Słowniczek cz.2

Słowniczek cz.2Nefer poprosił AnonimS o felieton na temat taśm Kaczyńskiego, to może ja zacznę od aspektu najmniej istotnego czyli od języka. Resztę, to znaczy prawo, biznes i politykę zostawię bez komentarza, żeby nie być skrajnie bezczelnym. Temat wszak został już zaklepany dla kogo innego.

A więc, nie zaczynając zdania od "więc", tylko akapit, język stale się zmienia. Rozwija. Pewne formy ulegają skróceniu zgodnie z zasadami oszczędności - komu by się chciało strzępić jęzor na "członkach i sympatykach Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP), skoro można powiedzieć krótko "naziści"? - inne na odwrót wydłużają się i obrastają w barokowe ozdobniki. Tyle teorii. W praktyce przykładów tego odwrotnego procesu jest niewiele. Ja nie znam żadnego. Właściwie nie znałem do niedawna.

Przykładu tego dostarczyli bracia Kaczyńscy. Tak, tak. Ci sami bracia, którzy ukradli Księżyc. Mąż stanu Lech i kawaler Jarosław, podwójny prezydent i szeregowy poseł, były premier, prezes jakiejś partii, ogólnie skromny pan trzymający się z daleka od przysłowiowego świecznika.

Otóż 16 lat temu (11.11.2002), czyli dawno ale jeszcze za świadomego życia (nie biorąc pod uwagę okresu niemowlęctwa) przynajmniej najstarszych z nas, dla wyrażenia pewnej nieskomplikowanej treści, minowicie "proszę wracać, skąd pan przyszedł; nie mamy o czym rozmawiać", Lechowi Kaczyńskiemu wystarczyły zaledwie dwa słowa, przecinek i wykrzyknik. "Spieprzaj, dziadu!" zarejestrowała kamera. [odsyłam artykułu w Wikipedii, który wkleję poniżej]

Pół roku temu, dokładnie 27 lipca 2018 roku, podczas rozmowy, która odbyła się w centrali PiS w Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej, nagranej potajemnie przez jednego z uczestników [odsyłam do Gazety Wyborczej], Jarosław Kaczyński, aby powiedzieć dokładnie to samo co jego bliźniaczy brat 16 lat wcześniej, potrzebował aż kilku zdań. Słów i znaków interpunkcyjnych nie zliczę. Popatrzcie sami [cytuję ze stenogramu wspomnianej rozmowy opublikowanego przez Gazetę Wyborczą 28 stycznia 2018 roku]:
1. No, już niestety nie za wiele [czasu mamy]. Przepraszam, tutaj miałem telefon, który myślałem, że mi zajmie 3 minuty, a zajął mi 20.  
2. Problem polega, to już wszystko wiem, przecież ja nie chcę nikogo oszukiwać. Ja wiem, że to było robione dla nas. Ja bym chciał zapłacić, tylko muszą być do tego podstawy w papierach. Gdyby do tych wszystkich opracowań, które tu są, były dołączone rachunki. Ile to kosztowało. Znaczy – jaka, ile firma za to bierze.
3. Realia są takie: albo będą jakieś te dodatkowe rachunki, bo my po prostu ich potrzebujemy, albo jest druga droga, i tu nie traktujcie jej jako wojenną.
4. To znaczy, że wy wysuniecie roszczenia o charakterze sądowym, to znaczy...

Skomplikowana wypowiedź, nieprawdaż? Przetłumaczmy więc z żoliborskiego na polski:
1. Nie mam dla ciebie czasu.
2. Nie chce mi się z tobą rozmawiać.
3. Denerwujesz mnie. Więc, cytując klasyka, "krokodyla, daj mi, luby".
4. Nic mi nie zrobisz. Do sądu idź, xxx! (xxx = niecenzuralne słowo w wołaczu)
Czyli, sumując 1 +2 + 3 +4, dostajemy: "Spieprzaj, dziadu!"

***

Artykuł z Wikipedii:

Spieprzaj, dziadu! – słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskiego przy wsiadaniu do samochodu tuż po zakończeniu spotkania wyborczego na rogu ulicy Stalowej i 11 Listopada na warszawskiej Pradze-Północ w listopadzie 2002, przed drugą turą wyborów prezydenta miasta stołecznego Warszawy, kończące kilkukrotne próby uciszenia uporczywie zaczepiającego go uczestnika spotkania. Fraza jest kolokwializmem – wołacz rzeczownika „dziad” to „dziadzie”, a słowo „dziadu” jest formą potoczną.

Pełna wersja wypowiedzi brzmiała: „Panie, spieprzaj pan! Spieprzaj, dziadu!” („Rzeczpospolita”, 5 listopada 2002). Została ona skierowana przez ówczesnego kandydata na prezydenta m.st. Warszawy do osoby zarzucającej Lechowi Kaczyńskiemu, że politycy przechodzą z partii do partii „jak szczury”. W rzeczywistości podczas swojej kariery Lech Kaczyński był członkiem tylko jednej partii, Prawo i Sprawiedliwość.

Starszy mężczyzna: Partie żeście zmienili, pouciekaliście jak szczury!

Lech Kaczyński: Panie, spieprzaj pan! O, to panu powiem!

Starszy mężczyzna: „Spieprzaj pan”? Panie, bo pan się prawdy boisz!

Lech Kaczyński: [z wnętrza samochodu, przez uchylone drzwi] Spieprzaj, dziadu!

Starszy mężczyzna: [do dziennikarzy] Ale jak tak się można odzywać: „spieprzaj pan”? Ja się grzecznie spytałem człowieka!

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” w dwa dni po zajściu Lech Kaczyński wyjaśniał: „Polityk też ma prawo do obrony godności. Pierwszą serię obelg wytrzymałem, dopiero przy drugiej powiedziałem twardo, ale jak na praską ulicę łagodnie, żeby sobie poszedł".

Po latach, na łamach książki pt. Alfabet braci Kaczyńskich z 2006, będącej wywiadem rzeką (przeprowadzili go Michał Karnowski i Piotr Zaremba), Lech Kaczyński tak opisał tę sytuację z 2002 i osobę, do której się zwrócił: „Był to zwykły męt, wyjątkowo agresywny, który mnie obrażał. Jak miałem się zachować? Od polityka żąda się wyjątkowej uczciwości, a równocześnie grubej skóry. To utopia. Pewnie wolałbym tego zdarzenia uniknąć. Ale nie jest rzeczą naturalną, aby polityk nie mógł reagować na obraźliwe zachowania”.

Część mediów oraz polityków komentujących to zajście zaznaczała, że ich zdaniem Kaczyński bez przyczyny zaatakował „bezbronnego wyborcę” (Bogdan Socha, Samoobrona), „mężczyzn z reklamówkami” (IDG), „kilku jegomościów z plastikowymi reklamówkami” („Gazeta Wyborcza”).

