Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Nasze życie w kontekście Słowa Bożego cz. 4

Alkohol, seks i krew.

Na początek fragment z Księgo rodzaju rozdział 3 werset 3
Ale o owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam z niego jeść ani go dotykać, abyście nie pomarli. Dla zainteresowanych pytanie. Czy Ewa powiedziała dokładnie to samo co jej i Adamowi powiedział Bóg?
Tytuł felietonu brzmi jak zapowiedź pikantnego kryminału, prawda? Kiedy ktoś pierwszy raz czyta Biblię, zaczyna przeważnie od początku, chyba że mu powiedziano, iż Stary Testament może pominąć, bo to dla Żydów. Jeżeli jednak czyta, by mieć swoją opinię o tej książce, zacznie od początku. Żeby czytać tą dość grubą księgę, trzeba mieć powód. Jest nich więcej niż trzy. Zwykła ciekawość, co tam jest napisane. Stwierdzić, że to stek bzdur tłumaczonych na wiele języków. By naprawdę odkryć, że jest to Słowo Boże. Muszę was zmartwić, trzeci powód rzadko się sprawdza. Możesz zapytać: Jak to? Chcę czytać, by zobaczyć, że jest to księga od Boga i tego, nie odkryję? Niestety, nie od razu.  
Cóż, w życiu jest podobnie. Kiedy spotkasz kogoś, kto powie ci pierwszego dnia, że cię kocha, czy wówczas mu zaufasz i powiesz sobie: to będzie mój partner na życie, czy raczej pomyślisz: wariat, ewentualnie wariatka? Co do mnie, miałem poprzednio kilkanaście dziewczyn, ale któregoś dnia zobaczyłem dziewczynę, kiedy weszła do baru mlecznego Ustronie, a ja w nim jadłem właśnie grochówkę. Spojrzałem i pomyślałem : Zostanie moją żoną. I tak się stało. Ale to ja. Taki dziwny facet...  
Gdyby była jedna religia i jedno zdanie w tej kwestii, wówczas trudno by było mieć zastrzeżenia lub niepewność. Niby jest jedna Biblia, a tyle religii, więc gdzie jest prawda? I czy w ogóle istnieje? Z dnia na dzień jest trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Z różnych powodów tekst jest zmieniany w tej księdze. Czasem pojedyncze słowo, czasem znajdujemy dodane całe księgi. Czasem przecinek ma znaczenie.  
Jezus powiedział, do człowieka, który wisiał i był przybity do krzyża z Jego prawej strony: Za prawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju. Ale wystarczy napisać: Za prawdę powiadam ci dziś, będziesz ze mną w raju. I naprawdę są o to dyskusje. Jednak pomijając dokładnie, kiedy ten ktoś będzie w raju, wiemy, że tam będzie. Prawda?
Śmierć często porównywana w Biblii jest do snu. Kiedy śpimy, nie mamy przeważnie świadomości, jak długo spaliśmy. Jeżeli ktoś umarł i śpi jeden dzień lub tysiąc lat, co za różnica? Z tych i innych powodów jest dużo zamieszania, w kwestii kto ma racje i w czym, odnośnie doktryn Bibilijnych. Czy przez wiarę jesteśmy zbawieni, czy również przez uczynki? Idąc za duchem czasu, obecnie inne pytania są zadawane. Czy homoseksualista lub lesbijka może być zbawiona? Nikt nie pyta, czy zabójca, który morduje i umrze bez żalu za ten czyn, będzie zbawiony. Jednak żeby tylko na tym się kończyło. Wśród wierzących jest grupa zwana uniwersalistami, która twierdzi, że Bóg jest tak dobry, że wybaczy wszystkim, włącznie z Lucyferem. Inni znowu twierdzą, że zbawienia dostąpi jeden na milion. Są pastorzy mający tysiące wiernych i kłamią. Tak kłamią, że ci, którzy ich słuchają, tego nie widzą. Jeden z filarów kościoła ewangelicznego, John MacArthur strasznie gromi homoseksualizm. On nie ma wątpliwości, że homoseksualiści pójdą do piekła na wieczność. Natomiast ten sam John MacArthur powiedział, że ci, którzy, przyjmą znamię bestii, będą mieli szanse być zbawieni. Idąc za jego tokiem myślenia nie dotyczy to ludzi homo, bo jak homo weźmie znamie bestii to koniec...Nie wiem skąd zacny głosiciel Słowa, wziął tę ideę. Z pewnością nie ze Słowa. To, co powiedział, czyni go heretykiem. Ciekawe, że im wyżej ktoś stoi w oczach pewnych ludzi, tym trudniej mu przyznać się do błędu. Nie chce słyszeć, że głosi herezje. Próbuje pokazać, że on, jako znawca Biblii, ma prawo głosić takie rzeczy, a krytykę odbiera jako atak na wiarę. Znamy podobne przypadki w KK? 
W Słowie, jak już pisałem, są strefy białe i szare. Szare, czyli nie wiemy czegoś na pewno. Zgodnie z tekstem Biblii jakiekolwiek tłumaczenie nie może zaprzeczać, czemuś innemu, co jest białe, czyli pewne. Jest kilka szarych doktryn. Kiedy była wojna w niebie? Czy anioły zeszły na Ziemię i współżyły z kobietami i co zjadła Ewa? Dzisiaj zajmę się tym ostatnim tematem.  
Większość ludzi, którzy coś tam słyszeli o grzechu w ogrodzie Eden, powie od razu, że było to jabłko.
Dlaczego? Czy ktoś może wie, bo ja nie? Bardziej znający Słowo mówią, że to była pomarańcza lub inny owoc z rodziny cytrusów. Prawdopodobnie nie była to cytryna. A kiedy jesteśmy już przy tych owocach. Do tej grupy należy cytryna, pomarańcza, grejpfrut, mandarynka, limonka, cytron i inne. W sumie istnieje sześćdziesiąt siedem rodzajów owoców z tej rodziny, o większości, których nigdy nie słyszałem. Czy jaki to był owoc, ma znaczenie? Moje poznanie tego nie obejmuje, ale sądzę, że ma to znaczenie. Tak na marginesie, nie wiem, czy dotyczy to każdego rodzaju owoców cytrusowych, ale spośród czterech pierwszych, jeżeli odetniemy gałązkę na przykład pomarańczy i dołączymy pozostałe trzy, to w pierwszym roku gałązka da owoce z gatunku, jaki został dołączony, natomiast w następnym roku wydadzą już tylko owoce drzewa macierzystego.  
Co do grzechu w Edenie, wiadomo, że było to wszystko bardzo złożone. Kim był wąż? Co zrobił? Co naprawdę zrobił? I w końcu co zjadła Ewa. I w końcu jaka różnica była w tym co się stało z Ewą (nazwana została tak potem) i co się stało z Adamem. Bo okazuje się, że były zasadnicze różnice. Jeżeli ktoś jest ciekawy, to niech czytaj dalej. Od razu powiem, że na wszystkie zadane pytania nie odpowiem w tym felietonie, ale jeżeli ktoś bardzo chce wiedzieć, to wie jak mnie odszukać. Jak już wcześniej pisałem, opieram się na Słowie. Oczywiście będzie tu poruszona sprawa, która wyda wam się niepewna. Zacznę od niej. Ewa zjadła winogrono. Z tego wynika, że Adam zjadł je również. Dlaczego to było winogrono, później. Oczywiście zaszła znaczna różnica co się stało z Adamem a co z Ewą i dlaczego Adam zrobił, co zrobił. Kiedyś o tym pisałem.
Z całą pewnością, to co stało się z Ewą, miało charakter seksualny, to jest pewne. Nasuwa się pytanie, czy Ewa miała stosunek z wężem? (Od razu napiszę, że to nie był wąż z gatunku jakie znamy. Znowu, prawdopodobnie było to zwierze mające nogi). Prawdopodobnie nie, chociaż niektórzy twierdzą, że kiedy Adam z nią współżył, nie była już dziewicą. Bardzo wątpię, czy tak było. Po pierwsze, czy Ewa miała błonę dziewiczą, tego nikt nie wie. Skoro nie miała pępka, mogła nie mieć i błony. Za pewnik można przyjąć następną prawdę. W sensie czystości nie była potem dziewicą. Proszę nie porównywać tamtej sytuacji do obecnej. Po Ewie nie istniała już kobieta całkowicie czysta w sensie fizycznym. Nie w mojej ocenie, ale w ocenie Boga. Oczywiście ortodoksyjni katolicy podniosą wrzawę, że była taka kobieta.  
Biblia mówi, że Jezus został niepokalanie poczęty i Maria z pewnością zaszła w ciąże i pozostawała do rozwiązania, dziewicą, w sensie fizycznym. Doktryna, że Maria została niepokalanie poczęta, a nawet jej matka taką była, jest niebiblijna i kłamliwa. Podobnie, że została wzięta do nieba z ciałem i krwią. Dodatkowo, gdyby Maria była bezgrzeszna, Jezus nie musiałby za nią umierać. KK twierdzi, że bracia Jezusa byli faktycznie Jego kuzynami, a nie Jego rodzonymi braćmi, co jest również mocno naciągane, bo Biblia nazywa ich braćmi. W Biblii byli wymieniani kuzyni, więc dlaczego nagle Pismo miałoby robić tu wyjątek i pisać o kimś brat, jeżeli był kuzynem? Oczywiście wiadomo, dlaczego taką doktrynę forsowano. O tym wspomniałem w poprzednim odcinku. Gdyby Maria była tylko tą jak opisuje ją Biblia, to byłoby to za mało by budować na Niej podwaliny Kościoła Katolickiego. Chcę wam coś powiedzieć. Jeden z najgorszych królów w starym Izraelu nazywał się Manesses, syn dobrego króla Ezechiasza. Jakie grzechy zostały mu postawione? Oddawał chwałę wojsku niebieskiemu. Oczywiście czcił Baala i Asztarte. Kiedy został uprowadzony do Babilonu i tam zakuty w kajdany, nawrócił się do Pana i ten pozwolił mu wrócić do Jerozolimy. Wojsko niebieskie to były anioły. W ksiedze Objawienia Jan pokłonil się Gabrielowi a ten go upomniał by tego nie czynił. Oczywiście wiecie, co mam na myśli, bo o tym pisałem poprzednio.
Wracając do tematu, Ewa została zanieczyszczona. Pierwszym owocem jej łona, był Kain, który pochodził od Złego. Tak podaje Pismo i nigdzie nie wymienia Kaina jako syna Adama. Dodatkowo Pismo mówi, że Ewa była matka wszystkich żyjących, dlatego nie ma żadnych kosmitów. Musieliby być jej potomkami. Jeżeli kiedykolwiek usłyszycie o inwazji kosmitów, pamiętajcie, co napisałem teraz. Filary NWO planowały taką akcję, ale oszustwo z Covid -19 tak się powiodło, że zaniechali, może na razie, może na zawsze, by straszyć Ziemian inwazją obcych. Najprawdopodobniej Ewa widziała anioła światłości i ten zrobił na niej wrażenie. Napisano o tym w Rodzaju 3 wer. 6. Te błękitne oczy, klata i mięśnie brzucha zarysowane po licznych ćwiczeniach na siłowni. Sporo tatuaży i brylancik w uchu i zegarek marki Rolex w złotej kopercie. No i Lamborghini zaparkowane obok drzewa też zrobiło na kobiecie decydujące wrażenie. Co Szatan jej zrobił, nie jest wyjaśnione. Że coś jej zrobił, świadczą o tym słowa Boga.( Rodzaju 3 wer.14). Gdyby tylko mówił, całość trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju miałaby inny zapis. Czytając bardzo dokładnie rozdział trzeci Księi Rodzaju, można wysnuć wnioski, że coś się tam stało seksualnego.  Prosze nie sądzić, że podczas rozmowy Adam z nią był, co może sugerować końcówka Rodzaju 3 wer. 6. Słowo, jakiego użyła Ewa na swoją obronę, jest całkowicie seksualne. Po Polsku tłumaczone jako zwiódł lub uwiódł. Najlepszy przekład jest Biblii króla Jakuba. Polecam czytać ten przekład tym, którzy są poważnie zainteresowani Biblią.  
Dlaczego jednak owocem było winogrono? Jest to bardzo szeroki temat i napiszę tylko tak. Z winogron robiono wino. I tu pojawia się następna kwestia. Czy Jezus pił wino, czy był to sok z winogron? Podobne pytanie dotyczy cudu przemienienia wody w wino czy wody w sok. Są ludzie, którzy uważają, że był to sok, z uwagi na to, że wino jest alkoholem, a alkohol jest złą rzeczą. Moim zdaniem w obu wypadkach chodziło o wino. W czasach Jezusa nie znano wódki. Wódki jak wiadomo, nie robi się z winogron, chociaż po różnych procesach, można z winogron uzyskać alkohol o wartości procentów zbliżonych do procentów wódki. Koniak i jego gorsi bracia mają tyle procent alkoholu co Wyborowa czy Chopin.
I tu dochodzimy do pierwszego słowa z tytułu felietonu. Alkoholu.  
W czasach mojej młodości alkohol był. Po wprowadzeniu kartek żywnościowych w sklepach był tylko ocet i alkohol. Od czasów szesnastego wieku pijaństwo jest niejako niechlubną tradycją Polaków. W okresie przed upadkiem socjalizmu alkohol był jednym ze środków załatwiania spraw. Jeszcze w szkole średniej miałem nauczyciela od maszyn elektrycznych, który mawiał: To trzeba będzie oprzeć o bufet. Facet stawiał dwójki i zera. A średnią wyliczał, sumując oceny i dzieląc przez ilość ocen, więc możecie sobie wyobrazić sytuację. Tylko jeden z zagrożonych oceną niedostateczną, zrozumiał słowa pana nauczyciela i przyniósł mu dobrą whiskey i już nie miał problemów z tym przedmiotem. Notabene stawianie zer było nielegalne, ale który z uczniów mógłby walczyć z silniejszym. Podobnie jest teraz w Polsce. Wprowadza się nielegalne z konstytucją ustawy I nikt nie jest w stanie postawić winnych przed Trybunałem Stanu. Ja piłem alkohol, a ponieważ nigdy nie cierpiałem smaku wódki, piłem go szybko. Mimo że piłem, to w pracy nie piłem. Z tego powodu pracę straciłem. Drugi powód, że ją straciłem, był taki, że nie chciałem się dzielić z moim szefem Koniem, pieniędzmi za części kupowane przez Konia, od złodzieja z FSO. Koń to był jego nick, oczywiście. Brzmi to sensacyjnie, ale to prawda. Uznali, że byłem trefny.  
Czytając nawet dobre (w sensie technicznym i innym) opowiadania z naszej strony, przewija się sprawa alkoholu. Znaczy, nic się nie zmieniło w Polsce? Do czego zmierzam? Do drugiego słowa z tytułu. Co ma seks do alkoholu? Bardzo wiele. Ile razy nie doszłoby do zbliżenia między dziewczyną i chłopakiem gdyby nie było tam alkoholu? Ile razy doszło do wykroczenia przeciw Bożemu prawu w Biblii przez alkohol? Kilka razy. Noe, Lot, mąż Abigail. Generalnie upojenie alkoholem osłabia podejmowanie decyzji. Człowiek pijany jest bezbronny na ataki demonów. Tym razem mówię o istotach duchowych, o których wspominałem poprzednio, jako o upadłych aniołach, które z przyczyn nieznanych nie znalezły się w Otchłani. Oczywiście w Biblii są opisy grzechu duchowego, porównywanego do upojenia. Dlaczego Kobieta w czerwieni opisana w Objawieniu jest pijana krwią świętych? Wielokrotnie ten motyw się powtarza. Pijana i nierządnica. Oczywiście geneza ma początek w Edenie. W tym wypadku winogrono ma znaczenie łącznika. Nie wiem, czy rozumiecie, co mam na myśli. Sam owoc jest w porządku, jednak ma połączenie z czymś, co jest przekleństwem całego rodu ludzkiego.  
Wracając, do teraźniejszości, czy widzieliście pijaną kobietę, która zachowuje się przyzwoicie? Jeżeli tak, to jest to rzadkość. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie twierdzę, że pijana kobieta jest czymś gorszym niż pijany mężczyzna. Podobnie jak i w innych sprawach, jest to synonimem pewnych spraw. Wiem, że ludzie określający się jako nowocześni, są za równouprawnieniem. W Biblii, czyli w zamyśle Boga, tak nie jest. W oczach Boga mężczyzna jest bardziej odpowiedzialny. To oczywiście się zmieni kiedy ten chwilowy, niesprawiedliwy system się skończy. Wszyscy zbawieni ludzie z pogan, będą narzeczoną Baranka, czyli staną się rodzaju żeńskiego. W sensie duchowym oczywiście. Rozwijanie tego tematu jest zbyt rozległe i to pominę. A teraz przejdę do ostatniego słowa z tytułu. Jak krew łączy się z alkoholem i seksem? Czym jest krew? Czy seks ma coś wspólnego z krwią? Ten prawdziwy bez zabezpieczeń. Oczywiście. Dlatego właśnie krew w Biblii jest elementem najważniejszym. Bo tylko przez krew można uzyskać zbawienie. Nie każdą krew, a tylko przez krew Jezusa. Pytanie dlaczego? Niestety nie wytłumaczę tego niewierzącemu, a wierzącemu chyba nie muszę. Nie chcę być złośliwy, ale czy KK twierdzi inaczej? Jak bardzo krew jest ważna dla Boga, świadczy początek wszystkiego, kiedy Baranek został zabity przed stworzeniem świata, a potem krew pierwszej zabitej istoty ludzkiej wołała głośno z Ziemi. Jeżeli sądzicie, że Baranek został zabity w sposób nazywany humanitarnym, czyli przez wstrzykniecie środka usypiającego, a potem trucizny, to was rozczaruje. Tam była krew. Oczywiście współczesne mądrale powiedzą, że to tak zostało napisane. Otóż chcę was rozczarować. Krew mówi. Gwiazdy słyszą i można zobaczyć głos. (Podam odpowiednie wersety dla zainteresowanych wierzących) I guzik mnie obchodzi, że to brzmi nienaukowo. Bóg jest ponad nauką, wręcz mówi w swoim Słowie, że mądrość Boża jest głupstwem dla świata, czyli takich naukowych mądrali. Z tego również powodu, że krew jest wyjątkowa, Jezus przemienił wino w krew podczas ostatniej wieczerzy. Jednak w nowym świecie napijemy się z Nim wina, oczywiście z umiarem. To również obiecał. W czasie specjalnym, jaki mamy obecnie, kiedy kłamstwo przyjmuje nieznane dotąd kręgi, pomyślcie o tym tekście na spokojnie. Nie literalnie, tylko duchowo. Wielu z was nie wierzy w Boga, inni się wahają i podlegają zwiedzeniu. Inni wierzą i nie ma znaczenia czy należą do jakiegokolwiek stowarzyszenia, czy kościoła. Bóg wie kto jest Jego. Taka osoba może znaleźć Boga teraz, za jakiś czas lub zanim odda ostatni wydech. Jednak Bóg obiecał wiele dla tych, którzy już teraz w Niego uwierzą. Nie złoto lub srebro, ale coś bardziej wartościowego na nich czeka. Piszę te felietony z nadzieją, że może chociaż jedno serce, które tkwi w ciemności, zobaczy światło i przejdzie ze śmierci do życia. To tyle na dzisiaj. W następnym odcinku postaram się napisać z Bożą pomocą o tym, że pozytywne myślenie* pochodzi od Szatana. Brzmi to bardzo nieprawdziwie, ale postaram się to wykazać na podstawie Słowa. 

