Dostęp do broni palnej w USA i jego skutki

Mówiąc o kwestiach bezpieczeństwa wewnętrznego w Stanach Zjednoczonych używa się częstokroć bardzo mocnych obrazów związanych z masowymi strzelaninami, wskazując że na amerykańskich ulicach wręcz każdego dnia toczą się walki i co najważniejsze, że wspomniane tragedie są zależne wręcz wyłącznie od liberalnego podejścia do broni palnej. Należy więc może spróbować skonfrontować się z tym obrazem, mając na uwadze zapowiedzi prezydenta Joe Bidena dotyczące nowych przepisów mających uszczelnić system prawa w zakresie posiadania broni palnej przez Amerykanów, a także dwie głośne strzelaniny z tego miesiąca.  
Już na samym początku 2021 r. rozgorzała w Stanach Zjednoczonych dyskusja w zakresie zagrożenia zjawiskiem mass shootings, czyli strzelaninami, które skutkowały czterema bądź więcej ofiarami śmiertelnymi (w zależności od wybranej metody kwalifikowania danego incydentu). Było to bezpośrednio spowodowane wydarzeniami z Atlanty i Boulder. W tym pierwszym w wyniku strzelanin zginęło osiem osób, a jedna została ranna, gdy 21-latek Robert Long wziął na cel salony spa. Uznano, że były to morderstwa podyktowane wrogością rasową, gdyż większość ofiar stanowili obywatele pochodzenia azjatyckiego. W Boulder, w strzelaninie w supermarkecie śmierć poniosło kolejnych 10 osób. W tym przypadku 21-letni Ahmad Al Aliwi Alissa zabił m.in. kierownika sklepu oraz policjanta (jego ofiary były w wieku od 20 do 65 lat), w sumie ma mieć postawionych 10 zarzutów morderstwa pierwszego stopnia. Aczkolwiek już w tym przypadku amerykańskie media mniej chętnie wskazują na kwestię motywów sprawcy.
Nie zmienia to faktu, że 2021 r., według statystyk Reuters&The Mother Jones w oparciu o dane FBI, już jest krwawszy w tym aspekcie od całego zeszłego. Albowiem w 2020 r., zgodnie ze wskazanymi statystykami, zginęło w sumie 9 Amerykanów w dwóch masowych strzelaninach w Springfield oraz Milwaukee. Trzeba zauważyć, że od 1999 r. do teraz najbardziej tragicznym pod tym względem rokiem był 2017. Wówczas w zdarzeniach z Rancho Tehama, Sutherlnad Sprongs, Thornton, Edgewood, San Francisco, Tunkhannock, Orlando, Kirkesville, Fresno, Fort Lauderdale i przede wszystkim Las Vegas zginęło w sumie 117 osób, a 587 zostało rannych. Przy czym, za 58 ofiar śmiertelnych i 546 rannych odpowiada (w toku późniejszej hospitalizacji w związku z obrażeniami zmarły dwie kolejne osoby, co daje w sumie 60 ofiar). Jednakże, symbolicznym punktem wyjścia do dyskusji o zjawisku mass shootings, w tym strzelanin i masakr w szkołach, stały się wydarzenia z 20 kwietnia 1999 r. w Columbine High School.
Jeszcze inny obraz daje zauważenie sumarycznego zestawienia masowych strzelanin od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Zgodnie z danymi prezentowanymi przez Statista Research Department, w latach 1982-2021 w Stanach Zjednoczonych generalnie dochodziło od 0 do maksymalnie 12 zdarzeń tak klasyfikowanych. Z czego przykładowo w 1983, 1985, 2002 nie odnotowano żadnego przypadku. Najwięcej miało miejsce w latach 2017 (11), 2018 (12) i 2019 (10). W przypadku reszty nie dochodziło do przekroczenia 7 zdarzeń, stąd opinię, że do takich strzelanin dochodzi wręcz codziennie należy uznać za przerysowany, nie zmieniający oczywiście samej kwestii podchodzenia do ofiar takich tragedii, a także potrzeby wewnątrzamerykańskiej dyskusji o eliminacji zagrożenia.
Generalnie, liczba morderstw w Stanach Zjednoczonych (badania Statista Research Department) od 1999 r. nie przekracza liczby 17,5 tys. w skali roku. Przykładowo w 2018 r. było to 16 374 przypadków, a w 2019 r. 16 425 przypadków. Co ciekawe, umownie najkrwawsze były lata 90-te XX w., a nie XXI w. W 1991 r. odnotowanych zostało 24 700 morderstw, a w 1993 r. niewiele mniej bo 24 530. Trzeba oczywiście zaznaczyć, że mowa jest tylko o tych sprawach, które zostały zgłoszone i zaistniały w archiwach służb mundurowych oraz agend federalnych na czele z FBI. Dla dopełnienia obrazu należy również przypomnieć, iż mowa jest o ponad 300 mln społeczeństwie.
