Ks. Stanisław Walczak nie odpuszcza PiS.

Jarosław Kaczyński nie jest ulubieńcem słynnego księdza - Stanisława Walczaka. Teraz jednak prezes Prawa i Sprawiedliwości do żywego rozjuszył znanego duchownego. O co poszło? O forsowanie przez lidera ugrupowania rządzącego przeprowadzenia wyborów prezydenckich w czasie epidemii. Ks. Stanisław bez ogródek w tej sytuacji postanowił uderzyć w czuły punkt prezesa Kaczyńskiego. I uderzył naprawdę mocno. Oj, to musi boleć...  
Ks. Stanisław osobiście zwrócił się do prezesa PiS w swoim wpisie na Facebooku. Te słowa nie spodobają się z pewnością Kaczyńskiemu, który na każdym kroku podkreśla niechęć do słusznie minionego ustroju. - Tak więc przewodniczysz partii postkomunistycznej, zaadaptowałeś wszystkie metody i mentalność PZPR-u. Tak jak twoi prekursorzy, masz pomiędzy pośladkami większość ludzi. Miejsce to musi być niezmiernie pojemne. Mieści bowiem tysiące wazeliniarzy oraz miliony Polaków. A Tobie jest z tym dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że masz dziwne skłonności. Szanuj więc swój zad, siadaj na miękkich fotelach, a jak możesz - śpij na brzuchu – zaskakująco ostro przywalił duchowny. A potem wcale nie było łagodniej. - Teraz, kiedy świat jednoczy się w walce z wirusem, ty myślisz tylko o w własnym tyłku. I nie dziwię się. Tam musisz pomieścić jeszcze wielu. Wystawiłeś na wyniszczenie setki lekarzy i pielęgniarek. Pamiętasz, że byli ci kolcem w pośladku. Podejmując decyzję ograniczenia dostaw sprzętu ochronnego, realizujesz swój plan: skoro nie pałką, to wykończymy ich wirusem -dodaje.
A finisz tego swoistego listu otwartego jak się można spodziewa również lekki nie jest. - Za Twoje fanaberie naród płaci krocie. Jako arcy-tchórz otaczasz się drogą ochroną, jakiej nawet królowie i cesarze nie posiadają. Nietrudno domyślić się, że jesteś nieudacznikiem (…) Jesteś bowiem kłamcą, łgarzem i człowiekiem nieuczciwym (…) A dzisiaj posługujesz się tragedią ludzkości. No cóż, już tatuś nas ostrzegał... A za mało lał cię po gołym tyłku! Rozpasany, służalec ustroju komunistycznego, cwany i skrajnie zapatrzony w siebie, wymyśliłeś najgłupszą rzecz – wybory pośród katastrofy. Ale to właśnie ty! Gdybyś ty i Twoi służalcy udowodnili wcześniej, że jesteście ludźmi uczciwymi, nie komentowałbym. Ale ty z uczciwością niewiele masz wspólnego. W swym zakłamaniu ukradłeś Boga i Kościół dla szerzenia nienawistnego spustoszenia dusz. W tym momencie stałeś się gorszy od twych nauczycieli, komuchów. I tego ci nie przepuszczę… - skwitował ostro.

merlin

opublikował opowiadanie w kategorii felieton, użył 447 słów i 2627 znaków.

6 komentarzy

 
  • AlexAthame

    Kaczyński jest komunistą, pisowcem, katolikiem, pedałem i czymś się podobno zaszczepił. To nie czyni go złym. On jest zły. Tragedią dla narodu jest zawsze kiedy naczelnikiem państwa jest psychopata. Dupa była jego jedną z dróg do kariery, nie zawahał się zabić brata. Jest z nasienia węża i dlatego jest zły. Nie wiem kim jest cytowany ksiądz, ale z pewnością w tym miejscu miał rację. Może kiedyś przejrzy na oczy i wyjdzie z Wielkiego Babilonu. Dałem łapkę.

  • Rozsądny

    @AlexAthame  Ks. Stanisław Walczak niestety już nic nie napisze. Zmarł w zeszłym roku. Dobrzy ludzie szybko odchodzą.

  • AlexAthame

    @Rozsądny Nie wiedziałem.To kiedy ukazał się jego wpis na fb? A czy był dobry to się okaże . Dzięki.

  • MEM

    @AlexAthame "Tragedią dla narodu jest zawsze kiedy naczelnikiem państwo jest psychopata."  

    W czymś się jednak ze sobą zgadzamy. :)

  • MrHyde

    @MEM Psychopata we władzach sam w sobie to nie jest żadna tragedia. To norma. Tragedią jest zaistnienie naczelnika (choćby i nie psychopatycznego). Ściślej mówiąc, kiedy naród oddaje się pod władanie naczelnika, to mamy mocny przejaw tragedii - coś złego się zadziało z tym narodem.

  • MEM

    @MrHyde "Psychopata we władzach sam w sobie to nie jest żadna tragedia. To norma."

    No nie wiem, czy taka norma. Faktem jest, że osobowości psychopatyczne mają większe szanse na osiąganie celów i są lepsi na kierowniczych stanowiskach, no bo nie mają skrupułów. Ale psychopatyczna osobowość, psychopatycznej osobowości nie jest równa. Inaczej każdy byłby takim Kaczyńskim czy Hitlerem. Tymczasem ludzie o cechach psychopatów dochodzą do władzy, ale nie próbują od razu przerabiać państwa na dyktaturę, pomimo możliwości.  

    "Tragedią jest zaistnienie naczelnika (choćby i nie psychopatycznego). Ściślej mówiąc, kiedy naród oddaje się pod władanie naczelnika, to mamy mocny przejaw tragedii - coś złego się zadziało z tym narodem."

    Na krótką metę – niekoniecznie. To zależy bowiem od tego, jakie umiejętności ma dany "naczelnik". Jeśli nie jest głupi, to taka "dyktatura oświecona" ma swoje plusy (w końcu demokracja wcale święta nie jest – banda patologii, przynajmniej umysłowej patologii, wybiera Ci takiego "prezesa na kaczych łapach", albo jakieś inne NSDAP, i zobacz jaki cyrk; też się coś złego zadziało z narodem). Problem pojawia się tu dopiero wtedy, gdy taki "oświecony" naczelnik się przekręci, a jego następca/następcy są głupsi od niego, za to mają tę samą władzę.

  • MrHyde

    @MEM "No nie wiem, czy taka norma. Faktem jest, że osobowości psychopatyczne mają większe szanse na osiąganie celów i są lepsi na kierowniczych stanowiskach"
    To miałem na myśli. Psychopaci są wszędzie. We władzach też. Zawsze i wszędzie.

  • MrHyde

    @MEM "Problem pojawia się tu dopiero wtedy, gdy taki "oświecony" naczelnik się przekręci, a jego następca/następcy są głupsi od niego, za to mają tę samą władzę".
    Problem zaczyna się, kiedy naród/ogół/lud szuka sobie jakiegoś guru i idąc na łatwiznę, przestaje myśleć, nie chce decydować o sobie, wierzy, że ten guru wszystko za nich załatwi.
    A to że się oświecony despota przekręci, to pewnik. Jeszcze tak nie było, żeby się nie przekręcił.

  • MEM

    @MrHyde "To miałem na myśli. Psychopaci są wszędzie. We władzach też. Zawsze i wszędzie."  