*Mam na myśli specjalny rodzaj pozytywnego myślenia, o którym się mówi potocznie, ruch New Age.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii felieton i obyczajowe, użył 3059 słów i 17132 znaków, zaktualizował 15 maj o 11:41.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • MEM

    "kiedy weszła do baru mlecznego Ustronie, a ja w nim jadłem właśnie grochówkę. Spojrzałem i pomyślałem : Zostanie moją żoną."  

    "Poznałem cię w przydrożnym bistro
    Romantycznie jadłaś schab
    Ja jadłem kiszkę z ziemniakami,  
    gdy nagle rzekłaś do mnie,  
    nagle rzekłaś do mnie:  
    "Daj mi kaszanki,  
    ten schab ma chyba ze sto lat!".  
    I wtedy już wiedziałem, że  
    że ty jesteś maj love."
      

    youtube. com/watch?v=PBZoCwiQ-cM

    ;)

    "Gdyby była jedna religia i jedno zdanie w tej kwestii, wówczas trudno by było mieć zastrzeżenia lub niepewność."

    Dlatego każda za cel stawia sobie fizyczne zniszczenie "heretyków".

    "Jednak pomijając dokładnie, kiedy ten ktoś będzie w raju, wiemy, że tam będzie. Prawda?"

    No nie do końca. Wiemy, że mu to obiecał ktoś, kto co najwyżej (bo mógł też chcieć go tylko pocieszyć i skłamał) wierzył, że tak będzie. A to, podobnie jak ten przecinek, o którym napisałeś, czyni różnicę.

    "Idąc za duchem czasu, obecnie inne pytania są zadawane. Czy homoseksualista lub lesbijka może być zbawiona? Nikt nie pyta, czy zabójca, który morduje i umrze bez żalu za ten czyn, będzie zbawiony."

    To nie jest kwestia pójścia z duchem czasu, tylko polityki (i kościelnej i świeckiej). O morderców nie pytają, bo w zasadzie wszyscy mają o nich jednoznaczne zdanie, dlatego żaden polityk się nie wychyli i nie będzie ich bronił. A skoro nie ma jednej strony barykady, to nie ma też i drugiej.

    "Ciekawe, że im wyżej ktoś stoi w oczach pewnych ludzi, tym trudniej mu przyznać się do błędu."

    No przecież nie zrezygnuje z przywilejów, jakie to, co głosił, mu daje, nie? To jest więc kwestia wyrachowania. A ta z kolei udowadnia brak wiary w głoszone rzeczy. No a skoro nawet kapłani danej religii w nią nie wierzą...

    "Większość ludzi, którzy coś tam słyszeli o grzechu w ogrodzie Eden, powie od razu, że było to jabłko.  
    Dlaczego? Czy ktoś może wie, bo ja nie? Bardziej znający Słowo mówią, że to była pomarańcza lub inny owoc z rodziny cytrusów."

    Rozwiązanie może leżeć w tym, że Biblia powstała na Bliskim Wschodzie, a jabłka pochodzą z Chin. W czasach gdy powstawał Stary Testament, jabłka były prawdopodobnie nieznane jego twórcom. Więc logicznym następstwem tego, jest to, że musieli skorzystać z innego owocu do pisania tej historii, stąd któryś z cytrusów, które po prostu znali.

    Natomiast jak to się stało, że jabłko w końcu zastąpiło owoc cytrusowy w tekście? Nie wiem, ale podejrzewam, że z kolei jabłka były rozpowszechnione w Europie a cytrusy to tylko w Hiszpanii i Portugalii (dłuższy czas pod panowaniem arabskim, a więc wrogim chrześcijaństwu), no i z kolei kościół przy modyfikacjach Biblii na swoje potrzeby, zmienił i to, żeby średniowieczny lud Europy, co w życiu cytrusów na oczy nie widział, nie musiał kombinować: "co to jest ta pomarańcza, jak takiego owocu nie ma, bo gdzie się nie rozejrzeć, są jabłka, gruszki i czereśnie". Wiesz, Ziemia jest płaska, bo ludzie gdzie nie popatrzą, to widzą ją płaską (też przecież kościół kazał w to wierzyć, choć przecież Biblia nigdzie nie twierdzi, że ona jest płaska a nie okrągła).

    "Oczywiście wiadomo, dlaczego taką doktrynę forsowano. O tym wspomniałem w poprzednim odcinku. Gdyby Maria była tylko tą jak opisuje ją Biblia, to byłoby to za mało by budować na Niej podwaliny Kościoła Katolickiego."

    To, że katolicyzm tak robi, dowodzi tego, że religia ewoluuje. A to z kolei prowadzi do wniosku, że religia – każda – jest po prostu wymysłem człowieka. Tak jak chrześcijaństwo czerpało z innych wcześniejszych religii i sekt, tak dziś jego "nowa wersja" bazuje na pierwotnej.

    "Dodatkowo Pismo mówi, że Ewa była matka wszystkich żyjących, dlatego nie ma żadnych kosmitów."

    A kiedyś przylecą (ewentualnie my polecimy do nich) i zrobią Ci niespodziankę... ;)

    "Musieliby być jej potomkami."

    Teoretycznie to jest możliwe. Jeśli założyć, że rację mają teorie mówiące o tym, że życie na Ziemi zostało na nią przywleczone gdzieś z kosmosu.

    "Filary NWO planowały taką akcję, ale oszustwo z Covid -19 tak się powiodło, że zaniechali, może na razie, może na zawsze, by straszyć Ziemian inwazją obcych."

    Znów się tropiciele spisków w przytulnych domkach w kapciach siedzący przed komputerami włamali do tajnych sejfów "spiskowców"? I oni, rzekomo trzepiący całym światem, sobie tak na to pozwalają? ;)
    Oj, Alex, Alex... :)

    A to straszenie ludzi inwazją obcych nie bardzo ma po prostu sens. Na to mógł się ktoś złapać w 1938, gdy uwierzył amerykańskiej audycji radiowej mówiącej o inwazji Marsjan na Ziemię, a nie dziś.

  • MEM

    "Co Szatan jej zrobił, nie jest wyjaśnione. Że coś jej zrobił, świadczą o tym słowa Boga.( Rodzaju 3 wer.14)."

    Ciekawsze od tego, jest co innego, co podane jest kilka wersetów niżej:

    "W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!"

    Wiesz, co to oznacza, Alex? Że nie ma żadnego życia po śmierci, powrotu do raju itp. Bóg stworzył człowieka z ziemi (No sam przecież mówi, więc chyba wie, z czego "lepił", nie? Na marginesie, nawet ma to pewien sens, zważywszy na to, że naszym podstawowym budulcem są przecież pierwiastki, które w ziemi się znajdują, jak np. węgiel.) i po śmierci rozpadnie się on na to, z czego go zrobiono. Nie ma ani słowa na temat tego, że po śmierci cokolwiek innego na człowieka czeka. Ba, nawet Bóg sam to podkreśla, mówiąc: "niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki".  

    "Słowo, jakiego użyła Ewa na swoją obronę, jest całkowicie seksualne. Po Polsku tłumaczone jako zwiódł lub uwiódł."

    za słownikiem PWN:
    - "zwieść" oznacza m. in.1. "wprowadzić kogoś w błąd", 2. "zawrócić z drogi"  
    - "uwieść" oznacza m. in. "mamiąc obietnicami, pochlebstwami itp., oszukać kogoś".

    Czyli kontekst wcale nie musi być seksualny, choć oczywiście może.

    "Czy Jezus pił wino, czy był to sok z winogron?"

    To zależy od tego, jak długo napój ten leżał odstawiony. ;)

    "Podobne pytanie dotyczy cudu przemienienia wody w wino czy wody w sok."

    Wygląda na to, że bimberek pędził, a wszyscy od razu, że cud. ;)

    "W czasach Jezusa nie znano wódki."

    Znano. Od prawie czterech tysięcy lat. Natomiast z jakiegoś powodu faktycznie było to mało rozpowszechnione w basenie Morza  Śródziemnego.  Może po prostu wino było tak rozpowszechnione jako podstawowy napój, że jak ktoś je pił całymi dniami, to i tak uzyskiwał podobny efekt i nie potrzebował mocniejszych alkoholi. Dodatkowo, dzięki zawartości alkoholu, wino było zdrowsze niż woda, w której często żyły niebezpieczne dla człowieka bakterie (m. in. z tego też powodu alkohol był stałym menu na statkach właściwie aż do czasów, w których powszechnym stało się posiadanie na nich stałego dostępu do świeżej i czystej słodkiej wody).