Przy czym, jeśli chodzi o obraz 2021 r. w zakresie zagrożeń oscylujących wokół masowych strzelanin, to chociażby CNN zauważa, iż incydentów było więcej i to w samym tylko marcu. Albowiem, jak zostało wskazane, wyznacznikiem zaliczenia danej strzelaniny do kategorii mass shootings jest liczba ofiar śmiertelnych. Stąd też, gdy w Atlancie zginęło osiem osób mamy do czynienia ze strzelaniną, która została wliczona do statystyki, a gdy dzień później w Stockton postrzelono pięć osób lecz nikt nie zginął, to tego rodzaju zdarzenie zostaje pominięte. Analogicznie, w przypadku 18 marca tego roku i strzałów, które padły w Gresham, gdzie było czterech postrzelonych czy 20 marca w Huston, gdzie rannych zostało pięć osób, w tym jedna znalazła się w szpitalu w stanie krytycznym.
Podobnie do sprawy podchodzi US Today, prezentując własną analizę statystyk odnoszących się do przykładów przemocy z użyciem broni. Według Jima Sergenta, liczba dużych strzelanin wzrosła z 417 w 2019 r. do 611 w 2020 r., a samych tylko 95 incydentów miano odnotować w czerwcu 2020 roku. Stan na 22 marca pokazywał również, że mamy do czynienia z 53-proc. wzrostem w porównaniu do średniej z pierwszego kwartału z ostatnich czterech lat. Przy czym, tego rodzaju zestawienia zakładały branie pod uwagę również zdarzeń, gdzie mieliśmy do czynienia z czterema lub więcej osobami rannymi.  
Ostro spolaryzowane amerykańskie społeczeństwo lub raczej społeczeństwa poszczególnych stanów starają się więc odpowiednio interpretować te same dane. Mowa o rozróżnieniu na poszczególne stany oraz ich wewnętrzną politykę, gdyż do czasu pojawienia się rozwiązań federalnych, kwestie broni spadają na ustawodawcę stanowego. I to właśnie w kontekście swoistej wielkiej polityki można odczytywać tak mocne wzmożenie pod względem tematów odnoszących się do strzelanin w Stanach Zjednoczonych. Przypomnijmy, że Demokraci, którzy tryumfowali w niedawnych wyborach na prezydenta oraz do Kongresu, wprost artykułowali potrzebę walki z mass shootings, a dokładniej widzieli możliwość ich ograniczenia poprzez większą restrykcyjność państwa względem kwestii posiadania broni palnej. To zaś naturalnie spowodowało niepokój wśród znacznej części zwolenników (wysoce zróżnicowanego, to należy zaznaczyć) ruchu obrońców swobód obywatelskich odnoszących się do II poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Ci ostatni argumentują, że zapędy władz federalnych w obrębie większej kontroli nad rynkiem broni cywilnej będą nie tylko nieskuteczne, ale generalnie mogą wywołać wręcz odwrotny skutek. Trzeba bowiem wskazać, że w amerykańskich (i nie tylko tamtejszych) debatach o posiadaniu broni pojawia się argument, że uzbrojony obywatel jest w stanie się obronić, nim pojawią się stróże prawa.
Trwająca debata społeczno-polityczna spowodowała istne szaleństwo na rynku broni. Amerykanie rzucili się wręcz do kupowania uzbrojenia oraz amunicji, obawiając się przyszłych problemów w tym zakresie. Stąd też, należy zadać sobie tak w ogóle pytanie czy jakiekolwiek formy obostrzeń względem już posiadanych karabinów, pistoletów etc. w Stanach Zjednoczonych byłby możliwe do implementacji i przez kogo. Jeśli byłoby to prawo federalne, to przykładowo tandem ATF i FBI mógłby mieć olbrzymie problemy z kontrolą, a już pominąć należy fakt jakiegokolwiek myślenia o rozbrajaniu obywateli.