    Tak. Wiele jednak zależy od ilości psychopaty w psychopacie. Taki Tusk to też przecież niezły psychopata. Nie jest to jednak poziom psychopatii Kaczyńskiego. Czyli tak w zasadzie elementy osobowości psychopatycznej są normą w całym społeczeństwie, nawet w warzywniaku na bazarze – "psychopaci są wszędzie" – ale przecież nie mówimy, że wszyscy jesteśmy psychopatami.

    "Problem zaczyna się, kiedy naród/ogół/lud szuka sobie jakiegoś guru i idąc na łatwiznę, przestaje myśleć, nie chce decydować o sobie, wierzy, że ten guru wszystko za nich załatwi."

    Ale tak jest przecież zawsze. Nawet już nie dlatego, że jakaś część społeczeństwa z powodu swoich własnych ograniczeń ma ciężkie życie i jest przez to idealnym odbiorcą dla takiego populisty-przyszłego naczelnika. Jest tak choćby z tego powodu, że naturalnym jest, że człowiekowi zawsze jest mało i chce czegoś więcej. A gdy do tego dochodzą kiepskie i źle rządzące władze (jak np. dawne rządy dzisiejszej opozycji), to tym łatwiej o to. Czyli właściwie jest to nie do uniknięcia – od czasu do czasu ktoś taki się trafi (trafił się Ruskim, trafił się Niemcom, trafił się Chinom, trafił się nam, trafił się nawet tak "demokratycznej" Ameryce). Tym bardziej, jeśli przed wyborami ukryje swoje plany przed ludźmi a będzie z siebie robił jakiegoś gorliwego demokratę.

  • MrHyde

    @MEM "Ale tak jest przecież zawsze..."
    Prawda. Dlatego zagrożenie dyktaturą i innymi syfami (Holocaustem) jest aktualne zawsze. Trzeba zawsze mieć oczy i uszy na posterunku.

  • MrHyde

    @MEM "Czyli właściwie jest to nie do uniknięcia"  
    To jest jak z wojną i chorobą/śmiercią - uniknąć się nie da, ale można odwlekać.

  • MEM

    @MrHyde "Prawda. Dlatego zagrożenie dyktaturą i innymi syfami (Holocaustem) jest aktualne zawsze. Trzeba zawsze mieć oczy i uszy na posterunku."

    W czymś się jednak zgadzamy. :)

    Ale żeby nie było tak dobrze, trzeba też uważać z tą czujnością, żeby się z tego nie zrobiły polowania na czarownice (kraje rozwinięte mają problem z tzw. poprawnością polityczną).

    "To jest jak z wojną i chorobą/śmiercią - uniknąć się nie da, ale można odwlekać."

    Pesymista. ;)

  • MrHyde

    @MEM "kraje rozwinięte mają problem z tzw. poprawnością polityczną"
    Krajom nierozwiniętym też życzę takich problemów. Są mniej bolesne niż przemoc i bieda.

  • MEM

    @MrHyde "Krajom nierozwiniętym też życzę takich problemów. Są mniej bolesne niż przemoc i bieda."

    Wbrew pozorom, nie. Zapomniałeś, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu? ;)

    A poza tym, no przecież poprawność polityczna to lewica. Lewica to z kolei socjalizm. A socjalizm prowadzi wprost do biedy i przemocy.

  • MrHyde

    @MEM "A poza tym, no przecież poprawność polityczna to lewica. Lewica to z kolei socjalizm. A socjalizm prowadzi wprost do biedy i przemocy".
    To tezy skrajnie prawicowe, więc błędne. Szczególnie błędna jest pierwsza teza. Otóż poprawność polityczna to domena prawicy. To prawica domaga się okazywania szacunku zboczeńcom i mądrym inaczej, żeby nikogo słabego duchem, ciałem i umysłem przypadkiem nie obrazić (a święte liszki prawicowe potrafią się obrażać, oj potrafią!) jakimś niedostatecznie pochlebnym epitetem. Powiesz "Dzień dobry, panie księdzu!" i już jesteś niepoprawna. Powiesz "Jezus był hersztem żydowskich talibów" - to samo. Jeszcze cię do żydów zapiszą, albo lewaków.

  • MEM

    @MrHyde "To tezy skrajnie prawicowe, więc błędne."  

    Tak? :) A pokaż mi kraj, w którym socjalizm, albo nawet i rządy współczesnych komunistów, którzy przybrali piórka "socjaldemokratów", doprowadziły do dobrobytu?  

    No chociaż jeden. :)

    "Szczególnie błędna jest pierwsza teza. Otóż poprawność polityczna to domena prawicy. To prawica domaga się okazywania szacunku zboczeńcom i mądrym inaczej, żeby nikogo słabego duchem, ciałem i umysłem przypadkiem nie obrazić (a święte liszki prawicowe potrafią się obrażać, oj potrafią!) jakimś niedostatecznie pochlebnym epitetem. Powiesz "Dzień dobry, panie księdzu!" i już jesteś niepoprawna. Powiesz "Jezus był hersztem żydowskich talibów" - to samo. Jeszcze cię do żydów zapiszą, albo lewaków."

    Nie wiem, czy to akurat przyjęło się określać jako poprawność polityczną, ponieważ – za Wikipedią – "Poprawność polityczna – sposób używania języka w dyskursie publicznym, którego deklarowanym celem jest zachowanie szacunku oraz tolerancji wobec członków mniejszości, w szczególności wobec grup dyskryminowanych. Współczesne znaczenie tego terminu zostało ukształtowane przez debatę pomiędzy konserwatystami (np. Allan Bloom, Dinesh D’Souza) a przedstawicielami nowej lewicy w USA w latach 80. XX wieku.  

    W Wielkiej Brytanii i USA termin na ogół funkcjonuje jako określenie o negatywnych konotacjach. Od lat 90. XX wieku stosowany jest przez osoby o prawicowych poglądach, jako rodzaj krytyki działań mających na celu walkę z seksizmem, rasizmem, homofobią."
    , ale faktycznie to, o czym piszesz, działa na zbliżonej do tej "lewicowej" poprawności politycznej, zasadzie.  

    Tak jednak czy inaczej. Po pierwsze, domeną prawicy poprawność polityczna nie jest, co najwyżej obie strony mają podobne zapędy do cenzury tego, co im się nie podoba. Po drugie, poprawność polityczna, jest, jak widać po przytoczonej wyżej definicji, typową właśnie dla lewicy (to, co jest typowe dla tzw. prawicy, to trzeba by dopiero jakoś nazwać dla rozróżnienia).

    A tak przy okazji. Wiesz co jest na swój sposób zabawne? Że ludzie, którzy w Polsce są np. w ten czy inny sposób współodpowiedzialni za akcje w rodzaju sławetnej akcji "Hiacynt", dziś wrzeszczą o prawach dla mniejszości seksualnych. I że znajdują się ludzie, którzy im w to wierzą.

    Wniosek jest tylko taki, że ta "obrona mniejszości" przez lewicę, to po prostu coś podobnego do np. bajek o zamachu w Smoleńsku. Po prostu lewica też coś potrzebowała na hasła wyborcze, a niczego innego pod ręką nie miała. Czyli, że g...no ich obchodzi, co na tych hasłach głoszą. I że dla władzy również zrobią wszystko.