    "Sam owoc jest w porządku, jednak ma połączenie z czymś, co jest przekleństwem całego rodu ludzkiego."

    A jednocześnie według Biblii Bóg dał ludziom wino, żeby się weselili...  
    Dobrodziej... (patrząc z punktu widzenia, że alkohol to faktycznie przekleństwo)

    "Bóg jest ponad nauką,"

    I to jest dogmat. :)

    "Jednak w nowym świecie napijemy się z Nim wina, oczywiście z umiarem."

    Nie. Bo tu wracamy do Księgi Rodzaju i kategorycznego stwierdzenia tego, że "w proch się obrócisz" a Bóg dopilnuje, żebyś nie zjadł owoców z drzewa życia. I nie ma od tego wyjątków.

  • AlexAthame

    @MEM Jako niewierząca osoba nigdy tego nie zrozumiesz. Nazywasz Jezusa kłamcą i cały czas gdybasz.Już Ci pisałem kilka razy, że jeżeli nie zostaniesz przekonana o tym co piszę, po śmierci, to masz rację.W tym życiu Cię nie przekonam i nie mam zamiaru. I napisałem, że to było winogrono a nie cytrus, chociaż drzewem Poznania Dobra i Zła był akt seksualny z niewłaściwą istotą a nie drzewo w realnym znaczeniu, podobnie jak i Drzewo Życia. Nie chciałem wychodzić za daleko i pisać że Eden wcale nie był na Ziemi. Drzewo Zycia jest nadal, a Poznania Dobra i Zła zostanie zniszczone. Ci co składali tę księgę nie mieli poznania i nadal nie mają, bo ich oczy widzą ciemność. Wszystko wyjdzie na końcu kto jest kim. To wszystko. Goodbye.

  • MEM

    @AlexAthame "Jako niewierząca osoba nigdy tego nie zrozumiesz."

    To nie oznacza jednak, że nie mam racji, a tylko to, że nie zgadzamy się ze sobą, bo mamy inny światopogląd. Wiara w coś może ale nie musi się okazać zgodna z rzeczywistością – nie jest więc dowodem na to, że dana rzecz miała miejsce.  

    A czy nie zrozumiem... Nie jest to takie pewne. :) W końcu każdy w coś wierzy. Nawet ateiści. ;)

    "Nazywasz Jezusa kłamcą i cały czas gdybasz."  

    W którym miejscu? W tym, w którym napisałam, że nie będzie dla człowieka żadnego życia po życiu, bo Bóg jasno to powiedział już na samym początku? A uważasz, że Bóg kłamał?

    Zaś co do gdybania, to oboje to robimy. Ja wiem, że Ty w to wszystko, co napisałeś wierzysz, ale tak z boku na to patrząc, to także jest gdybanie. Bo dowodów na to wszystko nie ma, a ten który jest – czyli "Biblia" – sam uważasz za niewiarygodny, bo modyfikowany przez ludzi ("Ci co składali tę księgę nie mieli poznania i nadal nie mają, bo ich oczy widzą ciemność." ).

    "Ci pisałem kilka razy, że jeżeli nie zostaniesz przekonana o tym co piszę, po śmierci, to masz rację."

    Wiem. :) Ale to się tyczy każdego poglądu na te tematy, o których mowa.  

    "I napisałem, że to było winogrono a nie cytrus,"

    No nie tylko to napisałeś. Napisałeś także: "Czy ktoś może wie, bo ja nie? Bardziej znający Słowo mówią, że to była pomarańcza lub inny owoc z rodziny cytrusów.".  

    Zaś co do winogron, nadal także i to pasuje do teorii mówiącej o tym, że twórcy "Biblii" po prostu wykorzystali to, co znali z otaczającego ich świata. Czy wybrali ten czy inny owoc, to ma tu już mniejsze znaczenie. Najistotniejsze jest to, że go znali.

    "chociaż drzewem Poznania Dobra i Zła był akt seksualny z niewłaściwą istotą a nie drzewo w realnym znaczeniu, podobnie jak i Drzewo Życia."

    A to już jest indywidualna interpretacja, którą sobie zrobiłeś (lub zrobił ją ktoś inny i się z nią akurat zgadzasz).

    "Drzewo Zycia jest nadal,"

    Nawet jeśli, to człowiek z niego najwyraźniej nie skorzysta.

    "a Poznania Dobra i Zła zostanie zniszczone."

    Znów się plączesz w zeznaniach. ;) Jeszcze nieco wyżej pisałeś, że ono było aktem seksualnym z niewłaściwą istotą a nie drzewem w realnym znaczeniu tego słowa. A tego nie da się zniszczyć. Raz dlatego, że już miało miejsce, więc to by była przysłowiowa musztarda po obiedzie. Dwa, z tego powodu, że jak zniszczyć tego rodzaju akt, skoro jest on wynikiem decyzji zainteresowanych a nie fizyczną rzeczą jak jakiś przedmiot?

    "Ci co składali tę księgę nie mieli poznania i nadal nie mają, bo ich oczy widzą ciemność."

    Mówisz o "Biblii"? No ale przecież jednocześnie się na nią powołujesz i na niej we wszystkim opierasz. Alex, to nie może być tak, że w zależności od tego, jak Ci akurat pasuje, dane źródło jest prawdą lub fałszem. Jest albo tym albo tym. Nie da się siedzieć okrakiem na barykadzie.

    "To wszystko. Goodbye."

    Obraziłeś się? :) Za inny światopogląd? Ejże... :)

  • AlexAthame

    @MEM ....bo móģł go tylko chcieć pocieszyć i skłamał. Żeby rozumieć Słowo Boże trzeba wierzyć, a Ty nie wierzysz i z tego powodu możesz je czytać sto razy i tak nic nie zrozumiesz. Ja piszę dla wierzącej osoby lub chcącej uwierzć, czyli nie dla Ciebie. Bedę z Tobą dyskutował jak odpowiesz poprawnie dlaczego Bog nie chciał by Adam i jego niewiasta nie dotykali Drzewa poznania. I drugie pytanie. Czy sądzisz, że drzewo poznania dobra i zła było drzewem.

  • MEM

    @AlexAthame "....bo móģł go tylko chcieć pocieszyć i skłamał."

    Bo to jedna z możliwości. Czy to moja wina? Ja tego, co zawiera "Biblia", przecież nie wymyśliłam.  

    A Ty się też musisz zdecydować: kłamał Bóg, podczas wypędzania ludzi z raju, gdy jasno powiedział, że życia po śmierci i nieśmiertelności dla ludzi nie będzie, czy kłamał jego syn, który ludziom raj obiecywał? Jesteś w stanie na to pytanie odpowiedzieć bez żadnych wątpliwości, gdybania itp (bo to mi też zarzucałeś komentarz wcześniej, prawda)?  

    No więc zobaczymy, czy jesteś w stanie, czy będziesz wolał uniknąć niewygodnego tematu (i ewentualnego narażania się na tzw. gniew boży)... Powiedziało się "A", to się mówi "B", Alex.

    "Żeby rozumieć Słowo Boże trzeba wierzyć, a Ty nie wierzysz i z tego powodu możesz je czytać sto razy i tak nic nie zrozumiesz."

    Nie, Alex. Rozumienie tekstu pisanego nie jest zależne od wiary/niewiary. Dopiero interpretacja jest zależna od tego, czy się wierzy czy nie. Czyli każdy czyta w Biblii np. to, że Ewa zjadła jabłko, i wie, co przeczytał, ale to czy to było dosłownie jabłko, czy jak twierdzisz seks z kimś tam, czy coś jeszcze innego, to już jest interpretacja tekstu. A to jest duża różnica.  

    Odbierasz tekst z "Biblii" tak, jak Twoja wiara dyktuje Ci go odbierać. Czyli tym samym Ty także jesteś zamknięty na inne możliwości, które mogą z tego tekstu wynikać. Co więcej, wiesz doskonale o tym, że "Biblia" była modyfikowana, ale to nie przeszkadza Ci wierzyć w rzeczy w niej zawarte, jednak wierzyć tylko wtedy, gdy Tobie one odpowiadają, gdy zgadzają się z Twoim światopoglądem, pasują Ci do całej układanki. Gdy w którymś miejscu jest rozbieżność, to wtedy wygodnie uznajesz to za tekst zmieniony przez tych "co składali tę księgę", którzy "nie mieli poznania i nadal nie mają, bo ich oczy widzą ciemność.", albo za coś w tym stylu. W każdym jednak razie, to co niewygodne, po prostu odrzucasz od tej swojej wizji tego, w co wierzysz (zapominając przy tym, że wara nakazuje wierzyć w całość Pisma). Czyli księga jest dobra, dopóki Tobie to odpowiada. Jak nie odpowiada, to jest niedobra. I choć nie może być jednocześnie prawdziwa i nie, Tobie to nie przeszkadza po prostu wygodnie uważać, że tak jest "cacy". To jest wybiórczość. A za każdym razem sędzią w tym wszystkim, co jest w "Biblii" odpowiednie a co nie jest, jesteś Ty. Nie jakiś Bóg. Ty (robiąc to według tego w co uwierzyłeś). Ewidentnie więc postępujesz zgodnie z powiedzeniem, że każdy stwarza sobie Boga na własne podobieństwo. Wierzysz w to, w co chcesz wierzyć, i uważasz to za jedyną prawdę. I OK, wolno Ci, tak samo jak wszystkim innym. Ale to nie jest tak, że faktycznie Twoja interpretacja tego wszystkiego jest "jedynie słuszna", a reszta może sobie czytać po 100 razy i nie zrozumie. Twoja interpretacja tego jest po prostu jedną z możliwości. I to najwyżej tego, jak Ty to odbierasz, inni mogą nie pojmować.

    "Ja piszę dla wierzącej osoby lub chcącej uwierzć, czyli nie dla Ciebie."

    Czyli. 1. chcesz, żeby po prostu jakieś zgadzające się z Tobą kółeczko wzajemnej adoracji poklepało Cię po plecach, 2. chcesz znaleźć kogoś, kto akurat uwierzy w Twoją "wersję" (z braku lepszego określenia) wiary, w tym samym celu, co w punkcie 1. A wszelakie inne przypadki niech się nie wtrącają i nie przeszkadzają nam w błogim pławieniu, utwierdzaniu się nawzajem i przekonywaniu w tym, że mamy rację, tak? A tu przyszła sobie jakaś i zabawę wraz z błogostanem popsuła, paskuda... :) I to oczywiście ona jest temu winna, że zasiała wątpliwości, albo przynajmniej że się argumenty skończyły, a nie dziury w materiale, na którym się opierasz, i co za tym idzie w jego interpretacji i rozumowaniu.

    "Bedę z Tobą dyskutował jak odpowiesz poprawnie"

    Aha... Czyli: "będę z dyskutował, jak się będziesz ze mną zgadzać", tak? (No bo na tym takie Twoje podejście polega – odpowiedź ma Ci się podobać, to znaczy być zgodna z Twoją interpretacją tego wszystkiego, a jak nie, to paszła won, bo mi wiarę podkopujesz, bo nie mam argumentacji na to, co powypisywałaś, a podważyć nie dałem rady, choć trzy dni główkowałem.)

    Sorry, Alex, tak się bawić nie będziemy, więc zastanów się , czy naprawdę tak wolisz. A jeśli jednak tak wolisz, to trudno, łaski bez. Tylko, żeby potem nie było pretensji i udawania, że nie wiesz, o co chodzi.  

    "dlaczego Bog nie chciał by Adam i jego niewiasta nie dotykali Drzewa poznania."

    Bo chciał mieć po prostu kolejne do kolekcji ślepo posłuszne i całkowicie uzależnione od kaprysu małpy w ZOO. I nie na rękę mu było, żeby się wychylały (a już nie daj co, żeby mu dorównały, bo wtedy bezkarna zabawa by się skończyła, a nawet ludzie mogliby mu zagrozić; bo oczywiście pamiętasz o tym, że stworzył ludzi na  "swój obraz i podobieństwo", nie?). Pamiętaj, że on to wszystko stworzył dla siebie i z własnych zachcianek, a nie dla nas.

    (Oczywiście to przy założeniu, że w ogóle Bóg istnieje.)

  • MEM

    @AlexAthame "I drugie pytanie. Czy sądzisz, że drzewo poznania dobra i zła było drzewem."  

    Nie wiem, nie widziałam. :p ;)

    A poważniej. Zakładam, że "Biblia" jest czymś w rodzaju mitów greckich i innych tym podobnych opowieści o bogach, jakich świat jest pełen – napisanych przez ludzi historii, do których pomysły brali oni z otaczającego ich świata, przez setki lat powoli tworząc, cegiełka po cegiełce, całą legendę aż do momentu, kiedy ktoś po prostu usiadł i to wszystko spisał (przy okazji i tu mógł też coś od siebie dodać, lub opierać się na jednej z krążących wersji). Tym samym drzewo faktycznie mogło być drzewem, na takiej samej zasadzie jak jest to np. w książkach czy filmach S-F/fantasy, gdzie bohater coś zżera i nagle dostaje "mocy". Oczywiście w interpretacji może to już być coś innego, nawet np. to, że się Ewka włamała do miejsca, w którym przechowywana na takim czy innym nośniku danych była wiedza dla niej zakazana, ówcześni nie znali czegoś takiego jak video czy komputer, a całkiem słusznie mogli zakładać, że książek w raju nie było, zwłaszcza, że sami ich w naszym rozumieniu tego słowa nie posiadali, zapiski robili na rożnych rzeczach i w różnych formach. Ale właśnie... To już jest interpretacja. Dlatego stosując po prostu brzytwę Ockhama, tak to było drzewo, bo taki akurat deus ex machina sobie autor opowieści na potrzeby tej opowieści/mitu wymyślił.