Generalnie problemy kryjące się za mass shootings są o wiele bardziej skomplikowane niż sama sprawa dostępności broni palnej w Stanach Zjednoczonych. Zapewne też obie strony spolaryzowanego sporu politycznego, społecznego i medialnego zdają sobie z tego bardzo dobrze sprawę. Albowiem, chociażby kwestia dynamiki rozwoju przestępczości zorganizowanej w Stanach Zjednoczonych, szczególnie tej najbrutalniejszej i sięgającej po przemoc nawet w przypadku najdrobniejszych zatargów, wymagałaby długich debat. Nie mówiąc o kwestii problemów wychowania młodych Amerykanów, kwestii edukacyjnych, więzi rodzinnych, społecznych, ekonomicznych podstaw funkcjonowania rodzin, społeczności itd. Zwraca się także uwagę, że chociażby efekty ekonomiczne pandemii koronawirusa przekładające się na problemy zawodowe są jednym ze stymulantów większej liczby aktów przemocy.
Upraszczanie walki z mass shootings jedynie do posiadania broni i regulacji z nią związanych jest ewidentnie próbą swego rodzaju pójścia na skróty. Odnosząc się do jednego czynnika, który jest politycznie oraz medialnie bardzo nośny, ogranicza się bardziej systemowe ujęcie różnych problemów zakorzenionych we współczesnym amerykańskim społeczeństwie. Sama walka z symbolem, jakim stał się dla amerykańskiej opinii publicznej karabinek/in - w zależności od wersji - AR-15 i oczywiście wszelkie jego pochodne, np. Ruger AR-556 Pistol użyty w strzelaninie z 22 marca, nie jest rozwiązaniem lecz jego namiastką.  
Kwestie strzelanin i niejako wpiętego w to dyskursu o broni palnej w Stanach Zjednoczonych można również postrzegać w obliczu rywalizacji dwóch, silnych agend politycznych odnoszących do kwestii polityki bezpieczeństwa wewnętrznego. Zauważmy, że Republikanie mają kluczowe wątki związane z homeland security (pol. bezpieczeństwo krajowe, wewnętrzne) w postaci walki z terroryzmem i sprawami uszczelniania granicy, w kontekście zatrzymania masowej migracji do państwa. W przypadku wspomnianych wątków można mobilizować wyborców i wskazywać łatwe rozwiązania – np. "mur" lub raczej bariera graniczna, zmiany w systemie wizowym dla obywateli państw, gdzie islamistyczne organizacje terrorystyczne są najbardziej aktywne. Dla Demokratów, jak widać od dłuższego czasu, takimi odpowiednikami są właśnie sprawy masowych strzelanin (w tym w szkołach) oraz również kwestie terroryzmu, ale o zupełnie innym tle ideologicznym i bardziej skoncentrowanym na tzw. krajowych sprawach.  
Trwa też rywalizacja pomiędzy różnymi ośrodkami medialnymi w Stanach Zjednoczonych, które z wyzwań dla bezpieczeństwa wewnętrznego stanowi największe zagrożenie dla zwykłych obywateli. Tutaj też można odnieść wrażenie polaryzacji mediów progresywnych i lewicowych wobec amerykańskiej prawicy. Co więcej, trzeba pamiętać o pewnej specyficznej kulturze medialnej, szczególnie w bardzo rywalizacyjnym środowisku tamtejszych stacji telewizyjnych czy prasy, gdzie sprzedaż najbardziej radykalnych lub raczej ekstremalnych wrażeń jest gwarantem sukcesów i przełożenia na zyski. Zaś nic innego jak masowa przemoc, strzelaniny, terroryzm czy migracje dają to wszystko.
Stąd też należy być bardzo ostrożnym, szczególnie jeśli chodzi o perspektywę europejskiej oceny sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, strona amerykańska musi myśleć o sprawach związanych z mass shootings, jednak nie tylko pod względem dostępności samej broni palnej. To są problemy o wiele szersze i długofalowe, dotykające amerykańskiego społeczeństwa. Co więcej, również służby mundurowe czy FBI mają w agendzie rozważania w zakresie masowych strzelanin, chociażby pod kątem rozwoju procedur, systemu wyposażenia, reagowania czy taktyki jednostek SWAT (służba kontrterrorystyczna). Jednakże, Stany Zjednoczone nie stoją przed wizją codziennych masowych strzelanin i tysięcy wręcz zabitych oraz rannych. Obraz medialny, polityczno-ideologiczny czy częstokroć wręcz filmowy nie oddaje bowiem o wiele bardziej skomplikowanej rzeczywistości.