  • MrHyde

    @MEM W moich uprzedzonych i nieobiektywnych oczach lewicowa poprawność polityczna o negatywnych konotacjach i czym tam jeszcze to zwykła przyzwoitość. Empatią można by to nazwać. Antonim do "buractwa", "cebulactwa", "dzwonowatości", "dzbanowości". Synonim "kultury" w znaczeniu nr 4:
    kultura
    1. «materialna i umysłowa działalność społeczeństw oraz jej wytwory»
    2. «społeczeństwo rozpatrywane ze względu na jego dorobek materialny i umysłowy»
    3. «odpowiednio wysoki poziom rozwoju społeczeństwa w jakimś zakresie»
    4. «umiejętność obcowania z ludźmi»
    5. «sztuczna hodowla komórek, tkanek, organów lub całych mikroorganizmów»
    6. «rodzaj, gatunek lub odmiana rośliny uprawiane na danym terenie w celach użytkowych; też: teren uprawy tej rośliny i sama uprawa»
    7. «struktura gleby uprawnej osiągana w wyniku zabiegów agrotechnicznych i racjonalnej gospodarki; też: te zabiegi i gospodarka».
    A co sobie myślą o kulturze czy poprawności politycznej ci, co nazywają siebie prawicą a tych, z którymi się nie zgadzają, lewicą, to ich sprawa. To o nich świadczy, nie o mnie, ani o lewicy. ;)

  • MrHyde

    @MEM "Tak? :) A pokaż mi kraj, w którym socjalizm, albo nawet i rządy współczesnych komunistów, którzy przybrali piórka "socjaldemokratów", doprowadziły do dobrobytu?  

    No chociaż jeden".

    Trudno będzie. Najpierw musimy uzgodnić, co rozumiemy przez dobrobyt i doprowadzenie do dobrobytu. ;)
    Możesz mi trochę ułatwić zadanie i wskazać państwa, w których socjaliści lub "współcześni komuniści, którzy przybrali piórka socjaldemokratów" rządzili wystarczająco długo w jednym kawałku (1 pokolenie?), żeby można było jednoznacznie przypisać im decydujące zasługi/brak zasług dla doprowadzenia lub nie do dobrobytu.

    "A tak przy okazji. Wiesz co jest na swój sposób zabawne? Że ludzie, którzy w Polsce są np. w ten czy inny sposób współodpowiedzialni za akcje w rodzaju sławetnej akcji "Hiacynt", dziś wrzeszczą o prawach dla mniejszości seksualnych. I że znajdują się ludzie, którzy im w to wierzą".

    Kto taki? Czyżbyś miała na myśli byłych członków byłej PZPR? A daj im, panie boziu, dużo zdrowia. Wolę byłych członków po dobrej stronie mocy niż po stronie PiSu.

  • MEM

    @MrHyde "Trudno będzie. Najpierw musimy uzgodnić, co rozumiemy przez dobrobyt i doprowadzenie do dobrobytu.  
    Możesz mi trochę ułatwić zadanie i wskazać państwa, w których socjaliści lub "współcześni komuniści, którzy przybrali piórka socjaldemokratów" rządzili wystarczająco długo w jednym kawałku (1 pokolenie?), żeby można było jednoznacznie przypisać im decydujące zasługi/brak zasług dla doprowadzenia lub nie do dobrobytu."

    Mogę. :) Kuba, Wenezuela, Korea Północna... W zasadzie nawet kraje UE (choć tu jest trudniej to dostrzec, bo lewica rządzi na ogól kadencję albo dwie a potem tylko współrządzi, a do tego Zachód pokrywa socjalistyczne wymysły z tego, co wypracował przez ostatnie tysiąclecie, ale też to widać, choćby po np. tempie wzrostu PKB).

    "Kto taki? Czyżbyś miała na myśli byłych członków byłej PZPR?"

    Też. Bo nie tylko. Również ich "wychowanków" z czasów, gdy PRL był już tylko wspomnieniem.

    "A daj im, panie boziu, dużo zdrowia. Wolę byłych członków po dobrej stronie mocy niż po stronie PiSu."  

    Ale wiesz, że PiS i jego rządy masz na głowie jako mniej więcej bezpośrednią konsekwencję rządów i kręcenia się w polityce po dziś dzień tych rzekomo stojących po "dobrej stronie mocy"? :D

    Poza tym, czy naprawdę muszę przypominać, że lewica uratowała kaczy rząd, głosując razem z PiS w sprawie kasy z Unii (i dzięki taj kasie może zagwarantowała PiS-owi kolejne ileś tam kadencji, w czasie których oni dokończą to, co zaczęli w kwestii wprowadzania dyktatury)?

    "W moich uprzedzonych i nieobiektywnych oczach lewicowa poprawność polityczna o negatywnych konotacjach i czym tam jeszcze to zwykła przyzwoitość."

    Ależ oczywiście, że to przyzwoitość. Tylko, że jest to (a raczej była) przyzwoitość do momentu, gdy jakaś ideologia nie bierze jej na tapetę i nie zaczyna jej tak przerabiać, wyolbrzymiać, zniekształcać, że po pierwsze, staje się to parodią tej zwykłej ludzkiej przyzwoitości, a po drugie, ta zmutowana, wynaturzona forma staje się narzędziem do polowania na czarownice.  

    W skrajnym wypadku lewicowe partie dzierżące władzę "dyktatorską", pod byle pretekstem wynikającym z tej ich wersji "przyzwoitości" na równi bez zmrużenia oka zamkną Cię w obozie koncentracyjnym ("reedukacyjnym", czy jak to sobie ładnie poprawnie politycznie tam nazwą) za jakikolwiek Twój sprzeciw, jak skrajne nacki za parasolkę w kolorach tęczy czy żarty z wodza na kaczych łapach. Przecież już to historia przerabiała. W ZSRR i w krajach satelickich.

    "Synonim "kultury" w znaczeniu nr 4: (...) 4. «umiejętność obcowania z ludźmi»"

    Sugerujesz, że lewica ma pod tym względem lepsze umiejętności niż strona jej przeciwna?  

    A czyżbyś zapomniał lekcji historii, z której płynie nauka, jak bolszewicy i to, w co się potem pod różnymi szerokościami geograficznymi przepoczwarzyli, "umiejętnie postępowali z ludźmi"?

    A bliżej naszych czasów... Czy choćby tak częste w przypadku rozmaitych lewicowych imprez (i nie tylko imprez, ale także i życia codziennego, w które wchodzi np. prasa) obrażanie tzw. uczuć religijnych, też się wpisuje w tą "umiejętność obcowania z ludźmi"?

    "A co sobie myślą o kulturze czy poprawności politycznej ci, co nazywają siebie prawicą a tych, z którymi się nie zgadzają, lewicą, to ich sprawa. To o nich świadczy, nie o mnie, ani o lewicy."

    Trochę karkołomna deklaracja. :p Bo choćby taki, choć skrajny, przykład. Czy jeśli źle myślę o obozach koncentracyjnych i gułagach oraz o ich twórcach, to to źle o mnie świadczy?

  • MrHyde

    "Ależ oczywiście, że to przyzwoitość. Tylko, że jest to (a raczej była) przyzwoitość do momentu, gdy jakaś ideologia nie bierze jej na tapetę i nie zaczyna jej tak przerabiać, wyolbrzymiać, zniekształcać, że po pierwsze, staje się to parodią tej zwykłej ludzkiej przyzwoitości, a po drugie, ta zmutowana, wynaturzona forma staje się narzędziem do polowania na czarownice".

    To możliwy scenariusz, ale jak na razie mało realny.