Hasło to było wykorzystywane ponownie w 2005 roku, kiedy zostało nagłośnione przed wyborami parlamentarnymi oraz prezydenckimi. W czasie kampanii prezydenckiej odwołał się też pośrednio do niego Donald Tusk w debacie prezydenckiej z udziałem Lecha Kaczyńskiego, która odbyła się 26 września 2005 roku w Polsacie: „Nie będę tego cytował, ale to powiedzenie zrobiło furorę. Uważam, że nie ma w Polsce ludzi, środowisk i dziadów, których należy wykluczyć”.

Hasło ponownie wykorzystano w kampanii parlamentarnej w 2007 roku, kiedy przed wyborami parlamentarnymi odniesienie do niego użyto w kampanii wyborczej PSL, w związku z kandydaturą twórcy Gadu-Gadu, Łukasza Foltyna, z list tej partii: „Zamiast hasła „Spieprzaj, dziadu” u nas twórca Gadu-Gadu”.

Hasło było chętnie podchwytywane podczas Parad Równości, w sprzedaży pojawiły się gadżety z takim napisem. Przeciwnicy prezydenta Kaczyńskiego zakładali też strony internetowe zawierające te słowa w adresie. Pojawiło się też m.in. w jednym odcinku serialu Włatcy móch, jednym odcinku Pierwszej Miłości oraz w kilku odcinkach serialu Świat według Kiepskich, a także w polskiej wersji gry komputerowej Wiedźmin 2: Zabójcy królów. Przedostało się (w złagodzonej formie Zjeżdżaj, dziadu!) do polskich wersji filmów animowanych Sezon na misia i Simpsonowie: Wersja kinowa. Słowa te można było także usłyszeć w polskiej wersji filmu Asterix na olimpiadzie. Sformułowanie „spieprzaj, dziadu” zostało wykorzystane również w piosence Szlaban graniczny wykonywanej przez grupę Leniwiec na płycie Reklamy na niebie. Hasło zostało też użyte w polskim tłumaczeniu mangi „Bleach”.

W 2009 roku, dokładnie 7 lat po wypowiedzeniu tych słów, została przez Mennicę Łebską wybita moneta o nominale „7 Dziadów Stołecznych” z twarzą Lecha Kaczyńskiego na rewersie i podobizną warszawskiej syrenki na awersie oraz cytatem „Spieprzaj, dziadu!”. Można było nią płacić za usługi i towary w niektórych punktach na warszawskiej Pradze. Emisja wyniosła 10 000 monet.

MrHyde

opublikował opowiadanie w kategorii felieton i obyczajowe, użył 1261 słów i 7955 znaków, zaktualizował 2 lut 2019. Tagi: #PiS #Kaczyński #dziad

3 komentarze

 
  • agnes1709

    Gdzie jest część pierwsza?

  • MrHyde

    @agnes1709 dobre pytanie ;)

  • MrHyde

    @agnes1709 w Przeglądzie prasy ;)

  • agnes1709

    @MrHyde Nabierasz maniery od autorki (nie pamiętam, której), co to zaczynała od części czwartej?:lol2: ;)

  • MrHyde

    @agnes1709 od A.M. "a jego imię czterdzieści i cztery"  :blackeye:

  • agnes1709

    @MrHyde Raczej 666:D

  • MrHyde

    @agnes1709 a to kto?

  • agnes1709

    @MrHyde Demon unicestwiania polszczyzny.

  • MrHyde

    @agnes1709 a, to on  :cheers:

  • agnes1709

    @MrHyde  :drinking:

  • MEM

    "Hasło było chętnie podchwytywane"

    Po katastrofie w Smoleńsku, hasło było też przerabiane, na: "ląduj, dziadu".

    A tego typu tekstów to przez te ostatnie 30 lat politycy powiedzieli multum. Wałęsowe: "100 milionów" i "nie chcem ale muszem", "Powinna być lewa noga i prawa noga. A ja będę pośrodku", Leppera: "No jak można zgwałcić prostytutkę", Korwina-Mikke: "Zawsze się trochszeczkę gwałci", Petru i jego wszystkie wpadki, od "6 króli" począwszy, Kaczyńskiego: "Ja bez żadnego trybu", Komorowskiego (do generała Kozieja) : "Chodź, szogunie."...  ;)

    Przy czym Bieńkowska ze swoim "taki mamy klimat" jako jedyna chyba prawdę powiedziała.

    PS. Z politycznych "wpadek", mnie się najbardziej podobało jedno przemówienie posła Munyamy (Youtube: "Pośpiech jest immanentną cechą republiki bananowej - Poseł Munyama (PO) " – choć miał rację, to w jego ustach końcówka tego, co mówił, wyszła komicznie. ;)

  • MrHyde

    @MEM o co chodziło z tym szogunem? Naród się pieklił, a ja do tej pory nie kumam dlaczego.

  • MEM

    @MrHyde "o co chodziło z tym szogunem? Naród się pieklił, a ja do tej pory nie kumam dlaczego."  

    Komorowski pojechał z wizytą do Japonii. Zabrał ze sobą m. in. generała Kozieja (skadinąd przyzwoitego człowieka), ówcześnie szefa BBN. No i podczas zwiedzania parlamentu japońskiego (wtedy, gdy Komorowski po krzesłach czy podestach tam umieszczonych skakał, co do dziś mu się wypomina), Komorowski, pewnie żartem – tyle, że w takiej chwili niestosownym – powiedział wtedy do Kozieja właśnie: "chodź, szogunie". ;)

  • MrHyde

    @MEM i tylko tyle? To już chyba nigdy nie zrozumiem. ;)  

    W ogóle stosunek tzw. prawicy do Komorowskiego wymyka się mojemu rozumieniu świata. (Możesz triumfalnie potwierdzić, że moja "chora filozofia" nie pozwala mi zrozumieć wielu rzeczy, nie tylko tej błahostki. ;) ) W moich oczach ten gość jest raczej sympatyczny m.in. przez te swoje żarciki - pamiętam jego wykład o bigosowaniu - i na wskroś konserwatywny - katolik, wielodzietnik, myśliwy, pan z brzuszkiem, mówi pomału. Z Dudą wśród elektoratu prawicowo-katolicko-konserwatywnego powinien wygrywać w cuglach wszystkie wybory. Tymczasem przylgnęła do niego ksywa "komoruski" i łata Russlandversteher'a (brakuje mi polskiego ekwiwalentu. Przyjaciel Rosji? Pachołek Rosji?), w ogóle łata zdrajcy - zupełnie od czapy. Ja na niego głosowałem z bidy i braku laku (ateista, dwupaństwowiec, półwegetarianin... - Komorowski to nie mój typ prezydenta), ale co inni? Te mityczne 95 % katolików, tych podobno 50% chodzących co niedzielę na mszę do kościoła, miliony mentalnych spadkobierców Dmowskiego nienawidzących Żydów - gdzie oni się podziali? Dlaczego wybrali Dudę? To niepojęte. Przynajmniej dla mojego ograniczonego mózgu. Pewnie się biedny broni przed jakąś oczywistą prawdą o rodzaju homo. Może. Nie wiem. ;)

  • MEM

    @MrHyde "i tylko tyle?"