Artykuł z Info security24 autor Jacek Raubo

Zastanawiam się jakie byłyby skutki podobnego podejścia do posiadania broni palnej w Polsce, szczególnie przy tak spolaryzowanym społeczeństwie.

merlin

opublikował opowiadanie w kategorii inne i felietony, użył 1896 słów i 11998 znaków, zaktualizował 30 maj o 20:49.

4 komentarze

 
  • Bobsky

    Złego człowieka z bronią może zatrzymać tylko dobry człowiek z bronią. HOWGH!

  • MrHyde

    Można sie pobawić w analogie. Czy dostępność samochodów wpływa na ilość wypadków drogowych? Wydaje się, że tak. Gdyby nie było samochodów, nie byłoby też zderzeń, potrąceń i karamboli na autostradach.  
    Ale jak już te samochody są i być muszą, to jakie są trendy? Czy w krajach, gdzie samochodów jest mało względem liczby mieszkańców, wypadki są rzadsze niż w krajach, gdzie samochodów jest więcej?  
    Nie wiem. Popatrzmy więc na statystyki. W Liechtensteinie przypada prawie 800 aut na 1000 mieszkańców (najwięcej w Europie), w Turcji 150. Wskaźnik śmiertelności wskutek wypadków drogowych wynosi 2,4 na 100 000 mieszkańców dla Szwajcarii (nie znalazłem dla Liechtensteinu) i 8,2 dla Turcji. Czyli im mniej samochodów, tym więcej wypadków? Ekstrapolując do zera - przy zerowej ilości samochodów ilość wypadków osiąga maksimum ewent. dąży do nieskończoności? ;)

  • MEM

    "Dostęp do broni palnej w USA i jego skutki"

    Brawo... Opisz jeszcze koniecznie przysłowiowe "skutki picia wódki".  

    "Dla dopełnienia obrazu należy również przypomnieć, iż mowa jest o ponad 300 mln społeczeństwie."  

    O ponad 300 milionowym społeczeństwie to sobie można mówić, jak to jest kilka milionów powyżej 300 mln, a nie jak jest to 31 milionów powyżej 300. Bo różnica między jednym a drugim jest wielkości średniego kraju, plus minus takiego jak nasz, gdzie ile to było przestępstw w zeszłym roku?

    "Jeśli byłoby to prawo federalne, to przykładowo tandem ATF i FBI mógłby mieć olbrzymie problemy z kontrolą, a już pominąć należy fakt jakiegokolwiek myślenia o rozbrajaniu obywateli."

    Żadnego "rozbrojenia" nie będzie (choć widać po zapędach demokratycznej administracji, typowe walczenie socjalizmu z problemami nieznanymi innym ustrojom). Raz dlatego, że to by było samobójstwo dla rządów demokratów, które ledwo co były w stanie wybory wygrać, dwa, z tego powodu, że na przeszkodzie stoi druga poprawka do amerykańskiej Konstytucji, którą trzeba by było znieść. A to jest praktycznie nierealne.

    A łączenie prawa do posiadania broni z przestępczością zorganizowaną to skończony kretynizm.
    _________
    A poza tym, jakieś bredzenie o zakazie broni palnej, powołując się tu na masakry, to śmiechu warty idiotyzm.

    Lata temu, dobrze ponad dekadę a może nawet już ze dwie, w Brazylii, na posterunek policji (uzbrojonej po zęby; i to nie tak, jak nasze kulsony, a naprawdę uzbrojonej po zęby z uwagi na tamtejsze gangi, z którymi nawet wojsko ma kłopot walczyć) wpadł koleś z nożem/nożami. 11 ofiar, o ile dobrze pamiętam.

    W 2009 roku, do żłobka w Dendermonde w Belgii, przyszedł gnój z nożem. Spośród 21 dzieci, zranił 13, zabił zaś dwoje, oraz jedną z kobiet – opiekunek w tym żłobku. Całość zajęła mu dosłownie sekundy. Był trzeźwy jak niemowlę i nie był też naćpany.

    W 2014 na stacji kolejowej w Kunming w Chinach ośmiu "zamachowców" zatakowało przypadkowe osoby. Wynik? 31 trupów (niektóre źródła podają, że 33), 143 osoby ranne. Czterech zamachowców zastrzeliła dopiero policja, piątą raniła. Taaaak, broń palna jest zła... W końcu gdyby nie to, że dzięki niej masakra się skończyła, trwałaby ona wesoło dalej... A tak BTW, chińska policja przynajmniej się wykazała. Tłuki z norweskiej policji stały jak cielęta w trakcie dokonywania masowego mordu i się zastanawiały co zrobić ze spokojnie sobie mordującym Brevikiem, choć można go było załatwić jednym strzałem, bo bandziorkowi mogłaby stać się przecież krzywda, tak im skandynawski socjalizm mózgi przeprał (I nie są jedyną formacją policyjną w Europie tak ogłupiałą z powodu długotrwałych rządów partii lewicowych. Jak w Niemczech muzułmańskie hordy łaziły choćby po Kolonii, napastując kobiety, to policja też się nie wykazała. I tak dobrze, że to był już na tyle duży wyskok, że w ogóle, a i to z opóźnieniem, tzw. wolne media raczyły ludowi podać, że coś takiego miało w ogóle miejsce, bo do tamtej pory, przez całe lata, skrupulatnie tuszowały wszystkie "incydenty", jak nie przymierzając kacze gadzinówki wpadki i przekręty PiS-u, albo jak za komuny w demoludach, gdzie prasa była państwowa a o internecie nikomu się nie śniło. Cóż... Czasy się zmieniły a sprawdzone "sowieckie" metody pozostały.).