  • MrHyde

    @MEM "Sugerujesz, że lewica ma pod tym względem lepsze umiejętności niż strona jej przeciwna?  "

    To oczywiste. Jak prawica (w osobach Kaczyńskiego i tego drugiego) woła: "komuniści i złodzieje" (= lewica), to zaszczytem jest należeć do tych komunistów i złodziei.

  • MEM

    @MrHyde "To możliwy scenariusz, ale jak na razie mało realny."  

    Czyżby? A czy dziś ludzie np. nie tracą pracy właśnie z powodu swoich niepoprawnych politycznie poglądów? Nie są w jakiś tam sposób szykanowani w mediach? Czy poprawność polityczna nie wpływa też i nie chce wpływać na np. wychowanie nieletniego społeczeństwa (metoda w zasadzie identyczna z kościelną – kościół chce religii w przedszkolu, lewica z kolei "wychowania seksualnego" u dzieciaków, które mają świeże wspomnienia z pieluchy)?  

    I to wszystko w momencie, gdy lewica właściwie daleka jest od możliwości, jakie miały państwa dawnego bloku komunistycznego. No to daj im (dużo) więcej władzy.

    "To oczywiste. Jak prawica (w osobach Kaczyńskiego i tego drugiego) woła: "komuniści i złodzieje" (= lewica), to zaszczytem jest należeć do tych komunistów i złodziei."

    Też sobie znalazłeś zaszczyt... To jak z deszczu pod rynnę.

  • merlin

    @MEM " lewica z kolei "wychowania seksualnego" u dzieciaków, które mają świeże wspomnienia z pieluchy)?  
      
    Marto! Czyżby trafiały do Ciebie argumenty p. Godek i jej podobnym?
    Podaj chociaż jeden przykład takiego postępowania "lewicy" . Rozumiem, że zarzut ten nie dotyczy trzynastoletnich  i starszych dzieciaki a właściwie młodzieży, że oni już wyrośli ze wspomnień o pieluchach?

    "A czyżbyś zapomniał lekcji historii, z której płynie nauka, jak bolszewicy i to, w co się potem pod różnymi szerokościami geograficznymi przepoczwarzyli, "umiejętnie postępowali z ludźmi"?

    Jeśli bolszewików uważasz za lewicę to jak można nazwać frankistów, czy też zwolenników Pinocheta czy też przedwojennych falangistów?
    Oni również potrafili umiejętnie postępować z ludźmi.

    "Trochę karkołomna deklaracja. : Bo choćby taki, choć skrajny, przykład. Czy jeśli źle myślę o obozach koncentracyjnych i gułagach oraz o ich twórcach, to to źle o mnie świadczy?
    Brawo Marto! Mistrzyni socjotechniki i suspensu.
    Powinnaś jeszcze wspomnieć o Berezie Kartuskiej , żeby dopełnić obraz przyzwoitej prawicy, pracującej w pocie czoła dla dobra narodu.  
    :rotfl:

  • MEM

    @merlin "Marto! Czyżby trafiały do Ciebie argumenty p. Godek i jej podobnym?"  

    No i po co od razu ta demagogia? Nie prościej jest przeczytać ze zrozumieniem to, co zostało napisane?

    Zaś co do tematu, to fakt pozostaje faktem.

    "Podaj chociaż jeden przykład takiego postępowania "lewicy" ."
      
    Np.

    "Rzeczniczka prasowa Sojuszu Anna-Maria Żukowska uważa, że w Polsce (...) Należy też wprowadzić edukację seksualną od przedszkola do matury"  

    polsatnews. pl/wiadomosc/2017-02-04/edukacja-seksualna-od-przedszkola-to-jedna-z-propozycji-programowych-sld/

    I co? :p

    "Jeśli bolszewików uważasz za lewicę to jak można nazwać frankistów, czy też zwolenników Pinocheta czy też przedwojennych falangistów?"

    Przecież to jest to samo (Stąd też nic dziwnego, że: "Oni również potrafili umiejętnie postępować z ludźmi.". Posługiwali się tymi samymi metodami. I działa to zresztą do dziś, zarówno u neonazistów jak i po stronie tego, co określa się lewicą – mechanizmy dokładnie te same, zapędy do zamordyzmu też.). Czy naprawdę muszę przypominać, że nazizm to narodowy-socjalizm i że faszyzm ma wiele cech socjalizmu? Prawicą to się – na nieszczęście – nazywa jedynie umownie, dla odróżnienia od komunizmu.

    "Powinnaś jeszcze wspomnieć o Berezie Kartuskiej , żeby dopełnić obraz przyzwoitej prawicy, pracującej w pocie czoła dla dobra narodu."

    Więc na swoje własne potrzeby wstaw sobie w tamten mój tekst Berezę Kartuską i też pasuje. ;)

    A ta "przyzwoita prawica", też była prawicą z nazwy. Prawdziwie prawicowych partii nie ma i nie będzie, bo społeczeństwo, w swej masie, jest leniwe, roszczeniowe i w większości po prostu głupie, a do tego ma szereg innych pomniejszych wad, jak choćby zwykła "dulszczyzna".

  • merlin

    @MEM " W szkole natomiast - jak przekonywała - powinna być prowadzona rzetelna edukacja, w tym edukacja seksualna.

    - Nie bójmy się mówić dzieciom o seksualności człowieka. Człowiek jest z natury istotą seksualną, a nie bezpłciowym aniołem - stwierdziła. Podkreśliła, że dzieciom należy się rzetelna wiedza i fakty, o tym, "co dzieje się z ich ciałami" w okresie dorastania, a nie "zaczerwieniona katechetka". Polityk podkreśliła też, że edukacja seksualna pomoże dzieciom w wielu przypadkach uchronić się przed przemocą seksualną."  

    Tak brzmiała deklaracja programowa lewicy a nie tak jak napisał jakiś dziennikarzyna , żeby mieć chwytliwy tytuł.
    Dziwię się, że Ty taka rozsądna dajesz się złapać na coś takiego.
    Generalnie nie jestem sympatykiem szeroko pojętej lewicy ale co złego jest w pomyśle żeby dzieciaki uświadomić jakie zagrożenie dla nich ma np zły dotyk, że pewne zachowania seksualne mogą mieć ogromny wpływ na ich przyszłość.
    Jeśli uczymy dzieciaki, żeby zachowywały szczególną uwagę przechodząc np przez ulicę to tym bardziej trzeba je uświadamiać, w tak intymnych sprawach o których nie zawsze mają z kim porozmawiać w domu.
       ;)

  • MEM

    @merlin "Generalnie nie jestem sympatykiem szeroko pojętej lewicy"

    Od kiedy... :p

    "ale co złego jest w pomyśle żeby dzieciaki uświadomić jakie zagrożenie dla nich ma np zły dotyk, że pewne zachowania seksualne mogą mieć ogromny wpływ na ich przyszłość."

    W wiedzy nie ma nic złego, ale na etapie, na jakim są małe dzieci, to jest wyłącznie gestia rodziców. I tak jak kościołowi wara, tak i nie będą o tym decydowali jacyś nie wiadomo skąd wzięci nieudacznicy z łbami wypranymi skrzywioną ideologią (i nie mówię tu o tej jej części, która dotyczy tego tematu, a o całości lewicowej ideologii – o wszystkim), którzy przypadkiem się dopchali do władzy. Proste?

    Tym bardziej, że w praktyce brak jest skutecznej kontroli nad tym, kto, co i w jaki sposób dzieciom w takim wieku coś takiego by przekazywał, a są za małe, by się bronić czy też rozróżnić, w uproszczeniu, "dobro od zła".