    Tylko, albo aż, tyle. :) To zależy od kontekstu.  

    "W moich oczach ten gość jest raczej sympatyczny m.in. przez te swoje żarciki"

    Może. Tylko, że te "żarciki' (a często to są zwyczajnie nieprzemyślane słowa, tak jak te ostatnie Kopacz o dinozaurach; zdarza się każdemu), nie przystoją w niektórych okolicznościach (trochę tak, jak reklamówka (w sensie: torba foliowa), którą kiedyś wytykano żonie Lecha Kaczyńskiego, gdy też wybierał się na jakąś zagraniczną wizytę). I w tym sęk... Jeśli facet na państwowym stanowisku jest z oficjalną wizytą w innym kraju, to się musi zachowywać na poziomie, a nie skakać po meblach tamtejszego parlamentu. I tak samo jest z tym "szogunem". O ile w prwatnej rozmowie Komorowski z Koziejem (jeśli na tyle się znają), mogą sobie z siebie pożartować, o tyle publicznie jest to, po pierwsze, godzące w wizerunek delegacji odwiedzającej dany kraj, po drugie, podrywające autorytet generała Kozieja. I dlatego jest bardzo niestosowne. I nie ma znaczenia, czy Komorowski prywatnie jest sympatyczny przez swoje żarty, czy nie.

    "i łata Russlandversteher'a (brakuje mi polskiego ekwiwalentu. Przyjaciel Rosji? Pachołek Rosji?)"

    Brakuje, bo go chyba nie ma. Najbliższym byłoby może "rusofil". Ale to też nie do końca to.  

    "Dlaczego wybrali Dudę?"

    Z dwóch powodów.

    1. Bo PO fatalnie rządziła. I ludzie mieli tego dosyć.  

    2. Bo w porównaniu z Kaczyńskim, to polityczni amatorzy. Np. Jeśli w kraju, w którym ludzie bardzo ciężko nieraz pracują za minimalną, wynoszącą wtedy poniżej 2 tys brutto, w środku kampanii ktoś się pyta Komorowskiego, co w tej sytuacji zrobić, a on mu mówi, żeby "zmienić pracę i wziąć kredyt', to Ty się dziwisz wkurzeniu społeczeństwa? Komorowski, nawet jeśli w teorii miał rację (w teorii, bo wykazał się kompletnym oderwaniem od realiów, a przy tym zapomniał, że ci ludzie tak ciężko żyją i pracują za grosze m. in. właśnie przez niego), to nikt o odrobinie instynktu samozachowawczego nie mówi czegoś takiego w swojej kampanii wyborczej, bo takie rzeczy to prosta droga do przegranej. Co zresztą się stało.

    BTW, wiesz co jest najgorsze? To, że nawet jak PiS przegra i ludzie zagłosują na "mniejsze zło", jakim jest opozycja, to ta banda zadufanych w sobie amatorów uzna to za swoją zasługę i dalej będzie gówniano rządzić (i to może i gorzej niż za Tuska - no popatrz na Petru, facet po ekonomii wraz z podobnie wykształconymi kumplami, nie potrafi przelać partyjnych pieniędzy na odpowiednie konto, w rekordowym czasie doprowadza partię do ruiny finansowej i politycznej, po czym, zakłada drugą i nawet nie wie, jak ją nazwał, choć niedawno ją rejestrował... I ktoś taki ma sprawować rządy, nie mówiąc już o tym, by one były dobre? W  takim układzie wychodzi na to, że to są ludzie niewiele odbiegający od Kononowicza - bo już Lepper przy nich to faktycznie był ktoś - tylko, że on jest biedny niewykształcony chłop ze wsi, a oni podobno nie.). I w konsekwencjach doprowadzi do tego, że urośnie im kiedyś kolejny PiS, lub ktoś jeszcze gorszy, przejmie władzę, ale nie popełni kaczych błędów i jej już po dobroci nie odda, rujnując kraj.

  • MrHyde

    @MEM naprawdę pani Kaczyńska miała problem z foliówką? Czego to się ludzie nie czepną. :)

  • MEM

    @MrHyde No miała, miała. A ludzie czepiali się, czepiają i będą czepiać. Tak natura człowieka. Już Genowefa Pigwa w jednym ze starych kabaretowych skeczów mówiła: "ludzie muszą mieć na kim psy wieszać, muszą mieć kogo błotem obrzucać". ;)

  • MrHyde

    @MEM ;)

  • AnonimS

    Dobrze że  to przytoczyłeś.   To kolejny przykład jak różnie można tłumaczyć język polityków . Odezwanie Lecha Kaczyńskiego nie należy do odezwań, które powinny funkcjonować w języku polityka.  Chichot losu polega na tym że to jest najbardziej zapamiętane i funkcjonuje w obiegowej opinii publicznej. Jest wiele  takich przykładów które przeszły do języka potocznego wypowiedziane przez polityków różnych opcji.  
    Co do  tłumaczenia słów J. Kaczyńskiego .rozumiem,  że to twoja interpretacja i nie autoryzowałeś tej interpretacji  u autora.? Jedno mnie zastanawia.  Powinien zapłacić bez rachunków czy nie?    . Tradycyjnie zestaw na tak.

  • MrHyde

    @AnonimS to już pytanie do prawników :)

    A co do reszty: tak, tak, tak... Zapomniałem to dodać. "Sorry, taki mamy klimat", "Zrobimy łaskę Amerykanom", czy też "Spieprzaj, dziadu!" są krótsze od sms-a i mieszczą się w prawie każdej mózgownicy. Bardziej wyrafinowane wypowiedzi nie przechodzą przez oko i ucho, a jeśli nawet to często bez zrozumienia.

    Myślę, że taśmy Birgfellnera spłyną po PiS-ie jak po kaczce, bo nie ma tam nośnych bon motów.