    Ot, takich zaledwie kilka pierwszych z brzegu przykładów...

    Podsumowawszy, gadki o jakiejś szkodliwości broni palnej, o tym, że to murowane codzienne masakry na ulicach każdego miasta oraz wzrost przestępczości (kiedy dawno temu udowodnione, że przestępczość spada, gdy ludzie mają broń, i rośnie, gdy jej nie mają) itd., to nawiedzone i bezmyślne pierdzielenie.

  • merlin

    @MEM "W 2009 roku, do żłobka w Dendermonde w Belgii, przyszedł gnój z nożem. Spośród 21 dzieci, zranił 13, zabił zaś dwoje, oraz jedną z kobiet – opiekunek w tym żłobku. Całość zajęła mu dosłownie sekundy. Był trzeźwy jak niemowlę i nie był też naćpany."
    "W 2014 na stacji kolejowej w Kunming w Chinach ośmiu "zamachowców" zatakowało przypadkowe osoby. Wynik? 31 trupów (niektóre źródła podają, że 33), 143 osoby ranne. Czterech zamachowców zastrzeliła dopiero policja, piątą raniła. Taaaak, broń palna jest zła... W końcu gdyby nie to, że dzięki niej masakra się skończyła, trwałaby ona wesoło dalej.."


    Marto! nadinterpretacja, nigdzie nie pisałem, żeby odpowiednie służby nie miały takiego dostępu.  
    I to Twoim zdaniem są argumenty za ułatwianiem dostępu do broni palnej? Współczuję. :)  Już widzę jak te dzieciaki wyciągają z majtek giwery i odstrzeliwują napastnika.

    Wyobraź sobie dyskusję między grupą zacietrzewieńców, przekonanych o swoich racjach i mających dostęp do broni.
    Zakłady pogrzebowe miałyby więcej roboty niż teraz w okresie pandemii. :)

  • MrHyde

    @merlin Można dużo gdybać i zarzekać, że wszystko wiadomo i już dawno udowodniono. A ciekaw jestem jak wyglądają statystyki w USA (dużo strzelanin, więc jest co badać): jak często napadnięci lub świadkowie napadu odpowiadają ogniem i z jakim skutkiem?

  • MEM

    @merlin "Marto! Nadinterpretacja,"

    Nie nadinterpretacja, tylko stwierdzenie faktu, że brednie wypisujesz. Zakaz broni palnej, bo masakry? No to masz przykład, zaledwie kilku z wielu, masakr z użyciem innego narzędzia. No dalej, zakazuj go...  

    Zaś co do "użycia broni przez służby", to nie ma znaczenia przez kogo użyta, za to znaczenie ma fakt, że w ogóle użycie broni palnej powstrzymało dalsze trwanie masakry. No ale jak się w głowie ma tylko jedno ciasne "urr... durr... broń jest zła, bo jest zła", czyli pogląd bez uzasadnienia, to gadka z kimś takim na ten temat nie ma sensu.

    "I to Twoim zdaniem są argumenty za ułatwianiem dostępu do broni palnej?"

    Oczywiście, że tak. Skoro wysuwa się jakiś kretyński argument o masakrach z jej użyciem, jako czymś, co udowadnia rzekomy sens zakazywania broni, to przytoczenie przykładów tego, że do robienia masakr można użyć i używa się różnych "narzędzi" (zaraz obok dowodów na temat spadającej przestępczości bezpośrednio dzięki temu, że ludzie posiadają dostęp do broni), jest jedyną sensowną rzeczą, by sprostować te wypisywane bzdury i wykazać, że wyciągnięte z tych bzdur wnioski są idiotyczne.

    "Już widzę jak te dzieciaki wyciągają z majtek giwery i odstrzeliwują napastnika.  