    "Tak brzmiała deklaracja programowa lewicy a nie tak jak napisał jakiś dziennikarzyna , żeby mieć chwytliwy tytuł."

    Och..., od razu "dziennikarzyna"... Dodaj może jeszcze coś w rodzaju, że koniecznie z tego "gorszego [dziennikarskiego] sortu" albo coś w tym stylu (Może jakiś zamordyzm dla prasy, podobny do tego jaki się kaczorowi marzy? No mówiłam, że retoryka i metody te same?)... Bo całą jego winą to, że napisał prawdę (I nie po to, by mieć chwytliwy tytuł, jak Ci się uroiło na własne potrzeby jakiegoś durnego zaklinania rzeczywistości, tylko wypowiedź Żukowskiej akurat zacytował. Pamiętasz jeszcze, co to takiego cytat, prawda? Czy może zaślepienie amnezję i w tej kwestii spowodowało?)

    Zaczynasz mieć retorykę jak politruk z PiS-u. Tym samym, nie warto tej dyskusji toczyć, tak samo jak nie warto jakiejś toczyć z zaślepionymi wielbicielami wodza na kaczych łapach.

    A to masz na dowód, że to nie były wymysły "dziennikarzyny":
    sld. org. pl/images/dokumenty/SLD_program_Przywrocimy_Normalnosc. pdf

    "Przyjęty  23  stycznia  2016  r.  na  kongresie  partii  dokument  „Godne życie, sprawiedliwa i nowoczesna Polska” stanowi obowiązujący program Soju­szu Lewicy Demokratycznej.
    (...)
    Edukacja seksualna od przedszkola do matury – obowiązkowa, wolna od ideologicznych nacisków, koncentrująca się na przekazaniu rzetelnej wiedzy o seksualności i zdrowiu człowieka, stosownie do stopnia dojrzałości młodych ludzi. Edukacja seksualna w szkołach jest realizacją prawa do wiedzy. Musi być powszechna, realizowana przez osoby z odpowiednim wykształceniem, w oparciu o aktualny stan wiedzy naukowej"


    Napisane tam jak byk, czarno na białym, że "OD PRZEDSZKOLA", czy może to też te wstrętne "dziennikarzyny" dla taniej sensacji powymyślały?  

    Ale fakty przeczą, tym gorzej dla faktów... W końcu stara bolszewicka tradycja i tego się trzymajmy, nie?

  • merlin

    @MEM ""Przyjęty  23  stycznia  2016  r.  na  kongresie  partii  dokument  „Godne życie, sprawiedliwa i nowoczesna Polska” stanowi obowiązujący program Soju­szu Lewicy Demokratycznej.
    (...)
    Edukacja seksualna od przedszkola do matury – obowiązkowa, wolna od ideologicznych nacisków, koncentrująca się na przekazaniu rzetelnej wiedzy o seksualności i zdrowiu człowieka, stosownie do stopnia dojrzałości młodych ludzi. Edukacja seksualna w szkołach jest realizacją prawa do wiedzy. Musi być powszechna, realizowana przez osoby z odpowiednim wykształceniem, w oparciu o aktualny stan wiedzy naukowej"

    Zgoda od "przedszkola" ale co do reszty, to wskaż co Ci się w tej deklaracji nie podoba. Chyba , że stwierdzenie od przedszkola deprecjonuje całą pozostałą treść. Uważasz, że stwierdzenie od przedszkola jest w tym wszystkim najważniejsze? :lol2:

  • MEM

    @merlin "Zgoda od "przedszkola""

    Oooo..., a co tak nagle oświeciło? Bo do tej pory to był rzekomo wymysł jakiegoś "dziennikarzyny", co chciał sensacji na tytuł...  

    "ale co do reszty,"

    Tylko, że w całym wątku tutaj nie było ani słowa na temat "reszty"... (a zaczęło się od: "Czy poprawność polityczna nie wpływa też i nie chce wpływać na np. wychowanie nieletniego społeczeństwa (metoda w zasadzie identyczna z kościelną – kościół chce religii w przedszkolu, lewica z kolei "wychowania seksualnego" u dzieciaków, które mają świeże wspomnienia z pieluchy)?" ). Znów kłopoty z czytaniem na elementarnym poziomie, czy tak koniecznie trzeba kota ogonem obrócić, że wszystko dla tego celu?  

    "Uważasz, że stwierdzenie od przedszkola jest w tym wszystkim najważniejsze?"

    Nie jest mniej ważne niż reszta. Co więcej, zważywszy wiek dzieci, jest nawet istotniejsze, bo dzieci w wieku szkolnym, zwłaszcza te mające już lat naście, mają zupełnie inny poziom świadomości i łatwiej jest też im się, nawet i fizycznie w razie potrzeby, bronić. Jak nie rozumiesz, to Twoja brocha, ale w takim razie – w połączeniu z wcześniejszym "politrukowaniem" oraz kłopotami z czytaniem – tym bardziej dyskutować nie mamy tu o czym.

  • merlin

    @MEM :Tylko, że w całym wątku tutaj nie było ani słowa na temat "reszty"... (a zaczęło się od: "Czy poprawność polityczna nie wpływa też i nie chce wpływać na np. wychowanie nieletniego społeczeństwa (metoda w zasadzie identyczna z kościelną – kościół chce religii w przedszkolu, lewica z kolei "wychowania seksualnego" u dzieciaków, które mają świeże wspomnienia z pieluchy)?" ). Znów kłopoty z czytaniem na elementarnym poziomie, czy tak koniecznie trzeba kota ogonem obrócić, że wszystko dla tego celu?  

    ""Uważasz, że stwierdzenie od przedszkola jest w tym wszystkim najważniejsze?"

    Nie jest mniej ważne niż reszta. Co więcej, zważywszy wiek dzieci, jest nawet istotniejsze, bo dzieci w wieku szkolnym, zwłaszcza te mające już lat naście, mają zupełnie inny poziom świadomości i łatwiej jest też im się, nawet i fizycznie w razie potrzeby, bronić. Jak nie rozumiesz, to Twoja brocha, ale w takim razie – w połączeniu z wcześniejszym "politrukowaniem" oraz kłopotami z czytaniem – tym bardziej dyskutować nie mamy tu o czym.
    Marto za całą odpowiedź wystarczy to:

             Dlaczego dzieci potrzebują edukacji seksualnej? (według WHO)

    Wiek, w którym rozpoczyna się edukację seksualną, jest niezwykle zróżnicowany w poszczególnych krajach europejskich. Zgodnie z danymi raportu SAFE8 w Portugalii rozpoczyna się ona w wieku 5 lat, w Hiszpanii, Włoszech i na Cyprze w wieku 14 lat. Jeśli przyjrzymy się jednak dokładniej, okazuje się, że różnice nie są aż tak znaczne, jak wydaje się to na początku. Wynikają one w znacznej mierze z rozumienia pojęcia „edukacji seksualnej”.
    Aga Nuckowska

    Definicja edukacji seksualnej obejmującą nie tylko fizyczne, emocjonalne i interakcyjne aspekty seksualności i kontaktów seksualnych, ale także szereg innych czynników, takich jak przyjaźń czy poczucie bezpieczeństwa i atrakcyjności. Jeśli zastosuje się tę szerszą koncepcję, bardziej zrozumiałe staje się, że w wielu krajach edukacja seksualna rozpoczyna się w szkole podstawowej. Tam gdzie edukacja seksualna rozpoczyna się w szkole średniej, zazwyczaj stosuje się znacznie węższą definicję „kontaktów seksualnych”. Te różnice w definicjach wyjaśniają także, dlaczego w niektórych krajach termin „wychowanie seksualne i związki międzyludzkie” lub też podobne terminy są chętniej stosowane niż „edukacja seksualna”.
    Edukacja seksualna rozpoczyna się w momencie narodzin