  • AnonimS

    @MrHyde a ja chciałbym za nagrywanie prywatnych rozmów i upoblicznianie ich w dowolnym czasie i chwili był paragraf.  Nie mówię o policji czy służbach, które mają ustawowe  prawo do ich stosowania,  ale o obywatelach. Nie wiem czy wiesz ale jedne z pierwszych taśm prywatnej rozmowy nagrano za czasów premiera Buźka.  Była to rozmowa ówczesnego ministra skarbu Andrzeja Ch. prezesa PTE PZU i podsekretarza stanu w tym ministerstwie oraz Mirosława B. prezesa PZU AT.  Upubkicznił to nagranie pan minister. A były to lata 2000/2001.   I tyle lat minęło,  różne opcje i ekipy były u władzy a podsłuchiwacze mają się  wyśmienicie. Ale jak mają się  nie mieć  skoro sąd feruje takie orzeczenia.  "Nie narusza prawa osoba, która potajemnie nagrała swojego rozmówcę, a następnie bez jego zgody zgłosiła nagranie jako dowód w sądzie.
    Tak wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z 28 czerwca 2016 r. (sygn. akt I C 39/16)."

  • MrHyde

    @AnonimS Paragraf chyba jest... O taśmach Wprost mówiłeś inaczej. Pamiętam :P

  • AnonimS

    @MrHyde ale ja nie pamiętam  hehe :). Na poważnie to już się  robi śmieszne ( Kulczyk/Sikorski na ten przykład)

  • MrHyde

    @AnonimS nawet tragiczne ;) cóż, trzeba odzielać szum od tego, co istotne ;)

  • MEM

    @AnonimS  "a ja chciałbym za nagrywanie prywatnych rozmów i upoblicznianie ich w dowolnym czasie i chwili był paragraf. "

    Nie powinno, to o czym mówisz, zostać wprowadzone. Bo ludzie muszą mieć szansę bronić się przed różnymi sytuacjami, w których ktoś im czy to zagraża, czy ich szantażuje (jak np. w przypadku banków Czarneckiego). Opinia publiczna też ma prawo wiedzieć, kto nimi np. rządzi, albo na jakichś stanowiskach w innych zawodach (np. w urzędach albo w szpitalach) wykorzystuje swoje możliwości w nieodpowiedni i nieuczciwy sposób. Te nagrania są konieczne. Osobie uczciwej nic się z powodu nagrania nie stanie, bo ona jest uczciwa i niczego jej nie zarzucą, za to to jest bardzo dobry bat na wszelakich złodziei, oszustów i innego rodzaju przestępców. Zwłaszcza dziś, gdy bez trudu każdy może nagrać każdego i nikt z przestępców nie żadnej ma pewności, czy jest przed tym bezpieczny.

    ___________________
    A PiS-owi teraz nie po nosie, jak na niego wypływają taśmy (przy czym na nich to akurat jest co, bo to, co stworzyli, to po prostu podwaliny pod państwo oligarchiczne, a i wcześniej umoczeni byli w różne sprawki, tylko się z nich wywinęli). Do tej pory było fajnie, jak wypływały na innych, przy czym im PiS przez niemal cztery lata nie dał rady formalnie niczego zarzucić nikomu z PO. Taśmy na PO, PiS wykorzystał jedynie do ogłupienia opinii publicznej bzdurami o "Polsce w ruinie" - co Morawiecki potem, niedługo po wyborach, sam publicznie w mediach bezczelnie oznajmił: że PiS te wszystkie kłamliwe hasła celowo propagował, by wygrać tymi kłamstwami wybory. Zresztą, bodaj prezes PiS jest jedynym z ważnych polityków w Polsce, który jest prawomocnymi wyrokami sądu skazany za kłamstwa. "Kaczor" był do tej pory na tyle cwany, że mu się przez dekady udawało, wszelakie machlojki jego i ludzi z jego partii ukrywać. Zdradzili go sami swoi, z bliskiej rodziny, bo tylko oni mieli do niego i jego ciemnych sprawek dostęp i mogli je wyciągnąć na wierzch. A teraz, w miarę jak się będzie grunt usuwał całemu PiS-owi spod nóg, to się w nim rzucą sobie nawzajem do gardeł i jeszcze nie jedna taśma, nagrana przez jednego PiS-owca przeciwko drugiemu, wypłynie, by rozpaczliwie ratować swoją skórę. Wygląda na to, że to dopiero przygrywka do takich jasełek, jakich w Polsce jeszcze nie było (i że tak naprawdę to PiS (a wcześniej PC)jest najbardziej "mafijną" partią w Polsce, co wcześniej, bez twardych dowodów, pozostawało w sferze domysłów). Ale to dobrze, bo może to polityczne szambo choć częściowo się oczyści. No a przede wszystkim PiS straci w końcu władzę absolutną i skończy się "pełzający zamach stanu" i próby wprowadzania dyktatury.

  • AnonimS

    @MEM to tylko twoje pobożne życzenie.  Niewiele  straci w sondażach . Bo co z tych taśm wynika?  To że istnieje Srebrna i ma działkę było wiadomo od dawna.  I że miasto nie daje zgody na budowę  budynku też bylo wiadomoo.

  • MEM

    @AnonimS "to tylko twoje pobożne życzenie. Niewiele straci w sondażach ."

    Niekoniecznie.

    1. PiS doszedł do władzy na swym, rzekomo "nieskazitelnym", wizerunku (wiesz: że "oni uczciwi, a tamci ośmiorniczki na koszt państwa";). I właśnie sukcesywnie go traci.

    2. Taśm podobno jest dużo więcej, i nie wiemy, co na nich jest. To mogą, ale nie muszą, być rzeczy, które dotyczą tej deweloperki.

    3. Misiewicz już siedzi. (monolit PiS - samej tylko partii Kaczyńskiego bez przystawek - więc się rozleciał. Rydzyk dobrze wiedział, co robi, zakładając nową partię... A Rydzyk ma posłuchanie u przynajmniej 2 z 6 milionów, które na PiS głosowały).

    4. To, co do tej pory ujawniono na tych taśmach, to bomba. Tylko, że większość wyborców PiS nie rozumie, dlaczego. Stąd sondaże poparcia się utrzymują. Czyli jest kwestią edukacji społeczeństwa, by zrozumiało, dlaczego to jest ta "bomba".

    Wiele zależy też od tego, jak to opozycja rozegra.

    "Bo co z tych taśm wynika? To że istnieje Srebrna i ma działkę "

    Nie. Z nich wynika – teraz już w twardych dowodach, przedtem część ludzi tylko się mogła tego wszystkiego domyślać – w skrócie to, że PiS zbudował prawdziwie mafijne powiązania oligarchiczne pomiędzy politykami PiS (od Kaczyńskiego począwszy) a biznesem (zarówno państwowym jak i prywatnym). I że sięgają one znacznie głębiej niż sama tylko Srebrna i jej plany wieżowca. Nie tyle więc sensacją jest to, że "istnieje Srebrna i ma działkę, na której chce się budować", co implikacje dla całego kraju i w każdym jego aspekcie, z takiego mafijno-oligarchicznego systemu. Bo to, co PiS do tej pory zbudował (te powiązania) można porównać z np. putinowską Rosją. I teraz jest tylko kwestią czasu i przekazu, by do coraz szerszej rzeszy społeczeństwa to, jakie to ma konsekwencje, dotarło.