  • AlexAthame

    @MEM Napisałem Ci, że nie zrozumiesz bez wiary. I z tego powodu jakiekolwiek tłumaczenie nie ma sensu .To nie jest zwykła książka.

  • MEM

    @AlexAthame "Napisałem Ci, że nie zrozumiesz bez wiary. I z tego powodu jakiekolwiek tłumaczenie nie ma sensu"

    To jest tylko część prawdy. Reszta jest taka, że po prostu wygodnie umywasz ręce od tematu. Nie odpowiedziałeś właściwie na żadne z zadawanych pytań. A już zwłaszcza na to, w którym pytałam, czy Bóg kłamał czy kłamstwo wyszło dopiero od jego syna (Zagwozdka, nie? Każda odpowiedź – z punktu widzenia osoby wierzącej – jest zła. No to najlepiej przemilczeć. Ale wiesz, brak odpowiedzi też bywa odpowiedzią.).

    "To nie jest zwykła książka."

    Owszem. Ale zastanów się, co tak naprawdę czyni ją niezwykłą. Czy nie zawartość a dopiero to, że miliony ludzi wierzą w to, co w niej jest napisane?

    I w tym właśnie rzecz. Opiera się to wszystko na (najczęściej wpojonej jeszcze w dzieciństwie) wierze. Nie zaś na tym, że to co jest w niej napisane, jest bez żadnego wątpienia udokumentowaną prawdą. W to, że jest tą prawdą, wierni mają na ślepo, bez względu na wszystko, wierzyć, a nie faktycznie szukać odpowiedzi na swoje pytania na ten temat. Na tym właśnie kręci się ten cały biznes – nic nie jest tłumaczone ani udowadniane, chyba, że za pomocą Pisma, a jak pojawia się sytuacja, w której wierzącym brakuje już argumentacji i nawet sami dostrzegają, że coś jest nie tak, bo nie znajduje się logiczne wyjaśnienie sprzeczności pojawiających się w danej religii, to się "system zawiesza". A wtedy najskuteczniejszym resetem jest co? Zaczynanie mówić, że "nie znamy boskiego planu", że "nie wierzysz, to nie zrozumiesz, co tam jest napisane", "Bóg jest dobry, więc nie może być zły, no bo jest dobry", "będę z tobą dyskutować, jak mi podasz odpowiedzi, jakie chcę usłyszeć (nie te, które są prawdziwe czy to jakie jest rozmówcy zdanie, tylko takie, jakie chcę usłyszeć, jakie zgadzają się z tym, co myślę)" itp. (dawniej było prościej – za herezję palono na stosach i nie było problemu z czarownicami takimi jak ja, ;) "nie ma człowieka, nie ma problemu"..., no ale do tego chrześcijanie nie bardzo mają jak wrócić, choć wielu by chciało nawet jeśli publicznie się tego wyprze). I działa to właśnie jak reset w komputerze – naciskasz guzik i ładuje się oryginalne oprogramowanie sprzed zmian, które spowodowały "zawieszenie się systemu", czyli wierzący wraca do punktu wyjścia danej rozmowy, w którym jego umysł był, zanim na skutek takiej dyskusji zabrnął w ślepą uliczkę, z której nie znalazł wyjścia, więc tego resetu musiał dokonać. I póki nie zabrnie w taką ślepą uliczkę ponownie, uważa, że wszystko jest OK. A jak zabrnie? To się znów "zresetuje"; w podobny sposób.  

    I cóż... Na tym faktycznie polega wiara. I "Biblia", i jej podobne święte księgi innych religii, to faktycznie nie jest zwykła książka. Tylko, że to jeszcze nie udowadnia, że mówi ona prawdę. A na pewno nie udowadnia tego, że dana jej interpretacja jest bezwzględnie prawdziwa.

    I co więcej. Dlatego piszesz – jak twierdzisz – do tych, którzy wierzą lub chcą uwierzyć, a nie dla takich jak ja. Bo w ich przypadku ryzyko tego "zawieszenia się systemu", jest małe, o ile nie jest zerowe. Po prostu, w przenośni, nawzajem "poklepiecie się po plecach", czyli pozwoli to się Wam zamknąć w takiej wygodnej, "bezpiecznej", strefie komfortu, gdzie nikt niczego nie będzie podważał.

  • merlin

    @MEM Marto! Prościej byłoby napisać, że to jest bajka , którą ktoś uznał za przewodnik dla dużych dzieciaków. Po co używać takich mądrych i generalnie niezrozumiałych dla przeciętnego zjadacza słów. :)

  • AlexAthame

    @MEM A chcesz uwierzyć? Po co mam tracić czas skoro nie? Jezus mówił przypowieściami ale tłumaczył je tylko swoim uczniom. Biblia mowi zeby nie rzucać pereł przed świnie, bo tego nie docenią.On mówił wykształconym faryzeuszom.Tam gdzie idę iść nie możecie.Oni się zastanawiali gdzie on idzie.Do greków? Do innych krajów? Czynił cuda. Uleczał, karmił.Wówczas szły za nim tysiące. Kiedy zaczął mówić ludziom, że grzeszą, zostala garstka.Wówczas im powiedział że jeżeli nie będą jedli jego ciała i nie pili Jego krwi nie mogą miec z Nim udzialu.Żydzi mieli nakaz nie spożywac krwi.Więc poczuli się oszukani.Ty postępujesz podobnie jak oni. Oni mu mówili: Jesteśmy synami Abrahama.On im mowił: Jesteście synami Diabla. Gdyby Adam miał nieśmiertelną duszę to by znaczyło że Wąz miał rację, mówiąc: Na pewno nie umrzecie.Adam umarł.Ale Bog ma moc wskrzeszania zmarłych.Jezus powiedział faryzeuszom : Bog z tych kamieni może wzbudzić synów Abrahama.Oni mu nie wierzyli.A powinni bo wszystko co Jezus mówił było w ich pismach. Ja Ci już pisałem. Boģ jest ukryty i daje sie znaleźć tym co Go szukają. To jest napisane w Bibli. Jak zastosujesz się do wytycznych to Go znajdziesz. Adam i Ewa go widzieli. Dał im wszystko co trzeba a i tak niewiasta dała sie zwieść. Juda Iskariot z nim był.Widział jego cuda, sam wyganiał demony w Jego imieniu.Ale Juda Iskariot nie był Jego. Próbował zrozumieć jak On to robi. Był z Jezusem bo móģl krasc. Kiedy kobieta przyłapana na akcie cudzolóstwa do Niego przyszła, wylała drogi olejek na jego brudne stopy i myła je łzami, Juda powiedział ze to marnotrastwo.Jezus go zrugał i wówczas duma Iszkariota zwyciężyla i poszedł Go sprzedać. Ukorz się przed Jezusem.Powiedz mu ze nic nie wiesz i chcesz Go poznać to zobaczysz co się stanie. Teraz tkwisz w ciemności.Natalen uwierzył w Niego od razu a uczeń ktory Go najbardziej miłował uwierzyl dopiero jak zobaczył Jego szaty w grobie. Rozumiesz to? Ludzie pokroju Richarda Dawkinsa szydzą z Boga i mowią.Dał Jakubowi syna a potem mu kazał go zabić.A Jakub wiedział że jego syn bedxie zyc jezeli nawet umrze.Poczytaj dokładnie co tam jest napisane  Moj pastor 40 lat czytał Biblię i zawsze widział ze Noe przeklął Chama. On nie widział ze tam jest napisane Kananna. Rozumiesz to?

  • MEM

    @merlin "Marto! Prościej byłoby napisać, że to jest bajka , którą ktoś uznał za przewodnik dla dużych dzieciaków."

    Może. :) Ale nie będziemy iść na łatwiznę. ;)

    Zresztą, skoro nie wiadomo tak do końca, jak jest naprawdę, to kto wie... teoretycznie może się jeszcze okazać, że to nie jest bajka. Poza tym sprowadzenie tego tak dosłownie do bajki byłoby jednak przegięciem – zalatuje trochę brakiem takiego zwykłego szacunku do cudzej wiary i poglądów. Wiesz, jest różnica między np. mitami greckimi a baśniami Andersena.

    "Po co używać takich mądrych i generalnie niezrozumiałych dla przeciętnego zjadacza słów."

    Ale jaka to mądrość i jakie niezrozumiałe słowa... Przecież wszystko prostym tekstem pisane.

  • MEM

    @AlexAthame "Po co mam tracić czas skoro nie?"

    Uważasz, że nasze rozmowy to stracony czas?  
      
    "Jezus mówił przypowieściami ale tłumaczył je tylko swoim uczniom. Biblia mowi zeby nie rzucać pereł przed świnie, bo tego nie docenią.On mówił wykształconym faryzeuszom.Tam gdzie idę iść nie możecie."

    Tak. Tylko czy czasem nie dlatego, że tych, którzy nie wierzą (z dowolnego powodu, ale także i z tego, że jakaś część przedkłada naukę nad religię), każda religia – w tym i te rzekomo "miłujące bliźniego swego" – traktowały zawsze (i zresztą, z pewnej perspektywy, słusznie) jako zagrożenie dla siebie i swojej władzy nad "owieczkami", i z tego powodu religie zawsze były skrajnie wrogo do nich nastawione? Ot, brały ich za taki "gorszy sort"... W sam raz na paliwo/podpałkę do jakiegoś stosu, nie?

    "Czynił cuda. Uleczał, karmił.Wówczas szły za nim tysiące. Kiedy zaczął mówić ludziom, że grzeszą, zostala garstka."

    Po pierwsze, niezbitych dowodów na cuda nie ma. Znów wszyscy opierają się na relacjach osób zainteresowanych tym, żeby ludzie uwierzyli w głoszoną wiarę, bo z tego była władza i profit. I to w najlepszym wypadku na tych relacjach, bo przypomnę, że zawartość "Biblii" przerabiano na swoje doraźne potrzeby.

    Po drugie, co do tego, że została garstka. No tak bywa na tym padole. Dlatego np. populizm w polityce ma się świetnie i wyborów nie wygrywają ci, którzy gruszek na wierzbie "ciemnemu ludowi, który wszystko kupi" nie obiecują. Tak samo jest z religią. Dawno już przecież pisałam Ci, że gdyby nauki, jakie religia głosi, jednoznacznie mówiły, że Bóg jest zły i okrutny, to chrześcijaństwo nigdy nie zdominowałoby świata, bo ludzie dali się przecież złapać na lep mówiący o tym, że Bóg jest dobry, prawda? Z Bogiem czyniącym zło, nikt by nie chciał mieć nic do czynienia. A tak to interes się kręcił, jak słupki poparcia dla PiS-u przy pomocy kiełbasy wyborczej za kasę z Unii oraz zdzierskie podatki wraz z dodrukiem pieniądza. Działa? Działa. A czy PiS z moralnego punktu widzenia ma rację i czy prawdą jest to, co kaczor z kukiełkami głosi? Ani jedno słowo. Ale lud kupił... I masz 30+% święcie wierzących w "kaczora-PolskęZabawa" i zamach smoleński. A w takiej Korei Północnej rodzinka Kimów urosła dawno temu do rangi dosłownie bóstwa, które gdy się rodzi, to w środku zimy kwiaty kwitną i każdy Północny Koreańczyk Ci to potwierdzi, bo zresztą nawet jeśli w to przypadkiem po tym wielopokoleniowym praniu mózgów nie wierzy, to jak za Świętej Inkwizycji, spróbowałby nie.

    Taki jest mechanizm. W każdym z tych wypadków. Ale jak chcesz, to wierz sobie, w co chcesz. Ja Ci nie zabronię.

    "Bog ma moc wskrzeszania zmarłych."

    Nawet jeśli, to rzecz w tym, że wyraźnie powiedział, że żadnego wskrzeszania nie będzie. BTW, zmieniłeś nieco temat, opowiadając o różnych rzeczach z "Biblii", ale nadal mi nie odpowiedziałeś na to jedno pytanie: czy Bóg skłamał, zapowiadając, że człowiek nie będzie żył po śmierci i że nigdy nie będzie mógł też skorzystać z Drzewa Życia. Widzisz? System się zawiesił, nie? No bo inaczej nie byłoby przeszkód w udzieleniu odpowiedzi, zamiast zmiany tematu i wyszukiwania sobie wymówek mających uzasadnić, dlaczego rzekomo nie mamy o czym rozmawiać.

    "Boģ jest ukryty i daje sie znaleźć tym co go szukają. To jest napisane w Bibli."

    Jak chyba Ci wykazałam, nie tylko to jest w "Biblii" napisane. Ale wolisz te rzeczy przemilczeć. Czemu? Bo niewygodne, bo pojawiają się sprzeczności, bo podważa to wszystko to, co przywykłeś uważać za oczywiste. Stąd się powłączały mechanizmy obronne. I dlatego nadal nie uzyskałam odpowiedzi na to, o co pytałam, a w zamian za to pojawiły się wymówki pozwalające uniknięcia konieczności odpowiadania na zadane pytania (ale brak tej odpowiedzi i unikanie tematu to też odpowiedź :p).

    "Adam i Ewa go widzieli."

    Może. :) Ale kto z nas widział Adama i Ewę, nie mówiąc już o rozmowie z nimi, w której byłaby choćby ich relacja jako świadków z tego zdarzenia?  

    "Dał im wszystko co trzeba a i tak niewiasta dała sie zwieść."

    No więc widocznie nie dał im wszystkiego, co trzeba. Gdyby mieli wszystko, nie byłoby czym kusić, prawda?

  • MEM

    @AlexAthame "Ukorz się przed Jezusem.Powiedz mu ze nic nie wiesz i chcesz Go poznać to zobaczysz co się stanie. Teraz tkwisz w ciemności."