    Od momentu urodzenia dzieci uczą się wartości i przyjemności wynikających z kontaktów cielesnych, ciepła i bliskości. Wkrótce potem uczą się znaczenia słów „czysty” i „brudny”. Później uczą się rozróżniać mężczyzn i kobiety, a także serdecznych przyjaciół i obcych. Kwestia polega zatem na tym, iż od momentu urodzenia rodzice (w szczególności) przekazują swoim dzieciom informacje dotyczące ludzkiego ciała i intymności. Innymi słowy angażują się i są włączeni w proces edukacji seksualnej, jeśli chcą i potrafią.
    Mam pewne obawy czy taka instytucja do cna lewicowa jak WHO będzie dla Ciebie wystarczającym autorytetem.
    :lol2:  
    Zawsze wydawało mi się, że każdy jest obdarzony chociaż odrobiną empatii, niestety znowu się pomyliłem. :cool:

  • MEM

    @merlin "Marto za całą odpowiedź wystarczy to: (....)"

    Czyli naprawdę nie rozumiesz słowa pisanego (to się tyczy, tego, że nie ma o czym dyskutować, gdy się bawisz w zideologizowanego politruka)? To w takim razie, nie wiem, może najpierw zajmij się własną edukacją, zaczynając od nauki czytania, a potem dopiero zajmuj się czymś poważniejszym, takim jak np. ten temat tutaj.
    _____
    A WHO nie ma tu nic do rzeczy (zwłaszcza, że nie jest tu żadnym organem decyzyjnym, może najwyżej różne rzeczy rekomendować; i zresztą nie zawsze sensownie, vide: idiotyczny pomysł noszenia maseczek w ramach walki z pandemią). Bo o ile to prawda, że seksualność człowieka rozwija się od początku jego życia, o tyle w przypadku tak małych dzieci, jak te w wieku przedszkolnym, decyzja o tym, w jaki sposób będą je uczyć, także i w tych kwestiach, należy do rodziców. EOT.

  • Obserwator

    @MEM No, no dowaliłaś merlinowi. Faktycznie on jest niereformowalny. Już dawno powinien zrozumieć, że jedynie słuszne poglądy to są twoje poglądy.
    Może w końcu zrozumie swój błąd. :rotfl:

  • MEM

    @Obserwator "No, no dowaliłaś merlinowi. Faktycznie on jest niereformowalny. Już dawno powinien zrozumieć, że jedynie słuszne poglądy to są twoje poglądy."

    Kpij sobie, ile chcesz, ani mnie to ziębi ani grzeje. Ale nie podając niczego na podparcie tej kpiny, nie masz żadnej podstawy do twierdzenia, że akurat nie mam tutaj racji. A tym samym, sam też ją mi przyznajesz.

  • MEM

    O jedno się przyczepię do autora (znaczy się, do tego księdza, nie do Merlina).

    Napisał:

    "W swym zakłamaniu ukradłeś Boga i Kościół dla szerzenia nienawistnego spustoszenia dusz."

    I robi tu z siebie i z kościoła pokrzywdzone ofiary. Tymczasem jest to całkowita (i chyba jednak z premedytacją czyniona) nieprawda.  

    Po pierwsze, nikt bardziej od episkopatu (a potem stopniowo ten poziom ewentualnie się obniża, aż na sam dół hierarchii kościelnej) nie jest bardziej kuty na cztery nogi w kwestii polityki. Już z samego tego powodu, oni nie są pokrzywdzeni. Oni są (współ)winni zaistniałej sytuacji (to jest: zarówno tego, że kościół się jeszcze bardziej stoczył, jak i tego, że Kaczyński kiedykolwiek wygrał wybory). I garnęli do siebie, w ramach kaczej zapłaty za to, co tylko się dało – profity, przywileje, nawet bezkarność w przypadkach łamania prawa z ich strony. Zresztą robili to właściwie od stuleci, nie tylko za kaczych rządów. I robią to zresztą do dziś, przewrotnie próbując robić z siebie (w ramach jednej i tej samej organizacji – to jest dopiero sztuka! :)) pokorne cielę, które dwie matki ssie (to jest: rządzącą partię i jej elektorat oraz opozycję i z kolei jej elektorat), ewentualnie robić z siebie "dobrego i złego policjanta".

    Po drugie, po części to wsparcie kościoła w różnych poronionych pomysłach, jakie kacza władza wprowadziła, spowodowało, że został on przez część społeczeństwa odrzucony. Ale Kaczyński wcale nie zmuszał kościoła (jego funkcjonariuszy, zbiorowo i indywidualnie) do tego, by go poparli w tych wymysłach. To był deal. I co więcej, często właśnie wynikał z nacisku kościoła na Kaczyńskiego a nie odwrotnie. A teraz jest płacz pod publikę (ewentualnie ten ksiądz zwraca się pod niewłaściwy adres, bo prawidłowym adresem jest siedziba tej mafii w czarnych kieckach, a nie Nowogrodzka), że kaczor im coś rzekomo ukradł...

    Po trzecie, i w powiązaniu z poprzednim punktem, to właśnie Kaczyński musiał od samego początku swego działania w polityce grać, jak mu kościół każe. Bo kaczor i jego partia to populiści – mówią to, co ich elektorat chce usłyszeć, a mentalność tego elektoratu, nie bez przyczyny zwanego czasami "ciemnym ludem", urobiona została nie przez kogo innego, tylko właśnie przez kościół. Stąd te wszystkie kacze pielgrzymki na Jasną Górę, czy chwianie się jak trzymające się za łapki pajace u Rydzyka na imprezach. Nie byłoby popytu, to by nie było podaży. Czyli nie byłoby "ciemnego ludu" o w ten sposób ukształtowanych przez kościół poglądach, to Kaczyński musiałby śpiewać inaczej i jeździć chwiać się gdzie indziej.

    A ponieważ wygląda na to, że ksiądz, który jest autorem tych wszystkich żali, jest człowiekiem inteligentnym (i z definicji sprawowanej funkcji – jest też człowiekiem wykształconym), to jest wątpliwe, żeby tego, co powyżej, nie wiedział. Innymi słowy, księżulo kłamie w żywe oczy, wylewając przysłowiowe krokodyle łzy. Bo było fajnie, dopóki owieczki się nie zaczęły buntować i przez to nie zagroziły całemu interesowi. A teraz mleko się rozlało i się trzeba, razem z biznesem, ratować.

    Na marginesie, nie to, że mam coś przeciwko cudzej wierze – bo nie mam (uważam co prawda, że dane osoby wierzą w to, czego nie ma, ale dopóki nikomu tym żadnej krzywdy nie robią, mają pełne prawo do swojej wiary czy światopoglądu i nic mi do tego, śmiać się z samej tej czy innej wiary – bo dopiero z fanatyzmu – też nie będę) – ale uważam, że ktoś, kto zostaje księdzem i się tej fuchy trzyma, jest współwinnym tego, co kościół wyprawia, łącznie ze wszystkimi zbrodniami, jakie popełnił, popełnia, i popełni. A skoro tak, to nie jest lepszy od tych, którzy te "kościelne" zbrodnie popełnili. No bo popatrzcie na to z tej strony. Wszyscy wiemy, czym było np. SS. Czy ktoś porządny dobrowolnie wstępuje do takiej organizacji, mając wiedzę na jej temat i na temat jej zbrodni? Czy ktoś porządny – nawet jeśli założyć, że z początku wiara zaślepiała i ktoś nie zdawał sobie sprawy, lub nie wiedział, o tym całym kościelnym bagnie – gdy zobaczył w końcu to od środka, pozostałby w takich szeregach?