    To jest ta bomba – de facto mafia w państwie od najwyższego szczebla (od Dudy), mackami sięgająca w każdą dziedzinę, z jakiej się to państwo składa. A jak jeszcze do tego dojdą kwestie tego, jak np. PiS wszedł w posiadanie majątku Srebrnej (BTW, obiło mi się o uszy, że to wszystko i tak jest zarejestrowane na Cyprze. Po co? By "prawi i sprawiedliwi" "patrioci" nie płacili w Polsce podatków... A Beacia z Morawieckim mówili, że "wystarczy nie kraść"... Tymczasem wychodzi na to, że szwindle są domeną PiS-u a nie PO, bo z PO nikogo jeszcze nie zamknięto, nawet zarzutów nie postawiono - a jak zamknęli Gawłowskiego z PO, to go zaraz musieli wypuścić - choć PiS na długo przed wyborami zarzuty, bez pokrycia, stawiał.) oraz to, że oni zaczynają się już nawzajem sprzedawać, by ratować własną skórę, to jeszcze niejedno wypłynie. I lawina ruszy...

    Dodatkowo z tego wynika, że PiS, i Kaczyński bezpośrednio, nie zapłacili za wykonaną robotę architektowi. A to jest przestępstwo (bez względu na to czy, i z jakiego powodu, plany budowy wieżowca nie wypaliły). I jak zapowiedział Giertych, jeśli polska prokuratura (wiadomo, przez kogo rządzona) nie przedstawi aktu oskarżenia, to zrobi to prokuratura w Wiedniu. A ta jest poza PiS-owskim zasięgiem. Szambo wybije na cała Unię.

    I jest jeszcze jedna kwestia. PiS nie jest jedyną partią rządzącą w Polsce. Rządzi de facto w czymś w rodzaju koalicji. Jak myślisz, co zrobi Ziobro i ten skończony, obłudny wazeliniarz Gowin, jak PiS zacznie się wizerunkowo sypać?

    Odetną się od nich jak najszybciej i pod byle pretekstem. Będą liczyć na to, że przez odcięcie się, PiS nie pociągnie ich na dno. A Kaczyński już dziś ma tylko 4 posłów w parlamencie, którzy gwarantują mu parlamentarną większość. Bez tych dwóch wspólników, leży. I beknie jeszcze za zamach stanu.

  • AnonimS

    @MEM poniosła Ciebie fantazja.  Takiego scenariusza nawet Petruby nie wymyślił.  Różnica jest taka że PIS ściga tak samo swoich jak i obcych.  A pozostali nie.  I to ludzie widzą.  Hofman i pozostałych dwóch,  senator Kogut,  teraz Misiewicz i jeszcze pewnie się  jacyś trafią. A jak ruszają kogoś spoza PIS to wszyscy krzyczą że to podloże polityczne. Teraz jest wniosek o uchylenie immunitetu Niesiołowskiego. I znalazły się osoby, które deklarują solidarność z Niesiołowskim - Ewa Kopacz, Michał Kamiński czy Radosław Sikorski..i to jest ta różnica zasadniczą. A co działki... W okresie PRL istniało coś takiego jak państwowy koncern prasowy RSW Prasa Książka Ruch. To był monopolista jeśli chodzi o kolportaż, wydawał wiele pism, a zyski koncernu przeznaczane były na finansowanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po 1989 roku i upadku PRL powstała komisja likwidacyjna zajmująca się przekształceniem własnościowym majątku RSW Prasa Książka Ruch. Wyodrębniona została firma Ruch, istniejąca do dziś i zajmująca się kolportażem. Natomiast gazety, drukarnie, nieruchomości, zostały wzięte w zarząd przez komisję.
    Nie było czegoś takiego, jak przejęcie majątku za darmo przez jakąkolwiek partię! Sama komisja była obsadzona z klucza politycznego, zasiadali w niej różni ludzie, zarówno ze środowiska Porozumienia Centrum, jak i liberałów, w komisji przez pewien czas zasiadał na przykład Donald Tusk. Na nabycie konkretnych tytułów rozpisywane były jednak przetargi, a podmioty zainteresowane musiały te tytuły bądź nieruchomości kupić. Tak było w przypadku „Expressu Wieczornego”, który kupiła prowadzona przez ludzi PC Fundacja Prasowa Solidarności, ale z kolei „Życie Warszawy” zostało zakupione przez środowisko liberałów z KLD oraz związane z Tadeuszem Mazowieckim środowisko tzw. prawicowej frakcji w Unii Demokratycznej. Ale to samo „przejęcie” było de facto zakupem tytułów bądź nieruchomości.
    „Express Wieczorny”, popularna w PRL popołudniówka, a także nieruchomości do niej należące zostały zakupione przez Fundację Prasową Solidarności. Po pewnym czasie gazeta została sprzedana, dziś już nie istnieje. Z kolei nieruchomości, m. in. słynny biurowiec przy ulicy Srebrnej pozostały w gestii fundacji, potem powołanej spółki Srebrna. Z kolei jeśli chodzi o „Życie Warszawy”, to w chwili przejęcia tego dziennika redaktorem naczelnym pisma był Kazimierz Wóycicki, potem Tomasz Wołek. ŻW zostało kupione przez włoski koncern prasowy. Z kolei nieruchomości, które środowisko liberałów przejęło, po prostu zostały sprzedane.". Tym się różnimy że ja to obserwowałem na bieżąco a Ty pewnie większość wiesz z historii lub prasy.  SLD miało min siedzibę na Rozmiar i hotel na Szarej i inne nieruchomości  w Warszawie i poza nią.  Pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu.

  • MEM

    @AnonimS "poniosła Ciebie fantazja. Takiego scenariusza nawet Petruby nie wymyślił."

    To nie fantazja, to wnioski na podstawie dostępnych danych, plus odrobina tzw. prognozowania.

    "Różnica jest taka że PIS ściga tak samo swoich jak i obcych."

    Niestety nie. Tak brzmi tylko przekaz "dla ludu". Tymczasem rzeczywistość, zwłaszcza ta zakulisowa, jest inna.

    Popatrz. Po pierwsze. Nie zastanawia Cię to, że PiS uderzył właśnie w Misiewicza a nie np. w dowolnego innego robiącego wałki (Bo oni wszyscy teraz to robią, korzystając z dostępu do koryta, tylko musi minąć trochę czasu nim to wyjdzie na jaw, bo na razie się nie da przeprowadzić śledztw. O tym, czemu się nie da, później) członka PiS?