    Faktem jest, że ja też nie wiem wszystkiego na tego rodzaju tematy. Nikt nie wie, jak naprawdę jest. Tylko, że każda z teorii (a tym są też nauki każdej religii) ma jakiś tam procent prawdopodobieństwa. I wygląda na to, że w przypadku nauki to prawdopodobieństwo jest największe (Gdybyś skreślał numery totolotka i miał np. 90% szans na trafienie "szóstki" przy skreśleniu jednych liczb, i znacznie mniejsze, o ile w ogóle jakieś, szanse skreślając inne liczby, to co byś wybrał? Ale uczciwie. I nie wykręcaj się od odpowiedzi.). Ba, sam to niejako potwierdzasz, bo na wcześniejsze pytania i argumenty (i nie pierwszy zresztą raz) nie podajesz odpowiedzi, unikasz ich. A przecież powinna ona przyjść bez problemu, skoro to religia ma rację, nie? Ja się ze swej strony starałam odpowiedzieć na każdą rzecz, którą wysunąłeś. Na tyle skutecznie, że często na tym się kończyło, nie znajdywałeś kontrargumentacji. A Ty nie. Więc, bazując na tym: która z tych dwóch teorii na temat tego, jak naprawdę z tym wszystkim jest, jest bardziej sensowna i prawdopodobna: ta religijna czy ta naukowa? I spróbuj sobie na to odpowiedzieć bez "filtra wiary", jaki na wszystko nakładasz.

    Zaś co do "tkwienia w ciemności". To jest możliwe, na podobnej jak wyżej zasadzie, że jest jakieś tam drobne prawdopodobieństwo, że to religia ma rację. Tylko, że Ty nie dajesz żadnego dowodu na to, że ja tkwię w tej ciemności, Ty bezkrytycznie wierzysz, że ja w niej tkwię. Czyli po prostu podałeś kolejny dogmat, a nie fakt.  A zatem możesz się co do tego mylić. I teraz zostaje tylko właśnie kwestia prawdopodobieństwa tego, czy to nauka czy religia jest tu w błędzie. Przy czym nauka jeszcze nigdy nie zawiodła, a religia zawodzi co chwilę, za każdym razem, gdy "system się zawiesza".

    A poza tym co do tego "ukorzenia się". A niby dlaczego (zwłaszcza mając złe zdanie o Bogu)? Dla ubicia dobrego interesu, jakim miałaby być oczekiwana nagroda? Nie wszystkich da się kupić.

    "A Jakub wiedział że jego syn bedxie zyc jezeli nawet umrze."

    Jakub wierzył, że on będzie żyć. Nie wiedział. Wierzył. A to jest duża różnica. Myślisz, że jak zabijesz komara, to on ożyje tylko dlatego, że będziesz wierzył w to, że ożyje? No to, przy całej swojej niewzruszonej wierze, zrób sobie taki eksperyment...  

    "Moj pastor 40 lat czytał Biblię i zawsze widział ze Noe przeklął Chama. On nie widział ze tam jest napisane Kananna. Rozumiesz to?"

    Rozumiem to, że obaj mieliście rożną interpretację tego samego tekstu (to, z jakiego powodu, to już bez znaczenia). To przecież nie jest jakaś nowość. Sam pisałeś, że jest ileś tam odłamów chrześcijaństwa, prawda? I każde interpretuje ten sam tekst w różny sposób, a jednocześnie każde uważa, że to ono ma jedyną rację. Tak jak Ty teraz. Na tym polega wiara. Ale to nie musi się równać "prawda".

    I zresztą, tak przy okazji, na tym polega też kolejna różnica między nami. Ja Ci nie każę przestać wierzyć. Nawet nie twierdzę, że na pewno, na mur beton, jest tak, że mam rację. Ja tylko przedstawiam Ci inny punkt widzenia i wskazuję rożne, powiedzmy, nieścisłości, w rzeczach, na które się powołujesz.

    A skoro udaje mi się to na tyle, że nie znajdujesz sposobu na to, żeby mnie w tych naszych dyskusjach "pokonać", to czy nie powinna Ci się zapalić jakaś lampka w głowie, mówiąca, że coś może faktycznie być nie tak z tym, w co przywykłeś wierzyć (i nie tyle mam tu na myśli Boga, w którego wierzysz, co światopogląd który w związku z tym wyznajesz). To samo zresztą dotyczy tych wszystkich teorii spiskowych, o których też nie raz rozmawialiśmy.

  • merlin

    @MEM Ciekawe jaka? Ja jej nie dostrzegam Jedno i drugie to czysta fantastyka. Chociaż Andersen w swoich baśniach wprowadził elementy grozy. Ale można je również znaleźć w mitach vide Prometeusz i wyszarpywanie wątroby, czy Syzyf i jego prace. ;)

  • MEM

    @merlin "Ciekawe jaka? Ja jej nie dostrzegam Jedno i drugie to czysta fantastyka."

    A widziałeś, żeby się wokół baśni Andersena stworzył jakiś kult religijny? :) (Choć tak patrząc po niektórych nerdach różnych XX-wiecznych dzieł z gatunku ogólnie S-F, to przynajmniej w niektórych wypadkach uwielbienie ma znamiona przynajmniej sekty. ;))

    "Chociaż Andersen w swoich baśniach wprowadził elementy grozy. Ale można je również znaleźć w mitach vide Prometeusz i wyszarpywanie wątroby, czy Syzyf i jego prace."

    Tak. :)

    Tylko, że właśnie, rzeczy takiej jak baśnie Andersena nigdy nie były przedmiotem kultu religijnego. I to z szacunku do wierzących inaczej się podchodzi do bajek a inaczej do tekstów będących "źródłowymi" dla danej wiary, nawet jeśli w podobny sposób zostały one stworzone.

    No a poza tym nie ma jednoznacznego dowodu, na to że bogowie nie istnieją. ;)

  • AlexAthame

    @MEM Bóg mówi prawdę.Przeczytaj sobie tekst odnośnie ofiary Jakuba i sam zobacz .Tam nie ma nic do interpretacji. On powiedział. Ja i moj syn wrócimy. Ja nie unikam odpowiedzi tylko one nic nie zmienią. Ja Ci piszę ze Jezus czynił cuda a Ty odpisujesz ze nie ma dowodów.Jak Ci napisałem o cudach których sam doświadczyłem to też Cię nie przekonało. Zapomniałem ze cuda są nienaukowe. Juz nie odpisuję, bo nie ma sensu. :smile: I jeszcze Adama i Boga. Boģ:  Adamie , mozesz jesć z drzew ogrodu wszystko tylko nie dotykaj Drzewa poznania bo na pewno umrzesz.
    Adam: Boze co znaczy umrzeć?
    Bog: Nie wiedzieć że istniejesz, przestac istniec
    Adam: Dlaczego mam nie dotykać Drz3wa Poznania?
    Bóg: Bo umrzesz. Tam jest ktoś kto powie kobiecie ze nie umrzecie. Ja wiem ze dotkniecie tego drzewa i dlatego zanim stworzyłem swiat zabilem Barank, żebyś mógł znowu żyć.
    Marta czy wiesz dlaczego Adam zrobił co zrobił? Gdyby Ewa byla z nim nigdy by do tego nie doszlo.Gdyby Adam sam tam poszedł nigdy by do tego nie doszło. Wszystko ma sens, tylko trzeba mieć objawienie. Kain nie miał i zbudował oltarz z owocow i roślin.I zbudował go pierwszy. Abel miał i dlatego zabił baranka. Gdyby Kain postąpił jak on i zabił baranka byloby inaczej. Bog powiedział . Gdybys postępowal dobrze... Abel mu wytłumaczył dlaczego zabił baranka, ale Kain wolał zabic Abla niz Baranka. Dla Kaina bylo nienaukowe, ze Bogu podobał sie ołtarz i ofiara Abla.

  • merlin

    @MEM Marto! Jestem pełen podziwu. Można sparafrazować powiedzenie przypisywane Sokratesowi " wiem, że nic nie wiem" wątpię wiec...... każdy może zamiast kropek wstawić to co mu najbardziej pasuje. :)

  • MEM

    @AlexAthame "Bóg mówi prawdę."

    W takim razie, życie każdego, bez wyjątku, człowieka kończy się w momencie śmierci i nie będzie żadnego raju. No bo przecież Bóg tak powiedział już w Księdze Rodzaju, prawda?

    "Ja nie unikam odpowiedzi tylko one nic nie zmienią."

    No ale nie opowiedziałeś mi, gdy np. pytałam o to czy to Bóg, czy jego syn, kłamał, w kwestii tego życia po śmierci. A przecież obie wersje choć zawarte w "Biblii" nie mogą być prawdą, tylko jedna z nich.  

    "Ja Ci piszę ze Jezus czynił cuda a Ty odpisujesz ze nie ma dowodów."  

    A są? Tak szczerze. Są, czy wierzący po prostu wierzą, że to były cuda?

    "Jak Ci napisałem o cudach których sam doświadczyłem to też Cię nie przekonało."

    Alex. Ja z własnego życia znam rzeczy, których nie jestem w stanie wyjaśnić. I to nadal niczego nie zmienia w kwestii cudów rozumianych tak, jak je rozumie religia. Ty wierzysz, że to, co Cię spotkało, to były cuda, ale wiara to nie jest obiektywny niepodważalny dowód (nie dlatego, że ja się tak uparłam, tylko dlatego, że po prostu tak jest – jak w sądzie, gdzie potrzeba twardego jednoznacznego dowodu). A takiego nie masz i w tym jest pies pogrzebany.

  • MEM

    @merlin "Można sparafrazować powiedzenie przypisywane Sokratesowi " wiem, że nic nie wiem" wątpię wiec...... każdy może zamiast kropek wstawić to co mu najbardziej pasuje."

    W sumie tak. Pewności w takich tematach nie ma żadnej. Są rzeczy, które wydają się bardziej lub mniej prawdopodobne, ale pewności nie ma nikt.

  • MEM

    @AlexAthame "Zapomniałem ze cuda są nienaukowe."  

    No co ja Ci na to poradzę, że tak jest? Czy ja świat wymyśliłam, czy co...

    Jak Ci napiszę, że urosły mi skrzydła, to mi uwierzysz? Albo inaczej... Dlaczego nie wierzysz w Allaha? Każdy muzułmanin Ci powie to samo, co Ty mi w przypadku swojej wiary, że np. Allah jest wszechmogący a prorok Mahomet czynił cuda. I co? Wierzysz w cuda Mahometa i przez to w religię islamską? Nie? Dlaczego nie? Ponad półtora miliarda muzułmanów Ci przecież zaświadczy, że cuda miały miejsce.

  • AlexAthame

    @MEM Marta Napisałem, że Bóg mówi prawdę. Gdzie widzisz sprzeczność? Jezus powiedział, że jest zmartwychwstaniem i zyciem wiecznym. Nie dotyczy to Tylko Ciebie ale większości ludzi, ktorzy wierzą doktrynom koscielnym, a nie Słowu Bożemu.Boģ ulepił Adama z prochu Ziemi, tchnął mu w nozdrza dech życia i stał się Adam duszą żyjącą. Kiedy ciało, czyli proch ziemi ma odebrany dech życia jest nadal prochem Ziemi. Jezus powiedział, że jest Zmartwychwstaniem i Życiem wiecznym. Biblia mowi, że wszyscy zostaną ożywieni na sąď. Swiadkowie Jehowy twierdzą ze nie powstanie Juda Iskariot i ludzie zabici w Potopie.To jest doktryna zaprzeczająca Słowu Bożemu. Czy Tobie chodzi o to ze Bog powiedział Adamowi ze umrze,  a nie powiedział mu, ze zmartwychwstanie na sąď?W ostatniej księdze Słowo Boze mowi, że ci co ożyją pójdą na sąd.Potem albo umrą ponownie albo będą żyć wiecznie bo smierci już nie będzie. Tu jest kwestia czym jest śmierć druga. Jezioro ognia i siarki. Czy jest na wieki czy na bardzo długi czas? Biblia mówi ze na wieki.Nie mowi na zawsze.Tu jest sporna sprawa. Byc moze jest na zawsze. Ja nie wiem. Biblia mowi ze jest tylko jedna forma zycia wiecznego w Jezusie Chrystusie, ale nie będę dyskutował z Bogiem. Drzewem Zycia jest Chrystus. Drzewem Poznanie Dobra i Zla jest Szatan.Szatan zostanie zniszczony a Drzewo Zycia istnieje.Wiesz ze do tej pory nie umarł żaden Anioł?Co nie znaczy że są niesmiertelne. Byc może anioły bedą w Jeziorze Ognia na zawsze ale nie sądzę. W każdym razie wierzę że doktryna niesmiertelnej duszy jest fałszywa.Człowiek jest duszą, a nie ją posiada. Żyje dzięki dechowi zycia. Pisze opowiadanie Wybór to za mało.Jak chcesz wiedzieć więcej o tych sprawach, to czytaj. Tylko to jest fantasy i nie wszystko jest zgodne z Biblią. Mogę, jeżeli bedę wiedział, odpowiedziec Ci na wszystkie Twoje pytania, co nie znaczy, ze Ci się odpowiedzi spodobają. Pytaj jezeli nie wiesz i chcesz wiedzieć.A jak Ci powiem to to przyjmij i ewentualnie sprawdź w Słowie czy tak jest.Ty pytasz, ja odpowiadam , a Ty wowczas mi odpisujesz, ze tak nie jest.To nie ma sensu. Po co mnie pytasz jak wiesz lepiej?

  • MEM

    @AlexAthame "Marta Napisałem, że Bóg mówi prawdę. Gdzie widzisz sprzeczność?"

    Ale piszesz tekst jednym ciągiem i czasem trudno się połapać do czego dane zdanie odnosisz.

    No ale jednak skoro Bóg mówi prawdę, to:

    1. Ktoś z tej boskiej dwójki jednak kłamie.

    2. Na co w takim razie liczysz? Bo przecież o ile wiem, wierzysz, że jest życie po śmierci. A Bóg, jak teraz napisałeś, nie kłamie, zaś jasno powiedział, że dla człowieka tego życia nie ma.

    "Jezus powiedział, że jest zmartwychwstaniem i zyciem wiecznym."

    W zasadzie tak. Pozostaje jednak kwestia tego, czy faktycznie był tym, za kogo się podawał.