    Wyobraź sobie dyskusję między grupą zacietrzewieńców, przekonanych o swoich racjach i mających dostęp do broni. "

    A to jest już czystej wody demagogia i zwyczajne pierdolenie. Zachowujesz się jak wyznawca "sekty smoleńskiej", do którego, żadne dowody (np. wspominana kilka razy statystyka spadku przestępczości) nie docierają, bo "zamach, zamach, zamach", "wybuchające parówki" go przecież udowadniają (wybuchające parówki są bowiem na takim samym poziomie, co te bzdety o wyciąganych z majtek giwerach oraz zacietrzewieńcach – są urojeniem, a nie dowodem na cokolwiek). Tym samym nasza dyskusja się tu kończy, bo szkoda czasu na rozmowę na takie tematy z kimś o takim podejściu. Masz statystykę spadającej przestępczości, masz dowody na to, że jak ktoś chce urządzić masakrę, to ma do tego różne środki, masz też – gdybyś choć trochę ruszył mózgownicą – dzięki tej statystyce dowody na to, że w przypadkach "zacietrzewieńców", o których mówisz, także broń nie wpływa na wzrost zbrodni dokonywanych z jej użyciem (bo tam, gdzie jest do niej dostęp, pomimo takiego samego istnienia "zacietrzewieńców", liczba zabójstw spadła, a w kraju takim jak Polska, gdzie obowiązują restrykcje co do posiadania broni, rośnie, po prostu jedynie używa się do tych zabójstw innego narzędzia, zaś samo narzędzie nie wpływa na decyzję "zacietrzewieńców" co do dokonania zbrodni), masz więc wszystko, co jednoznacznie przemawia przeciwko tym bzdurom, które na ten temat wypisujesz. I co? I w kółko wypisujesz je dalej, jak gdyby nigdy nic, po raz któryś z rzędu... Nie dociera. Dokładnie jak do tych z sekty smoleńskiej. A z sekciarskim myśleniem się nie dyskutuje, co najwyżej się je tępi, o ile się komuś w ogóle chce na to czas poświęcić.

    Broń palna jest narzędziem. Jak każde inne, od zapałek po rakietę z głowicą nuklearną. Po pierwsze, nie ma więc w ogóle o czym debatować, tak jak nikt nie robi debaty na temat "skutków" istnienia i posiadania zapałek, noży, wiertarki czy innej jakiejkolwiek rzeczy, a już tym bardziej na temat ich zakazywania pod kretyńskim i urojonym pretekstem tego, że można przy ich użyciu dokonać przestępstwa lub zbrodni. Po drugie, wszelkie dostępne dane zaprzeczają Twoim opiniom na ten konkretny temat. A jak nie dociera, to Twój problem. Jak dla mnie EOT, bo nie ma sensu przerzucanie się w kółko tym samym tylko dlatego, że do kogoś w tym wypadku rozumującego jak wyznawcy teorii Macierewicza o "zamachu" nie docierają proste do ogarnięcia fakty.

  • merlin

    @MEM ! Dajmy sobie spokój z dalszą "dyskusją". Jesteś tak przekonana o swoich "racjach" że ..... :)

  • merlin

    @MEM "Zaś co do "użycia broni przez służby", to nie ma znaczenia przez kogo użyta, za to znaczenie ma fakt, że w ogóle użycie broni palnej powstrzymało dalsze trwanie masakry. No ale jak się w głowie ma tylko jedno ciasne "urr... durr... broń jest zła, bo jest zła", czyli pogląd bez uzasadnienia, to gadka z kimś takim na ten temat nie ma sensu. "

    Czy Ty zastanawiasz się nad tym co piszesz? Mam wrażenie, że nie, przynajmniej ostatnio tworzysz doskonały misz masz. Służby ( policję i inne formacje mundurowe) zrównujesz z bandytami. Skąd wysnułaś wniosek , że jestem za zupełnym zakazem dostępu do broni palnej. jestem za takim zakazem ale dotyczy to zwykłego obywatela, nie policjanta, nie żołnierza . To oni są powołani, żeby zapobiegać masakrom. To oni mają chronić życie i zdrowie obywateli a nie jakaś poroniona straż obywatelska, czy też samozwańczy szeryfowie.

  • MEM

    @merlin "Jesteś tak przekonana o swoich "racjach" że"

    Sugerowanie poprzez cudzysłów, że to (np. wspominane statystyki) nie fakty a moje racje, jest po prostu żałosne (i oczywiście nie stanowi żadnej argumentacji a jedynie udowadnia jakąś bezsensowną chęć posiadania ostatniego zdania bez względu na to jakim by nie było bełkotem). 1. Sam część tych statystyk przytoczyłeś, i 2. Nie udało Ci się napisać niczego, co by je choćby w najmniejszym stopniu podważało, podobnie jak i całej reszty nie udało Ci się podważyć, choć produkujesz się, odświeżając co jakiś czas ten temat, nie od wczoraj, tak bardzo widocznie przeżyć tego nie możesz. No jak sekta smoleńska, tylko z uwielbieniem w inną stronę... Dałeś sobie zrobić wodę z mózgu w tej kwestii, to Twoja sprawa, ja sobie nie dam i daremny Twój trud.