    Odpowiedź jest prosta. Kaczyński złapał się za "Misia", by uderzyć w Rydzyka i Macierewicza. Dlaczego? Bo ci dwaj tworzą nową partię po prawej stronie sceny politycznej. Jak myślisz, komu zabiorą elektorat? Platformie?

    Dwa. Czemu Misiewicz poszedł siedzieć już teraz? Bo prezes spodziewał się bomby w mediach na swój temat. To, podobnie jak afera Niesiołowskiego (nawet jeśli i Misiu i Niesioł są winni), jest zasłona dymna. Po to, by przynajmniej uwaga "ludu" była podzielona, jeśli jej się nie da całkiem odwrócić. No bo chyba nie wierzysz, że skoro Niesoła rozpracowywano jeszcze za rządów PO i posiadano dowody, to PiS mu przez 3 lata z hakiem pozwalał na wyśmiewanie Kaczyńskiego, zamiast go zamknąć w majestacie prawa (i zacząć tym samym spełniać kolejną obietnicę wyborczą)? Jeśli hak jest prawdziwy, to trzymano go specjalnie na taką okazję. A więc, tak czy tak, to jest to przede wszystkim zasłona dymna. Co udowadnia powyższe tezy.

    Dopiero trzecią "pieczenią" na tym ogniu jest to, że Kaczyński chce przekazu do "ludu" mówiącego: "patrzcie, jesteśmy uczciwi, zamykamy swoich". Tylko, że to ma na celu po prostu zmniejszenie wizerunkowych strat. A wiec jest z wyrachowania, a nie z powodu tej rzekomej uczciwości.

    Kaczyński jest kuty na cztery nogi. Jest najlepszym w tym kraju politykiem ostatnich 30 lat. I właśnie dlatego to  wszystko jest w powyższy sposób robione (i gdyby rzecz nieprzewidywalna, jaką była zdrada ze strony własnej rodziny, to by mu się udało). Natomiast wiele zależy od opozycji (niestety, pod względem zdolności politycznych do pięt Kaczorowi nie sięgającej, bo złożonej z takich jak Petru), czy mu się ten przekaz uda "ludowi" wcisnąć.

    "Nie było czegoś takiego, jak przejęcie majątku za darmo przez jakąkolwiek partię! Sama komisja była obsadzona z klucza politycznego, zasiadali w niej różni ludzie, zarówno ze środowiska Porozumienia Centrum, jak i liberałów"

    Otóż to. :) A jednak Kaczyńskiemu przed ostatnimi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi udało się ludziom wcisnąć kit, że on i jego partia w tym wszystkim nie brali udziału bo byli uczciwi. I ten mit właśnie runął. Teraz więc pytanie jest takie: jeśli oni  tylko i wyłącznie na tej podstawie wygrali wybory, to jak mają wygrać kolejne, skoro prędzej czy później (a do wyborów jeszcze sporo czasu) do społeczeństwa (w tym do wyborców PiS-u) zacznie coraz bardziej docierać, że ich prezes nie tylko w ciula zrobił, ale że jest dużo bardziej umoczony niż cała reszta konkurencyjnych partii?

    Dlatego Kaczyński się bał, że do społeczeństwa dotrą informacje na temat tego, jaki on i jego partia mają udział w biznesach Srebrnej, co walnie im po wizerunku. I, żeby było śmieszniej, dokładnie to powiedział na ujawnionej taśmie.

    Są skończeni. To jest kwestia czasu. Przy czym pamiętaj też o tym, że ich od pociągnięcia do odpowiedzialności za zamach stanu i demontaż struktur demokratycznego państwa dzieli jedynie większość parlamentarna. Kaczor nie może "tylko" wygrać wyborów. On musi wygrać je tak wysoko, by mieć większość w Sejmie i móc rządzić samodzielnie. Inaczej z mety beknie za wszystko.

  • MEM

    @AnonimS "„Express Wieczorny”, popularna w PRL popołudniówka, a także nieruchomości do niej należące zostały zakupione przez Fundację Prasową Solidarności. Po pewnym czasie gazeta została sprzedana, dziś już nie istnieje."

    OK. Tylko w jaki sposób został kupiony przez PiS? To jest tu najistotniejsze.  

    Zacytujmy więc najlepiej zorientowanego w temacie... Samego prezesa Kaczyńskiego:

    "Po rejestracji nie bardzo wiedziałem, co dalej. Fundacja nie miała środków pozwalających na działania. Sławomir Siwek podejmował różne próby, ale nic z tego nie wynikało. Szansa pojawiła się z całkiem niespodziewanej strony. Zadzwonił do mnie Aleksander Hall i poprosił o rozmowę. Zaproponował następujący układ: my (...) bierzemy "Życie Warszawy", a "wy" - "Ekspress Wieczorny" (...) Przyjąłem z radością propozycję, ale gdy nieco później - bo Hall nic o tym nie wspomniał - dowiedziałem się, że chodzi o sumę szesnastu miliardów złotych, pomyślałem, że to żart. Nie mieliśmy nawet szesnastu milionów. Nie mieliśmy nic" " ( źródło: Wirtualna Polska, artykuł pt. "Srebrny biznes Jarosława Kaczyńskiego. Ta spółka pomogła środowisku PiS przetrwać" )


    I co Kaczyński zrobił? Ano... Poczytajmy dalej wspominki prezesa:  

    "Udało się znaleźć sposób: Fundacja dogadała się z Bankiem Kredytowym z Krakowa, który zgodził się wynająć na wiele lat lokal w budynku "Expressu" i płacą z góry. Operacja się udała i środowisko PiS przejęło dziennik,"

    Rozumiesz, jak to zrobili? Dokładnie tak samo, jak teraz, gdy na telefon Kaczyńskiego do prezesa banku, bank ofiarował na super warunkach 1,5 mld zł na budowę wieżowca. W ciemno.

    To jest mafia, jakiej w Polsce nie było.  

    I ten "Express" wraz z jego majątkiem też był przejęty wałkiem. Bo to tak, jakbym za pieniądze państwowej firmy kupiła tę państwową firmę. Śmierdzi kryminałem na odległość. Oczywiście nie tylko Kaczyński&Co takie wały wtedy robili, ale sedno w tym, że "Kaczuszka" całe życie twierdziła, że jest uczciwa i nigdy takich rzeczy ani on ani jego partie (obie, które miał) nie robiły, a wręcz przeciwnie, że będą to tępić, o " wystarczy nie kraść, na ośmiorniczki [raptem za 20 zł za porcję w Biedronce] ". I teraz to właśnie, jak kłamali, zaczyna do wyborców PS docierać. Mało tego. Jak się sprawa posypie bardziej – a jest wybitnie rozwojowa – to mogą wyjść jeszcze i inne przekręty, o których nikt do tej pory nie wiedział, lub były w sferze domysłów (Np. powiązania Kaczyńskich z aferą FOZZ i to, że ówczesny szef NIK zginął w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach na dzień przed tym, jak miał złożyć w Sejmie raport ze śledztwa w tej sprawie. Nowym szefem NIK został... Lech Kaczyński. A od tego momentu sprawy w sumie nie wyjaśniono. Parę płotek skazano dopiero bodaj w 2009 roku. No wiesz, niby dowodów nie ma, ale kto uwierzy w taki przypadek, że akurat Kaczyńscy byli podejrzanymi i jeden z nich został szefem NIK a w zasadzie rozwiązanej już wtedy sprawy nagle nie rozwiązano... O tym, że afera reprywatyzacyjna w Warszawie również zaczęła się od prezydentury L. Kaczyńskiego w tym mieście, nawet już nie wspominając... Wiele rzeczy może wyjść. Tym więcej, im większy będzie w PiS-ie strach przed konsekwencjami.).