    Ja wiem, że jego boskość leży u podstaw wiary chrześcijańskiej, ale z drugiej strony nie da się całkowicie wykluczyć tego, że w rzeczywistości boskim synem nie był (a już tym bardziej, że właściwie przez większość jego życia było o nim cicho; a to co wiadomo z tego okresu, wiadomo dzięki tekstom uznawanym za apokryficzne) a jedynie za takiego się uważał i podawał. To, że był synem Boga, to jest kwestia wiary w to. A sama ta wiara w tej konkretnej kwestii, jaką jest życie wieczne, kłóci się z wcześniejszymi decyzjami Boga co do losu ludzi. I rzecz rozbija się o to, że obie wersje "prawdy" na temat tego, co się dzieje z człowiekiem po śmierci, nie mogą być prawdziwe. Jeśli dana religia jest prawdziwą, to musi być spójna w każdym najdrobniejszym szczególe, musi być doskonałą. Nie może być miejsca na wątpliwości i interpretacje czy "sporne kwestie". Chrześcijaństwo zaś spójne nie jest. Co sugeruje brak tej boskiej doskonałości, za to jako żywo przypomina ludzkie wady i ułomności (także i te w wymyślaniu fabuły).

    "Nie dotyczy to Tylko Ciebie ale większości ludzi, ktorzy wierzą doktrynom koscielnym, a nie Słowu Bożemu.Boģ ulepił Adama z prochu Ziemi, tchnął mu w nozdrza dech życia i stał się Adam duszą żyjącą. Kiedy ciało, czyli proch ziemi ma odebrany dech życia jest nadal prochem Ziemi."

    Ładne tłumaczenie, ale niestety niezgodne z tekstem źródłowym.  

    Po pierwsze, zapomniałeś o tym, że Bóg najpierw stworzył człowieka, a dopiero potem miały miejsce wydarzenia, przez które Bóg się wkurzył na człowieka i na skutek tej złości postanowił go ukarać. A karą jest wygnanie z raju oraz właśnie śmierć i powrót wtedy do stanu "prochu".

    Po drugie, "Biblia" w tej części, w której ten gniew boży jest opisany, nigdzie nie mówi, że ten "dech życia/dusza żyjąca" to człowiek. Za to mówi bardzo dokładnie, czym jest człowiek i czym będzie po śmierci ("póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" ). Ba, nawet Bóg mówi wyraźnie, że człowiek nie ma prawa być nieśmiertelnym. Czyli wynika z tego po prostu to, że "dech życia" zostaje w końcu zabrany (a przynajmniej jakoś jest limitowany) i to, co rzeczywiście jest człowiekiem, kończy tak jak kończy – jako proch.

    Przy okazji. Znasz pewnie legendę o stworzeniu przez praskiego uczonego Żyda, Jehudę Löwa, tzw. Golema? Uruchomienia (ożywienia) glinianej istoty dokonano rzekomo poprzez włożenie mu pergaminu z odpowiednim zaklęciem do ust. Gdy go unieruchamiano, po prostu pergamin wyjęto.  

    Czy nie przypomina Ci to właśnie tego tchnięcia w ulepionego z ziemi człowieka tego "dechu życia"?

    Na marginesie, wiele różnych wierzeń i religii podobnie jak "Biblia" opisuje stworzenie człowieka. I to czasem niezależnie od siebie. Czy są one zatem także prawdziwe?

    "Jezus powiedział, że jest Zmartwychwstaniem i Życiem wiecznym. Biblia mowi, że wszyscy zostaną ożywieni na sąď."

    Więc źródło samo sobie zaprzecza (bo raz twierdzi jedno a drugim razem coś innego), albo tekst o zmartwychwstaniu i życiu wiecznym jest właśnie kłamstwem.

    "Swiadkowie Jehowy twierdzą ze nie powstanie Juda Iskariot i ludzie zabici w Potopie.To jest doktryna zaprzeczająca Słowu Bożemu."

    Może tak, może nie. Znów wychodzisz z założenia, że jedynie Twoja interpretacja "Biblii" jest słuszną.

    "Czy Tobie chodzi o to ze Bog powiedział Adamowi ze umrze, a nie powiedział mu, ze zmartwychwstanie na sąď?"

    Chodzi o to, w jaki sposób Bóg ukarał ludzi za złamanie jego zakazu. Czyli wygnaniem z raju i "powrotem do stanu prochu". O Sądzie Ostatecznym żadnej mowy nie było. To jest dopiero w Nowym Testamencie (jeśli brać pod uwagę wersję chrześcijańską, bo judaistyczna mówi o Sądach Bożych, które z kolei cyklicznie się pojawiały (typu potop, zniszczenie Sodomy itd.), dopiero potem w miarę dopisywania do Starego Testamentu kolejnych części, ktoś najwyraźniej wpadł na pomysł Sądu Ostatecznego (co dowodzi właśnie tego, że podobnie jak oparta na niej religia, całość tekstu "Biblii" jest wynikiem ewolucji od ludzkiego pomysłu na pierwszą jej część począwszy; na podobnej zasadzie dziś tworzy się książki, filmy i seriale – powstaje jedna część, a potem, jak pierwsza chwyci, pisze się nie tylko następne, ale nawet i tzw. prequele).

  • MEM

    @AlexAthame "W ostatniej księdze Słowo Boze mowi, że ci co ożyją pójdą na sąd.Potem albo umrą ponownie albo będą żyć wiecznie bo smierci już nie będzie. Tu jest kwestia czym jest śmierć druga. Jezioro ognia i siarki. Czy jest na wieki czy na bardzo długi czas? Biblia mówi ze na wieki.Nie mowi na zawsze.Tu jest sporna sprawa."

    No właśnie... "Sporna sprawa". Nie uważasz, że jak na dzieło, które z definicji ma być doskonałe, bo przecież "boskie" (lub chociaż jasno i rzetelnie, po kronikarsku, opisywać tamtejsze wydarzenia), to jest dziwne, że w ogóle w "Biblii" jest jakiekolwiek pole do spornych kwestii i do interpretacji? Tego – nieścisłości – nie ma prawa być w "boskiej księdze". Powinno być jasno i konkretnie, jak w Dekalogu – jak stoi napisane "nie kradnij", to nie kradnij. A tymczasem co?

    Bo widzisz, Alex. Bóg w wyobrażeniu ludzkim jest doskonały. Niestety, ludzie, którzy rzeczywiście  tworzą na własne potrzeby religię i wymyślają święte księgi, doskonali nie są. Piszą to, co widzą w otaczającym ich świecie, i co im na bazie tego wyobraźnia podsuwa. I stąd potem bierze się kombinowanie wierzących w daną religię i w rzeczy zawarte w świętych księgach, począwszy od np. tego, jakiego gatunku owoc zjadła Ewa i czy w ogóle było to drzewo.

    Wszelakie "kwestie sporne", nieścisłości, wewnętrzne sprzeczności świadczą ewidentnie na niekorzyść religii i wiary. A już tym bardziej biorąc pod uwagę, że religijni decydenci dodatkowo skrajali sobie tekst pod własne aktualne potrzeby (i popatrz: nie bali się tego robić).

    "Byc moze jest na zawsze. Ja nie wiem. Biblia mowi ze jest tylko jedna forma zycia wiecznego w Jezusie Chrystusie, ale nie będę dyskutował z Bogiem. Drzewem Zycia jest Chrystus. Drzewem Poznanie Dobra i Zla jest Szatan."

    No ale jednak dyskutujesz z Bogiem. :) Bo interpretujesz symbole takie jak rzeczone "Drzewa" na korzyść/wedle tego, w co wierzysz, zamiast wyjść z założenia, że Bóg jasno powiedział, że po śmierci dla człowieka jest koniec i na tym sprawa zamknięta.

    "Wiesz ze do tej pory nie umarł żaden Anioł?"

    Nie wiem. Żadnego nie spotkałam. ;)

    "W każdym razie wierzę że doktryna niesmiertelnej duszy jest fałszywa.Człowiek jest duszą, a nie ją posiada. Żyje dzięki dechowi zycia."

    Żyje dzięki "dechowi życia" (na nieco podobnej zasadzie jak wspomniany Golem), ale nie jest "nieśmiertelną duszą". Jest prochem, trzymanym w kupie, dopóki po śmierci się nie rozpadnie.

    Popatrz na to z tej strony. Współcześnie próbuje się odwzorować ludzki mózg w budowanych i programowanych komputerach (np. Human Brain Project). Zakładając, że to się uda, przyczyni się to do powstania sztucznej inteligencji. No a jeśli stworzymy z "martwego" komputera, pełnego jedynie kabli i układów scalonych, myślącą, świadomą istotę, to co będzie dla niej tym "dechem życia"? Odrobina energii elektrycznej. Po czym gdy wyjmiesz wtyczkę z gniazdka, całość będzie tak samo martwa, jak w momencie zanim ten komputer podłączyłeś do prądu.

    Więc gdzie jest ta dusza takiej "komputerowej formy życia"? W tej dawce ładunku elektrycznego? Nie, bo to tylko prąd. W tych nieożywionych komponentach, z których komputer się składa (tak jak człowiek z węgla lub, w wersji biblijnej, z ziemi)? Też nie bardzo, bo masz tam dalej "martwy" miedziany kabel i krzemowe układy scalone.

    "Dusza" komputerowej AI będzie leżeć w czym innym. W tym, jak jest ta część fizyczna zbudowana z tych kabli i scalaków, jaki ma układ połączeń pomiędzy poszczególnymi elementami. To dopiero zdefiniuje, czym konkretnie dana maszyna będzie. I będzie to działać, dopóki potrzebny jej "dech życia" w formie prądu będzie do niej podłączony.

    Z człowiekiem jest tak samo. Czym się ludzie między sobą różnią pod względem "osobowościowym"? Tym, jak wyglądają połączenia neuronowe w naszych mózgach. A za to odpowiada tzw. neuroplastyczność. Dlatego to, kim jesteś, warunkowane jest głównie Twoimi osobistymi doświadczeniami. I to jest unikatowe. Nie ma, nie było i nie będzie drugiej osoby, która byłaby pod tym względem identyczna. Ale jak "wyciągniesz wtyczkę", czyli nastąpi śmierć organizmu, to zostanie tylko kupa połączeń neuronowych zbudowanych z "martwej" materii, czyli wszystko to – te unikalne połączenia, które czynią Cię tym, kim jesteś – w proch się obróci. W pewnym sensie żyjemy też dzięki "dechowi życia" – w naszych organizmach ma miejsce przepływ prądu elektrycznego. Bez tego, miałbyś po prostu kukłę (takiego Golema). I podobnie jak w przypadku komputera, który będzie sztuczną inteligencją, wszystko zależy od tego, jak poukładane są neurony w naszych mózgach. To dopiero to, co one "wytwarzają" (nie one same, a to co dzięki nim jest stworzone), gdy są "podłączone do prądu", jest tym, co niektórzy uważają za duszę. Tak więc świadomość/duszę nie dał Ci sam "dech życia", ani też nie daje Ci jej samo zbudowane z materii ciało jako takie. Daje Ci ją dopiero "konfiguracja" Twojego mózgu. A ona zostaje zniszczona w momencie śmierci wraz z ciałem. I dlatego to jest koniec.

  • MEM

    @AlexAthame  

    A z biblijnego punktu widzenia? Ano jak w Księdze Rodzaju...  Ten "dech życia" zniknie, a ciało (w tym ta unikatowa budowa mózgu zawierająca świadomość) w proch się obróci. Nic nie zostanie. Żeby mogło zostać, człowiek, taki jakim jest za życia doczesnego, fizycznie musiałby być nieśmiertelny. "Biblia" zakłada, że takim byłby, gdyby został w raju, bo przecież z jakiegoś powodu "ulepiono" go z ziemi, czyli nie miał być jedynie "duchem". Ale z raju wyleciał na zbity pysk z kategorycznym zakazem powrotu (i zapowiedzią, że w proch się obróci) i ten zakaz nigdy nie został cofnięty.

    "Ty pytasz, ja odpowiadam , a Ty wowczas mi odpisujesz, ze tak nie jest.To nie ma sensu. Po co mnie pytasz jak wiesz lepiej?"

    To ma sens. :)  
    I wcale nie wiem lepiej.

    Ma sens, bo tego rodzaju dyskusje (nie tylko na tematy religijne) rozwijają – poprzez poznanie innych punktów widzenia i rzeczy, o których nie wiedziało się wcześniej. Ja Ci wcale nie każę przyjmować mojego punktu widzenia za jakąś "prawdę objawioną". Jak chcesz pozostać przy tym, w co wierzysz, to Twoja sprawa. I odwrotnie, ja się nie nawrócę (z wielu powodów, nie tylko z tego konkretnego tematu tej dyskusji), ale ciekawi mnie świat, choć mnie brzydzi, więc zawsze jest okazja w takich przypadkach czegoś się dowiedzieć (a przy okazji pamięć poćwiczyć, szarymi komórkami trochę popracować itd. ;)).

    Natomiast czy ktoś kogoś przekona, to już inna sprawa i wcale nie taka ważna.  

    Zresztą, czy po tym wszystkim, przez tyle czasu obgadywanym (bo to już w lata idzie ;)), nie masz wątpliwości co do swoich przekonań na różne tematy (nie tylko religijne, ale choćby te dotyczące "teorii spiskowych" )? ;)

  • AlexAthame

    @MEM Biblia jest bardziej naukowa, niż sądzisz. To, że nie wierzysz w Boga i w sprawy opisane w Biblii jest kwestią Twojego wyboru, a nie tego czy to jest naukowe, czy nie. Bo ludzie, którzy mają stopnie naukowe, też wierzą. Ty piszesz mi to samo i ja piszę Ci to samo. To nie ma sensu. Jeżeli kiedyś będziesz coś chciała o coś zapytać z tych spraw, to pytaj. Tylko jak otrzymasz odpowiedź, to nie pisz mi, że tak nie jest. Człowiek albo jest o czymś przekonany, albo nie. Nie jestem zainteresowany czyimiś opiniami. Moim zadaniem jest przybliżać ludziom poznanie Boga. Nie twierdzę, że robię to dobrze, ale po czasie wymiany zdań z Tobą, sądzę, że Ty nie chcesz Go poznać. Jeżeli zmienisz zdanie, to daj znać. Pozdrawiam.