    "Służby ( policję i inne formacje mundurowe) zrównujesz z bandytami."

    W takim razie to już ewidentnie faktycznie pora wrócić do elementarza i nauczyć się czytać ze zrozumieniem (albo to, albo udajesz już w żywe oczy głupiego po to tylko, żeby cokolwiek odpisać dla samego odpisania). Nikogo z niczym nie zrównywałam, napisałam tylko, że dzięki użyciu broni palnej powstrzymano masakrę przed jej kontynuacją, co jest faktem.

    I BTW, tak do przemyślenia, choć patrząc po tym, co wypisujesz na ten temat po raz któryś z rzędu, też pewnie nie dotrze. Rzekomo ja zrównuję służby z bandytami (co jak wyżej wyjaśnione – choć normalnie to nikomu nie trzeba by było nawet wyjaśniać, bo to nie był jakiś skomplikowany tekst, z którego powyciągałeś takie "wnioski" – nie miało miejsca) i na to się wielce oburzasz, tak? A jakoś zrównywanie zwykłych ludzi mających prawo do broni z bandytami Ci nie przeszkadza... (No bo przecież to Ty ciągle piszesz te wyssane z palca bzdety o tym, jaka to masakra będzie na ulicach, gdy ludzie będą mieli prawo do broni, nie? Jedno wynika więc z drugiego.)

    Podsumowawszy? 1. zarzut bez pokrycia, 2. hipokryzja, 3. totalny brak samodzielnego, czy w ogóle jakiekolwiek elementarnego nawet (brak czytania ze zrozumieniem) myślenia, zastąpiony efektami indoktrynacji, 4. ewidentna trollerka (po raz kolejny ten sam temat, te same "argumenty" i ciągnięcie bezsensownie tego dalej, żeby mieć jakieś urojone "ostatnie słowo" ).  

    O czym więc tu rozmawiać?

    "To oni są powołani, żeby zapobiegać masakrom. To oni mają chronić życie i zdrowie obywateli a nie jakaś poroniona straż obywatelska, czy też samozwańczy szeryfowie. "

    Takie bajeczki to można w przedszkolu opowiadać. Ja jestem na nie za stara. Tym bardziej, że to wyjątkowo kretyńskie bajeczki. Wolę jakiegoś bandziora nawet i położyć trupem i, w jakiejś ostateczności, się później tłumaczyć (choć w normalnym systemie nawet bym nie musiała) przed sądem, niż wylądować na cmentarzu (lub go odwiedzać) tylko dlatego, że służby potrzebują czasu na reakcję i że jakiś lewicowy kretyn, któremu przyklasnęła ogłupiała przez niego i jeszcze głupsza od niego część społeczeństwa, wprowadził chore prawo faworyzujące bandytę. Ale wolny kraj... Jak dla mnie, możesz w takiej sytuacji sam łeb na pieniek pod nóż położyć od ręki i jeszcze grzecznie i potulnie podziękować. Nie mój łeb, nie problem, więc mi to powiewa, a darwinizm to w sumie dobra rzecz.

    "Skąd wysnułaś wniosek , że jestem za zupełnym zakazem dostępu do broni palnej."

    Nie wyciągnęłam takiego wniosku. Ponownie: zwróciłam uwagę na to, że tylko broń palna była w stanie i powstrzymała napastników. Nieistotne jest, kto z niej strzelał, ważne, że był w tym skuteczny. Dane amerykańskie mówią, że uzbrojeni obywatele w sytuacjach ataku na nich, źle/błędnie/niepotrzebnie użyli broni palnej jedynie w 2% przypadków, a policja w 11%. Czyli kto wie, może gdyby jakaś część ludzi, którzy padli ofiarą tych nożowników na dworcu gdzieś tam w Chinach, była uzbrojona, ofiar by tylu nie było, bo podziurawiliby napastników, zanim w ogóle pojawiła się policja, rozejrzała w sytuacji i położyła bandziorów trupem. Ale jak ktoś ma propagandę w głowę wciśniętą i z klapkami na oczach jest jej wyznawcą, to i tak nie załapie, tylko znów w odpowiedzi powypisuje jakieś brednie. Dlatego End of Topic. Lubię z ludźmi dyskutować na różne tematy, gdy widzę, że jest z kim i o czym, ale szkoda mi czasu na marnowanie go na to, żeby się przerzucać bezsensownie postami z kimś, kto po prostu albo nie ogarnia takich prostych rzeczy, albo mu tak bardzo nie po nosie, że się mylił, że sobie szuka metody na to "by wyszło na jego" i trolluje, po raz któryś pisząc w sumie to samo właściwie na zasadzie tego przysłowiowego kłamstwa, co powtórzone 1000 razy staje się prawdą.