    Dlatego dla mnie każdy ksiądz i cała reszta "etatowych członków" tej organizacji to jest jeden i ten sam pies. I oburzający się na naszą rzeczywistość Walczak, także.

  • merlin

    @MEM Dlaczego z góry zakładasz ,że ktoś ma złe albo niejasne intencje?
    Jesteś niewiastą inteligentną na pewno czytałaś Konrada Wallenroda. Może ksiądz Walczak był takim Wallenrodem.?
    Na pewno nie był koniunkturalistą, mówił i pisał tak jak czuł. Był przeciwnikiem bizantyjskości w kościele.
    Pozwolę sobie przytoczyć opinię jednego z jego przyjaciół.

    "Nie da się siedzieć cicho, kiedy Kaczyński z Rydzykiem plują na ludzi inaczej myślących. A Kościół udaje, że to tylko deszcz - pisał ks. Stanisław Walczak.
    Był jednym z niewielu polskich duchownych, którzy bez owijania w bawełnę krytykowali zaprowadzony w ostatnich latach sojusz tronu i ołtarza.  

    Herezją była dla niego polska teologia narodowa przesycona nacjonalizmem, ślepym wywyższaniem i umiłowaniem swojego narodu, a jednocześnie nienawiścią do innych.  

    Jako odpowiedzialnych za taki stan rzeczy wskazywał zarówno część polskiej hierarchii, jak i PiS. Z niesmakiem przyjmował wypowiedzi, które odbierał jako sprzeczne z Ewangelią: oczernianie, pomówienia, wykluczanie i kategoryczne dzielenie na “dobrych” i “złych” katolików.

    Marto! wprawdzie kościół to nie jest moja bajka ale trzeba docenić ludzi, którzy chcą go zmienić, naprawić, przybliżyć do ludzi myślących.

    ;)

  • MrHyde

    @MEM Dokładnie to samo zdanie zwróciło moją uwagę. Cóż, ksiądz zapewne uważa kościół za z gruntu dobry i niesiejący "nienawistnego spustoszenia dusz". W ramach pielęgnowania podwójnych standardów spuszczam kurtynę milczenia.

  • AlexAthame

    @merlin Dla niektórych każdy ksiądz jest gorszy od Stalina, chyba, że się zaszczepi. Ta zabawa się  nazywa: Kogo nienawidzę bardziej.W latach 60-tych podczas strachu przed komunizmem amerykański kaznodzieja William Branham powiedział: Nie bójcie się komunizmu, bójcie się katolicyzmu. Nie każdy katolik jest zły, ale każdy zły człowiek jest zły.

  • MEM

    @merlin "Dlaczego z góry zakładasz ,że ktoś ma złe albo niejasne intencje?"

    Bo doświadczenie uczy? ;)

    "Jesteś niewiastą inteligentną na pewno czytałaś Konrada Wallenroda. Może ksiądz Walczak był takim Wallenrodem.?"

    I Hyde jeszcze Ci po głowie nie dał za ten romantyzm? :lol2:

    Sugerujesz, że Walczak rozsadzał kościół od środka, walcząc z jego złym systemem, jak towarzysz prokurator Piotrowicz z komuną? ;)

    "Na pewno nie był koniunkturalistą, mówił i pisał tak jak czuł. Był przeciwnikiem bizantyjskości w kościele.  
    Pozwolę sobie przytoczyć opinię jednego z jego przyjaciół. (...)"

    Ale nadal był "urzędnikiem" tej instytucji. Przewrotnie zapytam: skąd wiesz, że nie był akurat tym, którego kościół podesłał drugiej, opozycyjnej stronie, tak jak PiS ma rozmaitych Rydzyków pochodzących z tego samego kościelnego biznesu?  

    Zresztą, wiesz, ja nie wiem, jaki jest (a raczej chyba był) Walczak, ale dla mnie każdy, kto dobrowolnie i świadomie wstępuje na służbę do takiej organizacji i w niej funkcjonuje, wiedząc, jaka ona jest, jest nie w porządku. No niby wiem, że zawsze wszędzie może znaleźć się jakiś "kret" w rodzaju Hansa Klossa, ;) ale ilu tych szpionów w takiej roli może być na świecie (poza tym ktoś taki raczej nie wychyla się z głośnymi krytykami)? Garstka? Resztę robi więc tu rachunek prawdopodobieństwa.

    I żebyśmy się tu dobrze zrozumieli, ja wcale nie twierdzę, że każdy ksiądz i każda zakonnica to od razu jakieś zło wcielone, które bezpośrednio ma jakieś osobiście fizycznie przez nich popełnione zbrodnie na sumieniu, ale za współudział w działaniach kościoła, ma też swoje za uszami. Tak jak szeregowy członek PiS-u wspierający reżimowy system ma, choć przecież nie on wskazuje kierunek, w jakim ma podążać partia, on tylko, jak to się tłumaczyli w Norymberdze, "wykonuje rozkazy".  

    "Herezją była dla niego polska teologia narodowa przesycona nacjonalizmem, ślepym wywyższaniem i umiłowaniem swojego narodu, a jednocześnie nienawiścią do innych."

    Wiesz co. O ile mogę nawet zrozumieć, że był na tyle w porządku, że mu to przeszkadzało, o tyle nadal się dziwię, że tym księdzem w takim razie był. Przecież swoje poglądy – w wypadku rządów PiS, czy tej "polskiej teologii narodowej", trafne – mógłby z powodzeniem głosić "w cywilu" i znajdować równie duży, a może nawet i większy, posłuch.

    "Marto! wprawdzie kościół to nie jest moja bajka ale trzeba docenić ludzi, którzy chcą go zmienić, naprawić, przybliżyć do ludzi myślących."

    Tak, tylko, że ja mam problem z wiarą w dobre intencje tego rodzaju "reformatorów".

    Zaś przybliżanie kościoła do ludzi myślących tym bardziej mnie mierzi. Bo to jest droga bliska temu, by po prostu przysłowiową wodę z mózgu robić także i im. Ot, niektóre owieczki wymknęły się duszpasterzom, to trzeba do nich podejść sposobem, żeby się interes lepiej kręcił.

    A poza tym, parafrazując Ala Bundy'ego: ;) "wraku nie da się naprawić".

  • MEM

    @MrHyde "Dokładnie to samo zdanie zwróciło moją uwagę. Cóż, ksiądz zapewne uważa kościół za z gruntu dobry i niesiejący "nienawistnego spustoszenia dusz"."

    I to by potwierdzało, poniekąd, że jego intencje są podejrzane.

    No chyba, że był aż tak skrajnie naiwny. A zresztą... może i był. Nie wiem, nie znam człowieka. Ale wątpię.

    "W ramach pielęgnowania podwójnych standardów spuszczam kurtynę milczenia."

