Moje przemyślenia cz 1 Barwnikowy zawrót głowy

Współczesne jedzenie jest to jedna wielka bomba chemiczna.  Z dawną żywnością , która nasze babcie na wsiach wykonywały same nie ma nic wspólnego.
     Pamiętam, jak mama nieraz robiła zsiadłe mleko. Było przepyszne, a teraz jest obrzydliwe. Od samego czytania o barwnikach można dostać zawrotów głowy, albo napisać doktorat z tej dziedziny.  
     Jak widzę te wszystkie dzieci zajadające się rakotwórczymi chipsami  to normalnie bierze przerażenie. A wtedy się dziwią, że ich pociechy chorują i umierają lub są otyłe.  
     Dlatego, już bardzo rzadko czytam składniki w danym produkcie. Ba każdy barwnik prędzej, czy później na coś pada. Albo człowiek kupuje kiełbasę i myśli, że mu trochę poleży, a ona już po paru dniach się ślizga i jest do wyrzucenia.  
     Ludzie w trzecim świecie umierają z głodu, a w sklepach marnuje się tyle jedzenia. Zamiast rozdać biednym to pozwalają, żeby się przeterminowało. Gdy w chodzę do sklepu to widzę, jak barwniki wyskakują z towarów i w swoich chemicznych sukienkach tańcują na półkach. Ja skreśliłam z listy wiele produktów które kiedyś uwielbiała, ale dziś się ich boję.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii felieton, użyła 206 słów i 1162 znaków, zaktualizowała 13 gru 2020.

6 komentarzy

 
  • Marcin123

    Na tak - zaznaczyłaś istotny problem.

  • Margerita

    @Marcin123 dzięki

  • MEM

    Fakt, że jedzenie schodzi na przysłowiowe psy (choć bywa, że nadal można dostać jedzenie dobre jakościowo, ale za to trzeba, niestety, ekstra zapłacić), ale nie narzekajcie na nasze swojskie E-ileś tam, ;) bo przyszłość żywienia może być dużo gorsza... Według jednego inżynierka z Kalifornii i zespołu jego firmy, przyszłością jest ich wynalazek nazwany Soylent.

    Z internetowych wzmianek wynika, że jest to proszek, który po zalaniu go wodą przypomina konsystencją rzadką paciaję, podobno ma smak zbliżony do drożdży, i ma stanowić "syntetyczny substytut pożywienia", który będziemy ciamać na każdy jeden posiłek zamiast tradycyjnego jedzenia. Gość, który to wynalazł na ludzkie nieszczęście, jest inżynierem*, czyli z definicji z wyobraźnią, podobnie jak z potrzebami wykraczającymi poza niezbędne, u niego krucho. Po bankructwie jego poprzedniej firmy, klepał przez jakiś czas biedę, żywiąc się czym się dało, byle tanio wyszło, a wiec najczęściej różnymi "zupkami w proszku", skutkiem czego go "oświeciło" i doszedł do wniosku, że gotowanie jedzenia to głupota zajmująca czas, podczas gdy chodzi przecież tylko o to, żeby się nażreć (no sądził według siebie...). W skrócie więc mówiąc, nasz technokrata zapragnął nas efektami tego swojego "oświecenia" uszczęśliwić, i w tym celu najpierw zamówił knigę, z której dowiedział się jakich składników odżywczych potrzebuje człowiek do przeżycia, potem zamówił je w mało apetycznej formie, w jakiej występują one w przemyśle (czyli też sproszkowanej), wymieszał i wyszło mu... to co mu wyszło. Po paru przeróbkach, eufemistycznie nazywanych przez niego "udoskonalaniem produktu", wyszła mu wspomniana na początku komentarza paciaja. Smacznego. :)

    I lepiej się do tego przyzwyczajać. ;) Pominąwszy, że faktycznie, choć niesmaczne, to jest to jakieś rozwiązanie w świecie, w którym blisko miliard głoduje, kolejnym 5 miliardom się nie przelewa, a do tego ludzi przybywa, to dochodzą jeszcze kwestie choćby zmian klimatycznych, które mogą nas zmusić do przerzucenia się na takie, lub podobne do tego, "jedzenie" (może nie od razu, ale stopniowo wprowadzane) czy to z powodu drożejącej żywności i ograniczonego oraz kurczącego się miejsca na pola uprawne, czy z powodu tego, że rolnictwo po prostu zużywa olbrzymią liczbę zasobów, przyczyniając się do dewastacji planety i efektu cieplarnianego. Tak że możemy jeszcze zatęsknić za wynalazkami takimi jak sławetne mrożone filety z pangi, o których złośliwi (a konkretnie Olbratowski z RMF, w którymś swoim felietonie ;)) mawiają, że to jest gips, na którym gdzieś w azjatyckiej fabryce Chińczyk widelcem ślad po ościach robi. ;)

    *Tu mi się skojarzył jeden z odcinków MASH-a, w którym w stołówce szpitala polowego, patrząc na "specjały" z wojskowej kuchni, jeden lekarz do drugiego powiedział coś w stylu: "Sproszkowali cytrusy... – ci szaleńcy są zdolni do wszystkiego". ;)

  • Margerita

    @MEM No dokładnie dzięki za komentarz

  • MEM

    @Margerita  
    ;)

  • KawaiiBoy007

    Pamiętaj, że lepiej już nie będzie, trzeba się nauczyć żyć w tym świecie, a nie tylko narzekać.  Można się i w tych czasach smacznie i zdrowo odżywiać, tylko trzeba się na tym znać. Masz racje co do jednego.... większość ludzi nie wie jak obecnie właściwie się odżywiać i stąd Twoje wnioski o chorobach czy otyłości.... Tyle że nikt im tej chemii do buzi nie wkłada... tylko każdy robi to sam.

  • Margerita

    @KawaiiBoy007 dzięki

  • enklawa25

    Cała prawda o tym świecie  ;)

  • Margerita

    @enklawa25 dzięki to prawda

  • agnes1709

    Zacnie gadasz, kobieto!:ciuch:;)

  • Margerita

    @agnes1709 dzięki wiem o tym

  • AlexAthame

    Dobre spostrzezenie Mar. Wszystko idzie w jednym kierunku.

  • Margerita

    @AlexAthame dzięki