  • MEM

    @AlexAthame "Biblia jest bardziej naukowa, niż sądzisz."

    Oczywiście, że można tam znaleźć rzeczy, które jakoś tam da się podciągnąć pod naukę (zresztą nie tylko z "Biblią" tak jest, "Koran" ma podobnie). No skoro jej twórcy czerpali z otaczającego ich świata, którego nauka była już częścią...

    "To, że nie wierzysz w Boga i w sprawy opisane w Biblii jest kwestią Twojego wyboru, a nie tego czy to jest naukowe, czy nie."

    Nie do końca. Oczywiście jest to wybór tego, co wydaje się bardziej prawdopodobne. Ale ten wybór oparty jest na porównaniu tego, co przedstawiają strona religijna i naukowa i jak to się sprawdza w otaczającej nas rzeczywistości. A na to ja już nie mam żadnego wpływu. Nauka tu wygrywa po prostu i trudno zaprzeczać faktom na tacy podanym.

    "Bo ludzie, którzy mają stopnie naukowe, też wierzą."

    Tak. Na ogół dlatego, że zanim zostali naukowcami wychowywano ich w danej religii. Ukształtowano im tym mentalność. I to pozostaje pomimo edukacji. A czasem też jest i tak, że są gorliwie wierzącymi na pokaz, z wyrachowania, bo np. im się to opłaca z powodu uzyskiwania korzyści z ich powiązań przez tą postawę z kościołem i z władzami politycznymi, które pod względem wizerunku robią się na chrześcijańskie. Tak jest przecież w Polsce (ale nie tylko tu).

    "Jeżeli kiedyś będziesz coś chciała o coś zapytać z tych spraw, to pytaj. Tylko jak otrzymasz odpowiedź, to nie pisz mi, że tak nie jest."

    Tak się bawić nie będziemy. Bo nie każda odpowiedź jest przecież dobrą. Jak np. widzę zachodzące słońce i się zapytam kogoś: "Która godzina?", i ten ktoś mi powie, że 12 w południe, to mam mu potulnie uwierzyć i nie daj co to kwestionować? Ja nie jestem jakaś parafialna owieczka, co potulnie i bezmyślnie we wszystko, co z ambony wyszło, uwierzy.

    "Nie jestem zainteresowany czyimiś opiniami."

    Bo się ich boisz. :)

    Boisz się tego, jak ewentualnie te opinie mogą na Ciebie wpłynąć.  

    I boisz się też tego, że utrudnią Ci to zadanie "ewangelizacji" na Twoją modłę, które sobie umyśliłeś.  

    Dlatego lepiej zamknąć się w swoim gronie i kisić we własnym sosie, w takiej "strefie komfortu", gdzie nikt się nie wychyli i nie będzie niczego kwestionował, a tym bardziej nie spowoduje przypadkiem, że pojawią się nie te myśli, które Ci odpowiadają.

    Na marginesie, to nie tylko Twój problem. Każda religia go ma, choćby kościół katolicki. Dlatego tak wiele wysiłku wykłada na opór przed wszelkimi zmianami, tępienie "herezji", i nacisk na to, by wszystkie owieczki myślały tak samo. Bo wszystko inne zagraża.

    "Moim zadaniem jest przybliżać ludziom poznanie Boga."

    I naprawdę uważasz, że niemożność stawienia czoła jakimś innym poglądom i z tego powodu uniknięcie ich, poprzez danie do zrozumienia w ten czy inny sposób "nie będę z tobą gadał", czy choćby to, że tak ogólnie nie jesteś zainteresowany cudzymi opiniami, robi w tej kwestii dobrą robotę? Przecież to tylko udowadnia właśnie strach przed tym, że może się okazać, że nie ma czego poznawać, bo to – religia – ludzki wymysł. Dlatego potrzebne jest jedynie takie kółko wzajemnej adoracji, gdzie bezpiecznie, bo wszyscy myślą na ten temat tak samo, więc własne przekonania nie są na nic narażone. Bo przecież nie chodzi o poznanie, czy choćby zastanowienie się na tym, jaka jest prawda, tylko o to, by było tak, jak Tobie się wydaje to właściwe, nie? Więc jak się, w przenośni, "poklepiecie po plecach" z ludźmi o tym samym poglądzie na wiarę, to ten własny komfort zostanie zachowany. A wszystko, co go w jakikolwiek sposób burzy, jest "be". Dlatego teksty felietonów są skierowane do konkretnej grupy odbiorców, tak jak kazania i rytuały na mszach. Błędne koło, w którym jednak dobrze i wygodnie się tkwi.

    No ale jak tam sobie wolisz. Wolno Ci.

  • AlexAthame

    @MEM  Nie wierzysz w Boga i ofiarę Chrystusa więc dalsze rozmowy w tym temacie uważam za bezcelowe. Jak się coś zmieni, to daj znać.

  • MEM

    @AlexAthame "Nie wierzysz w Boga i ofiarę Chrystusa więc dalsze rozmowy w tym temacie uważam za bezcelowe. Jak się coś zmieni, to daj znać."

    Aaa..., czyli jak pisałam – musi być strefa komfortu złożona z kręgu "samych swoich". :D  

    Alex, nie wierzysz np. w skuteczność szczepionek, a jednak ciągle o nich dyskutujesz... :p ;)

    Nie wierzysz w różne inne religie, ale także zdarza Ci się na ich temat rozmawiać.

    Nie wierzysz w to, że Gates nie zrobi depopulacji, albo że 5G jest nieszkodliwe, ale także i o tym rozmawiasz.  

    I tak dalej... I problemu z tym, że rozmawiasz na takie tematy, nie ma.

    No ale jak tam sobie chcesz. :)

    Choć zastanawiam się, co Ci bardziej przeszkadza. To, że nie wierzę, czy to, że nie udaje Ci się do tego przekonać, bo co bardziej szczegółowo wgryzamy się w jakąś kwestię przy tego rodzaju tematach, to wychodzą różne nieścisłości podważające podawane przez wiarę twierdzenia?

  • AlexAthame

    @MEM Marto mnie nie przeszkadza nic. Tylko ciągnięcie tego tematu nie ma sensu. Pisze o innych sprawach ale mam bardzo zdecydowne poglądy. O to one. Człowiek może zostać zbawiony przed karą odseparowania od Boga na zawsze tylko jezeli zaakceptuje ofiarę Jezusa Chrystusa. Wszystkie inne wierzenia są kłamstwem. Jest Boze nasienie i węzowe nasienie. Ktos kto umrze jako nasienie wężowe bedzie potępiony na zawsze. Są anioly Boze i demony czyli upadłe anioly.Jest swiat widzialny z krolestwami i władzami i swiat niewidzialny z krolestwami i wladzami. W materii jest wojna i w niewidzialnym swiecie jest wojna .Tam jest gorsza. Tak jest jeśli nawet uwazasz to za nienaukowe. Opieram te poglądy na tresci Bibli. Jezeli jest inaczej będę bardzo zdziwiony, ale oczywiscie to zaakceptuje, bo nie jestem Bogiem i mogę się mylić.

  • MEM

    @AlexAthame "Marto mnie nie przeszkadza nic."  

    Bo tę myśl, że przeszkadza, wypierasz. :) To zresztą naturalne w takich momentach.

    "Tylko ciągnięcie tego tematu nie ma sensu."

    OK. To wyczerpaliśmy temat. Ale inną rzeczą jest wyczerpanie tematu a inną podchodzenie do tego w sposób typu: nie gadam z tobą, bo nie wierzysz, jak mi się nie spodobają odpowiedzi, jakie napisałaś na zadane pytanie, to też nie gadam (gdybym była złośliwa, zareagowałabym wtedy podobnie jak Ty: "Jak ci odpowiem, to nie pisz mi, że tak nie jest.", i "Po co pytasz, skoro wiesz lepiej?" ;)), tekst felietonu napisany jest tylko dla konkretnych odbiorców (w domyśle takich, którzy myślą tak samo jak Ty na tego rodzaju tematy, czyli właśnie strefa komfortu), nie obchodzą mnie cudze opinie, nie będę tracił czasu itd.

    Przy czym warto chyba zauważyć, że tak zacząłeś do naszej rozmowy podchodzić dopiero od pewnego momentu. Od momentu, w którym nie udało Ci się znaleźć argumentacji, która by obalała mój punkt widzenia na poruszone tu sprawy, typu np. to, że w Księdze Rodzaju jest napisane jasno, że od momentu wygnania człowieka z raju, Bóg zamierza dopilnować tego, by śmierć była dla człowieka końcem. Dopóki tego rodzaju rzeczy nie wypłynęły, z którymi nie mogłeś sobie poradzić i ich podważyć, rozmawiać Ci się chciało.

    I patrząc z tej perspektywy. Czy nie warto Ci się zastanowić nad tym, że skoro nawet do Ciebie, głęboko wierzącego, nagle dotarło (bo dotarło przynajmniej choć trochę, inaczej znalazłbyś sobie inną argumentację, niż to, że piszesz do konkretnych osób a ze mną nie rozmawiasz, bo nie wierzę – taka argumentacja to jest ewidentnie mechanizm obronny, zamknięcie się w swojej skorupce, przez którą nic innego niż to, w co wierzysz, się nie przebije i nieważne czy miałoby sens czy nie, tak na wszelki wypadek wolisz od tego być po prostu z daleka, żeby nie "skaziło" Ci wiary), że skoro w religii i jej Piśmie udaje się znaleźć i wykazać sprzeczności, nieścisłości i nawet rzeczy, którym nie możesz zaprzeczyć ("nie będę dyskutował z Bogiem", tak pisałeś, w odpowiedzi na tę kwestię dotyczącą tego, że człowiek obróci się w proch i nie będzie dla niego "życia po życiu", nie?) i nie znajdujesz argumentów na to, by to, o czym mówiliśmy, odeprzeć, to może faktycznie z tym, w co wierzysz, jest coś nie tak?

    Oczywiście wierzyć możesz sobie, w co zechcesz. Ja Cię wcale nie zamierzałam jakoś "nawracać na ateizm", dla mnie to tylko światopoglądowa dyskusja, której wcale nie trzeba jakoś "wygrać", a która po prostu jest wymianą poglądów i przedstawieniem pewnego punktu widzenia, a nie jakąś krucjatą. Tylko, że tak jakoś wyszło, że przy tym Ci się powłączały te "mechanizmy obronne", i to sugeruje właśnie to, że boisz się, że mam rację (i że może Cię to "skusić" ), i dlatego wolisz trzymać się swego, a najskuteczniejszą metodą jest zamknięcie się na wszystko inne niż to, w co wierzysz.

    Więc to tak nie do końca jest tak, że dyskusja nie ma sensu. Ma jako właśnie taka dyskusja światopoglądowa. Tylko że wywołuje u Ciebie obawy związane z wiarą, więc wolisz rzucić np. takie usprawiedliwienie: "dyskusja nie ma sensu", niż narażać się na to, że wiara się zachwieje.

    "Pisze o innych sprawach ale mam bardzo zdecydowne poglądy."

    Masz. Ale tu się próbujesz tym usprawiedliwieniem zasłonić. :)  

    I też Ci nie wyjdzie. :) Bo posługując się tym samym argumentem: przecież ja też mam konkretne poglądy. No ale według podejścia, które od pewnego momentu tutaj okazujesz, mnie z kolei nie wolno pisać, bo tekst felietonu nie jest skierowany do mnie, bo jestem niewierząca, a do tego, bo moje odpowiedzi na różne pytania Ci nie odpowiadają... Dostrzegasz podwójny standard? :)

  • MEM

    @AlexAthame "Człowiek może zostać zbawiony przed karą odseparowania od Boga na zawsze tylko jezeli zaakceptuje ofiarę Jezusa Chrystusa. Wszystkie inne wierzenia są kłamstwem."

    I na tym polega wiara – wierzysz, że tak jest. A gdy pojawia się coś, co w jakimś tam stopniu czy w jakiś tam sposób może to podważyć, odcinasz się od tego czegoś. Z punktu widzenia osoby wierzącej takie postępowanie oczywiście ma sens. No ale, że tak w sumie to nikt z nas nie wie z całą pewnością, jak naprawdę jest, to nie możesz wymagać od innych, by mieli takie samo w danym temacie zdanie (pod groźbą tego, że z nimi gadał nie będziesz czy coś w tym stylu ;)). Napisałeś felieton, przedstawiłeś to, co wiesz na ten temat, i to, w co wierzysz. A ja to tylko skomentowałam, przedstawiając inny punkt widzenia, i tylko tyle. Bo m. in. po to takie miejsca w internecie, w których można publikować, są. Nie widzę powodu, czemu nie mielibyśmy rozmawiać o różnych rzeczach, w tym i na takie tematy, na zasadzie właśnie wymiany poglądów czy opinii na nie. To nie jest krucjata, Alex. Więc problem nie leży po mojej stronie, czy w moich poglądach, czy w ateizmie. Problem leży w tym, że Ciebie nic poza dogmatami wiary nie interesuje (jak sam napisałeś: "Nie jestem zainteresowany czyimiś opiniami." ) i dlatego nie chcesz z ludźmi o innych poglądach niż Twoje rozmawiać, zwłaszcza gdy nie daj co nie udaje Ci się obalić ich argumentacji. Cóż..., dla wierzącego liczy się tylko wiara, w którą wierzy. :) Na resztę jest zamknięty. I to, czy okaże się ona prawdą czy nie, czy da się ją podważyć czy nie, nie ma w sumie znaczenia.

    "Opieram te poglądy na tresci Bibli."

