da się bardziej?
Tym razem, to obie się zaśmiałyśmy. Był to swobodny śmiech bliskich sobie kobiet. A potem Patka wystrzeliła z zupełnie innym tematem.
- A jaki jest Rafał?
Spoważniałam, ale zaraz nie wytrzymałam i musiałam się uśmiechnąć. Już na samo wspomnienie jego imienia zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Wymyślony- odparłam, rozmarzonym wzrokiem nastolatki błądząc po oknie, lecz po chwili coś zaświtało mi w głowie- Chyba moja głowa za mną nie nadąża.
- A ty nadążasz?
- Nie wiem. Ale chyba coś się dzieje za szybko.
- Zauroczyłaś się?
- Może. Nie wiem.
- A dlaczego się nim zauroczyłaś?
Popatrzyłam na nią. Nie wiem, czy pytała się mnie na serio, czy tylko, dlatego, abym się wygadała z czymś pikantnym. I owszem, mogłam jej nakłamać i powymyślać kilka brzydkich rzeczy, aby zobaczyć, jak na to zareaguje, jednak to nie było w moim stylu.
- Patka, nie wiem. Ma coś w sobie takiego, czego dawno nie czułam od Michała. A nawet będąc szczera powiem ci, że Michał nigdy tak za bardzo się o mnie nie starał. Nie okazywał, że jestem jego oczkiem w głowie, choć być może chciał, abym tak myślała. Jednak z Rafałem jest inaczej. Patka, nie wiem, czy to zrozumiesz, ale Rafał spełnia wszystkie moje wymogi wymarzonego chłopaka. Kiedyś nawet opisałam go w pamiętniku. I nie robiłam tego, dlatego, żeby Michał to znalazł, czy też aby go wkurzyć. To był tylko mój i mój sekretny pamiętnik, w którym opisałam sobie swoje dziecięce marzenia. Mój ideał wymarzonego chłopaka, którego bardzo chciałam znaleźć. Od dziecka pragnęłam delikatności i czułości. Chciałam być księżniczką, a to miał być mój Romeo. Miał posiadać wszystko to, czego mnie brakowało w dzieciństwie.
- Przerażasz mnie. Brakowało ci delikatności? Jak mam to rozumieć?
- Och normalnie, nie wiesz? Nie drażniło cię nigdy to, że tata, gdy się z nami witał, to zawsze poprzecierał nasze twarze swoją brodą? Albo nie wkurzały cię jego wąsy, które czasem tak mocno w nasze policzki wcierał, że jeden, czy dwa włoski zostawały na ustach?
- Jakoś nie przywiązywałam do tego wagi. Ale faktycznie- wymierzyła we mnie swój palec-ty od zawsze powtarzałaś, że wyjdziesz za takiego chłopaka, który nie będzie miał brody, ani wąsów- zaśmiała się.
- No i marzyłam o szóstce dzieci. Tak jak Rafał- dodałam może niepotrzebnie.
- Z Michałem też mogłabyś…- Nie dokończyła jednak tej myśli zacinając się. Albo uznała, że na wszystko już za późno.
- Spoko, to może lepiej skończmy ten temat.
- Jak chcesz. Nie chciałam ci psuć humoru.
- Nie popsułaś- skłamałam.- Ale może lepiej już pójdę się położyć. Magiczna tabletka zaczyna kończyć swoje działanie- powiedziałam i wstałam od stołu.
- Ok.
Weszłam, po schodach na górę do mojego dawnego pokoju zaraz po prawej stronie. Niewiele się zmienił, odkąd, jako dziecko w nim mieszkałam. Rodzice zostawili go bez właściciela sugerując, że zawsze mogę u nich przenocować, gdybym chciała. Po prawej stronie w pokoju wciąż stał mój czerwony tapczan i szafa trzydrzwiowa, która piszczała, gdy ją otwierałam. Po lewej stronie stał kredens z regałem na książki, gdzie teraz zajmowały go maskotki. Moje i Patki.
Wzięłam jedną, choć nie wiem, czemu i przytuliłam ją do piersi. Był to piętnastocentymetrowy miś z brzuszkiem ciążowym. Na pleckach miał różowy serdaczek, który, gdy byłam mała, często mu zdejmowałam starając się go inaczej ubrać. Raz nawet uszyłam mu małą spódniczkę na gumce w kolorze różowym, którą zrobiłam ze swojej własnej. Pamiętam również, że gdy mama ją ujrzała dała mi litanie na cały tydzień. Tacie nie powiedziałyśmy, bo moja pupa mogłaby zmienić kolor, za co byłam jej dozgonnie wdzięczna.
- A teraz…

Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 2944 słów i 15134 znaków.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    Fajna część, nawet jest powrót do wspomnień z dzieciństwa :) Siostra nadal rozgadana ;)

  • Ewelina31

    @AuRoRa aha. Gadać to ona może ciągle, heh ;)

  • AnonimS

    Rozmarzyłaś się Autorko. Ideał z dzieciństwa , szóstka dzieci itp. na czasie odkąd jest 500+ :P

  • Obca

    @AnonimS he he 500+ nie miało tu nic do rzeczy :P

  • Obca

    @AnonimS kiedy się marzy jeśli nie w książkach w średnim wieku? ;)

  • AnonimS

    @Obca marzy się wtedy jak się nie ma realnie :P . Z reguły w bezsenne samotne noce itd. jeżeli ma się stosunkowo udane życie to wtedy nie są to marzenia tylko mrzonki. Ha,ha,ha

  • Obca

    @AnonimS ja tam zawsze marzę. Od kilku lat marzę o wydaniu książki i co? Mam się poddać?

  • AnonimS

    @Obca znigdy

  • Obca

    @AnonimS  :)