  • MEM

    @merlin  

    Aha, i jeszcze jedno na koniec. Tylko w dyktaturach, państwach autorytarnych i totalitarnych oraz w "socjalistycznych" (na różnym etapie tego wszawego ustroju), czyli wszędzie tam, gdzie władza boi się społeczeństwa (bo oni tak naprawdę mają w dupie, czy Ci nic nie grozi na ulicy, najważniejsze jest, żebyś to Ty im nie zagroził, tylko dostarczał potulnie to, czego od Ciebie akurat potrzebują, przede wszystkim "wkładu do koryta", i żeby się dało bez problemu Cię w razie potrzeby spacyfikować) zakazuje się ludziom, lub maksymalnie ogranicza prawo do posiadania, broni palnej (oprócz różnych innych kwestii). Może Ty nie masz nic przeciwko takiemu systemowi i Ci on odpowiada (a sądząc po tym, co wypisujesz na ten temat, to niemal można dojść do wniosku, że najlepiej by było, jakby system wręcz w ogóle za Ciebie myślał), ale nie wszystkim się to uśmiecha.

  • merlin

    @MEM "Podsumowawszy? 1. zarzut bez pokrycia, 2. hipokryzja, 3. totalny brak samodzielnego, czy w ogóle jakiekolwiek elementarnego nawet (brak czytania ze zrozumieniem) myślenia, zastąpiony efektami indoktrynacji, 4. ewidentna trollerka (po raz kolejny ten sam temat, te same "argumenty" i ciągnięcie bezsensownie tego dalej, żeby mieć jakieś urojone "ostatnie słowo" ).  

    O czym więc tu rozmawiać?  
    Jak zwykle masz rację, nie ośmielę się zaprzeczyć.🤷‍♂️

  • MEM

    @merlin  

    Świeżutkie:

    "Do ataku nożownika doszło w sobotę w mieście Anqing w prowincji Anhui na wschodzie Chin. Nie żyje co najmniej 5 osób, a 15 zostało rannych.  

    Lokalna policja przekazała, że napastnik, który zaatakował przechodniów na ulicy w mieście Anqing, został aresztowany.

    Na razie nieznany jest motyw jego ataku. W tej sprawie prowadzone jest śledztwo.

    Prawo w Chinach ogranicza sprzedaż, a także posiadanie broni palnej. Ataki zazwyczaj przeprowadzone są przy użyciu noży lub ładunków wybuchowych, które zostały przygotowane w domu.

    Napastnicy podobnych ataków opisywani byli w przeszłości jako chorzy psychiczni lub ci, którzy żywili urazę do społeczeństwa.

    Przypomnijmy, że w grudniu 2020 roku doszło do ataku nożownika przed sauną i łaźnią w północno-wschodnich Chinach. Śmierć poniosło wtedy siedem osób. Tyle samo zostało rannych.

    W czerwcu 2020 roku doszło także do ataku w przedszkolu w południowym regionie Guangxi. Ochroniarz nożem zaatakował 39 osób. Został skazany na śmierć."


    wiadomosci. wp. pl/atak-nozownika-w-chinach-nie-zyje-5-osob-wielu-rannych-6647482560469568a

    Widzisz? :p

  • merlin

    @MEM Widzę, ale to zdarzyło się w Chinach. Gdyby coś takiego miało miejsce na Alasce to byłoby bardziej przekonywujące. :devil:

  • MEM

    @merlin "Widzę, ale to zdarzyło się w Chinach. Gdyby coś takiego miało miejsce na Alasce to byłoby bardziej przekonywujące."

    Nie ma znaczenia, gdzie to było. Ludzie wszędzie na świecie reagują tak samo.

  • MrHyde

    "należy być bardzo ostrożnym, szczególnie jeśli chodzi o perspektywę europejskiej oceny sytuacji w Stanach Zjednoczonych". Skromność w ferowaniu ocen i dobrych rad na pewno nie zaszkodzi.  

    "Zastanawiam się jakie byłyby skutki podobnego podejścia do posiadania broni palnej w Polsce, szczególnie przy tak spolaryzowanym społeczeństwie".  
    Zapewne byłoby trochę więcej wypadków - im więcej samopałów do okresowego czyszczenia, tym więcej samoistnych wystrzałów i trafień w rękę, nogę, oko właściciela.
    I to chyba wszystko, co można przewidzieć, że by nastąpiło prawie na pewno.