    Wiem. Tyle, że Ty wiesz, że była ona zmieniana i wiesz też, że takie rzeczy, jak choćby ten nieszczęsny kawałek z Księgi Rodzaju o tym obróceniu się w proch, zaprzeczają temu, w co wierzysz. A źródło jest to samo, więc z założenia nie może kłamać.

    No i pojawia się wtedy u Ciebie zagwozdka. Stąd reakcja mechanizmu obronnego skutkująca końcem rozmowy, bo nie ma innej drogi na wybrnięcie z tego. "System operacyjny" musi się zresetować, przywrócić oryginalne oprogramowanie, zanim zostało wystawione na wymysły heretyków. I wtedy można sobie spokojnie wierzyć dalej w to, w co się wierzyło.

    "Jezeli jest inaczej będę bardzo zdziwiony, ale oczywiscie to zaakceptuje, bo nie jestem Bogiem i mogę się mylić."

    Ale co zaakceptujesz? To, że zostaniesz wtedy postawiony przed faktem dokonanym (wyboru miał nie będziesz), czy w sensie takim, że pomimo tego, że okaże się, że jest inaczej, nadal będziesz wierzył w Boga i w to, że jest dobry i sprawiedliwy, pomimo tego, że wyjdzie inaczej, niż Twoja wiara w to, że jest on dobry i sprawiedliwy, mówiła?

  • MEM

    @AlexAthame  

    Aha, i jeszcze jedno. Edytowałeś jeden z komentarzy, dopisując do niego coś, ale dopiero teraz to zauważyłam, więc parę zdań w odpowiedzi na to. ;)


    "Boģ: Adamie , mozesz jesć z drzew ogrodu wszystko tylko nie dotykaj Drzewa poznania bo na pewno umrzesz.  
    Adam: Boze co znaczy umrzeć?  
    Bog: Nie wiedzieć że istniejesz, przestac istniec  
    Adam: Dlaczego mam nie dotykać Drz3wa Poznania?  
    Bóg: Bo umrzesz. Tam jest ktoś kto powie kobiecie ze nie umrzecie. Ja wiem ze dotkniecie tego drzewa i dlatego zanim stworzyłem swiat zabilem Barank, żebyś mógł znowu żyć. "

    Twierdziłeś, że opierasz się na "Biblii", ale tam takiego dialogu nie ma. :) Nieładnie...  :nunu:  

    Bóg – według źródła – wcale nie mówił czegoś w rodzaju: "Tam jest ktoś kto powie kobiecie ze nie umrzecie. Ja wiem ze dotkniecie tego drzewa i dlatego zanim stworzyłem swiat zabilem Barank, żebyś mógł znowu żyć.". Właściwie to w ogóle nic nie powiedział poza tym, że jak zeżrą to konkretne jabłko (czy cokolwiek to było ;)), to umrą. A ponieważ ukaranie człowieka przez Boga za ten postępek jasno stwierdza, że śmierć, po której nie będzie "życia po życiu", jest elementem kary wymierzonej przez Boga, to oryginalny tekst z "Biblii" (a nie jakaś "licentia poetica" ;)), który mówi: "Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz", jasno wskazuje, że to było nie tylko ostrzeżeniem, ale ewidentną groźbą ze strony Boga pod adresem człowieka. I to tym bardziej, że Bóg też podaje uzasadnienie czemu spełni tę groźbę: "Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło". A więc to nie jest tak, że to skorzystanie z drzewa poznania dobra i zła ludzi zabije, tylko Bóg to zrobi za złamanie zakazu (i mowy o jakimś wskrzeszaniu nie było), bo przeszkadza mu to, że człowiek by mu dorównał, i tylko taki jest powód boskiej kary – eliminacja zagrażającej konkurencji (Bo oczywiście pamiętasz, że Bóg stworzył człowieka "na swój obraz i podobieństwo", nie? A więc jest on – człowiek – o takim samym potencjale, jaki ma Bóg, tylko jest celowo przez Boga ograniczonym, by był mu całkowicie podległy i całkowicie od niego uzależniony. W końcu pamiętasz też pewnie, że Bóg jest, jak twierdzi "Biblia", zazdrosny i mściwy, prawda? BTW, to, że człowiek jest stworzony "na obraz i podobieństwo", dowodzi także tego, że Bóg celowo skazał go na śmiertelność, po której człowiek obraca się w proch i nic po nim nie zostaje. Z tego samego powodu – by nie był konkurencją.).
      
    Litościwie już nawet pominę, że Bóg jest wszechwiedzący, a więc z góry wiedział, że tak będzie i jest wszechmocny, a więc mógł nie dopuścić do tego, by się tak stało.  

    I nie opowiadaj mi, w odpowiedzi, że ciągnięcie tematu jest bez sensu bo jestem ateistką i "nie rozumiem". Opieram się przecież wyłącznie na tym samym Piśmie co Ty, i co więcej, żadnej przeróbki tekstu źródłowego (w tym też w takim stylu, w jakim Ty to zrobiłeś w zacytowanym fragmencie Twojej wypowiedzi) nie zrobiłam. Więc nie jest moją winą, że to właśnie, o czym napisałam, z tego fragmentu "Biblii" wynika. A jeśli masz problem z przyjęciem do wiadomości tego, co "Biblia" mówi w tym temacie, bo nie zgadza się to z Twoją wizją wiary, to jest to Twoje zmartwienie. I to Ty musisz sobie zadecydować, w co z tego wszystkiego wierzysz i czy faktycznie dotychczasowe Twoje poglądy w tych kwestiach, o jakich tu mówimy, są "jedynymi słusznymi". Ja Ci na to nic nie poradzę, bo to w co wierzysz, to Twoja prywatna sprawa.

    "Marta czy wiesz dlaczego Adam zrobił co zrobił? Gdyby Ewa byla z nim nigdy by do tego nie doszlo.Gdyby Adam sam tam poszedł nigdy by do tego nie doszło."

    ...Gdyby wszechmocny i wszechwiedzący Bóg z tej wszechmocy i wszechwiedzy skorzystał, też by do tego nie doszło...  

    I co z tym fantem zrobisz? Udasz, że nie istnieje? Że nie interesują Cię opinie innych? Że dyskusja jest bez sensu, bo przecież wiesz swoje? I w ten sposób zamkniesz się w tej swojej skorupce odpornej na wszystko, co Ci nie pasuje? Można i tak, bo w końcu wiara jest kwestią indywidualną i każdemu wolno wierzyć, w co chce, nawet jeśli innym wydaje się dana rzecz niedorzeczna. Ale nie wierzę, że jesteś w stanie całkowicie przejść do porządku dziennego w takich przypadkach i uważać, że sprawy nie ma.

    "Wszystko ma sens, tylko trzeba mieć objawienie."

    I wierzyć w to, że to rzeczywiście było objawienie. To jest niezbędny warunek w takich przypadkach. No ale to znowu kwestia wiary, więc jak ktoś gorliwie (czy jak kto woli uparcie) wierzy i jest przekonany, że jest tak, jak uważa, że jest, no to raczej nie przyjmie do wiadomości, że jest inaczej.

  • MrHyde

    "Doktryna, że Maria została niepokalanie poczęta, a nawet jej matka taką była, jest niebiblijna i kłamliwa". Dlaczego? Czyżby fragment jednej z kanonicznych ewangelii mówiący explicite, że spóźniona akuszerka po porodzie zobaczyła nienaruszoną błonę dziewiczą, nie pochodził od Głosu Bożego, tylko został wmanipulowany przez KK?

    "KK twierdzi, że bracia Jezusa byli faktycznie Jego kuzynami, a nie Jego rodzonymi braćmi, co jest również mocno naciągane, bo Biblia nazywa ich braćmi. W Biblii byli wymieniani kuzyni, więc dlaczego nagle Pismo miałoby robić tu wyjątek i pisać o kimś brat, jeżeli był kuzynem? Oczywiście wiadomo, dlaczego taką doktrynę forsowano".  
    Wiadomo. Żeby ukryć niewygodny fakcik,  że rodzony brat bliźniak - niewierny Tomasz - nie wierzył w zmartwychwstanie wodza sekty. [Dla niewiedzących=agnostyków: Foma, Tomasz, Tomasz, czy jakoś tak po aramejsku - czyli w lingua franca ludów semickich w -I i I wieku, znaczy tyle co didimos po grecku - języku Nowego Testamentu, czyli bliźniak.]

  • AlexAthame

    @MrHyde Nie do końca rozumiem do czego zmierzasz. Pismo Święte pisze, że Jezus został poczęty w sposób szczególny. Nie wspomina niczego odnośnie nadprzyrodzonego poczęcia Marii lub jej matki.Ja wspominam co podają źródła katolickie i dekrety papieskie. Jeżeli byłyby ważne informacje powinny być w Bibli. Skoro nie są,  ja w to nie wierzę.Tylko głupiec i ignorant uwierzýłby mi bez sprawdzania Pisma.Jeżeli coś źle napisałem, każdy może mi zwrócić uwagę. Ja opieram się na Bibli, w kwestiach spornych, na przekładzie króla Jakuba.Odnośnie drugiej sprawy Biblia podaje że bracia w Niego nie wierzyli.Nigdzie ni3 znalazłem, że Tomasz był bratem Jezusa.O ile pamiętam, Jakub jest wymieniony. Nie jestem badaczem PŚ.Swiadkowie Jehowy tak się poprzednuo nazywali. Dla nich Jezus nie jest zbawicielem o ile wiem wieć badanie pisma nie na wiele im się to przydało. Moim i innych zdaniem głoszą inną ewengielię. To prawdopodobnie ostatnie coś co napisale, bo nikt z wierzących nie zamierza komentować.

  • MrHyde

    @AlexAthame W kanonicznym wyborze ewangelii poza imieniem nie znajdziesz żadnej wzmianki sugerującej pokrewieństwo z Jezusem. Ale w Ewangelii Tomasza jak najbardziej.

  • MrHyde

    @AlexAthame ad 1 na szybko mam takie tłumaczenie:
    (18) And the midwife departed from the cave and met Salome and said to her, "Salome,
    Salome, I have to describe this new miracle for you. A virgin has given birth, although
    her body does not allow it."
    (19) And Salome said, "As the Lord my God lives, unless I insert my finger and
    investigate her, I will not believe that a virgin has given birth."
    CHAPTER 20
    (1) And the midwife went in and said, "Mary, position yourself, for not a small test
    concerning you is about to take place."
    (2) When Mary heard these things, she positioned herself. And Salome inserted her
    finger into her body. (3) And Salome cried out and said, "Woe for my lawlessness and
    the unbelief that made me test the living God. Look, my hand is falling away from me
    and being consumed in fire."

    Ale tego oczywiście nie znajdziesz w katolickiej Biblii, bo to tzw. Protoewangelia Jana, której KK nie włączył do kanonu.

  • AlexAthame

    @MrHyde Wiem, że istnieją ewengelie Magdaleny, Tomasza a nawet Judasza.Powtarzam Ci, że opieram sie na wersji KJV.Sędzią jest Chrystus, wg. tego przekładu.Nie wiem jak oceni katolików, KK vzy mnie czy Ciebie.Ty nie wierzysz że Cię oceni , bo nie wierzysz, że jest Synem Bożym. Kiedy Piłat z Nim rozmawiał, Jexus mu powiedział: Wiekszą winę mają Co, którzy mnie Tobie wydali. Zwróc uwagę na to w kontekście twojej osoby i organizacji KK.Zwróć również uwagę, że nie powiedział: Twoja wina jest mniejsza niż ich. O ile wiem tylko KJV pisze w Ew Jana: Ktory jest w niebie.Chodziło, że mówił z nim na Ziemi i był jednoczesnie w tym czasie w niebie.EwJana 3 w13.Ten werset oznacza również, że ani Enoch j ani Eliasz nie poszli do nieba przed Nim.Tyle wiesz a nie wierzysz.

  • MrHyde

    @AlexAthame "Powtarzam Ci, że opieram sie na wersji KJV" - Pamiętam o tym. Nie wydaje ci się jednak, że popadasz w pewną sprzeczność z samym sobą? Z jednej strony wieszasz psy na kościele katolickim, że kłamią i przeinaczają teologię, a zaraz potem opierasz się na katolickiej Biblii. Katolickiej nie w takim sensie, że tłumaczenie zrobił poddany Watykanu, tylko w tym, że selekcji ksiąg dokonali biskupi-ortodoksi hen hen w IV wieku.

  • AlexAthame

    @MrHyde Tym bardziej gorzej dla nich.Sami dokonali selekcji i nie trzymają sie tego. Ale nie chodzi o to.Chodzi o to, co robią. Kłamstwa, nieczustośc seksualna, ukrywanie przestępstw a najwazniejszy i najgorszy grzech w Bibli, duma.Nie wiem czy wiesz, że to jest to czego Bog najbardziej nie cierpi. My, Kościół, możemy. Mamy prawo.Już jako dziecko miałem swoje zdanie na temat całowania księdza w rękę.Ale ludzie są sami sobie winni.Podobnie jak teraz z plandemią. Rozgrywają was jak chcą.Tym razem słùżba zdrowia, czyli ci co zgodzili się za kilka srebrników czynić zbrodnie.Nie wiesz o czym mowię, ale moze usłyszysz od pojedyńczych ludzi jak postępują teraz z niektórymi chorymi.Wiem, ze nie na temat, ale zło ma różne maski.Za czynienie zła ludzie będą osądzeni a nie za to w co wierzą. A wtedy powiedząmi: Czyż nie wyganialiśmy demonów w Twoim imieniu? A ja odpowiem im: Precz ode mnie, w ogień piekielny przygotowany dla Szatana i jego aniołow, wy którzy czyniloście nieprawość. Cos mniej więcej tak.Nie chcialem sprawdzać.

  • MrHyde

    @AlexAthame "Tym bardziej gorzej dla nich.Sami dokonali selekcji i nie trzymają sie tego". A ty się trzymasz.  :devil:

  • AlexAthame

    @MrHyde Tak.

  • MrHyde

    @AlexAthame Dlaczego?