  • MEM

    @AnonimS A teraz kwestia tego, o czym na początku wspomniałam na temat tego, że w tej chwili nie ma kto przeprowadzić śledztw.  

    Cytuję za artykułem Wirtualnej Polski pt. "Taśmy Kaczyńskiego. Mocne słowa byłego szefa CBA"

    "Niewątpliwie sprawa nagrań z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego powinna być zbadana przez odpowiednie organy państwa. Natomiast w obecnej sytuacji jest to niemożliwe, bowiem władza pozbawiła państwo polskie możliwości obiektywnego badania tego typu spraw. Kto ma to wyjaśniać? Prokurator generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który jest politycznym nadzorcą prezesa banku Pekao SA Michała Krupińskiego? A może szef CBA powinien się zająć sprawą? Tylko jak, skoro Ernest Bejda, jak donosiły media , bardzo gorliwie wcześniej współpracował ze spółką Srebrna. To może poszukajmy dalej. Może szef ABW Piotr Pogonowski powinien sprawę wyjaśnić? Ale on też działał ze spółką Srebrna. No to może koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński, wiceprezes PiS. Ale on też chyba nie wyjaśni, bo jego syn Kacper Kamiński również ma za sobą pracę w spółce Srebrna. Zdaniem byłego szefa CBA, ujawnienie przez "Gazetę Wyborczą" nagrań z prezesem PiS, nie zostanie rzetelnie wyjaśnione. - Ponieważ politycy PiS zawłaszczyli wszystkie instytucje kontrolne. A rzecznik praw obywatelskich i NIK nie mają tego typu kompetencji. Jedynie niezależni dziennikarze mogą próbować wyjaśnić dogłębnie sytuację Ale to nie tylko problem "taśm Kaczyńskiego". Nie ma obecnie u nas systemu kontroli tzw. "check and balance”. Widać to też w innych sprawach: Komisji Nadzoru Finansowego czy Narodowego Banku Polskiego. Jest również masa innych sytuacji, gdzie obywatele powinni uzyskać rozstrzygnięcie od niezależnej instytucji. Ale PiS "wykastrował” państwo polskie z możliwości autokontroli.".


    Czy rozumiesz już teraz, jak wielka jest to polityczno-biznesowa oligarchia?

    A to jest tylko wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Jeśli, nie daj co, ludzie pozwolą im porządzić krajem kolejne kadencje, to skończymy jak mieszanka Rosji z Wenezuelą, bo wtedy ta mafijna ośmiornica będzie się rozrastać (a zamordyzm dodatkowo rosnąć), a nie ma nad nią żadnej kontroli, skoro wszystkie instrumenty kontroli zawiadywane są właśnie przez przedstawicieli tej mafii.  
    _________________
    I jeszcze jedno. Gdyby nie to, że Kaczyński ma kontrolę nad tylko częścią mediów w Polsce, całość tych spraw mogłaby nigdy nie zobaczyć światła dziennego. A, popatrz, o czym Kaczor pod płaszczykiem patriotyzmu od dawna wrzeszczy – o "repolonizacji mediów", czyli oddaniu ich pod jego kontrolę, by pod wodzą Kurskiego i podobnych był jednolity przekaz jak w PRL-u albo w Korei Północnej...  

    Także to nie jest fantazja. To obecne realia. Niestety.

    PS. Również miłego weekendu. :)

  • AnonimS

    @MEM proponuje zakonczyc temat bo jeszcze nowa historie napiszemy.

  • AnonimS

    @MEM nowy sondaż do PE, " Prawo i Sprawiedliwość cieszy się poparciem na poziomie 36,2 proc. Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska uzyskała 29,6 proc. poparcia. Trzecie miejsce sondaż daje nowej partii Roberta Biedronia, która zdobyła 6,4 proc. głosów. Na ponad 5 proc. głosów może liczyć też Sojusz Lewicy Demokratycznej. SLD wskazało 6,1 proc. badanych.

    Na dalszych miejscach uplasowały się: PSL (4,1 proc.), Kukiz'15 (3,8 proc.) oraz koalicja partii Wolność, Ruchu Narodowego i środowiska Grzegorza Brauna (2 proc.). Poniżej jednego procenta zdobyły: Teraz! Ryszarda Petru oraz partia Razem (obie po 0,9 proc.), a także Nowoczesna i Zieloni (obie po 0,3 proc.). 9,4 proc. badanych nie potrafiło wskazać, na kogo odda swój głos".  Tylko że Schetyna jednostronnie ogłosił że PO-KO już nie ma . Teraz jest ma być Koalicja Europejska.  Czyli zjadł Nowoczesną.  Momentami mam wrażenie że on współpracuje z Kaczyńskim,  bo kto będzie ufał kolesiowi co zmienia częściej zdanie i koalicjantów  niż hrabianka rękawiczki?  Poza tym zwykła logika  na podstawie  sondaży z ostatnich lat, wskazuje  że samo  hasło odsunąć PIS  od władzy nie skutkuje.  Do tego potrzebny jest jasny i oczywisty dla wyborców program a tego Schetyna jak dotąd nie zrobił.  Najlepszy przykład to podejście do 500+. Ile razy PO zmieniło w tej materii zdanie.  I nadal nie wiadomo co mają zamiar z tym programem  zrobić.  