    Nie mogłeś sobie odmówić, co? :rotfl:

  • merlin

    @MEM "Sugerujesz, że Walczak rozsadzał kościół od środka, walcząc z jego złym systemem, jak towarzysz prokurator Piotrowicz z komuną? "
    Wyjątkowo nietrafne i krzywdzące porównanie. To tak jakby porównywać pełnokrwistego ogiera z okulawionym wałachem. Wprawdzie i ogier i wałach to konie ale chyba różnica jest widoczna.
    Ale żarty na bok. ks. Walczak człowiek prawy i prokurator bez czci i godności. Zasmucasz mnie używając takich porównań. :cray:

  • MEM

    @merlin "Wyjątkowo nietrafne i krzywdzące porównanie."

    Może tak, może nie.  

    Ale tak czy inaczej, emotikony chyba jednak do czegoś służą, nie? Więc czemu aż tak bardzo poważnie to odebrałeś?  

    "Ale żarty na bok. ks. Walczak człowiek prawy"

    Znów będzie przewrotnie. ;) A skąd wiesz? Dlatego, że krytykuje on postępowanie partii, której nie lubisz? Jest przecież wielu nawet skończonych sukinsynów, którzy też, z dowolnych przez siebie wybranych powodów, ją krytykują.

    "Zasmucasz mnie używając takich porównań."

    Porównanie wynikało z Twojego stwierdzenia o tym, że może robił za Wallenroda.

  • merlin

    @MEM No tak Piotrowicz dawno temu przewidział, że "socjalizm" się skończy.

    "Porównanie wynikało z Twojego stwierdzenia o tym, że może robił za Wallenroda."

    Szkoda, że nie ma emotikona, który oznaczałby żart.
    Może porównanie było nie najbardziej trafne. Marto ale czy Ty naprawdę nie wierzysz, że ktoś może być przyzwoitym człowiekiem i funkcjonariuszem KK.? Czy myślisz, że wszyscy muszą być ateistami.?
    Czy zawsze patrzysz na bliźniego przez pryzmat ewentualnych korzyści, doszukujesz się drugiego dna.
    Nie wierzysz w bezinteresowność?   ;)

  • MEM

    @merlin "No tak Piotrowicz dawno temu przewidział, że "socjalizm" się skończy."

    To nie było takie trudne, widząc, jak się ten chory system sypie. :) Kwestia zostawała tylko taka, czy się dożyje do jego upadku.  

    "Marto ale czy Ty naprawdę nie wierzysz, że ktoś może być przyzwoitym człowiekiem i funkcjonariuszem KK.?"

    Nie wierzę. Tak jak pisałam – jeśli ktoś wie, w czym bierze udział, ale mimo to bierze w tym udział, to jest współwinny, a to wyklucza tę przyzwoitość. Jest wiele innych rzeczy, którymi można się zająć, jeśli faktycznie chce się robić coś dobrego (tu odnosząc się do rozmaitych inicjatyw kościelnych w rodzaju Caritasu) i nie potrzeba do tego bycia księdzem albo zakonnicą. Owsiak – taki pierwszy z brzegu przykład – księdzem nie jest, a WOŚP zorganizował.

    "Czy myślisz, że wszyscy muszą być ateistami.?"

    Nie. Skąd w ogóle ten pomysł?  

    Jest jednak różnica pomiędzy księdzem a "zwykłym" wierzącym (tzw. owieczką), nie? Wierzyć przecież można i bez pośrednika. Zresztą, nawet jeśli wierzący należy do kościoła i w zasadzie można by było powiedzieć, że w jakiś sposób przykłada do tego wszystkiego rękę, bo dzięki takiej masie kościół ma  znaczenie i jego urzędnicy to wykorzystują, to jest tu pewna drobna okoliczność łagodząca w postaci tego, że sam wierzący nie czerpie z tego żadnych korzyści i najczęściej wiara zaślepia go na tyle, by nie wierzyć, że kapłani w ogóle czynią jakieś zło.

    Taka uwaga na boku. Może gdyby kościół (i to samo dotyczy innych religii) nie był zorganizowany w jakąkolwiek, formalną czy nieformalną, instytucję, a po prostu polegałoby to na tym, że się wierzący raz na ileś tam dni zbiorą i sobie wspólnie postudiują "Biblię", to wtedy chrześcijanie byliby może faktycznie bardziej "chrześcijańscy" (to znaczy w życiu codziennym bardziej kierowali się zasadami, jakie ta religia głosi; tymi dobrymi, a nie jakimś kamieniowaniem kogoś tam). Kiedyś na Youtube natrafiłam na jakiś dokument o rodzinie amerykańskich amiszów, którzy zamieszkali w Polsce – owszem, oni mają jakiś tam kontakt ze swoimi współwyznawcami, ale tak w praktyce są tutaj sami. A jednak zachowują zasady, według jakich uważają, że mają żyć. Czyli w praktyce, na co dzień, żyją według nich, a nie według tego, co jakaś instytucja im mówi.  

    "Czy zawsze patrzysz na bliźniego przez pryzmat ewentualnych korzyści, doszukujesz się drugiego dna."

    Jakich korzyści? Czy ja wspominałam o jakichś korzyściach?

    Natomiast, tak – dobrze jest starać się mieć dystans i taką "zdrową" podejrzliwość, że nie wszystko wygląda tak, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.  

    Jak to leciało w Babylon 5: "No one here is exactly what he appears". ;)

    "Nie wierzysz w bezinteresowność?"

    To zależy, co rozumiesz przez bezinteresowność.  

    Jeśli potocznie rozumianą, typu ktoś przygarnie bezdomnego psa, albo da parę złotych na jakąś np. zrzutkę na leczenie kogoś, to tak, w to wierzę, że są tacy ludzie. Choć w ograniczonym zakresie, bo to nie obejmuje już takich rzeczy, jak np. sprawy zawodowe, handel, czy polityka.

    A jeśli rozumianą z naukowego punktu widzenia, to nie ma czegoś takiego, jak bezinteresowność. Nawet my, tutaj, rozmawiając (co nas kosztuje choćby czas przy tym spędzony, albo zużycie prądu zasilającego komputer), nie jesteśmy bezinteresowni, tylko odnosimy z tego jakąś tam indywidualnie pojmowaną korzyść – ot, choćby traktując to jako pewnego rodzaju rozrywkę. Gdyby było jakąś katorgą korzystanie z tego portalu, czy jakiekolwiek tutejsze komentowanie, to byś przecież tego nie robił, nie?  

    W końcu ponoć altruizm jest najwyższą formą egoizmu. :)

  • agnes1709

    :bravo:

  • MrHyde

    Dziwny ksiądz.  
    A co do wicepremiera, może i ma nas - sort lepszy, gorszy i pośledni - między pośladkami i m drogie fanaberie, ale za to przywrócił godność...

    ...tym, którzy jej nie mieli. ;)

  • merlin

    @MrHyde Teraz mają jej tyle, że aż uszami wypływa.  ;)

  • Gosc

    Ostro napisane ale zgadzam się w w 1000% i ci co na kurduplu głosowali powinni mnie przeprosić. I mimo że mam trujke dzieci pieprzyc te ich 500+

  • merlin

    Widzę, że na Lol-u zapanował jakiś marazm, czyżby sezon ogórkowy?
    Gdyby nie Marta i Piotr to można by skonać z nudów. :)

  • agnes1709

    @merlin Jestem, ale chwilowo na sucho :lol2:

  • merlin

    @agnes1709 Rozumiem, że to chwilowy stan? :)

  • agnes1709

    @merlin Owszem ;)