  • MEM

    @AnonimS "nowy sondaż do PE,"

    Widziałam już dziś na Onecie. :)

    Zwróć uwagę, że choć PiS wygrywa, to Platforma go jednak dogania. W wyborach parlamentarnych PiS zdobył 37,5% głosów, PO 24%. Obecna kilkuprocentowa różnica do wyborów może też zniknąć. To będzie zależało od tego, co jest na taśmach i co jeszcze gdzieś w wątkach pobocznych przy okazji tej afery wyjdzie na jaw. No a przede wszystkim będzie zależeć od opozycji. A ta jest faktycznie marna. Jeśli PiS sam się nie zaorze, to oczywiście wybory wygra.  Ale już nie mają w tej partii powodów do nadmiernego optymizmu, bo wygrana może być góra "na styk", co nie wystarczy do samodzielnych rządów. PiS nie tylko nie zwiększył swej popularności w sondażach od czasów wyborów parlamentarnych, ale nawet lekko stracił. Czyli wygląda na to, że to jest limit tego, na co może liczyć. A ze szczytu jest tylko jedna droga. W dół. Zwłaszcza, jeśli afery będą wypływać. Do tego dochodzi ta tworzona przez Rydzyka partia – po raz pierwszy od ponad dekady może na prawicy pojawić się prawdziwa konkurencja dla PiS.

    PiS ratuje słabość opozycji oraz szczytowa światowa koniunktura gospodarcza. Wiele więc zależy też od tego, czy w światowej gospodarce będzie kryzys, jak niektórzy już od pewnego czasu zapowiadają. No i do tego dochodzi to, ile osób pójdzie na wybory.  

    "Momentami mam wrażenie że on współpracuje z Kaczyńskim,"

    Bo tak jest. :) To wynika z nieudacznictwa opozycji. Tego, z są podzieleni między sobą, zamiast wyjść z założenia, że nadrzędnym celem jest pokonanie PiS-u a dopiero potem rozprawa między sobą. Co więcej, nie uczą się na błędach. Jak pajace, wylatując z jednej partii (lub będąc wygryzani w sondażach), tworzą kolejną, licząc na to – i nie mając ku temu najmniejszych podstaw – że nagle jakimś cudem zdobędą duży elektorat. Tymczasem efekt jest taki, że po pierwsze, ten elektorat rozdrabniają pomiędzy siebie (co kończy się tak żałosnym, ale w pełni od początku zasłużonym, upadkiem jak Nowoczesnej), a po drugie, społeczeństwo to widzi i odbiera to podobnie jak Ty, co się odbija na popularności partii opozycyjnych.

    Opozycja w Polsce z powodzeniem wykonuje za Kaczyńskiego wszelakie działania, jakie zamyka się w starym powiedzeniu: "dziel i rządź". I, jak skończone tępaki, nie uczy się na błędach.

    "Poza tym zwykła logika na podstawiesondaży z ostatnich lat, wskazuje że samo hasło odsunąć PIS od władzy nie skutkuje."

    To zależy. Hasło nie skutkuje, bo społeczeństwo jest już dobrze podzielone i solidnie okopane w swoich poglądach. Czyli do obu stron nic nie dociera ze strony przeciwnej. W takiej sytuacji tylko błędy przeciwnika mogą sprawić, że do wyborców jednej ze stron zacznie coś docierać. I tu właśnie pole do popisu ma opozycja z odkrywanymi powoli aferami PiS. Tylko to może spowodować, że część wyborców się od PiS odwróci, nie dlatego, że nagle zmieni poglądy na np. Platformę, ale po to, by odsunąć od władzy ludzi, na których wcześniej głosowali, a którzy im podpadli. Dokładnie na tej samej zasadzie, jak po drugich wygranych przez PO wyborach parlamentarnych ta partia miała coś 60% poparcia w społeczeństwie i nim tamta kadencja upłynęła, to poparcie zjechało do 24%.  

    "Do tego potrzebny jest jasny i oczywisty dla wyborców program a tego Schetyna jak dotąd nie zrobił."

    Dokładnie tak. I skuteczne punktowanie potknięć przeciwnika.  A Schetyna tego programu nie zrobił i nie zrobi. Z prostej przyczyny. Oni nie są w stanie czegoś takiego stworzyć. Tak jak nie potrafili rządzić przez 8 lat, tylko zarządzali. A "rządzić" a "zarządzać" to duża różnica. Rządzi – przy wszystkich wadach PiS-u – Kaczyński. Bo stawia sobie jasne cele i strategię ich osiągnięcia, według której konsekwentnie podąża. A zarządzanie wyglądało tak, że PO budziła się z ręką w nocniku w momencie jakiejś sytuacji kryzysowej, ad hoc wymyślając jakieś mniej lub bardziej chaotyczne sposoby na zażegnanie kryzysu, a pomiędzy tymi kryzysami kompletna laba i bimbanie, kasa przecież i tak leci. Żadnej długofalowej strategii w polityce zewnętrznej, wewnętrznej, gospodarczej, społecznej itd.. A "najlepsze" jest to, że oni byli przekonani, że tak będzie wiecznie. I nagle wielkie zdziwienie, że PiS wybory wygrał... Ale żadnych wniosków z tego nie wyciągnęli. Mało, że nie wyciągnęli, to jeszcze zwalili to na karb "ciemnego ludu", który "z głupoty wybrał PiS, choć miał do wyboru tak "światłą" Platformę". Taka ściana mentalna, od której prawdziwe wnioski na temat: "czemu przegraliśmy wybory", się odbijają, charakteryzuje całą opozycję. Dlatego oni mogą najwyżej utrzymać swój poziom obecnego poparcia, a wygrać jedynie wtedy, gdy ludzie się od PiS odwrócą.
    I dlatego PO (ani żadna inna partia opozycyjna) nie ma planu ani go mieć nie będzie. A ludzie, jak już przejrzą na oczy co do PiS-u, to zagłosują na opozycję bo to "mniejsze zło".

  • MEM

    @AnonimS "Najlepszy przykład to podejście do 500+. Ile razy PO zmieniło w tej materii zdanie. I nadal nie wiadomo co mają zamiar z tym programem zrobić."

    500+ (i podobne) powinno się zlikwidować, bo to jest bardzo szkodliwy program. Nikt już jednak tego nie zrobi. Każda partia będzie się bała, że odbije się to na jej słupkach w sondażach. Także opozycja pewnie go utrzyma. Może – jeśli jakoś sensownie pokombinuje – spróbuje zmienić zasady jego przyznawania, by go ograniczyć. Ale przy ich poziomie bezmyślności i lenistwa, gdy już siedzą na stołkach, to nawet i to jest wątpliwe.

  • Obserwator

    @MEM Nie ważne są pobudki, jakie nimi kierowały najważniejszy jest efekt końcowy.
    Mam wrażenie, że nie tego spodziewali się ci którzy ujawniali te taśmy.
    Poparcie dla dobrej zmiany prawie nie drgnęło. Jak powiedział pierwszy propagandysta dobrej zmiany „ ciemny lud to kupi”

    :lol2:

  • MEM

    @Obserwator "Nie ważne są pobudki, jakie nimi kierowały najważniejszy jest efekt końcowy."  

    Tak. Ale za wcześnie jest, by orzec, czy ten "efekt końcowy" już mamy. To może nie jest tsunami, które z mety zmiotłoby PiS, ale może być powolnym początkiem ich końca.